Dodaj do ulubionych

na niedzielę

06.11.10, 23:40


(2 Mch 7,1-2.9-14)
Zdarzyło się, że siedmiu braci razem z matką zostało schwytanych. Bito ich biczami i rzemieniami, gdyż król chciał ich zmusić, aby skosztowali wieprzowiny zakazanej przez Prawo. Jeden z nich, przemawiając w imieniu wszystkich, tak powiedział: O co pragniesz zapytać i czego dowiedzieć się od nas? Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawa. W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego. Po nim był męczony trzeci. Na żądanie natychmiast wysunął język, a ręce wyciągnął bez obawy i mężnie powiedział: Od Nieba je otrzymałem, ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam. Nawet sam król i całe jego otoczenie zdumiewało się odwagą młodzieńca, jak za nic miał cierpienia. Gdy ten już zakończył życie, takim samym katuszom poddano czwartego. Konając tak powiedział: Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia.
(Ps 17,1.5-6.8.15)
REFREN: Gdy zmartwychwstanę, będę widział Boga

Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę,
usłysz moje wołanie,
wysłuchaj modlitwy
moich warg nieobłudnych.

Moje kroki mocno trzymały się Twoich ścieżek,
nie zachwiały się moje stopy.
Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz;
nakłoń ku mnie Twe ucho, usłysz moje słowo.

Strzeż mnie jak źrenicy oka,
skryj mnie w cieniu Twych skrzydeł.
A ja w sprawiedliwości ujrzę Twe oblicze,
ze snu powstając nasycę się Twym widokiem.

(2 Tes 2,16-3,5)
Sam Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie! Poza tym, bracia, módlcie się za nas, aby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiło, podobnie jak jest pośród was, abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych, albowiem nie wszyscy mają wiarę. Wierny jest Pan, który umocni was i ustrzeże od złego. Co do was, ufamy w Panu, że to, co nakazujemy, czynicie i będziecie czynić. Niechaj Pan skieruje serca wasze ku miłości Bożej i cierpliwości Chrystusowej!

(Ap 1,5-6)
Jezus Chrystusa jest Pierworodnym umarłych, Jemu chwała i moc na wieki wieków!

(Łk 20,27-38)
Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę. Jezus im odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją.





Każda niedziela przypomina nam o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Jest to wydarzenie, które całkowicie zmienia naszą perspektywę patrzenia na życie: nie idziemy ku śmierci, ale ku pełni życia w zjednoczeniu z Chrystusem zmartwychwstałym. „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych: wszyscy bowiem dla Niego żyją.” Perspektywa zmartwychwstania i życia wiecznego pozwala nam dokonywać trudnych wyborów, stawiać czoło największym przeciwnościom, z odwagą dźwigać krzyż, a kiedy trzeba – oddać swoje życie doczesne w imię wierności Bogu i Jego prawu.

O. Jakub Kruczek OP, „Oremus” listopad 2004, s. 40


Bóg jest Bogiem żywych

Sprawa zmartwychwstania i życia wiecznego to niewątpliwie najważniejszy problem każdego człowieka, chociaż niekoniecznie najbardziej aktualny. I dlatego zajmujemy się nim raczej rzadko. Ale refleksja na ten temat jest nieuchronna, bo każdy musi jakoś uporać się z pytaniem: co dalej, co po mojej śmierci? Odpowiedzi są różne: każda filozofia i religia coś proponuje, mniej lub bardziej prawdopodobnego. Każdy też w coś wierzy, nawet i w wierutne bzdury, bo w tej kwestii umusł nie znosi pustki! I dlatego, żeby nie wierzyć w byle co, żeby nie błądzić po manowcach rozmaitych teorii, filmowych skojarzeń, pseudopsychologicznych doświadczeń, trzeba zbadać, co na ten temat mówi Chrystus i jaka jest wiara Kościoła. Nikt nie jest bardziej kompetentny.

Człowiek jest istotą nieśmiertelną, chociaż każdy musi umrzeć. Ale śmierć jest tylko pewnym etapem, punktem zwrotnym w dziejach człowieka, który kończy jeden rodzaj egzystencji, a rozpoczyna drugi, nieznany. Tylko jeden jedyny Chrystus definitywnie przeszedł śmierć, zwyciężył ją i wrócił z jej królestwa. Sensacyjne rewelacje Moody’ego to tylko co najwyżej zapis majaczeń ludzkiej psychiki w stanie śmierci klinicznej, a nie żadna relacja z tamtego świata.

Chrystus doskonale wie, co jest po śmierci, bo po pierwsze: jest Bogiem; po drugie: doświadczył śmierci osobiście, i to w najbardziej autentycznej i drastycznej postaci; po trzecie: zwyciężył śmierć. Dlatego Jego nauka na ten temat jest w pełni wiarygodna i trzeba by bardzo poważnych argumentów i dowodów, aby ją zakwestionować czy obalić.

Czego zatem uczy Chrystus? Że na pewno istnieje przyszły świat i powstanie z martwych. A więc ludzkie pragnienie nieśmiertelności nie jest tylko mrzonką i wymysłem marzycieli, lecz faktem.

Dalej uczy, że śmierć jest faktem bezwzględnie jednorazowym, czyli że teoria reinkarnacji jest sprzeczna z objawieniem Chrystusowym. Każdy człowiek żyje tylko jeden jedyny raz i właśnie to życie decyduje o naszej wieczności. Dlatego jesteśmy w sposób absolutny odpowiedzialni za to, jak to życie wykorzystamy. Każda nasza teraźniejsza decyzja, rzutuje jakoś na całą wieczność – trzeba więc uważać, co się wybiera. Każda chwila życia jest bezpowrotna i nieodwracalna, więc trzeba uważać, by jej nie zmarnować.

Po trzecie: życie przyszłe będzie zupełnie inne, niż to obecne. Chociaż będzie zachowana tożsamość osób, to jednak natura naszego człowieczeństwa zostanie przemieniona. Dokona się to w chwili powszechnego zmartychwstania. Po zmartwychwstaniu otrzymamy zupełnie inne, nowe życie. Będzie ono całkowicie wolne od doczesnych ograniczeń, trosk, ułomności. Miłość odzyska swój pełny, duchowy kształt i harmonię.

Będziemy także mogli oglądać Boga twarzą w twarz – jak aniołowie. Właśnie to „oglądanie”, bliskie i bezpośrednie obcowanie z Bogiem, będzie należało do istoty zbawienia. Bóg jest Bogiem żywych, więc na pewno zatroszczy się o pełnię życia dla nas. I choć nie wiemy jeszcze, jak ta pełnia będzie wyglądać, możemy być pewni, że przejdzie nasze najśmielsze oczekiwania. Dlatego nie wolno narzucać swoich doczesnych wyobrażeń na życie przyszłe, lecz cierpliwie czekać, co Bóg dla nas przygotował. Na pewno oko tego nie widziało ani ucho nie słyszało.

Natomiast w chwili obecnej najważniejsze powinno być dla nas pytanie: jak żyć, żeby podobać się Bogu, żeby iść Jego drogą, która zaprowadzi nas do wieczności.

Ks. Mariusz Pohl


Magazyny i świątynie

Potrzebne są magazyny. Trzeba je wznosić i wypełniać towarami. Biada jednak ludziom, których życie będzie nastawione wyłącznie na troskę o magazyny. Rozrastać się będą ich brzuchy, a karłowacieć serca. Do zachowania równowagi w życiu potrzebna jest troska nie tylko o magazyny, lecz i o świątynie. Magazynów potrzebuje ciało, duch natomia
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: na niedzielę 06.11.10, 23:40
      Ks. Edward Staniek


      Spotkanie z Bożymi bohaterami

      Sceny z Księgi Machabejskiej mówiące o wierności Żydów Boskiemu prawu i cenie, jaką płacili za jego przestrzeganie, należą do opowieści o charakterze budującym. Trudno dziś po latach powiedzieć, ile w nich jest realizmu, a ile literackiego retuszu, ale cel tych opowieści o bohaterach jest czytelny. Chodzi o jednoznaczne ukazanie, na podstawie przykładów, tej postawy, jaką winien zająć każdy człowiek stojący przed wyborem między życiem a zachowaniem Bożego prawa.

      Rzecz jasna, ukazywanie bohaterów bez skazy, a o takich mówi autor Księgi Machabejskiej wskazując na matkę i jej siedmiu synów, ma swoje niebezpieczeństwo. Wysokie wymagania, jakie stawiają ci bohaterzy, niejednego czytelnika mogą załamać, zniechęcić, nabawić kompleksów. Może nie zawsze dostatecznie szeroko ukazuje się ową panoramę dramatów wielu ludzi załamanych, zniszczonych, niewiernych. Ludzi małych, zdradzających Boga i Jego prawo, zdradzających Kościół, przyjaciół... Procent bohaterów bez skazy jest zawsze niewielki. Więcej jest tych, którzy płacą wysoką cenę za godziny swej słabości i odkrywają wielkość Bożego prawa przez łzy goryczy płynące z powodu jego naruszenia.

