20.02.16, 20:37
Pycha - coś, co siedzi gdzieś głęboko w każdym z nas. Najbardziej podatni na grzech pychy są ci którzy stoją na czele jakiejkolwiek wspólnoty i mają świadomość że ich decyzje wpływają na los wielu ludzi. Także i oni popełniają błędy - tylko czy chcą je widzieć, czy potrafią się do nich przyznać? Odbyć pokutę i prosić o wybaczenie?
Czy też trwają w uporze i pełni samouwielbienia nadal uważają że nikt nie dostrzega zasług a ośmiela się zwracać uwagę na potknięcia? Otoczeni gronem pochlebców czerpiących jakże często korzyści i dlatego gorliwie potakujących ulegają demonowi pychy.

Ewagriusz z Pontu - mnich i mistyk widział bardzo dobrze wszystkie ludzkie wady i w swoich pismach adresowanych co prawda głównie do mnichów dał im wskazówki jak postępować w walce z swoimi wadami. Pisze bowiem tak: "Myśl o próżnej chwale jest bardzo subtelna i łatwo powstaje u ludzi prawych. Chce rozgłaszać ich zmagania i ugania się za sławą u ludzi. A gdy już dostąpi tej sławy wtedy pojawia się demon pychy:
Demon pychy jest sprawcą najgłębszego upadku duszy. Namawia bowiem.. aby nie uznawał Boga za wspomożyciela, lecz by sądził, że sam jest źródłem swych prawych czynów, a także by pysznił się przed braćmi mając ich za głupców, gdyż nie pojmują wszyscy jego rzekomej wielkości.

Tak pisze Ewagriusz w swoim dziele "O praktyce ascetycznej". Jak bardzo trafna jest ta analiza mozemy ocenić i dzisiaj w naszej rzeczywistości. Pycha towarzysząca tym którzy siebie uwazają za wielkich, tych którzy widzą błędy określa się pogardliwie głupcami. Może warto zamiast szukac poklasku posłuchać jednak krytyków?

Św. Cyprian biskup Kartaginy żyjący w czasach gdy prześladowania chrześcijan były czymś jak najbardziej realnym i wielu z nich zostawało męczennikami, wiedział że człowiek jest czasem słaby i upada. Jednakże i dla nich nadal jest miejsce w wspólnocie, ale jak trzeba w takim wypadku postępować? Oto co pisze św. Cyprian w jednym z swoich listów:

"Bardzo boleśnie, najdrożsi bracia, dotknęła mnie wiadomość, że Fortunation, były wasz biskup, po wielkim swoim upadku chce uchodzić za niewinnego i rości sobie pretensje do ponownego objęcia biskupstwa. Ta rzecz mnie zasmuciła w pierwszym rzędzie ze względu na niego samego. Ten biedak albo przez szatańskie ciemności całkowicie zaślepiony albo czyjąś świętokradzką namową oszukany, mimo że powinien zadośćuczynić i dla przebłagania Pana dniami i nocami oddawać się łzom, modlitwom i prośbom, teraz odważa się domagać kapłaństwa, które utracił; jakby to było godziwe od stołów ofiarnych diabła przystąpić do ołtarza Boga." - św. Cyprian - Listy, wyd. ATK W-wa 1969, list 65, s. 217.

Żadne zasługi, ani przeszłe ani przyszłe nie zastąpią pokory i prośby o wybaczenie za popełnione błędy, gdyż nie można bezkarnie służyć dwóm panom. Nie można bowiem - jak pisze św. Cyprian - uchodzić za niewinnego po swoim upadku. Narzekanie w tym przypadku na ludzką niewdzięczność jest symbolem ulegania demonowi pychy.
Czytajmy Ojców - więcej będzie z tego dla nas korzyści niż z tej papki jakie serwują nam nieustannie media. I na koniec przytoczę jeszcze słowa św. Augustyna który w jednym z swoich ostatnich kazań tak mówił:

"Trudne czasy, odrażające czasy, mówią ludzie. Ale czasy, to my! Jacy my jesteśmy, takie są czasy!"

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka