andrzej585858
15.04.17, 09:43
W tym roku obchodzimy Wielkanoc wspólnie z naszymi prawosławnymi braćmi. Dlatego też pozwolę sobie na zamieszczenie tekstu którego autorem jest prawosławny kapłan.
Sam pochodzę z rodziny katolicko-prawosławnej i duchowość prawosławna jest mi bardzo bliska. Jest w niej mistyka która w świecie zachodnim trochę została zapomniana.
Tym, którzy czasem tutaj zaglądają, chociażby z ciekawości, życzę spokojnych świąt. Jest to niepowtarzalna w całym roku chwila, gdy możemy zadumać się nad tym, co najważniejsze.
"Jeśli jednym słowem miałbym zdefiniować Kościół prawosławny, nie namyślając się ani chwili powiedziałbym: Pascha. Tak, Pascha! Kto choć raz przeżył prawosławną paschalną jutrznię, ten wie, że nie przesadzam. Dzień, a właściwie świetlista noc i okres po-paschalny, który wieńczy cały okres Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i wszystkie te przeciągłe, trudne nabożeństwa - to wielka radość. Jak wielka? Ciężko to określić, więc może odpowiem inaczej: jak większość z Was zapewne wie, Kościół prawosławny to między innymi dokładnie określony, drobiazgowo rozpisany rytuał, ceremoniał, liturgia. Nie może być mowy o jakiejkolwiek radosnej twórczości liturgicznej, o nowych zwyczajach, łamiących kanony przyjętych, utartych zachowań - i jest to najprawdziwsza prawda. A jednak... nie do końca. Pascha jest inna. Może powiem zbyt wiele i zbyt śmiało, w swej śmiałości poglądów zbliżając się do moich przyjaciół protestantów, a zwłaszcza zielonoświątkowców, ale Pascha rządzi się swoimi prawami, których nie można do końca zdefiniować, wytyczyć czy ograniczyć. Mało tego, celebrując nabożeństwo wielkanocne śmiem twierdzić, że każde z nich za każdym kolejnym razem jest inne. Specyficzne, wyjątkowe i niepowtarzalne. I zauważam to z radością! Natomiast jestem więcej niż pewny, że gdy tylko ta lekko wymykająca się spod kontroli radość przygaśnie, gdy paschalne nabożeństwa zaczną być do siebie z każdym rokiem wciąż bardziej i bardziej podobne, powinno się to stać powodem do smutku i głębokiej, wręcz egzystencjalnej refleksji. Do niczego nie namawiam, zwłaszcza prawosławnych braci-kapłanów i naszych wiernych, proszę mnie dobrze zrozumieć, Moim zamiarem jest tylko ukazanie specyfiki i wyjątkowości Paschy i trudnej do ogarnięcia radości, związanej z przeżywaniem tego wydarzenia. I o tym niniejszy materiał".
Do lektury opowiadania jakie znajduje się w dalszym ciągu tekstu zapraszam tutaj:
www.wiadomosci.cerkiew.pl/news.php?id_n=1064
Jezeli ktoś będzie miał taką możliwość, to zachęcam do udziału w świątecznym nabożenstwie prawosławnym, a zwłaszcza w monasterze. To jest naprawdę niezapomniane przeżycie,