mader1
07.07.04, 16:12
Moja corka wrocila z obozu. Madre, fajne, dobre dziecko. Mielismy z nia
jeden problem - gdy wychodzila na podworko, czesto sie spozniala -
prowadzilismy na ten temat pogadanki co jakis czas, ale ze malo bylo okazji
do wychodzenia do sympatii i kolezanek, problem nie byl duzy.
Pojechala na oboz, zaufany wychowawca, do tego duchowny, nieduzo dzieci.
Wraca pelna wrazen. W plecaku "Dziewczyna" - nie pozwalam tego czytac, nogi
ogolone maszynka do golenia.... Wyszla przywitac sie z sympatia i kolezankami
i spoznila sie godzine do domu - miala byc o 19.30....
Taaak... zycie nie jest proste.