      Obserwując jednak programy telewizji, kin, video-kaset ze zdumieniem odkrywamy, że bohaterów na miarę tych, o których mówi Księga Machabejska, prawie w ogóle nie ma. Komisarze policji, specjaliści z wywiadu to nie bohaterzy. Zresztą prawie żaden z nich nie broni Bożego prawa. Ścigają przestępców, ale czynią to najczęściej w imię prawa ludzkiego, które nierzadko osłania przestępczy świat.

      To jest pokarm, którym karmi się rzesze widzów czy czytelników. I tu powstaje pytanie zasadnicze: Kogo można wychować na takim pokarmie? Jaki jest zasadniczy cel podawania tłumom takiego pożywienia? Dziś doskonale wiadomo, jak ważny dla zdrowia i rozwoju organizmu jest zestaw pokarmów. Wystarczy, jeśli w wodzie zabraknie niewielkich ilości soli mineralnych czy potrzebnych związków magnezu, potasu, a organizm ciężko choruje. To w tym kontekście trzeba odczytać fragmenty Biblii mówiące o bohaterskiej postawie ludzi stojących zdecydowanie po stronie Bożego prawa. Kościół wiedział, jaką rolę w rozwoju duchowym człowieka spełnia literatura budująca. Czasem ona miała formy prymitywne, wystarczy wspomnieć pewne apokryfy z serii Dziejów Apostolskich czy legendarne opisy bohaterskiej postawy męczenników. Ale w tych opisach jest zawarty jakiś procent duchowych minerałów, które są potrzebne do prawidłowego rozwoju człowieka.

      Św. Brat Albert również odkrył w pełni zdrowie duchowe, gdy zaczął czytać głębiej pisma św. Jana od Krzyża, św. Franciszka z Asyżu, gdy zapoznał się dokładniej z dziełem św. Wincentego <F15M>Ć Paulo.<F255> A przecież są<F15> to wszyscy idealni bohaterowie Ewangelii.

      Człowiek, chcąc żyć, musi sięgać po pokarm, w którym znajdują się wszystkie potrzebne do życia elementy. Chcąc żyć duchowo, musi sięgać po spotkanie z bohaterami na miarę matki synów z Machabejskiej Księgi. Kto zaś zasmakuje w obcowaniu z literaturą mówiącą o bohaterach Starego i Nowego Przymierza, o bohaterach Ewangelii, tych sprzed wieków i tych współczesnych, już nie poświęci nigdy czasu na to, by ubiegać się o szklankę mętnej wody sprzedawanej przez świat. On czuje się jak wędrowiec, który zamieszkał w oazie, mając do dyspozycji źródlaną wodę i smaczne owoce z rosnących wokół źródła drzew.

      Mądrość wzywa do kontrolowania jadłospisu zarówno tego, który decyduje o wzroście i zdrowiu naszego ciała, jak i tego, który umożliwia rozwój naszego ducha. Trzeba bacznie obserwować, czym nas karmi świat i czym pragnie nas karmić Bóg. Św. Brat Albert jako artysta, znawca pokarmu dla ducha, może tu być przewodnikiem. On lepiej niż inni zrozumiał, że kontakt z bohaterami Ewangelii jest nieodzownie potrzebny do rozwoju ludzkiego serca.

      Ks. Edward Staniek
      • wiesia140 Re: na niedzielę 06.11.10, 23:41
        O Panie, Ty nie jesteś Bogiem umarłych, lecz żywych (Łk 20, 38)

        Tematem dzisiejszej liturgii jest zmartwychwstanie umarłych. W Starym Testamencie prawda ta pozostaje raczej w cieniu; dopiero w późniejszym czasie występuje jasno — u proroka Daniela (12, 2-3) i w Księdze Machabejskiej. Dzisiaj pierwsze czytanie (2 Mach 7, 1-2. 9-14) przytacza właśnie najpiękniejsze słowa wypowiedziane na ten temat przez siedmiu braci Machabeuszów, gdy szli na męczeństwo. Nie chcieli ulec przemocy króla pogańskiego prześladującego Żydów i zmuszającego ich, pod karą śmierci, do przekroczenia prawa Mojżeszowego. A kiedy już ich ciało było wycieńczone cierpieniami, oświadczają z całą pewnością, że posiądą je kiedyś wzbudzone do życia wiecznego. „Z nieba te członki otrzymałem — oświadcza jeden — ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam” (tamże 11). A drugi: „Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego” (tamże 9). Nie brak również wspomnienia o powszechnym zmartwychwstaniu, choć inny będzie los sprawiedliwych, inny zaś bezbożnych. „Dla ciebie — powiedział jeden z siedmiu zwracając się do tyrana — nie ma wskrzeszenia do życia” (tamże 14). Wiara w zmartwychwstanie i życie wieczne musiała być bardzo mocna, skoro dawała tym młodzieńcom żydowskim siłę do poniesienia śmierci w nadziei zmartwychwstania.

        W czasach Jezusa zmartwychwstanie umarłych było już prawdą wiary całego judaizmu, odrzucała ją jedynie sekta saduceuszów. Ewangelia dzisiejsza (Łk 20, 27-38) przytacza dziwne pytanie, jakie postawili Jezusowi, aby wydrwić wiarę w zmartwychwstanie. Mówią o kobiecie, która pozostała wdową po siedmiu braciach: „Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną?” (tamże 33). Pytanie dało Panu sposobność wyjaśnienia — przeciw ich prostackiej mentalności — że życie zmartwychwstałych będzie całkiem odmienne od życia na ziemi. Oni „ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania” (tamże 35-36). Zmartwychwstali powrócą do swojego ciała, lecz ono zostanie uwielbione i nie będzie już podlegało prawom fizycznym. Jako nieśmiertelni nie będą potrzebowali już małżeństwa, aby zapewnić zachowanie rodzaju ludzkiego. Życie ich będzie podobne do życia aniołów i jak aniołowie staną się „dziećmi Bożymi”. Łaska przybrania, jaką otrzymali w zarodku na chrzcie, osiągnie swój pełny rozwój ogarniając całego człowieka, a zatem również i ciało, które zostanie przemienione. „Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem — mówi św. Paweł — zasiewa się zniszczalne — powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne — powstaje chwalebne; sieje się słabe — powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe — powstaje ciało duchowe” (1 Kor 15, 42-44), Jezus kończy swoją rozmowę z saduceuszami przypominając objawienie się Boga Mojżeszowi w krzaku ognistym, w którym dał się poznać jako „Jahwe”, czyli jako „Ten, który jest”, jako Bóg życia (Wj 3, 2-6). On — kończy Jezus — „nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego żyją” (Łk 20, 38). Również ci, którzy dla nas już umarli, dla Niego żyją i kiedyś wszyscy zmartwychwstaną. Jezus sam powiedział o sobie: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25). On, sprawca życia wiecznego dla tych, którzy wierzą w Niego, jest również sprawcą ich zmartwychwstania. W Chrystusie zmartwychwstałym cały człowiek został zbawiony, dlatego również materia jest po zmartwychwstaniu uwielbiona. Liturgia, ukazując wiernym pocieszającą prawdę o wiecznym zmartwychwstaniu, wzywa ich, aby żyli z sercem zwróconym ku czekającej ich chwale, aby czyniąc dobrze dostąpili w dzień ostatni zmartwychwstania do życia, a nie potępienia (J 5, 29).

        * Daj nam, o Boże, aby nasza ojczyzna była w niebie, stamtąd oczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, jako Zbawcy, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On wszystko, co jest, sobie podporządkować (św. Paweł: List do Filipian 3, 20-21).

        * Dusze sprawiedliwych są w Twoim ręku, o Boże; nie dosięgnie ich męka. Zdawało się oczom głupich, że pomarli... a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, ponieważ Ty, o Boże, doświadczyłeś ich i znalazłeś ich godnymi siebie. Doświadczyłeś ich jak złoto w tyglu i przyjąłeś ich jak całopalną ofiarę... Ci, którzy Tobie zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Tobie trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Twoich wybranych.
        Bezbożni poniosą karę według swych zamysłów, bo wzgardzili sprawiedliwymi i odstąpili od Ciebie, Panie... Nadzieje ich płonne, wysiłki bezowocne, bezużyteczne ich dzieła... Wspaniałe są owoce dobrych wysiłków, a korzeń mądrości nie usycha (Księga Mądrości 3, 1-6. 9-11. 15).

        O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
        Żyć Bogiem, t. III, str. 431

        źródło www.mateusz.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka