nulleczka
16.05.04, 14:01
Przepraszam, nawet nie wiem, na co kliknęłam i za szybko mi sie wysłało.
Niedawno Was znalazłam i mam nadzieję, że znajdę tu pokrewne dusze, bo sprawa
wychowania w wierze bardzo leży mi na sercu i często przerasta moje
możliwości. A wzorców z domu rodzinnego w tej dziedzinie nie mam. rodzice nie
byli specjalnie religijni, nie mówili o Bogu, rzadko bywali w kościele. Nawet
na religiew n ie chodziłam. I gdyby Pan Bóg nie posłużył sie pewnym
ministrantem o orzechowych oczach, w do którego zapałałam wielka platoniczna
miłością, to nie wiem, na ile bym dziś była osoba wierzącą. Od tamtego czasu
(miałam 15 lat) moja wiara wygląda jak sinusoida. Teraz akurat mozolnie wlokę
sie pod górkę. Mieszkam Na Śląsku, mam dwoje dzieci Córka ma 4 latka, syn 2.
Starsza zadaje juz duzo pytan o Boga, niebo itp., a syn na razie zna
podstawową prawdę o Bogu "Pan Bóg kocha dzieci" mówi i tu zaczyna sie
wymienianie, kogo konkretnie Pan Bóg kocha. Kończę już, bo nie mam na razie
stałego łącza i musze się troche streszczać. Pozdrawiam wszystkich.