Dodaj do ulubionych

Kartka z historii

09.05.13, 11:40
Czytając "Drabinę raju" Jana Klimaka - dzieła będącego syntezą wschodniej myśli ascetycznej w sposob naturalny zainteresowałem się także dziejami klasztoru na górze Synaj. Czytając o nim nasunęła mi się analogia z innym znanym klasztorem - benedyktynskim klasztorem w Cluny. Oba mają pewną cechę wspólną. Mówiąc o tych klasztorach bardzo często trzeba zaczynac zdanie od - naj.
Klasztor św. Katarzyny na górze Synaj jest najstarszym istniejącym bez przerwy klasztorem chrześcijańskim. Z kolei klasztor w Cluny była największym klasztorem.
Mnisi z klasztoru synajskiego prawie od zarania swoich dziejów żyli pod panowaniem wladców muzułmańskich a więc niezbyt przyjaźnie nastawionych do chrześcijaństwa, mnisi z Cluny w kraju uwazanym na jeden z najbardziej chrześcijańskich. Jakże odmienne jednak są losy obu?

Klasztor na górze Synaj powstał w znanej nam dzisiaj formie w około r. 530, chociaz kaplica ufundowana przez matkę Konstantyna Wielkiego istniała juz w IV wieku. Po zdobyciu tych terenów przez muzułmanskich najeźdźców mnisi uzyskali od samego Mahometa zapewnienie o bezpieczeństwie. Przez ponad 1500 lat pomimo przetaczających sie wojen, nieprzyjaznego otoczenia, napadów - klasztor do dzisiaj pozostal nietknięty i mnisi w ciszy nieprzerwanie sprawują tam liturgię.

Jakże odmienny los spotkał klasztor w Cluny? Oto ten załozony w 911r. klasztor ktory przez kilkaset lat był centrum duchowym Europy, który spowodował że Kościół otrzasnął się mroków "ciemnych wieków" i trapiacych go wszystkich mozliwych grzechów został zniszczony - świadomie i celowo dopuszczono się w cywilizowanym podobno kraju do zniszczenia zarówno duchowego jak i materialnego najwiekszego w Europie klasztoru, arcydzieła budownictwa. Bezcenne manuskrypty z biblioteki zostały spalone.
Biblioteka na górze Synaj istnieje nieprzerwanie od V w. nikt jej nie zdewastował, ani nie zniszczył pomimo iż dla wyznawcy Allaha "jeden dzien na wojnie przeciwko niewiernym jest lepszy niż 100 lat modlitw" - a jednak nawet oni nie dopuścili sie podobnego barbarzyństwa.

Mamy rok 1790. Mija rok od rozpoczecia rewolucji rozpoczętej w imię równości, wolności i braterstwa. Jak w praktyce wyglądaja te szczytne ideały? Oto 12 lipca 1790 roku przegłosowano tzw. konstytucję cywilna kleru, ktora pociąga za sobą, m.in. zwyczajne zniesienie zakonów z racji, rzekomej ich bezużyteczności. Tym zakonnikom, ktorzy tego zechcą, umożliwia sie powrót do zycia świeckiego ze stałą pensją, inni natomiast zostaja zgromadzeni w kilku klasztorach zachowanych specjalnie w tym celu bez prawa przyjmowania nowych członków - czyli skazania na wymarcie.
Zarzadzenie natychmiast zastosowano do mnichow opactwa Cluny. Tylko dwóch z nich zdecyduje się dożyc swoich dni w klasztorze dla niedobitków. Cześć decyduje się na powrót do życia świeckiego i podpisuje konstytucję. Ci, co nie podpiszą zostają bądź uwięzieni, bądź deportowani na wyspę Re - kolonia karna. Szesciu zostanie w 1794 r. zgilotynowanych.

Tak wyglądała w praktyce realizacja rewolucyjnych haseł równości, braterstwa i tolerancji. Co stało sie natomiast z samym opactwem? 2 listopada 1789 r. wszystkie budynki zostaja zajęte przez panstwo. marcu 1790 postanowiono że wszystkie budynki przejdą pod zarząd miasta. W latach 1792-93 w związku z nasileniem się nastrojów rewolucyjnych miasto utraciło całkowicie wpływ na los tych zajetych dobr. Dzwony zostały przetopione na działa . Kosciół opacki w którym msze odprawiono po raz ostatni 25 X 1793 został pozostawiony na łaske losu, splądrowany i ograbiony w dniach 27 i 28 pażdziernika tego roku spalono 6 wywrotek ksiąg i innych dokumentów klasztornych. W ciągu nastepnego 1794 roku wszystko co pozostało zostało bądź rozgrabione bądź sprzedane.
Kosciół opacki, klejnot architektury romńskiej został w 1798 r. wystawiony na publicznej aukcji w celu zburzenia i rozebrania!!!!
Pomimo protestów, w tym także mera Cluny władze panstwowe pozostały obojętne na los budynków . W efekcie w 1811 roku pozostała jedynie dzwonnica i połudnowa część wielkiego transeptu oraz kilka kaplic. Kaplice ostatecznie zburzono w 1823 r.

W ten sposób opactwo Cluny zniknęło z kart dziejów - zarówno duchowo jak i fizycznie.

Takie było oblicze tej rewolucji , rewolucji której hasłami szczycimy się. A klasztor na gorze Synaj połozony na terenach opanowanych przez muzułmanów istnieje nadal - niezniszczony, naukowcy mogą korzystac z zasobów bezcennej biblioteki klasztornej.
Jakże różne były losy tych klasztorów.

Można zapytać się więc - kto okazał się bardziej tolerancyjny?
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Kartka z historii 09.05.13, 14:54
      tolerancja rzadko na dlugo panowala w Europie, ktokolwiek mial wladze, choc oczywiscie zdarzaly sie takie okresy (i co by nie mowic w jednym z nich zyjemy choc problemow z wolnoscia nie brakuje, ale przynajmniej sa postrzegane jako problemy i jednak maja inny kaliber). co do tolerancji w Egipcie zapytaj Koptow - 300.000 wyjechalo tylko w zeszlym roku. uprowadzenia corek (i po ich gwalcie przymusowe wydawanie za maz za muzulmanow), palenie kosciolow, blokowanie dostepu do edukacji - Church in Chains o wszystkim mowi (malo kto slucha) a znam osobisce ludzi ktorzy z ramienia tej organizacji jezdzili do Egiptu. Zabojstwa chrzescijan na tle religijnym tez nie sa rzadkie. Po prostu klasztorowi sw Katarzyny sie udalo, a teraz jest juz taka atrakcja turystyczna ze wladze go chronia.
      Na terenie Polski, Niemiec, Austrii, Czech i Slowacji po ostatniej wojnie nie zostala ANI JEDNA drewniana synagoga (pewnie lista krajow jest dluzsza, tych jestem pewna). BYlo ich wiele. W Polsce nie zostala ANI JEDNA cerkiew lemkowska w Beskidzie Niskim po akcji Wisla (po slowackiej stronie jest ich troche, a w Polsce od kilkunastu lat znow jedna dziala - w Szprotawie, gdzie wysiedlono wiekszosc Lemkow, w kinie na terenie bylych koszarow armii radzieckiej, bylam tam). Mniejszosci zydowskie zostaly zniszczone w Syrii, Iraku, Iranie, Libanie, Egipcie, Maroko, Tunezji w ciagu ostatnich 50 lat. 40 lat temu w Libanie chrzescijanie stanowili 30% dzis jest to jednocyfrowa wartosc, i maleje, w Nigerii chrzescijanie sa mordowanii, w Indonezji takoz (nie przez zwolennikow liberalizmu), na ziemiach zachodnich wiele kosciolow protestanckich przejal kosciol katolicki, wiele zburzono w 45 r. (tak na wiwat). W moich rodzinnych Katowicach w 45 r. odebrano luteranom kosciol, najstarszy w Katowicach, odzyskali go pare lat po wojnie ale za cene 4 kosciolow odstapionych katolikom z ktorych ostatni (bo wszystko bylo prawem kaduka, zabral w 45 r. biskup Adamski sila na mocy przyjazni z Zietkiem, wowczas politrukiem, potem za Gierka wojewoda slaskim, lubianym, ale z przeszloscia oficera politycznego w armii Berlinga) odzyskali luteranie juz w tym wieku. Ten kosciol jest tym w ktorym slub bralam i dziecko chrzcilam. Zeby nie bylo watpliwosci spory byly polsko-polskie!!!!!!! Konflikt w Irlandii Pn. wciaz nie do konca skonczony jest narodowo-religijny, na religie powoluja sie wszystkie strony, wszystkie dopuscily sie w jednym czy drugim momencie zbrodni.
      Tak, opactwo w Cluny skonczylo zle (czego b zaluje), ale sily takiej czy innej rewolucji laickiej nie sa mniej tolerancyjne niz wiekszosci religii w ktoryms momencie. Co jest zbiorowym, smutnym obrazem czlowieka....
      • luccio1 Re: Kartka z historii 09.05.13, 16:39
        maadzik3 napisała:
        W Polsce nie zostala ANI JEDNA cerkiew lemkowska w
        > Beskidzie Niskim po akcji Wisla (po slowackiej stronie jest ich troche, a w Pol
        > sce od kilkunastu lat znow jedna dziala - w Szprotawie, gdzie wysiedlono wieksz
        > osc Lemkow, w kinie na terenie bylych koszarow armii radzieckiej, bylam tam).

        Podrzucam Ci przykłady cerkwi łemkowskich "działających": Blechnarka, Wysowa i Hańczowa (trzy najwyższe miejscowości kolejno wzdłuż Ropy) - teraz w zarządzie Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej;
        Komańcza - cerkiew służąca niemal bez przerwy obrządkowi unickiemu (grekokatolickiemu), dla którego została zbudowana;
        nadto wiele cerkwi grekokatolickich, działających jako kościoły łacińskie.

        W Krakowie grekokatolicy odzyskali w r. 2004 kościół św. Norberta (zmieniając tytuł na Podwyższenie Krzyża św.).
        (Ten kościół - niegdyś filia klasztoru Norbertanek na Zwierzyńcu, znajdująca się wewnątrz murów Krakowa - przy ul. Wiślnej - grekokatolicy otrzymali, nawiasem mówiąc, z łaski zaborców austriackich podczas pierwszej austriackiej okupacji Krakowa 1795-1809).
        Po odzyskaniu tego kościoła zachowali się bardzo niefajnie w r. 2005 - po śmierci "naszego" Ojca Świętego - kiedy wszystkie kościoły Krakowa przez tydzień były otwarte dzień i noc - św. Norbert stał zamknięty na głucho.

        Łemków z Beskidu Niskiego i zachodniej części Bieszczadów rozproszono w akcji "Wisła" po całej Polsce - i to tylko tych, których nie wysiedlono przedtem, w l. 1944-45, do Związku Radzieckiego, tj. na "Ukrainę Radziecką" (znaczyło to - wysiedlić ludzi z gór na stepy nad Morzem Czarnym).
    • luccio1 Re: Kartka z historii 09.05.13, 16:20
      Tuż po I rozbiorze przez tę część Polski południowej, która dostała się pod panowanie katolickich cesarzy austriackich, przetoczył się pogrom kościołów i klasztorów.
      "Dzięki" zaborcom austriackim urwała się ciągłość życia zakonnego w Tyńcu; restytucja klasztoru, najpierw jako rezydencji, latem r. 1939, nastąpiła w ostatniej chwili - gdyby nie to, byłby zagrożony w swej substancji także kościół klasztorny (funkcjonujący przez czas nieobecności Ojców jako parafialny).
      W samym Lwowie ofiarą kasat józefińskich padło 8 kościołów łacińskich i 11 cerkwi unickich (grekokatolickich).
      • andrzej585858 Re: Kartka z historii 22.07.13, 07:31
        Warto czasem sięgać do historii i wydobyc z niepamięci pewne fakty aby uzmysłowić sobie jak potrafi wyglądać w praktyce idea świeckiego państwa. To było dawno i już sie nie powtórzy w nowoczesnej Europie? Po co wywoływać demony przeszlości? - właśnie po to aby wyciągać wnioski:

        Oto fragment z dziejów rosyjskiej cerkwi prawosławnej.
        Prześladowania, jakim w bolszewickiej Rosji poddano wyznawców Chrystusa można przyrównać jedynie do tych z czasów chrześcijan w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Cesarstwie Rzymskim. Trwały one z różnorakim natężeniem i w różnych formach od zdobycia przez bolszewików władzy w 1917 roku do gorbaczowskiej pierestrojki lat osiemdziesiątych XX wieku.
        Po zdobyciu władzy bolszewicy byli przekonani, że stosunkowo szybko zniszczą Cerkiew i wykorzenią z duszy rosyjskiego ludu jego wiarę. Wierzyli Marksowi, który twierdził, że religia to jedynie nadbudowa nad pewną bazą. Lenin był zdania, że zniszczy Cerkiew jednym zdecydowanym uderzeniem. Wystarczy, uważał, pozbawić ją wszelkiej własności i uniemożliwić jakikolwiek wpływ na społeczeństwo, w szczególności dzieci i młodzież. Realizując swój plan, władza radziecka na przełomie 1917 i 1918 roku wydaje szereg dekretów, mających ostatecznie „zadusić” Cerkiew. Najważniejszy z nich został opublikowany 2 lutego 1918 roku. Na jego mocy państwo przejęło całą dotychczasową własność Cerkwi, jej świątynie, szkoły, seminaria. Własnością państwa stawały się także wszystkie znajdujące się w świątyniach „przedmioty”. Mogły one, tak jak świątynie, po uzyskaniu zezwolenia lokalnych lub centralnych władz być udostępniane na zasadzie „bezpłatnego użyczenia” dla sprawowania nabożeństw. Korzystanie z użyczonych „przedmiotów” i świątyń było opodatkowane według stawek ustanowionych dla prywatnej inicjatywy. Tym samym dekretem wprowadzono zakaz nauczania religii we wszystkich istniejących szkołach. Rok później wydano dekret, zakazujący używania stroju duchownego.
        Lenin, Dzierżyński, Trocki i ich współtowarzysze nie zamierzali jednak bezczynnie czekać, aż pozbawiona wszelkiej własności Cerkiew „obumrze” samoistnie. Tuż po wydaniu wspomnianego dekretu utworzono specjalne oddziały szturmowe czerwonoarmistów, które w ciągu kilku godzin wyrzucały mnichów z klasztorów, a duchowieństwo z budynków cerkiewnych. W 1919 roku Ludowy Komisarz Sprawiedliwości nakazał lokalnym władzom, by w ramach „walki z przesądami” przystąpiły do niszczenia ikon, relikwii i innych „przedmiotów, służących do utrzymania ludu w ciemnocie”. Walka przybrała najbardziej odrażające formy. W Troicko-Siergijewskiej Ławrze sprofanowano i wyrzucono z grobów szczątki około pięćdziesięciu mnichów. Podobne profanacje miały miejsce w wielu świętych dla prawosławia miejscach, Kijowie, Poczajowie.
        W walce z religią nie zaniedbywano także „frontu ideologicznego”. Utworzono ruch antyreligijny „Związek Wojujących Bezbożników”, do którego w latach trzydziestych należało kilka milionów obywateli. Stojący na jego czele Jemielian Jarosławski (Miniej Gubelman) stworzył wielki koncern prozy ateistycznej.
        Rosję zalały wydawane w milionowych nakładach – tygodnik „Ateist” drukowano w nakładzie 1,5 mln egzemplarzy – czasopisma, książki i plakaty. Fałszując historię starano się zdyskredytować znaczenie prawosławia w życiu narodu. Wyszydzając duchowieństwo i uczucia ludzi wierzących uzasadniano konieczność zniszczenia tysięcy cerkwi, w tym bezcennych zabytków starej kultury rosyjskiej. Propagowano konieczność bezwzględnej ateizacji wszystkimi dostępnymi środkami.
        Każdy pop – pisała w 1929 roku jedna z moskiewskich gazet – jest antyrewolucjonistą, każdy religijny akt jest antyradziecki, ktokolwiek idzie do cerkwi, ten obraża rewolucję i jej zasady.
        By zniszczyć tysiącletnią Cerkiew, tych wszystkich działań było za mało. Dlatego też od początku istnienia władzy radzieckiej wobec hierarchów, duchowieństwa i aktywnych w życiu Cerkwi ludzi świeckich zastosowano bezpośredni terror. Zwiastunem strasznych czasów, jakie czekały rosyjską Cerkiew, było zamordowanie 2 stycznia 1918 roku w Kijowo-Pieczerskiej Ławrze metropolity kijowskiego Włodzimierza (Bogajawleńskiego).
        Już w 1918 roku rozstrzelano biskupów saratowskiego Hermogena, stawropolskiego Ambrożego, astrachańskiego Leontija. Łącznie w latach 1917-1920 z rąk bolszewików zginęło 37 biskupów.
        Do najokrutniejszych represji wobec Cerkwi doszło w 1922 roku, kiedy to Lenin posłużył się pretekstem odmowy wydania przez Cerkiew poświęconych naczyń liturgicznych na rzecz „ratowania głodujących”, i w latach 1937-1938, gdy z rozkazu Stalina realizowano plan ostatecznej likwidacji Cerkwi. Według danych rządowej komisji do spraw rehabilitacji ofiar politycznych represji w 1937 roku aresztowano 136 tysiecy 900 prawosławnych duchownych i świeckich cerkiewnych działaczy. Z tej liczby rozstrzelano 85 300 osób. W 1938 roku aresztowano 85 300, z czego rozstrzelano 21 500 osób. W połowie lat 30. na Białorusi pozostawało otwartych 11 proc. istniejących w 1917 roku świątyń, na Ukrainie takich cerkwi było 9 proc., w Moskwie 15 proc. Do wybuchu drugiej wojny światowej na terytoriach zamieszkałych przez ludność rosyjską zamordowano lub zesłano do łagrów 95 procent duchownych.
        Jeden z najbardziej znanych prawosławnych teologów XX wieku, o. Aleksander Schmemann, zauważył, że na prześladowania przez państwo – tak było w czasach herezji Ariusza czy herezji ikonoklazmu – prawosławna Cerkiew mogła dać i dawała tylko jedną odpowiedź. Było nią męczeństwo. O ile jednak w pierwszych wiekach gotowość przyjęcia męki i śmierci za Chrystusa było dominującą postawą zdecydowanej większości chrześcijan, to z upływem czasu – tak powszechnie sądzono na początku XX wieku – postawy takie stały się czymś wyjątkowym. Historia rosyjskiej Cerkwi w XX wieku ukazała, że było to błędne przekonanie.
        W warunkach totalnej negacji, wszelkich możliwych ograniczeń i prześladowań ze strony państwa, w Cerkwi zaistniały procesy świadczące o jej duchowym odrodzeniu. Opisując sytuację z lat 20. profesor Pospiełowski pisze: W tym trudnym czasie między duchowieństwem a ludźmi świeckimi zaistniały niebywałe dotychczas wzajemne zrozumienie, poczucie jedności, zgody i miłości. Znacząco wzrosła ilość i poziom głoszonych kazań. Zorganizowane spośród parafian grupy ochotników ochraniały biskupów. Inny historyk, Levitin- Krasnow, tak opisuje powstałą po odebraniu Cerkwi wszelkich praw i majątków sytuację: „… gdy nasi biskupi podróżowali w eleganckich karetach, nikt ich tak nie spotykał. Teraz chodzą pokornie piechotą…, ależ z jakim nabożnym szacunkiem spotyka ich naród. Odeszły od nich wszystkie ziemskie dobra i stali się oni „nie od tego świata”. Będąc już na emigracji Levitin-Krasnow mówił, że gdyby go zapytano, jak wyobraża sobie „idealną chrześcijańską wspólnotę”, zawsze wspomniałby Petersburg lat 20.
        Przyjęcie święceń kapłańskich, a tym bardziej biskupich, w praktyce oznaczało skazanie siebie na więzienie, zesłanie do łagru lub śmierć. Mimo to tylko w 1923 roku miało miejsce 49 biskupich chirotonii. W 1924 roku było ich 24.
        Według oficjalnych danych, przedstawionych przez Aleksandra Jakowlewa – przewodniczącego komisji badającej przestępstwa popełnione w czasach radzieckich i rehabilitacji osób niewinnie represjonowanych – w okresie od 1917 do 1985 roku zamordowano ponad 50 tysięcy prawosławnych duchownych, a represjonowano blisko 200 tysięcy. Tylko w latach 1918-1938 zamordowano 130 prawosławnych biskupów. Zburzono około 40 tysięcy świątyń.
        Tak w praktyce wyglądał rozdział panstwa od religii w wydaniu komunistycznym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka