Dodaj do ulubionych

Grzechy cudze

18.05.04, 16:37
To troche kontynuacja watku o chrzescijaninie w pracy.

Powiem szczerze, ze do mnie ta konstrukcja myslowa z grzechami cudzymi nie
bardzo przemawia. Przemawia do mnie, owszem, w kontekscie np.
odpowiedzialnosci za moje dziecko. No, ale za dorosla osobe, poslugujaca sie
wlasna wolna wola, w dodatku niekoniecznie podzielajaca moje przekonania
("swiatopoglad", napisalam, ale Mika sie obruszyla wink)), to juz mniej.

"Nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni", prawdaz.

Pytania na poczatek:
1. skad sie w ogole wzielo pojecie grzechow cudzych (teolodzy, do roboty!)
2. jak daleko siega odpowiedzalnosc (dobry tu jest przyklad Mamalgosi z
kioskarka, ale nie w kontekscie porno: czy katoliczka - w ogole
chrzescijanka - moze sprzedawac papierosy, ktore, wiadomo, sluza wylacznie
niszczeniu zdrowia? Czy, idac dalej, mozna pracowac przy produkcji w
zakladach tytoniowych? Tylko przy produkcji, czy takze w kadrach, ochronie
itp. tychze?)
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Grzechy cudze 18.05.04, 16:50
      Oj, bardzo dawno miałam do czynienia z tzw. grzechami cudzymi, ale jest to
      ciekawy temat.
      Jednak jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. Oczywiście w pewnych
      granicach (rozsądek+sumienie ma tu dużo do powiedzenia), ale jednak.
      Nie wiem z tą kioskarką sprzedającą papierosy, dosłownie już mam mętlik w
      głowie (ale Ty masz wprawę, to może poszukasz , czy w obowiązkach kioskarki
      jest sprzedawanie papierosówsmile)) , czy może to wynika wprost z prawasmile) )
      Jestem zmęczona i wolałabym pogadać przy kawie (choćby o tej kioskarce), niż
      tutaj pisać. Kryzys godziny 17tej
      • isma Re: Grzechy cudze 18.05.04, 16:55
        Aaa, nie, z obowiazkiem kioskarki to stosunkowo proste wink)). Z prawa wprost
        nie moze wynikac, bo ona i ew. jej pracodawca sa podmiotami prywatnymi, wiec
        jest to kwestia umowy miedzy nimi.

        A co do kawy, to nie masz daleko wink))
        • mamalgosia Re: Grzechy cudze 18.05.04, 16:57
          tak, tak, ta autostrada wiecznie w remoncie, której jestem fanką...
          Czyli kioskarka nie powinna podpisać umowy?
          • nulleczka Re: Grzechy cudze 18.05.04, 21:36
            Właśnie zostałam oświecona przez mojego męża, który podsunął mi
            podręcznik "teologia dla szkół średnich", gdzie stoi napisane, że grzech
            cudzy "popełniony zostaje przy współudziale drugiego człowieka, np. na czyjś
            rozkaz, zła rada, namaawianie, pochwała grzechu." Czyli jest to nasz grzech,
            tzn. my popełniamy za czyjąś namową.
            • mamalgosia Re: Grzechy cudze 19.05.04, 08:17
              w drugą stronę też to dziła: grzeszymy, gdy kogoś namawiamy do grzechu
          • isma Re: Grzechy cudze 19.05.04, 09:01
            Mamalgosiu, na to by wychodzilo, gdyby chciec byc radykalnym.
    • adzia_a Re: Grzechy cudze 18.05.04, 21:53
      Ja nie teolog, oj nie wink ale czy to się nie wzięło ze słów Jezusa o gorszeniu
      maluczkich?

      Pytanie za sto punktów - jak poznać, kto jest bardziej, a kto mniej odporny na
      wpływy? Bo tak na dobrą sprawę, to trzeba by chyba unikać np. ogródków piwnych,
      w końcu alkohol wyrządził tyle zła, a ktoś spróbuje za naszym przykładem i
      butelka okaże się od niego silniejsza...nie nabijam się, chociaż tak to może
      wyglądać, ale tak naprawdę czasem przytłacza mnie myśl, że moje postępowanie,
      czy moja wypowiedź stanowią dla kogoś kamień milowy na drodze do grzechu...
      • mamalgosia Re: Grzechy cudze 19.05.04, 08:18
        Wszystko musi się opierać na prawym osądzie sumienia i zdrowym rozsądku
        • marzek2 Re: Grzechy cudze 19.05.04, 08:59
          No właśnie, są przecież chrześcijanie, którzy kiedyś mieli np problem z
          alkoholem i teraz nie "tykają" się piwa, wina itp, ale są też inni, którzy nie
          mają problemów, żeby iść do pubu z kolegą na piwo i rozmawiać o Bogu, bo np
          tylko tam kolega czuje się swobodnie i może być szczery (nie mówię, że podpity smile)
          Problem pojawia się w tym, kiedy jedno ustanawiają "jedynozbawcze" prawo dla
          innych, kiedy picie alkoholu samo z siebie według niektórych jest grzechem.
          Wiele rzeczy w naszym życiu chrześcijańskim jest do własnej oceny i postępowania
          według własnego sumiena, prowadzenia Ducha w danej sytuacji..
          • nulleczka Re: Grzechy cudze 19.05.04, 15:28
            Przepraszam, jeszcze chciałam wrócić do tej nieszczęsnej terminologii. Jeśli
            kogoś namawiamy do grzechu, to, oczywiscie, grzeszymy, ale jest to już grzech
            własny, nie cudzy. Przepraszam, że tak sie może czepiam, ale to pojecie grzechu
            cudzego nie jest chyba właściwie rozumiane. Przejrzałam "Słownik teologii
            biblijnej" i "Katechizm KK" i nie ma tam takiego terminu. Jest on w
            podręcznikach teologicznych i ma właśnie taką ścisłą definicję, jaką podałam. A
            to, o czym mówimy, to raczej problem naszego uczestniczenia w grzechu drugiego
            człowieka. I na to swkłada sie wiele spraw:
            _zgorszenie, o którym pisze adzia
            namawianie do grzechu, dawanie złych rad itp.
            kwestia upominania bliźniego (dla mnie bardzo delikatna i drazliwa)
            te wszytskie grzechy w pracy, o których juz tyle było...
            I każda sytuacja jest inna. Nie ma idealnych wyborów, bo nie dość, że jesteśmy
            grzesznikami, to jeszcze żyjemy w grzesznym świecie. I wszyscy potrzebujwemy
            Zbawiciela. Marzek dobrze napisała o prowadzeniu Ducha w każdej sytuacji.
            • isma Re: Grzechy cudze 19.05.04, 15:36
              Nie, no, wiec wlasnie, ja sobie katechizm tez przewertowalam i nie znalazlam. A
              z czasow bardzo zamierzchlych (I komunia? - niemozliwe) pamietam jakis taki
              katechizmowo brzmiacy wykaz siedmiu czy osmiu kategorii typu: "namawiac do
              grzechu", "nakazywac grzech". Chetnie bym to odnalazla.
              • mama_kasia Re: Grzechy cudze 19.05.04, 16:16
                A może to się przyda?
                www.teologia.pl/m_k/kkk1g03.htm
                • orvokki Re: Grzechy cudze 19.05.04, 21:51
                  Z książeczki do nabożeństwa:
                  "Przyczyniając się w jakikolwiek sposób do grzechów innych ludzi, stajemy się w
                  jakiejś mierze winni tego zła i popełniamy tzw. grzechy cudze. Popełnia je ten,
                  kto:
                  1. grzech doradza
                  2. grzech nakazuje
                  3. na grzech zezwala
                  4. do grzechu pobudza
                  5. grzech pochwala
                  6. wobec grzechu zachowuje obojętność
                  7. grzechu nie zwalcza
                  8. do grzechu pomaga
                  9. grzech uniewinnia
                  'Biada temu człowiekowi, przez którego przychodzi zgorszenie (Mt 18,6)'"

                  (Ojcze nasz. Modlitewnik wspólnoty chrześcijańskiej, Wrocław, 1987)

                  Przyznam się, że we mnie budzi ten zapis jednak dużo wątpliwości. Na
                  przykład "grzechu nie zwalcza" - czy nie ma tu ryzyka, że lekarstwo okaże się
                  gorsze niż choroba? Albo jaka jest dokładnie różnica między pobudzaniem do
                  grzechu, a doradzaniem go? Albo "na grzech zezwala" - czy jeśli moja
                  przyjaciółka zwierzy mi się, że zamierza zdradzić męża, wystarczy, że powiem
                  jej, że uważam to za złe i będę starała się ją od tego odwieść, czy też
                  powinnam przedsięwziąć bardziej drastyczne środki (zamknąć ją w piwnicy, żeby
                  nie poszła na schadzkę i niezwłocznie poinformować męża...).

                  Marzek ma rację, bez Ducha św. nie da rady...
                  • nulleczka Re: Grzechy cudze 20.05.04, 21:57
                    Problem w tym ,że autor tej strony teologicznej niewłaściwie ją zatytułował. W
                    katechizmie jest to rozdział mówiący o rozprzestrzenianiu się grzechu a nie o
                    grzechach cudzych. Modlitewnik również przedstawia sprawę na opak, nazywając
                    grzechy własne grzechami cudzymi. Nie wiem, skąd się to wzięło, ale jest to
                    chyba takie troche ludyczne rozumienie sprawy.
                    Mnie głównie chodzi o to, że jeśli to my przystawiamy pistolet do głowy i
                    rozkazujemy np. skrzywdzić kogoś, lub dać fałszywe świadectwo, grzeszymy
                    inaczej niż grzesząc pod lufą pistoletu. W pierwszym przypadku jesteśmy
                    sprężyną i głównym odpowiedzialnym, w drugim ofiarą, a nie każdego stać na
                    heroizm, by wybrać śmierć zamiast grzechu. Przez analogię można rozpatrzyć
                    także inne: namawiać do grzechu, doradzać grzech itd.
                    Grzech w ogóle jest sprawą delikatną i wymaga indywidualnego podejścia nie
                    tylko do danej osoby, ale i do danej sytuacji. Np. kradzież bochenka chleba z
                    supermarketu żeby wyżywić rodzinę będzie tzw. grzechem powszednim, natomiast
                    kradzież ubogiej rodzinie ostatnich groszy ich miesięcznego utrzymania będzie
                    tzw. grzechem śmiertelnym. Nie wiem zresztą , nie jestem teologiem, ale troche
                    się tym interesowałam. Uff…Trudny temat. „Grzech zwalczać” - kurcze, to mi się
                    kojarzy ze Świętą Inkwizycją. Grzech zwalczać w sobie, to rozumiem, ale w
                    drugim człowieku?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka