Dodaj do ulubionych

"Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony"

12.07.13, 10:25
" Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony" - słowa z dzisiejszej Ewangelii są chyba najlepszym komentarzem w tzw. sprawie ks. Lemańskiego.
Nie chciałem komentować tego co się dzieje i czym zyją media w ostatnich dniach, zwłaszcza że jako osoba postronna nie mam żadnej wiedzy na ten temat. Ale szczerze mówiąc jestem coraz bardziej zniesmaczony tym konfliktem.
Różnego rodzaju patologie istnieją w każdym środowisku, pewne zjawiska które mają miejsce zwłaszcza w dość specyficznych, zamkniętych środowiskach z trudem przebijają sie na światło dzienne. To, że ks. Lemański miał odwagę zabierać głos i mówić o trudnych kwestiach jest na pewno rzeczą godna pochwały. Ale w dążeniu do prawdy nie można kierować się tylko własnym egoizmem! pozostawanie w nieustannym konflikcie z biskupem, nieustanne mówienie o rzeczach niegodnych bez żadnych konkretów jest nie działaniem na rzecz dobra Koscioła, ale jego niszczeniem.
Nie potrafię zrozumieć jednej prostej kwestii - jezeli wiem o ukrywaniu przypadków pedofilii to dlaczego nie skladam odpowiedniego zawiadomienia?
Rzucanie dwuznacznych oskarżeń pod adresem biskupa ,oskarżeń które pozwalają na snucie domniemań o jakiś podtekstach seksualnych, następnie o zachowania o charakterze antysemickim i to wszystko oparte tylko na słowach jednej osoby sa naprawdę w chwili obecnej dziwne. Mam nadzieję, że nie pojawi się jako nastepne posądzenie o powiedzmy alkoholizm biskupa? Juz sam nie wiem czym zaskoczy nas ks. Lemański.
Moim zdaniem ma rację ks. Isakowicz-Zaleski który miał także konflikt z swoim biskupem, a nawet został objęty zakazem występowania w mediach, a jednak nie biegał nieustannie po mediach. A tym ludziom wcale nie chodzi o dobro Kościoła, oni tylko wykorzystają ks. Lemańskiego tak jak to gorzko stwierdził ks. Lemański:


"To, co mówi zbuntowany proboszcz, jest miodem na serce dla sekty z ul. Czerskiej w Warszawie. Dlatego też będzie on lansowany przez nią na "autorytet moralny" i "męczennika". Do czasu, aż znudzi się to podwładnym Michnika i Blumsztajna. Wtedy porzucą go jak niepotrzebną zabawkę."

Historia Kościoła zna bardzo wielu buntowników, tych którym zależało na oczyszczeniu i w różny sposób ci ludzie byli traktowani przez zwierzchników. A jednak nie biegali oni po "mediach" nie obnosili się z swoją krzywdą, a byli nieraz naprawdę nierozumiani i spotykali się z atakami ze strony biskupów. Tych nazwisk jest wiele - wystarczy wspomnieć chociażby o. Pio. Św. Jan od Krzyża przebywał nawet w lochach inkwizycji. Zakazem nauczania objęty był o. Congar, Rahner, problemy miał Theillard de Chardin oraz wielu, wielu innych.

Natomiast jak pisze w swoim komentarzu ks. Kowalczyk:

"Co sądzić o księdzu, który jest lansowany, broniony, podziwiany przez media, które zasadniczo są wrogie nauczaniu Kościoła katolickiego i w ważnych sprawach głoszą opinie całkiem sprzeczne z Katechizmem? Co się właściwie dzieje, kiedy ci, którzy są za aborcją, „małżeństwami” homoseksualnymi, eutanazją, seksualną demoralizacją dzieci itp., rozrywają szaty, że oto jakiemuś katolickiemu kapłanowi dzieje się straszna krzywda ze strony jego przełożonych? Co sądzić o duchownym, z którego robią gwiazdę medialną ci sami, którzy pompują do roli autorytetów różnych celebrytów, drwiących brutalnie z Kościoła? "

Wiele dobrego robił ks. Lemański i wiele jeszcze mógl zrobić, ale swoją postawą wobec, być może zbyt ostrej decyzji swojego zwierzchnika, stał się trybem w machinie antykościelnych ataków, daje się po prostu wykorzystywać tym wszystkim dla których Kościół instytucjonalny jest jedyną realna przeszkodą w zawładnięciu sferą ducha .
O ile mogę jeszcze zrozumieć środowiska związane z GW i jej podobnym, to kompletnie nie mogę zrozumieć postawy tzw. katolików otwartych którzy swoimi komentarzami popierają jawnie antykościelne i momentami wręcz antychrześcijańskie teksty jakie możemy znaleźć w tych mediach.

"Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony" -
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 12.07.13, 11:30
      Posłuszeństwo jest jedyną cnotą, której żadną miarą nie umie zmałpować demon. Oczywiście mówimy o posłuszeństwie mądrym, gdzie używamy rozumu smile Prawda jest taka, że ks Lemański w chwili święceń kapłańskich przysięgał posłuszeństwo biskupowi. Oczywiście nie ślepe posłuszeństwo i dlatego jest przewidziany tryb odwołania od decyzji biskupa, gdy nie da się z nim po ludzku dogadać. I ks Lemański ma możliwość skorzystania z trybu odwoławczego i z niego korzysta i to jest mądre. Natomiast bieganie do mediów, biadolenie nad swoim uciemiężeniem i wypłakiwanie się w rękaw ludziom słynącym z antyklerykalnej postawy jest po prostu głupie i krótkowzroczne. Głupie dlatego, że nadzieja na to, że dzięki artykułowi w GW biskupi uderzą się w piersi i zmienią zdanie jest jak nadzieja na to, że w lipcu spadnie śnieg w centrum Polski. Krótkowzroczne z tego powodu, że ks Lemański jest jedynie narzędziem w rękach antyklerykalnych mediów, które teraz go noszą na rękach i kreują na celebrytę wyłącznie dlatego, że to co mówi to jest woda na ich młyn. Kiedy ks podporządkuje się biskupowi lub odejdzie ze stanu kapłańskiego będzie już nieciekawy, nudny i zostanie porzucony. To trochę jak z gumą do żucia: początkowo jest słodka i ma smak, więc jest przeżuwana, ale po pewnym czasie kiedy już cały sok zostanie z niej wyssany po prostu ląduje w koszu na śmieci.
    • mader1 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 12.07.13, 12:08
      Nie wiem, kto to wykorzysta. Nawet się nie muszę domyślać, bo widać i o to akurat się nie martwię. Na to wystarczy modlitwa.
      Ten biskup jest moim biskupem i nie widziałam u Niego- a siłą rzeczy byłam na wielu maszach z Jego udziałem- wypowiedzi antysemickich. Jest bardzo bliski ludziom- wchodzi w nich i ich się nie boi, to raczej oni są zawstydzeni Jego postawą- gdy po bierzmowaniu w naszej parafii wyszedł z kościoła i wszedł "między ludzi", między młodzież, ludzie nieprzyzwyczajeni nie wiedzieli, jak się zachować wink Z pewnością też zamierzal byc bardziej lekarzem, niż biskupem.

      Natomiast uderza mnie w Polsce jednak zakorzeniony głęboko i pierwszy raz muszę to otwarcie przyznać antysemityzm. Ale on wcale nie wynika z pytania biskupa. To pytanie uważam za "techniczne". Jeżeli się wysyła księdza do dialogu polsko- żydowskiego, wypada wiedzieć o nim wszystko w tej sprawie, żeby nie być zaskoczonym przez media. Czy jest żydem- tak, ale tak samo musiałoby paść przecież pytanie, jeżeli by miał korzenie niemieckie, czy jego rodzina brała udział w eksterminacji. Biskup, który odpowiada za każdy krok księdza, którego deleguje- i to i medialnie i prawnie, musi wiedzieć o nim sprawy podstawowe.
      Dla mnie antysemityzm tej historii leży gdzie indziej
      Jak można- wszyscy dookoła!!!- żądać przeprosin od kogokolwiek za to, ze zapytał, ze jest się żydem?
      Przyznam, ze mam charakterystyczny profil i takie pytanie w moim kierunku padało. Nigdy nie byłam nim obrażona! Ani zniesmaczona! Ludzie się chwalą swoim pochodzeniem - a to korzeniami francuskimi, niemieckimi, szwedzkimi. Żyd nie jest gorszy! Gdzieś głęboko tkwi we wszystkich poprawnych politycznie, krzyczących publicystach niechęć do żydowskiego pochodzenia i ja tego nie rozumiem.
      • andrzej585858 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 12.07.13, 13:10
        U nas niestety, antysemityzm jest kreowany i wręcz wmawiany. To jest podobne zjawisko jak kwestia pedofilii wśród księży. Zjawisko istniejące i jak najbardziej naganne, tylko że sądząc z tego co wypisują "poprawnie politycznie" media to co drugi ksiądz powinien byc pedofilem a jaka jest rzeczywistość to każdy może sam osądzić.
        Podobnie jest także z antysemityzmem czy też wyjątkowo modna ostatnio homofobią.
      • twoj_aniol_stroz Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 12.07.13, 14:01
        Tak, właśnie tak jest. Sama tego doświadczam, gdy mówię o moich korzeniach. Jeden z moich prapradziadków był żydem i zmienił wiarę na katolicką. Był lekarzem, bardzo cenionym w swoim otoczeniu, był dobrym człowiekiem i myślę, że ta rozlewająca się na okolicę jego dobroć wynikała właśnie w dużej mierze z tego faktu, że był neofitą. I kiedy mówię, że on był żydem, że zmienił wyznanie na katolicyzm to bardzo często słyszę różne dziwne stwierdzenia: "ale cicho, przecież nie musisz mówić o pochodzeniu twojego przodka" "i ty tak spokojnie mówisz o swoich korzeniach żydowskich?" itd. No ludzie! Mam w rodzinie także wśród przodków pra(nie pamiętam ile tego pra jest)babkę, która była Francuzką, mąż ma w rodzinie przodków prawosławnych i jakoś to nikomu nie przeszkadza: ot zwykły fakt rodzinny. Ale prapradziadek jest już inny bo był żydem. I co? Mam się obrażać o to, że ktoś mi zwróci uwagę, że nie powinnam głośno o tym pochodzeniu mówić? Czy może ja jestem antysemitką gdy mówię, że prapradziadek był żydem?
        I z księdzem arcybiskupem jest podobnie. No ludzie! On zwykłe pytanie zadał. Czy gdyby spytał czy ksiądz pochodzi z Wietnamu to też byłaby to jakaś dyskryminacja, coś obraźliwego?
        • mader1 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 12.07.13, 14:40
          Więc... uważam, że to, że ludzie uważają, ze mają prawo się za takie pytanie OBRAZIĆ i to na 3 lata, świadczy o ich głębokim poczuciu wyższości wobec tego narodu.
          Tak naprawdę uważają, że "muszą się nim zaopiekować", "wziąć w obronę", bo to nie są tacy sami ludzie. Pewnie nie do końca do dialogu się nadają.
          Pytaniami o pochodzenie nie czuję się zażenowana, o wiele bardziej przykro byłoby mi, gdybym pochodziła z narodu oprawców, niż ofiar.

          Natomiast stawianie tego typu pytania na równi z ewentualnym molestowaniem seksualnym jest oburzające, bo bardzo krzywdzi ofiary molestowania.
          • andrzej585858 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony 12.07.13, 21:04
            Nieustannie stawiany jest zarzut presji wywieranej przez biskupów na księży, zarzut tzw. "prania mózgów" w seminariach, stawianie jako ideału posłuszeństwa - jednym słowem wizerunek Koscioła z jakim mamy do czynienia w tzw. "postępowych" mediach jest jednoznacznie negatywny. Jest to instytucja nie znosząca dyskusji, podwazania stanowiska biskupów i w ogóle opresyjna do szpiku kości. Aha i koniecznie antysemicka.
            Nic więc dziwnego że ci ktorych określa się jako niepokornych księży są tak fetowani i stawiani prawie za wzór. Oto jaki powinien być prawdziwy ksiądz - taka opinia wyziera z komentarzy jakie możemy przeczytac w GW i pokrewnych mediach.

            Pozwolę sobie zacytować krotki fragment listu jaki skierował do papieża pewien mnich, nawet nie biskup. A zarzuty jakie stawiał papieżowi było o bardziej poważne niż te stawiane biskupowi Hoserowi:

            "Wzywam Was, Ojcowie moi... abyście usunęli zakłopotanie z oblicza Waszych synów i uczniów, którzy z Waszego powodu są w rozterce, a co więcej, aby ze stolicy świętego Piotra usunięty został cień podejrzenia. Zwołaj przeto synod, abyście mogli oczyścić się z podnoszonych przeciwko Wam zarzutów... Przypisuje się Wam, jak słyszę, sprzyjanie heretykom....Albowiem władza tak długo będzie w Waszych rekach, jak długo trwać będzie Wasza prawdziwa nauka.."

            Rzecz niesłychana - oto mnich rzuca wyzwanie papieżowi, podejrzewa go o sprzyjanie herezji i mówi jak długo będzie trwać władza papieża.
            Tym mnichem jest przyszły święty - wielki misjonarz i zakonodawca św. Kolumban, papieżem do którego zwraca się - Bonifacy IV. List został napisany w 613 roku. Jednym słowem ciemne średniowiecze. A jednak można było wysuwać różnego rodzaju zastrzeżenia, zwracać się z pytaniami, pisać listy, itd. - ale to wszystko odbywało się w duchu posłuszeństwa i służby. Dobro Kościoła było najwazniejszym miernikiem. Dobro Kościoła, a nie poklask możnych tego świata i tzw. opinii.
            Szkoda, że o tym wszystkim nie pamietają gorliwi obrońcy ks. Lemańskiego który pogubił się i szuka wsparcia tam, gdzie na pewno go nie otrzyma.
      • nati1011 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 12.07.13, 23:30
        ja też nie potrafię zrozumieć co było okropnego w tym pytaniu? No chyba, ze ks. Lemańskiemu wszystko się z sexem kojarzy jak niektórym dziennikarzom i politykom wink

        I jak zauważyła Mader - nawet jeśli było to niezręczne - to obrazić się o coś takiego i to na 3 lata????!!! Absurd jakiś. Isakiewicz dobrze powiedział Olejnikowej - "pani redaktor w przypadku 50 letniego faceta mówienie o traumie, bo go przełożony nakrzyczał brzmi nieco zabawnie" (jakoś tak)

        ja ma taką zasadę - że jak nie do końca jestem pewna, po czyjej stronie jest racja, to sprawdzam, kto popiera którą stronę. I jak widze za Lemańskim nie tylko Olejnik i Lisa, ale nawet Nowicką to już nie mam żadnych wątpliwości.

        Ale przykre to bardzo. Sądzę jednak, ze to tylko wstęp. Że prześladowania wierzących chrześcijan będą się nasilały i będą je - niestety - wspierać tez ludzie afiszujący się jako wierzący - oczywiście "nowocześnie wierzący" sad
    • otryt Ludobójstwo w Rwandzie 12.07.13, 23:43
      andrzej585858 napisał:

      >zwłaszcza że jako osoba postronna nie mam żadnej wiedzy na ten temat.

      Widzę to podobnie. Jednak jest pewien punkt w tym konflikcie, który pozwala zrozumieć nieco więcej, z tego, co się dzieje. Mam na myśli oskarżenie rzucone najpierw w Newsweeku piórem Aleksandry Pawlickiej, później w GW piórem Wojciecha Tochmana. To wyjątkowo wredne i kłamliwe teksty, które w zupełnie bezpodstawny sposób oskarżają abp Hosera o sprzyjaniu ludobójstwu w Rwandzie w 1994 roku. W pokrętny sposób rzucają tak straszne oskarżenie nie tylko na biskupa Hosera, ale również na cały Kościół Katolicki i śp. błogosławionego Jana Pawła II. Od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już prawie 20 lat. Ludzie w Polsce słabo rozumieli, na czym polegał ten odległy konflikt, dziś już prawie zupełnie zapomniany. W ostatnich latach bardzo interesowałem się historią poszczególnych państw afrykańskich i wiem, że było dokładnie odwrotnie, niż opisują oszczercy z GW i Newsweeka.

      Wystarczy chociażby przeczytać relacje generała Romeo Dallaire, głównodowodzącego oddziałów ONZ w Rwandzie. Ten człowiek apelował, aby nie wycofywać oddziałów ONZ. Wszelkie jego sugestie, by odebrać magazyny broni walczącym były odrzucane przez najwyższe władze ONZ pod naciskiem Londynu, Paryża, Waszyngtonu i Brukseli. Dallaire nie mógł nawet zatrzymać dostaw broni, które na jego oczach przychodziły z Belgii, Izraela, Francji, Wielkiej Bytanii, Holandii i Egiptu. Na dodatek tuż przed spodziewaną masakrą znacznie ograniczono liczebność kontyngentu ONZ. Relacje Dallaire są przerażające. Wynika z nich, ze wielkie mocarstwa nie chciały końca tego konfliktu. Nawet mieli zakaz używania w swoich raportach słowa ludobójstwo, bo taki rozkaz dostali z góry. Ci, którzy byli na miejscu pomagali, na ile byli w stanie i dramatycznie błagali świat o pomoc. Pomagali także księża.
      Zabito 4 biskupów rwandyjskich , czyli połowę episkopatu oraz 150 księży, czyli 25%. I dziś Kościół staje w roli oskarżonego. To kłamstwo niebywałe! Podobne do tego, gdy dziś Polaków oskarża się o zbrodnie wojenne, a z Niemców robi ofiary, licząc na to, że świat już nie pamięta, jak było naprawdę.

      Tochman posuwa się nawet do tego w swojej pogardzie, że arcybiskupa konsekwentnie nazywa panem, a nie księdzem. Wygląda to na zmasowany atak na księdza arcybiskupa Hosera. Ksiądz Lemański prawdopodobnie został tutaj wykorzystany jako narzędzie w tej paskudnej nagonce, by zniszczyć biskupa, który w sposób jednoznaczny i konkretny wypowiada się w kwestiach moralnych i in vitro. A biskup Hoser wie, co mówi, \jest z zawodu lekarzem.


      pl.wikipedia.org/wiki/Rom%C3%A9o_Dallaire
      pl.wikipedia.org/wiki/Ludob%C3%B3jstwo_w_Rwandzie
      pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Gikondo
      pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Stec_%28major_si%C5%82_pokojowych_ONZ%29
      pl.wikipedia.org/wiki/Paul_Rusesabagina
      pl.wikipedia.org/wiki/Hotel_Ruanda

      • andrzej585858 Re: Ludobójstwo w Rwandzie 13.07.13, 08:14
        To, co wypisuje Tochman jest wyjątkowo obrzydliwe. Szkoda słów.
        Pojawiają się natomiast nowe ciekawe informacje, które - jeżeli są prawdziwe - to rzeczywiście stawiają w niezbyt ciekawym świetle nie biskupa, ale niestety ks. Lemanskiego. Wygląd bowiem że został perfidnie wmanipulowany. Jeżeli Palikot wcześniej wiedział co ks. Lemański powie następnego dnia?

        wpolityce.pl/artykuly/57873-czy-operacje-pt-bunt-ksiedza-lemanskiego-prowadza-byli-esbecy-czy-stoja-za-nia-palikot-i-kumple-mordercy-ksiedza-jerzego
      • mader1 Re: Ludobójstwo w Rwandzie 13.07.13, 12:36
        To jest oczywiste kłamstwo, w które autorzy, którzy żądają przeprosin dla ks. Lemańskiego, za... wiadomo, pytanie, a nie oskarżenie publiczne o zbrodnie, nie zamierzają przeprosić.
        Skoro zostało odkryte "z tej strony", zaatakujmy z drugiej, zróbmy mema, a potem się z niego pośmiejmy- to jest własnie wrażliwość na cudze cierpienie- choćby rwandyjskich ofiar i otwartość na prawdę i szacunek do człowieka.
        Dziwi mnie, ze ludzie, którzy wydawali mi się inteligentni i dość krytyczni, nagle nie dostrzegają tych celowych przekłamań w sprawie Rwandy, nie dostrzegają, ze zamiast przeprosić, ktoś brnie w nie dalej- powołując się na to, że wiele razy tam był... to dopiero... i jest bardzo znany(?), bezstronny. Naprawdę tego nie widać? Jeżeli fakty są inne, tym gorzej dla faktów?

        Zadziwia mnie też, że Arcybiskupa odbiera się, jako nadętego purpurata, który dążył do tego, żeby być urzędnikiem i pławi się w godnościach.
        A jego droga życiowa - nawet sucho, wilkipedycznie opisana- świadczy o czymś innym. O tym, że w dobrej, osadzonej, lubianej rodzinie mógł mieć wiele pomysłów na życie. Chciał pomagać ludziom- został lekarzem. Był dobry w tym, co robił, bo jako lekarz pracował i to w szpitalu, nie otwierając za rodzinne pieniądze prywatnego gabineciku. Raczej nie w głowie były mu zaszczyty i sława, skoro chciał wyjechać na misje. To była kontynuacja jego marzenia o pomaganiu ludziom. Sporo osób lituje się nad "biedaczkami" z Afryki, sms-a wyśle, ale dużo mniej zmienia swoje plany życiowe, żeby z nimi, w ich podłych warunkach być może całe życie być. Może i umrzeć- bo to się z różnych względów misjonarzom tam zdarza. Mógł być w tych zabitych procentach księży w Rwandzie.
        Tak, jak w obrzydliwym memie, wrócił do Rwandy, jako ksiądz i lekarz. A pewnie zapach, nawet jak nie ma trupów, na co dzień i warunki sanitarne są tam takie, że większosć dyskutujących paniuś a nawet reporterów zbierajacych swoje dane po hotelach, nie ma pojęcia.

        Rasistą nie jest- nawet do Polski czarnych księży sprowadza. O in vitro, o feminizmie wypowiad asię, jak kościół, nie boi się. Są księża, który zyskują poklask, bo wprawdzie są w kościele, ale ich mętne wypowiedzi nie narażają się nikomu.

        Jak się z nim rozmawia, poznaje go, to widzi się, ze to nie jest rubaszny, łebski ksiądz- kolega. Nie wiem, czy tak zadane pytanie, w takim stylu, nie pasuje bardziej do okolic Legionowa, nawet gdyby zostało zadane. A to jakim językiem to się dobyło też jest ważne.

        Nigdy zapewne brud i nędza poziomu wypowiedzi prasowych z niego nie zostanie zmyta. Tym bardziej, ze przecież jest człowiekiem i błędy jakieś też i popełnia i popełni. Na moich oczach rozerwali i zanalizowali samozwańczy święci człowieka. A ja na to patrzyłam. Prawda uknęła wszystkim i tak naprawdę nikt jej nie szuka.

        Może teraz reszta biskupów BĘDZIE GRZECZNIEJSZA? Wobec możnych tego świata i wybranych księży?
      • mader1 Re: Ludobójstwo w Rwandzie 15.07.13, 11:16
        Pozwolę sobie podać link

        wnas.pl/artykuly/2333-shooting-dogs-czyli-co-kosciol-naprawde-robil-w-rwandzie
        O reszcie szkoda gadać.
        • otryt Re: Ludobójstwo w Rwandzie 15.07.13, 14:59
          Dziękuję Mader za uzupełnienie. Film Hotle Rwanda widziałem. Polecam. Shooting Dogs nie widziałem. Postaram się obejrzeć. Nie wiem, czy są polskie napisy do niego. Śledzę temat o dawna i jedno, co mnie uderzyło to fakt, że jeszcze kilka lat temu zarówno w filmach, reportażach, książkach, dyskusjach, artykułach prasowych nikt nie mówił źle o Kościele i jego udziale w tym przerażającym konflikcie domowym w Rwandzie. Nawet Linda Melverne w swoich śledczych artykułach ani słowem nie wspominała o rzekomej niechlubnej roli Kościoła. Dziś mówi inaczej odpowiadając na słowa rzeczowego wywiadu abp Henryka Hosera zamieszczonego na stronach KAI. Weźmy choćby tylko jeden wątek:

          "Abp Hoser: Wszystkie te insynuacje są hańbiące i bezzasadne: Jan Paweł II był pierwszym, który podczas modlitwy "Anioł Pański" 15 maja 1994 r. publicznie nazwał te zbrodnie ludobójstwem, wskazując światu, że odpowiedzialność za te czyny nigdy nie może ulec przedawnieniu

          Linda Melvern: To absolutne brednie. 29 kwietnia Oxfam (brytyjska organizacja charytatywna) po raz pierwszy poinformowała o tym ludobójstwie. Wydali oświadczenie prasowe w tej sprawie. Już przed modlitwą Jana Pawła II świat wiedział o tym, co się dzieje w Rwandzie. Tak więc Papież nie był pierwszym. Patrząc na datę wypuszczenia informacji przez Oxfam i porównując to z wypowiedzią Arcybiskupa można samemu wydedukować, że sporo czasu minęło."

          Być może mało znana organizacja OXFAM była wcześniejsza, nie wiem. Ale nawet jeśli Jan Paweł II wystąpił jako drugi z apelem do świata i walczących stron o zaprzestanie ludobójstwa i włączenie się społeczności międzynarodowej do pomocy w zażegnaniu konfliktu, to nazywanie takiej nieścisłości (16 dni róznicy) brednią jest cokolwiek dziwne, w sytuacji, kiedy świat milczał, główne światowe agencje prasowe i stacje telewizyjne milczały, centrala ONZ w Nowym Jorku rozkazywała swoim żołnierzom w Rwandzie, by nie nagłaśniali zbytnio tematu i broń Boże nie nazywali tego ludobójstwem. Kiedy wojskom ONZ nie pozwalano na rekwirowanie dochodzących wciąż dostaw broni dla walczących stron, dostaw płynących z najbogatszych i najważniejszych państw. Dramatyczny apel Jana Pawła II z 15 maja 1994 obudził w końcu świat i główne agencje informacyjne. Trudno już wtedy było udawać, że nic się nie dzieje.

          Swoją drogą wcześniejsze artykuły Lindy Melvern są bardzo interesujące. Swoje podejrzenia kieruje ona w zupełnie inną stronę. Opisuje np. śledztwo w sprawie zamachu na prezydentów Rwandy i Burundi, którzy zginęli podczas lądowania w Kigali. Pisze, o tym, jak to wszyscy się spieszyli, by przejąć czarne skrzynki i rejestratory rozmów i jak nie chcieli wzajemnej pomocy w badaniu przyczyn katastrofy. Do dziś nie wiadomo kto zestrzelił samolot nad lotniskiem. Przypomnę, że śmierć prezydenta w zamachu była bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia kolejnego etapu niewyobrażalnie krwawej wojny domowej. Wcześniej zaś podgrzewano atmosferę wzajemnej nienawiści i obu potencjalnym przeciwnikom dostarczano z całego świata broń. Arcybiskup Kigali Vincent Nsengiyumva wydał list pasterski, w którym apelował o pojednanie, zaprzestanie polityki nienawiści. Podczas rzezi został zabity razem z dwoma innymi biskupami i wieloma księżmi w Kabgayi 5 czerwca 1994.

          Patrząc na historię i współczesne konflikty w Afryce warto mieć na uwadze zjawiska, które nazywa się wojnami zastępczymi. Główni globalni gracze są zbyt silni. Ich bezpośrednie starcie mogłoby zakończyć się globalną apokalipsą. Dlatego wiele konfliktów między głównymi graczami odbywa się na terenie państw trzecich, gdzie krzyżują się strefy wpływów, interesy gospodarcze, także wpływy ideologiczne i kulturalne. Główni gracze zadają sobie ciosy na terenie państw trzecich, głównie Afryki i Azji. My, zwykli zjadacze chleba widzimy, że coś się dzieje, że ktoś walczy pod dywanem. Propaganda próbuje nam to jakoś wytłumaczyć, mniej lub bardziej prawdziwie. Zauważmy, że o tym samym konflikcie czasem krańcowo różnie wypowiada się CNN, Rusia Today i Al Jazeera. Konflikty afrykańskie to temat dużo bardziej skomplikowany niż to, że dwa dzikie plemiona wzięły się za gardła, bo to mają w naturze. A taki obraz jest nam najczęściej przedstawiany.

          pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_zast%C4%99pcza
          Jeśli zaś idzie o misjonarzy są to najlepsi księża z najlepszych. Poznałem osobiście paru pracujących w Afryce, na Bliskim Wschodzie, Kazachstanie. Oni naprawdę poświęcają całe swoje życie, ryzykują sporo, rezygnują z wygodnego często życia z naszym kraju, cierpią czasem z powodu oddalenia od swoich rodzin. Najczęściej zostają już tam na stałe, nawet po śmierci. Tam są ich groby. Połowa pacjentów szpitali chorób tropikalnych to księża misjonarze i siostry misjonarki. Często padają ofiarą zwykłych napadów rabunkowych albo konfliktów o podłożu politycznym. W Ameryce Południowej tylko w tym roku zabito kilkoro księży. To nie jest miód, oni to wszystko robią w imię Chrystusa.





          • mader1 Re: Ludobójstwo w Rwandzie 15.07.13, 16:41
            Można krótko odpowiedzieć- jak to nie wiadomo, kto zestrzelił samolot rozpoczynając krwawa wojnę? Kościół a ściślej bp Hoser czy nawet EP... sad
            Ale niestety, choć dla niektórych to ludzie odlegli, tacy, których trudno bronić i traktować z szacunkiem, ja byłam tak poruszona, ze pamiętam do dziś.
            • otryt Arcybiskup Stanisław Wielgus 18.07.13, 11:45
              mader1 napisała:

              >Można krótko odpowiedzieć- jak to nie wiadomo, kto zestrzelił samolot rozpoczynając
              >krwawa wojnę? Kościół a ściślej bp Hoser czy nawet EP...

              Pełno w mediach o biskupie Hoserze ostatnio. Różnego rodzaju i kalibru zarzuty.
              Trudno więc nie zauważyć, że mamy do czynienia z zorganizowaną akcją. Nawet fakt odprawienia przez biskupa Hosera nabożeństwa ekspiacyjnego po zbeszczeszczeniu świątyni próbowano wykorzystać przeciwko niemu. I znaleźli takich, co tego rodzaju myślenie poparli.

              Wygląda na to, ze biskup Hoser wyszedł z tego wszystkiego obronną ręką. Ocalał.
              Był jednak ktoś wcześniej, kto poległ. Polecam artykuł Krzysztofa Osiejuka o biskupie Stanisławie Wielgusie. Ku refleksji.


              osiejuk.salon24.pl/521559,prostowanie-ksiedza-repryza

              Pozdrawiam serdecznie
    • plater-2 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 13.07.13, 08:47
      gosc.pl/doc/1628542.Do-czego-sluzy-ks-Lemanski
      • andrzej585858 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 14.07.13, 16:57
        Mam wrażenie, że mechanizm prowokacji i wykorzystania konkretnej, pełnej dobrych z założenia intencji osoby do rozpętania kampanii pełnej różnego rodzaju pomówień oraz insynuacji jest znana w każdej społeczności. Nawet takiej mikro.
        Po prostu atak na Kościół jest prowadzony na kazdym szczeblu i przy wykorzystaniu wszelkich możliwych srodków. Także przy wykorzystaniu ludzkiej łatwowierności i dobrych intencji. Oczywiście, nie wszyscy działają z premedytacją i w sposób zaplanowany. Nie doszukuję się żadnych sposków ani celowego działania. Po prostu obecność profesora z Tybingi jest bardziej realna niż wszystkim wydaje się.
        Biskup Hoser po prostu zawiódl pokladane w, nim nadzieje, czlowiek światły, lekarz, duchowny ktory spędził większośc swojego życia na Zachodzie był postrzegany jako ten nowoczesny, gotowy do współpracy z "postępowymi" katolikami i takimi tez mediami. Niestety, okazało się, że jako biskup pozostał wierny nauczaniu Koscioła, a co gorzej zaczął w sposób zdecydowany piętnować tych, którzy dla przypodobania się Możnym tego świata zaczeli pojmować zasady chrzescijanstwa jako coś płynnego co nalezy dostosowac do dzisiejszego świata.
        Atak musiał przyjśc prędzej czy później.

        Nie mam pojęcia, gdzie w dokumencie sygnowanym przez m. in biskupa Hosera a dotyczacym metody in vitro można dopatrzec się stygmatyzacji dzieci poczetych tą metodą. Od strony medycznej jest to jedynie zwrócenie uwagi na uboczne skutki wystepujące od strony medycznej przy stosowaniu tej metody oraz omówienie od strony etycznej i nauczania Kościoła w kwestii poszanowania życia. W niczym to nie przeszkodziło aby w sposob bezpardonowy zaatakowac biskupa. Co najciekawsze - okazało się, że mamy u nas tylu znawców tej problematyki, że powinnismy być liderem jezeli chodzi o medycynę.
        Ale tutaj nie chodziło wcale o kwestie medyczne, po prostu to była dobra okazja aby zdyskredytować biskupa, a co za tym idzie nauczanie Kościoła.
        Pozwolę sobie w tym miejscu na odrobinę prywaty, ku swojemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że pojawiła się u nas nowa kategoria lekarzy - sa to, mianowicie psychiatrzy internetowi. Mój stan zdrowia psychicznego został poddany gruntownej analizie i został zdefiniowany, a dlaczego? - no cóż, osmielam się nie być "nowoczesny" i nie boję sie o tym mówić. Zastanawia mnie na jakiej podstawie, osoby posiadające nawet tytuły profesorskie diagnozują w ten sposób kogos nie znanego, im osobiście i to w sposób wręcz haniebny?
        Jezeli nawet wobec takiego drobnego człowieka jak ja został przypuszczony tak zmasowany atak -, bo nie dośc, że homofob , to jeszcze chory psychicznie, plus kilka innych manii oraz krypto-faszysta, czekam jeszcze na antysemitę. I to wszystko ustami osob głoszących, a jakże , hasła tolerancji, wrażliwości na prześladowanych itp. itd.
        To o dopiero mowić o kimś, kto stoi w hierarchii o wiele wyżej? Tutaj nie ma litości,nie pomogą żadne zaświadczenia - wyrok został wydany.
        Przykre jest tylko to że jest to atak przeprowadzany przez księdza. Nawet jezeli może miec uzasadniony żal do swojego biskupa, to swoim postępowaniem dał powód do zmasowanego i nie przebierającego w środkach ataku nie tylko na hierarchię, ale w szerszym zakresie na nauczanie Kościoła właśnie.
    • twoj_aniol_stroz Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 15.07.13, 17:14
      Naszła mnie taka myśl. Arcybiskup Hoser jakieś 1,5 roku temu po raz pierwszy usłyszał o pomyśle rekolekcji na Stadionie Narodowym, potem wydał na nie zgodę i wreszcie uczestniczył w nich razem z 60 000 ludzi. Ile dobra musiało się dzięki temu stać, że aż tak bardzo szatan się wściekł i spowodował tę nagonkę na niego. To jest jakoś pocieszające dla mnie gdy myślę o całej tej sprawie smile
      • mader1 Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 15.07.13, 18:13
        Ooo... ten argument dla ludzi, którzy uważają go za tyrana, jest argumentem śmiesznym. Najpierw sprowadził szamana Cóż z tego, ze szmanem był biskup, ale z Afryki- śmieją się nierasiści- a w Afryce sami szamani, każde dziecko gazet wie. A teraz jeszcze myśli, że za ten zabobonny spektakl diabeł się na nim mści. Wszyscy wiedzą, ze diabły mają inne zwyczaje, albo zgoła ich nie ma.
        Dla fanów tego konfliktu, który ma upokorzyć i zmienić biskupów, a w ten sposób i kościół, to nie argument smile
        • twoj_aniol_stroz Re: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawion 16.07.13, 10:50
          Bo to nie jest argument smile To jest czysta prawda, która ma nam ułatwić życie i znoszenie tych głupot jakie są wypisywane na biskupa big_grin
          To uwielbienie Boga na stadionie a potem taki atak na biskupa, który na to pozwolił jest po prostu dowodem na to, że bardzo dużo dobrego wydarzyło się na tym stadionie, dobra, którego my jeszcze nie jesteśmy świadomi i ta zemsta złego to tylko taki jazgot wkurzonego pieska big_grin
      • otryt Przebaczenie Johna Bashobory 16.07.13, 01:01
        twoj_aniol_stroz napisała:

        >Ile dobra musiało się dzięki temu stać, że aż tak bardzo szatan się wściekł
        > i spowodował tę nagonkę na niego. To jest jakoś pocieszające dla mnie
        >gdy myślę o całej tej sprawie

        Tak. To kolejny ważny wątek związany w jakiś sposób ze sprawą księdza Lemańskiego. Pisze o tym Maciej Świrski:


        szczurbiurowy.salon24.pl/521041,ksiadz-upadly-czyli-koincydencje-czasowe-i-kolejne-maski

        Przyznam, że dotąd nie doceniałem wagi tego wydarzenia. Jednak człowiek, który jako motto swojej posługi kapłańskiej uczynił temat przebaczenia, musi szatana niesamowicie drażnić. W biografii Bashobory jest ważny wątek. Właśnie przebaczenia.

        Mały John miał wtedy chyba ze dwa lata. Był bardzo mądrym i inteligentnym dzieckiem. Jego ciotka zazdrościła tego dziecka swojej siostrze. Szalona, niesamowita zazdrość, prowadząca do zbrodni. Ciotka otruła matkę Bashobory, czyli swoją siostrę, a winę na to zrzuciła na męża zabitej, czyli ojca Johna, który trafił do afrykańskiego więzienia. I w ten sposób chłopiec został sierotą. Postanowił zostać księdzem. W dniu swoich święceń ciotka przyznała się do zbrodni i poprosiła o wybaczenie. I John Bashobora wybaczył!!!

        Spróbujcie wczuć się w krzywdę takiego dziecka. Tamten czyn zaważył na całym jego dzieciństwie i nagle dowiaduje się, jak było. Wierzę w to, że Panu Jezusowi musi się bardzo podobać taka postawa, a szatan musi wyć z wściekłości. Przecież tego rodzaju krzywda przeżywana latami przez ludzi niszczy ich doszczętnie, niszczy ich relacje. Tak naprawdę nie było innego wyjścia niż przebaczyć, choć w przypadku Bashobory musiało to być skrajnie trudne. I Chrystus dał temu człowiekowi niezwykły dar, którym dzieli się z ludźmi na całym świecie. Nie wiem dlaczego, ale Polskę sobie szczególnie upodobał i dość często tu przyjeżdża?

        O. Bashobora nie zapomniał o swoim dzieciństwie, o byciu sierotą. W Ugandzie wybudował wiele sierocińców, szpitali, szkół. W tych placówkach przebywa kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Być może te pieniądze, które zebrał w Warszawie i innych bogatszych niż Uganda miejscach na świecie, przeznaczy na budowę kolejnych dzieł miłosierdzia w Afryce.


        • twoj_aniol_stroz Re: Przebaczenie Johna Bashobory 16.07.13, 11:24
          No to ten artykuł jest właśnie tym o czym myślę. Byłam na stadionie na tych rekolekcjach i powiem tak: no, że te demony wyły potwornie to ja się im nie dziwię. To był dzień potężnego tryumfu Jezusa, który przyszedł cicho i spokojnie w Chlebie. To co tam się działo było pięknym zjednoczeniem ludzi, którzy po prostu wielbili Boga. Potężne "Gloria" niosło się echem, a była w tym taka siła, że ja miałam ciarki na plecach. Całą niedzielę chodziłam i śpiewałam tę pieśń i było mi niesamowicie dobrze. Jedność ludzi, ich troska o siebie wzajemnie, wspólna modlitwa jeden za drugiego, gesty przyjaźni wobec kompletnie obcych sobie osób to było to co działo się na stadionie. Duch Św był tak bardzo obecny tam, to naprawdę było czuć, bo rodziła się radość, śmiech, ciepło. Tego doświadczaliśmy wszyscy i to na 100% nie może się podobać szatanowi. Kiedyś czytałam takie zdanie: szatan nie znosi modlitwy, ale modlitwa uwielbienia to jest coś, czego już absolutnie nie może zdzierżyć i ucieka. A te rekolekcje to było jedno wielkie uwielbienie Jezusa. Zresztą na samym początku to zostało bardzo jasno powiedziane: wszystkie oklaski, każdy śmiech, okrzyk, każda radość jest dla Jezusa i tylko dla Niego. 14 godzin uwielbienia, śpiewu, radości połączone z wieloma uzdrowieniami, nawróceniami. Kiedy patrzyłam na płytę stadionu to przez cały czas konferencji, aż do Mszy Św bardzo wielu księży spowiadało. To były długie spowiedzi. Ustawiały się kolejki. Potem wolontariusze wpadli na pomysł i roznosili krzesełka, bo przecież ileż można stać! Ta spowiedź trwała wszędzie: na korytarzach, na schodach, praktycznie w każdym kącie i pod ścianami, co parę metrów stał ksiądz i kogoś spowiadał. Biorąc pod uwagę, że posługiwało tam ponad 500 księży to tych spowiedzi było bardzo dużo. I to wszystko jednego dnia, po prostu, bo kiedyś jeden ksiądz wpadł na pomysł zorganizowania tych rekolekcji, jedna zakonnica akurat przejeżdżała obok stadionu i zupełnie niezależnie od tamtego księdza pomyślała, że pięknie byłoby wykorzystać Stadion Narodowy na rekolekcje, a potem spotkali się u biskupa a on nie zrugał ich za tak szalony pomysł, ale zabrał się do pracy big_grin
          No nie ma zlituj, złe musiało się wkurzyć wink
    • otryt Nie matka, lecz ojciec otruty - sprostowanie 16.07.13, 01:28
      "Ks. Bashobora urodził się w katolickiej rodzinie w Bushenyi w Ugandzie 5 grudnia 1946. Jako dziecko został osierocony przez ojca, którego otruła ciotka. Matkę wypędzono. Do osiągnięcia pełnoletności wychowywała go rodzina wuja. O tym, że nie są oni jego prawdziwymi rodzicami, ks. Bashobora dowiedział się dopiero w dniu święceń kapłańskich, mając 26 lat. Ciotka wyznała też, że chciała go otruć, podając mu jako dziecku zatrutą owsiankę, ale naczynie rozpadło się w czasie modlitwy przed posiłkiem, którą odmawiał chłopiec."

      Przepraszam za błąd w poprzednim tekście. Takie figle płata niedoskonała pamięć. O sprawie dowiedziałem się kilka lat temu, a pisząc dziś nie sprawdziłem, czy wiernie przekazałem historię. Oczywiście najważniejszy tu jest sam akt przebaczenia, tak strasznej krzywdy, wyrządzonej dziecku.
    • otryt Dialog księdza Lemańskiego ze stroną żydowską 17.07.13, 10:07
      Chciałbym, aby w sprawie księdza Lemańskiego nie umknęła nam jedna ważna informacja: rezygnacja współprzewodniczącego Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz dwóch innych członków Rady.

      ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x68884/rezygnacja-wspolprzewodniczacego-polskiej-rady-chrzescijan-i-zydow/
      pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Rada_Chrze%C5%9Bcijan_i_%C5%BByd%C3%B3w

      Jednego w sprawie księdza Lemańskiego nie rozumiałem. W swoich wypowiedziach posługiwał się zwrotem dialog katolicko-żydowski, w którym on rzekomo uczestniczy. Przedstawiał się jako rzecznik takiego dialogu. Dla mnie słowo DIALOG było cokolwiek na wyrost, gdy mowa jest o prywatnych inicjatywach jednego człowieka. Można zrozumieć jego osobiste sympatie do Żydów, można zrozumieć serdeczne kontakty i inicjatywy w parafii. Słowo dialog w kontekście działalności Lemańskiego pojawiało się w wielu wypowiedziach. Tymczasem uważam, że aby móc o sobie mówić, że uczestniczy się w dialogu katolicko-żydowskim trzeba to czynić w imieniu szerokiej wspólnoty: państwowej, narodowej czy kościelnej. Trzeba być oddelegowanym przez wspólnotę do takiego dialogu, tak jak np. kiedyś ksiądz profesor Waldemar Chrostowski, z racji swojego wykształcenia i przygotowania, był wyznaczony do udziału w Polskiej Radzie Chrześcijan i Żydów, uczestnicząc w trudnych nieraz rozmowach ze stroną żydowską.

      Ksiądz Lemański wspominał (jeśli to prawda), że w rozmowie z nim biskup Hoser prosił go, by zaprzestał tego „dialogu” sugerując, że jest do tego za słaby. Okazuje się, że nieposłuszeństwo księdza Lemańskiego wobec swojego biskupa zaowocowało rozłamem w Polskiej Radzie Chrześcijan i Żydów, która prowadziła ten trudny momentami dialog od 1989 roku. Rada znalazła się w poważnym kryzysie, trzech jej członków zrezygnowało z zasiadania w niej, włącznie z jej współprzewodniczącym o. Wiesławem Dawidowskim. Nie wiadomo, co będzie dalej. Ksiądz Lemański osiągnął skutek swojego"dialogu" odwrotny do zamierzonego.

      Wczoraj ksiądz Lemański postanowił podporządkować się woli biskupa. Mam nadzieję, że szczerze zrozumiał swój błąd. Można się tylko cieszyć zakończeniem ostrej fazy konfliktu. Skutki niestety pozostaną. Z decyzji księdza Lamańskiego nie cieszy się natomiast Janina Paradowska i próbuje wciąż podburzać:

      "Najbardziej boję się, że kariera medialna księdza skończy się za 2-3 dni. I za miesiąc nikt nie będzie pamiętał o tej sprawie - powiedziała w Poranku TOK FM Janina Paradowska. Jak dodała, w sporach z hierarchami zawsze przegrywają proboszczowie i wierni. - I to jest najsmutniejsze."

      • twoj_aniol_stroz Re: Dialog księdza Lemańskiego ze stroną żydowską 17.07.13, 11:38
        A owszem, akurat p. Paradowską rozumiem, że obawia się zniknięcia ks Lemańskiego z mediów. No z pewnością się obawia, bo jak zniknie ks Lemański to zniknie także pretekst do bezkarnej jazdy po biskupach. Cóż, mając ks Lemańskiego zawsze można było chować się za tarczą troski o wiernych, szarych księży i dialog polsko-żydowski.
        A ja naprawdę mam nadzieję, że ks Lemański podporządkuje się decyzji biskupa i odejdzie z parafii. Będzie w spokoju czekał na decyzję Watykanu i wyciszał emocje. Bo nie od dziś wiadomo, że emocje nakręcają niepotrzebnie konflikt.
        I dziękuję Ci za te rozważania na temat dialogu polsko-żydowskiego, bo to jest kolejny element układanki, który pokazuje, że kreowana przez media uciemiężona postać księdza chyba niekoniecznie jest taka jak to nam się chce wcisnąć.
      • andrzej585858 Re: Dialog księdza Lemańskiego ze stroną żydowską 20.07.13, 09:44
        otryt napisał:

        > Chciałbym, aby w sprawie księdza Lemańskiego nie umknęła nam jedna ważna inform
        > acja: rezygnacja współprzewodniczącego Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz d
        > wóch innych członków Rady.
        >
        > ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x68884/rezygnacja-wspolprzewodniczacego-polskiej-rady-chrzescijan-i-zydow/


        Powyższa informacja umknęła właściwie wszystkim mediom zaangażowanym w obronę ks. Lemańskiego. Podkreślano tylko fakt wyrażonego poparcia przez Radę, ale o tym że przewodniczący wyraził poparcie bez konsultacji z pozostałymi członkami Rady już jakoś nie wspomniano. Tak to właśnie wygląda tworzenie "faktu medialnego".

        Warto przeczytać analizę wszystkich wydarzeń związanych z osobą ks. Lemańskiego. Pouczająca lektura:

        wpolityce.pl/wydarzenia/58410-analiza-kai-od-otrzymania-dekretu-ks-lemanski-rozpoczal-akcje-deprecjonowania-i-niszczenia-autorytetu-abp-hosera
        • otryt Re: Dialog księdza Lemańskiego ze stroną żydowską 22.07.13, 11:16
          z zalinkowanego artykułu w polityce.pl:

          "Na zdjęciu: w tej sprawie media lewicowe bez żadnego wstydu posługują się najbardziej prymitywnymi narzędziami propagandowymi. W tej zapowiedzi TVN widać "wykrzywioną z nienawiści" twarz biskupa i "anielską" księdza Lemańskiego."

          Na to zdjęcie abp Hosera od razu zwróciłem uwagę, zanim zacząłem czytać tekst w wpolityce.pl. Może się w koszmarach nocnych przyśnić. Mam nadzieję, że nie pochodzi z fotoshopa. Na pewno jednak istniało już trzy lata temu (artykuł na portalu wp.pl z dnia 16.10 .2010). Długo musieli szukać w TVN spośród wielu innych zdjęć.
          • twoj_aniol_stroz Re: Dialog księdza Lemańskiego ze stroną żydowską 22.07.13, 11:21
            A swoją drogą ile musi być w tych ludziach nienawiści, że ich to tak strasznie napędza, że aż tyle energii zużywają by znaleźć zdjęcie z wykrzywioną twarzą... To jest nieprawdopodobne...
    • twoj_aniol_stroz Relacja wydarzeń od strony kurii 22.07.13, 10:25
      myślę, że relacja drugiej strony sporu, czyli kurii warszawsko-praskiej daje pełniejszy obraz:
      www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,15173,ks-lemanski-wyrzadzil-szkode-kosciolowi,strona,1.html
      • andrzej585858 Re: Ks. Mądel zawieszony 20.08.13, 14:44
        Ponownie GW podnosi wielkie larum, a wraz z nia tzw. katolicy postepowi. Powód? - zakaz publicznych wypowiedzi dla o. Mądla nalozony m. in. za jego wypowiedzi dla GW. Zastanawiające jest jak bardzo hołubieni są przez niektore media księża mający zdecydowanie duzy problem , chociazby z ślubem posłuszeństwa. Inna kwestia to wypowiedzi które nie świadczą o zbytniej powściągliwości jezeli chodzi o wyrażanie swojej opinii, zwłaszcza na dość drażliwe tematy. No, a wypowiedzi dotyczące biskupów są dodatkowo dość dziwne, żeby nawet nie powiedzieć - aroganckie.
        Lament podnoszony przez GW, a zwłaszcza przez nieocenioną red. Wiśniewską jest kuriozalny, a zwłaszcza tego typu zdanie:
        "Ta decyzja ucieszy wyłącznie ultrakatolików (Fronda.pl już triumfuje) i prawicowych publicystów, z którymi ostatnio ks. Mądel sporo polemizował. Ale oni nie wypełnią pustoszejących kościelnych ławek na niedzielnych mszach." - troska o ilośc wiernych w kościołach jest zadziwiająca. Tylko że to ma byc kościół Chrystusowy a nie gazetopodobny.

        Przypomniała mi się przy tej okazji postać wielkiego Ojca Kościoła - św. Atanazego biskupa Aleksandrii. Swoim życiem i nieustepliwą walka o zachowanie doktryny zaslużył na tytuł - "Wielki". Mozna o nim powiedzieć że też miał w swojej diecezji kapłana który był z ludem - takiego Lemanskiego starożytności. Był nim Ariusz - ktory tez chciał widziec Kościół zgodny z swoimi przekonaniami. Atanazy swoją nieustepliwość przypłacił wygnaniem i to niejednokrotnym, ale był biskupem i znał swoje obowiązki wobec wiernych i Kościoła.
        A mógł przypodobać się ówczesnym opiniotwórczym i postępowym środowiskom skupionym wokół obozu władzy - ale tego nie zrobił.
        I nie jest to żadne nakładanie knebla - to jest czas na refleksję.
        • andrzej585858 „Krwi, kości i wiary” 29.10.13, 12:05
          Ks. Lemanski w koncu zaakceptował zakaz publicznych wypowiedzi, jednakże nie będziemy pozbawieni nowych wypowiedzi tak bardzo hołubionego przez GW księdza.
          Oto pojawiła się wydana, o ile dobrze doczytałem się, przez wyd. Agory książka autorstwa Anny Wacławik-Orpik poświęcona ks. Lemanskiemu. Fragmenty tego dzieła pojawily się oczywiście na łamach GW.

          wyborcza.pl/1,99317,14845593,_Z_krwi__kosci_i_wiary___Ks__Wojciech_Lemanski__FRAGMENTY_.html
          I nie jest to niestety budująca lektura. Coraz bardziej jest widoczne że poglądy ks. Lemanskiego w coraz wiekszym stopniu rozmijają sie z nauka moralną Koscioła, a co za tym idzie także i z Magisterium. To już nie tylko kwestie związane z in vitro, ale także poglady dotyczące eutanazji, związków partnerskich, adopcji dzieci przez pary homoseksualne itd.

          Tym razem komentarz red. Terlikowskiego związany z publikacja tej książki i zawartymi w niej wypowiedziami ks. Lemanskiego jest bardzo trafny:

          "Te słowa jasno pokazują, że ks. Lemański stracił już związek z nauką moralną Kościoła i przyjął magisterium z Czerskiej. Pytanie, co jeszcze musi powiedzieć ks. Lemański, by jego zwolennicy w Kościele dostrzegli, że jego działania są niebezpieczne, i że odszedł on od nauczania Kościoła?"

          www.fronda.pl/a/ks-lemanski-coraz-mniej-katolicki-teraz-kwestionuje-zakaz-zabijania-chorych-i-wspiera-konkubinaty,31565.html
          Coraz bardziej widac jak bardzo zasadna była decyzja bp. Hosera. Kapłana powinno obowiązywać jedno Magisterium. Trzeba miec nadzieję że wraz z upływem czasu nastąpi wyciszenie złych emocji i nastąpi odsunięcie się od złych doradców.
          • andrzej585858 Decyzja zapadła 18.12.13, 19:31
            Kuria diecezji Warszawsko-praskiej podala informacje o otrzymaniu decyzji Kongregacji ds. Duchowieństwa dotyczącej odwołania złozonego przez ks. Lemanskiego wobec decyzji ordynariusza o odwołaniu z funkcji proboszcza w Jasienicy.

            " w uzasadnieniu dekretu napisano: "Zarówno z punktu widzenia formalnego, jak i rzeczowego, stwierdzono zasadność motywacji co do procedury usunięcia z urzędu ks. Wojciecha Lemańskiego".

            Według Kurii Stolica Apostolska podzieliła argumentację, że "brak szacunku i posłuszeństwa Biskupowi Diecezjalnemu (kan. 273 KPK) oraz nauczaniu biskupów w Polsce w kwestiach bioetycznych (kan. 753 KPK) sprawiają, że dalsza posługa proboszczowska pod władzą biskupa diecezjalnego (kan. 521 par.1, 519 KPK) staje się niemożliwa. Publicznie głoszone poglądy nie spełniają wymogów prawa (kan. 521 par.2 KPK) i przynoszą poważną szkodę i zamieszanie we wspólnocie Kościoła (kan. 1741 par.1 KPK)".

            Decyzja Stolicy Apostolskiej potwierdza dekret, na mocy którego ks. Lemański został usunięty z urzędu proboszcza Jasienicy."
            wiadomosci.onet.pl/kraj/watykan-odrzucil-odwolanie-ks-lemanskiego-ws-probostwa/x6e2k
            Powyższa decyzja w zasadzie kończy tzw. sprawę ks. Lemańskiego. Szkoda że doszło do takiej sytuacji, ale kaplan nie może kwestionować nauczania Kościoła, jak widac Watykan potwierdził zarzuty wysunięte przez bp Hosera..

            Zadziwia za to reakcja GW. Musze przyznać że dawno nie czytałem tak kuriozalnego komentarza jak ten:

            "Kiedyś pisałem "żarty się skończyły", myśląc o tym, że biskupi nie mogą ignorować istnienia Franciszka. Powtarzam teraz "żarty się skończyły", ale słowa te kieruję do niego. Dzisiaj to papież nie może udawać, że nie istnieją biskupi: polskie hierarchie, rzymskie kongregacje."

            wyborcza.pl/1,75968,15159803,Co_takiego___pytam___zrobil_ks__Lemanski__ze_dziala.html
            Jednym słowem - "zarty się skończyły" papież - to my wiemy jakie powinno być nauczanie Kościoła i to my oceniamy duchownych. Posłuszeństwo? wierność nauczaniu? - przecież to średniowiecze i zabobon.

            Szkoda tylko dobrego kapłana który znalazł złych doradców.
            • twoj_aniol_stroz Re: Decyzja zapadła 21.12.13, 14:02
              Błądzenie jest rzeczą ludzką. Mam nadzieję, że ks Lemański w spokoju i teraz już posłuszeństwie będzie miał czas na refleksję i modlitwę. Faktycznie kiepskich dobrał sobie doradców, ale teraz szczęśliwie oni też znikną z horyzontu, bo to żadna atrakcja jak ksiądz nie może wywrotowo gadać, więc po co utrzymywać kontakt. Trzeba teraz znaleźć kolejnego chętnego do roli celebryty. Akurat dla księdza Lemańskiego to będzie nieco bolesne, ale to terapia z cyklu gorzkie lekarstwo leczy najskuteczniej. Oby tylko kurację dokończył i odkrył na nowo głęboką mądrość Magisterium Kościoła. Tego właśnie mu z całego serca życzę smile
              • andrzej585858 Re: Decyzja zapadła 08.04.15, 13:14
                Zastanawiałem się co w tym roku wymyśli GW na święta - oczywiście jak zwykle mając na uwadze troskę o wiernych nieustannie zastraszanych przez biskupów, którzy są tak niepostępowi i rozmijający się z rzeczywistością, że ciągle przypominają o czymś tak nienowoczesnym jak grzech.
                No i jak zwykle GW nie zawiodła. Tym razem ponownie światło dzienne ujrzała tzw. sprawa ks. Lemańskiego szykanowanego przez biskupa. Ponownie pojawił się przemawiający do czytelnika podział na dobrego papieża Franciszka i złych polskich biskupów. Schemat przerabiany - w latach 60-tych był także dobry papież Jan i zły prymas Wyszyński.
                Tym razem w roli obronców szykanowanego ks. Lemańskiego wystąpił sam red. naczelny A. Michnik wraz z red. Mikołajewskim. Na jakiej podstawie piszą list do papieża - jako członkowie Kościoła? Nie bardzo, ale:
                "Czujemy się chrześcijanami, choć jeden jest nieochrzczony, drugi niepraktykujący."

                Pomijając kuriozalne określenie chrześcijanin niepraktykujący, co już samo w sobie niezbyt dobrze świadczy o znajomości chrześcijaństwa, to czy takie stwierdzenie upowaznia do podejmowania próby ingerencji w wewnętrzne sprawy Kościoła? Tym bardziej że z tresci listu można sądzić że jest to jedyny sprawiedliwy kaplan w kraju opanowanym przez sfanatyzowanych biskupów, ktorych jedynym celem jest rozpaczliwa obrona stanu posiadania - oczywiście dóbr materialnych, gdyż prawdziwa troska o wiernych jest czymś nieistotnym.

                Ten list - to nie wyraz troski o Kosciół, to jeden z elementów walki politycznej, tutaj chodzi o doraźne korzyści polityczne. Niestety - ks. Lemański stał się tylko manekinem w tej walce i żal że kapłan na pewno o dobrych intencjach, pozwala na bycie marionetką.
                Kiedyś abp Życiński który na pewno był człowiekiem dialogu, był biskupem który szukał porozumienia także z środowiskiem GW, to jednak wiedział że są pewne granice.

                " Mimo charakteryzującej go dialogicznej postawy wobec „Gazety Wyborczej”, gdy dochodziło do pryncypiów zdecydowanie polemizował z Adamem Michnikiem. Kiedy ten ostatni nazwał gen. Czesława Kiszczaka „człowiekiem honoru”, to abp Życiński stwierdził natychmiast, że „mówimy z Michnikiem odmiennymi językami. Rozumiemy zgoła inaczej takie pojęcia jak honor czy pojednanie”."
                ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x75258/abp-jozef-zycinski-trzecia-rocznica-smierci/?page=3
                Istnieją pewne granice ktorych nie powinien przekraczać chrześcijanin, a tym bardziej kapłan. Nie wolno dawać wykorzystywać się środowiskom które realizują własne cele ideologiczne. Tym bardziej że sprowadzają się one do odgórnego narzucenia zasad które są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Przykre jest to, że GW znajduje oparcie w tzw. katolikach postępowych którzy nazbyt często zapominają o tym że jest tylko jeden Kościół, że nie dzieli się on na konserwatywny i postępowy - lecz jest Kościołem Chrystusowym. Kosciołem w którym nie ma chrześcijan niepraktykujących.

                Polecam lekturę bardzo wyważonego komentarza dotyczącego tego dziwnego listu otwartego.

                www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1963,a-co-jesli-franciszek-odpowie-michnikowi.html
                • andrzej585858 Re: Decyzja zapadła 07.05.15, 10:09
                  Historii z ks. Lemanskim ciąg dalszy. Niestety, ale odpowiedź na pytanie jaka role chciał spełnic uczestnicząc w mszy pogrzebowej W. Bartoszewskiego jest pytaniem o intencje jakie kierują tym kaplanem.
                  Czy był on celebransem czy też może celebrytą?

                  "Suspensa dla księdza Lemańskiego jest bez wątpienia najgorszym z możliwych rozwiązań. Jednak ostatnia msza za Bartoszewskiego, do której się włączył jako współcelebrans w moim przekonaniu była tym razem nieodpowiednim z jego strony posunięciem. Nie mogę znaleźć wytłumaczenia, dlaczego nie uczestniczył po prostu wraz z innymi wiernymi i wraz z nimi nie modlił się za duszę zmarłego. Albo dlaczego nie odprawiał mszy w jakimś innym miejscu, gdzie nie było mediów. Niby nic złego się nie stało w tym, że był w koncelebrze, ale tak samo nic złego, by się nie stało, gdyby dołączył do zebranych wiernych. Msza byłaby tak samo miła Bogu. Tak postąpiłaby osoba pokorna, która odwołuje się od decyzji biskupa, ale jednocześnie pokazuje, że nie chodzi o własne ambicje.
                  Przypomina mi się msza pogrzebowa za generała. W niej również uczestniczył ks. Lemański. Rozumiem, że miał taką potrzebę serca, która teraz też wystąpiła. Ale gdy ksiądz stał się w pewnym sensie celebrytą, powinien zastanowić się, czy w danej chwili dobrze robi, gdy chce być celebransem."

                  areopag21.pl/post/4801
                  Niestety, tak jak było do przewidzenia, obecność ks. Lemanskiego stała sie okazją do przeprowadzenia nastepnych bezpardonowych ataków na Kościół. GW jak zwykle swietnie wykorzystała okazję -akurat to nie dziwi, dziwi natomiast pomoc jaką okazują w tym przypadku tzw. postępowi katolicy.

                  Mam nadzieję że ks. Lemański przeczytał ten fragment wywiadu jakiego udzielił p. Bartoszewski KAI pt."Władysława Bartoszewskiego 90 lat w Kościele". Znalazłem w nim taki znamienny fragment:
                  "Z kard. Lustigerem spotkałem się po raz pierwszy podczas zjazdu katolików niemieckich w Berlinie w maju 1990 r. Wystąpiliśmy wtedy wspólnie. Abp Lustiger mówił w imieniu katolików Zachodu a ja w imieniu katolików Wschodu. Wtedy jakiś pochodzący z NRD uczestnik zapytał arcybiskupa Paryża, dlaczego w zachodniej demokracji kościoły pustoszeją, jak długo można głosić Ewangelię w pustych świątyniach. Abp Lustiger odpowiedział: „Nasz Kościół rozwinął się z dwunastu osób i ogarnął świat. Misją Kościoła jest zawsze ewangelizacja osób nie przekonanych a nawet wrogich. Ja tego nie wymyśliłem. Jestem arcybiskupem i sługą tego Kościoła. Dopóki będzie w kościele obecny jeden słuchacz będę do niego mówił, a gdy i jego zabraknie to Bóg nasunie mi rozwiązanie”.

                  ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x51468/wladyslawa-bartoszewskiego-lat-w-kosciele-wspominamy/
                  "Jestem sługą tego Koscioła" - głoszę naukę Koscioła - takie jest zadanie kapłana. Zadaniem kaplana nie jest bycie celebrytą - jest bycie celebransem. Szkoda że ks. Lemanski o tym zapomina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka