Dodaj do ulubionych

Proszę o radę!!!

04.08.04, 13:47
Proszę o radę i modlitwę w następujacej sprawie.Mój ukochany małżonek ma
kłopoty ze zdrowiem a konkretnie ze swoją wagą = nadwagą!Jest 30 letnim,
wysokim mężczyzną z wagą 115 kg ( stale rośnie) i wysokim cholesterolem! W
najbliszej rodzinie wystepuje cukrzyca i choroby układu krążenia, małżonek
prowadzi siedzący tryb życia i nie potrafi sobie nic odmówić.
Nie pomagają prośby lub groźby o opanowanie apetytu, próby odchudzania
poprzez diety cud. Jego odpowiedzią na wszystko jest: " uwielbiam jeść!!! ty
tak świetnie gotujesz i pieczesz pyszności !!! przysięgałaś na dobre i na
złe !!!".Dodam, że przygotowuję potrawy zdrowe i lekkostrawne ponieważ mamy w
domu małego alergika. Proszę poradżcie jak go przekonać do odchudzania, nie
ze względów estetycznych lecz dla zdrowia, nie chcę zostać młodą wdową !!!!
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: Proszę o radę!!! 04.08.04, 15:52
      Powiedz mu, ze mój sasiad, z podobnym problemem, w 30 roku zycia miał zawał za
      kierownica i zostawił wdowe w dwojgiem dzieci na panstwowym garnuszku !
      • darcia73 Re: Proszę o radę!!! 04.08.04, 21:12
        Nie wiem czy to pomoże ale ja odwołałabym sie do jego poczucia obowiązku i
        odpowiedziaalności za rodzinę: ze jest egoista, bo chce młodo umrzec i zostawić
        Ciebie sama z dzieckiem.
        Współczuję, bo to trudny przypadek
    • addria Re: Proszę o radę!!! 04.08.04, 22:29
      Nie pomagają prośby lub groźby o opanowanie apetytu, próby odchudzania
      > poprzez diety cud. Jego odpowiedzią na wszystko jest: " uwielbiam jeść!!! ty
      > tak świetnie gotujesz i pieczesz pyszności !!

      No to gotuj mu. Warzywka z wody. Zrób suróweczkę. I żadnej alternatywy, że o
      ciatach nie wspomnę. Zgłodnieje, to zje. Jak się nie ma co się lubi, to się
      lubi co się ma smile)) Jesli będzie narzekał, kup stopery i zastosuj metodę
      zdartej płyty. Mów ciągle: Kochanie, to dla Twojego zdrowia, przecież jesteśmy
      razem na dobre i na złe wink

      Życzę powodzenia!
      • monamamamateusza Re: Proszę o radę!!! 05.08.04, 12:42
        droga adrrio! tak właśnie gotuję,dużo warzyw i potraw wege z niewielką ilością
        tłuszczu i soli, jemy mało mięsa, ciasteczka(np.ryżowe) piekę dla młodego. Nie
        mogę mieć pustej lodówki ze względu na innych domowników. Co nie przeszkadza
        mężowi stołować się na mieście ( ten upiorny lunch time)lub zamawiać pizzę do
        pracy i popijać to wszystko colą. Dodam że sama świecę przykładem jak schudnąć
        bez drakońskiej diety. W ciąży ważyłam 94 kg a pół roku później 62kg, teraz
        jeszcze mniej.
        • netus Re: Proszę o radę!!! 05.08.04, 13:22
          rzeczywiście masz trudny orzech do zgryzienia... Wygląda na to, że mąż twój po
          prostu nie chce schudnąć, albo nie za cenę odmówienia sobie tych wszystkich
          zakazanych pokarmów. Ponieważ jest to forum wychowanie w wirze, więc polecam
          jego zdrowie i brak determinacji modlitwie. Trzymaj sie
          A tak na marginesie, jak osiągnęłąś taki spadek wagi na tak długo?
          • monamamamateusza Re: Proszę o radę!!! 06.08.04, 11:13
            dziękuję za wszystkie listy i rady. Mąż obiecuje poprawę ( nie pierwszy raz ala
            modlimy się o wytrwałość)mój sposób na schudnięcie to karmienie piersią
            alergika a co za ty idzie specjalna dieta ( ryż, kura, marchewka i takie tam
            dietetyczne specjały) i duuuużo spacerów w dzieckiem, szybkim krokiem po
            pieknym parku. I już !!!
    • neogobbo Re: Proszę o radę!!! 05.08.04, 23:11
      Lat mam nieco więcej, kilogramów mniej, ale Kramla też mnie namawia do
      zrzucenia paru kilogramów. Niedawno udało mi się z kumplem trochę biegać
      wieczorami. A czego jak czego, ale biegania nie znoszę. Spadło może ze dwa
      kilo, i kondycha ledwie dycha, ale po jakimś czasie czułem się nawet zadowolony.
      Wszelkie rady a propos odwoływania się do jego poczucia odpowiedzialności i
      temu podobne nic nie dadzą. Też jestem facetem i wiem coś o tym.
      Cóż - mniej piwa, mniej Twoich wypieków i jednak trochę ruchu. Z tym będzie
      trudno. Bo to ze mną też tak jest. Pojeździłbym na rowerze, ale nie mam rowera,
      popływałbym, ale basenów nie lubię, a nad jeziorem za często nie bywamy, biegać
      nie lubię, a zresztą trzeba by mieć odpowiednie buty. Pograłbym bym w ping-
      ponga ale trudno znaleźć drugiego chętnego żebyśmy obaj mieli czas. I tak to
      leci a kilogramy przybywają.
      No i trochę to on ma racje - masz go kochać takim, jakim jest. Chrześcijaństwo
      polega też na tym, że to my się mamy zmieniać, a nie na siłę zmieniać innych.
      • jan33 Re: Proszę o radę!!! 06.08.04, 06:01
        neogobbo napisał:

        > No i trochę to on ma racje - masz go kochać takim, jakim jest.
        Chrześcijaństwo
        > polega też na tym, że to my się mamy zmieniać, a nie na siłę zmieniać innych.

        Hej
        Chyba szukasz "taniej wymowki" i nie ladnie zaslaniac sie religia. Cale zycie
        walcze z waga (nadwaga), ale chyba skutecznie bo niektorzy w rodzinie uwazaja
        ze jestem za chudy.
        Dla takich co lubia jesc duzo, dobrze i o kazdej porze mam tylko taka rade.
        Ograniczyc jedzenie wieczorna pora czyli ostatni posilek nie pozniej niz o
        szostej. Jesc duzo jarzyn i owocow a malo potraw tlustych i kalorycznych
        (cukier).
        Czy ktos zdaje sobie sprawe ze dobrze oslodzona herbata, kawa, butelka piwa lub
        puszka Coca Coli to prawie 200 kalorii. A teraz puenta: pedalujac na
        stacjonarnym rowerze z szybkoscia 35 km/godzine (srednia kolarza amatora to
        znaczy nie zawodowca)jestem w stanie spalic nieco wiecej niz 4 puszki CC. A
        jaka to katorznicza prac.
        Sukces polega na wstrzemiezliwosci, ktora tutaj propagujemy na przykald w
        okresie przedmalzenskim. Dlaczego tego nie odniesc do zdrowia i tuszy?
        jan33
        • neogobbo Re: Proszę o radę!!! 06.08.04, 12:29
          Najlepiej pisać tak, żeby było zrozumiale. Wyraz "trochę" wskazuje, że
          napisałem to trochę z przekąsem. Bo inaczej to rzeczywiście wszystko dałoby się
          tłumaczyć w ten sposób. A nie o to mi chodziło.
          Jednak jazda na stacjonarnym rowerze to jednak nie to samo co wycieczka do
          lasu.
      • monamamamateusza Re: Proszę o radę!!! 06.08.04, 11:20
        czy troska o zdrowie małżonka powtarzam ZDROWIE a nie estetyczny wygląd nie
        jest dowodem mojej wielkiej miłości do niego? boli mnie słomiany zapał w
        wykonywaniu ćwiczeń i w wytrwaniu w diecie. nie chciałabym aby to pierwszy
        zawał uswiadomił mu niebezpieczeństwo. nasze ciało to świątynia Ducha Świętego,
        czyż nie? dbajmy o nie aby długo nam służyło !!1 Pozdrawiam.
    • marzek2 Re: Proszę o radę!!! 09.08.04, 16:01
      Mam może trywialne pytanko, czy Twój mąż poważnie traktuje sprawy wiary,
      osobistego rozwoju duchowego itp? Bo ja też mam duże problemy z nadwagą (no
      teraz moja "nadwaga" to 22 tydzień ciąży, ale przed też było tych kilo za dużo).
      Ja osobiście wiem, że moja nadwaga jest po prostu spowodowana brakiem
      samodyscypliny i pobłażaniem sobie w kwestii jedzenia słodyczy, lubię słodycze i
      już. A brak umiaru w sferze jedzenia jest grzechem jak brak umiaru i
      samoopanowania w każdej innej dziedzinie życia. W przypadku grubasków jest tylko
      od razu widoczny smile) Dla mnie to problem, wiele razy już modliłam się o to,
      przepraszałam Boga, ale często okazuje się, że niestety wybieram swoją
      przyjemność (żebym "poczuła się dobrze") a nie pracę nad sobą. Może spróbuj
      przedstawić mu to od takiej strony (oczywiście w miłości i z łagodnością, nie
      nazywać go od razu "okropnym grzesznikiem" smile? Dla mnie brak umiaru w jedzeniu w
      ogóle to to samo co brak umiaru w wydawaniu pieniędzy, oglądaniu telewizji,
      nieczystych myślach, grzechem jest wszystko, co mnie kontroluje.

      "Wszystko mi wolno, ale nie wszytko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja
      nie dam się niczym zniewolić" 1 Kor. 6:12
    • bea.bea Re: Proszę o radę!!! 10.08.04, 11:39
      Jeśli ktos lubi jeść, to strasznie tródno nagle powiedzieć sobie koniec...wiem
      z doświadczenia własnego , choć raczej nie mam problemów z nadwagą , ale jak
      większość kobiet walcze z co niektórymi fałdkami... Moje zdanie jest takie, nie
      pomoże zamykanie lodówki na kłódkę, ani wydzielanie mężowi porcji dzienych, bo
      jeśli będzie chciał to zje na mieście i nawet nie będziesz widziała..
      Może warto zmienic nawyki żywieniowe , oczywiście nie rezygnując z rzeczy które
      lubi twój mąż...np dieta monignac, albo diamondów( nie wiem czy dobrze
      napisałam) - czyli nie mieszać węglowodanów z białkami,
      więc jeśli lubi kiełbase niech ją je, ale bez chleba....
      ja zdaje sobie sprawe , że łatwo jest moralizowac i radzic , tródniej
      wprowadzić w życie ,
      bo czy można zmusić kogoś kto ma siłowniowstręt, do ćwiczeń ( jak ja np smile
      ale moze warto spróbować częściej wysyłać męża na spacer z maluchem , przecież
      to również forma ruchu...no nie wiem , albo prosic o pomoc w domowych
      porządkach...oj nie mam jeszcze pomysłu...
      aaa możesz zrobic jeszcze jedną rzecz, jako żona agenta ubezpieczeniowego mam
      taki pomysł...popros męza , zeby was zabezpieczył materialnie, czyli kupił
      sobie polise na życie, wiem że firma nie ubezpieczy twojego męża , moze to da
      mu do myślenia, ( że mimo iż jest młody , to ryzyko jakie niesie jego waga jest
      tak duże)
      pozdrawiam cię cieplutko, i życze dużo wytrwałości beata

      -----

      Cierpliwość jest cnotą odwagi.
    • adzia_a Re: Proszę o radę!!! 11.08.04, 12:38
      Wiesz, ja mam takie coś, że nie cierpię "sztucznego" wysiłku fizycznego
      (siłownia, jogging). Dlatego troszkę rozumiem Twojego mężą, jak ktoś tego nie
      lubi, to się robi nudne.

      Natomiast nie mam problemów z nadwagą, może dlatego, że u mnie ten wysiłek
      fizyczny jest jakby "mimochodem" - mam ogródek, dwoje dzieci, lubię sobie
      skoczyć popływać, lubię się kręcić no i nie oglądam TV. Fakt, po dwóch porodach
      zmusiłam się do ćwiczenia brzuszków, ale regularnie się gimnastykować...nieee,
      to nie dla mnie.

      Może takie podejście? Przegonić goscia do lasu, zorganizować wypady rowerowe,
      zapisać się na basen, wysyłać na specery z dziećmi, psem? Niech nie czuje, że
      musi tracić kilogramy, tylko niech zasmakuje w aktywności fizycznej. Ja sobie
      to świetnie wyobrażam, że on się może czuć winny, że go jakiś tam jogging nie
      kręci, a powinien.

      No i jak będzie miał co robić, to może nie będzie chodził koło lodówki wink

      O diecie i lekkostrawnym gotowaniu już nie mówię, bo to chyba oczywiste...
      • monamamamateusza Re: Proszę o radę!!! 11.08.04, 13:16
        Dzięki za wszystkie rady! niestety sytuacja jest patowa! jestesmy oboje
        ubezpieczeni na życie - od dawna. nie spędzamy czasu przed telewizorem bo go
        nie mamy. aktywny wypoczynek jest możliwy tylko w weekendy, oboje mamy siedzaca
        pracę przy komputerze. wspieram go w wysiłku jak mogę ale mam już dość awantur
        o jedzenie kolacji po godz. 19 czy kłótni, że woda też gasi pragnienie a nie
        tylko cola! Po całym dniu łażenia po górach ( ostatni weekend) dzień zakończył
        się na podjeżdzie do drive Mc Donald's bo "... tyle chodziliśmy trzeba się
        ochłodzić i zjeść coś " ja nie cierpię tego żarcia ale mąż jest chyba
        uzależniony od tych śmieci.
        • verdana Re: Proszę o radę!!! 13.08.04, 15:44
          Tweój mąż jest dorosły i tylko on, a nie ty moze zadecydować o podjęciu
          odchudzania. Postaw się na jego miejscu - jak byś się czuła, gdyby mąż
          powtarzał ci stale, ze jesteś za gruba, musisz przestać tyle jeść, ze jesteś
          tak otyła, ze to zagraża twemu zdrowiu? To okropne! Wydaje mi się, ze mąż już
          doskonale wie, ze powinien schudnąć, a więc powtarzanie tego nie ma już sensu -
          jestem przekonana, ze choć tobie chodzi o jego zdrowie, on czuje się coraz
          mniej atrakcyjny, coraz barziej zdenerwowany. Moze być i tak, ze je właśnie dla
          poprawienia sobie nastroju po Twoich wymówkach! Zostaw go w spokoju, to nie
          dziecko, musi sam podjąć decyzję. A stały stres, poczucie winy i wymówki w domu
          też życia nie przedłużają...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka