22.10.04, 13:59
Dzisiaj toczyłam walkę z wiatrakami i powiem Wam – ten świat zaczyna mnie
przerażać. Czytam watek o wpływie rówieśników na nasze dzieci i zastanawiam
się, jak to będzie z moim synem, czy te wartości, które mu przekażę staną się
również jego wartościami.
Okazuje się, ze jestem bardzo nietolerancyjna, niekonsekwentna, bo się
rozwiodłam a nadal wierze w trwałość małżeństwa oraz to, ze jak jedna osoba
nie odeszła i nie porzuciła drugie, to takie małżeństwo ma szansę i można je
uratować, przy dobrej woli obydwu stron (nie mówię o sytuacjach przemocy,
picia alkoholu, narkotyków itp. ale tutaj tez są wyjątki i nawrócenia.)
Pisze czasem i walczę na forum „macoch”. Bo nie rozumiem jak kobieta (lub
mężczyzna) może świadomie rozwalać cudze małżeństwo w imię „miłości”.
Wszystko staje do góry nogami a ja tak bardzo chciałabym mieć jeszcze co
najmniej jedno dziecko. I boję się wydawać je na taki świat. Na świat, gdzie
fajnie jest jak dziecko tłumaczy rówieśnikom, ze ich mama i tato nie mieszkaj
razem bo tatuś zakochał się w innej pani. Przecież to takie naturalne... Bo
się zakochał. I trzeba bić brawo dziecku, ze tak ładnie potrafiło wydobyć
sedno tego wszystkiego. I jak to dobrze, ze ojciec porzucił matkę, bo teraz
jest z macocha, fajna babką, jest z nią 15 lat i są szczęśliwi.
W ogole wszystko jest takie naturalne i homoseksualizm, prostytucja (przecież
to najstarszy zawód świata)i rozwody, a ja jestem zacofana.
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: ???? 22.10.04, 16:10
      Darciu smile
      Po prostu wiekszosc wierzacych inaczej pojmuje milosc niz wiekszosc
      niewierzacych. Specjalnie napisalam wiekszosc, zeby nikogo nie skrzywdzic -
      nie wszyscy poddaja sie ogolnym regulom. Sa ludzie, dla ktorych milosc to
      emocje, to tylko uczucie, to radosc z czegos nowego. Jezeli o milosci, milosci
      malzenskiej pomysli sie jako o wyborze na cale zycie - niezaleznym od
      chwilowych nastrojow, optyka sie zmienia.Pojawia sie odpowiedzialnosc, troska,
      czasem krzyz czy cierpienie, pokora.
      Niestety czy katolikom czy protestantom tez moze "przewrocic sie we lbie". Znam
      pare, gdzie maz odszedl od zony z czworka dzieci i zamieszkal przy ulicy obok z
      mloda , ladna dziwczyna. Zakochali sie w sobie. Jak znam zycie mial 987
      powodow, zeby odejsc. Jak sie ma czworke dzieci, malo forsy , za soba wiele
      wspolnych lat, to ma sie niejedna klotnie na koncie, jest sie zaniedbanym i
      zmeczonym... sad 987 czy 994 powody do odejscia i slowa " ze Cie nie opuszcze
      az do smierci.."
      A dzieci zawsze cierpia. Jasne, ze beda szczesliwe, pogodza sie. Jak rodzic
      umrze, tez jakos sie pogodza i beda szczesliwe. Co maja zrobic ? Ale
      najbardziej, najbardziej chcialyby, zeby rodzice sie zmienili, zeby byli razem.
    • addria Re: ???? 24.10.04, 00:11
      Darcia, słonko
      daj sobie spokój. Nic nikomu nie musisz udowadniać. Po co się denerwować. Nie
      zmienisz sposobu myślenia ludzi, nie przekonasz ich do własnego, zwłaszcza
      jesli ktoś nigdy nie był w takiej sytuacji jak Ty.
      Na pewno jest Ci z tym ciężko, ale dobrze że nie tracisz ufności. Świat
      światem, ale nie jest tak, że nie ma on taką moc, by odebrać nam rodzicom cały
      trud wychowania. Myślę, że jeśli będziemy postępować właściwie i poprzez swoje
      czyny damy dziecku obraz własnych wartości, to ono coś na zawsze zyska, coś
      czego świat mu nie odbierze.
      Nie ochronimy dzicka przed całym złem z jakim przyjdziemu się zmierzyć w życiu,
      ale możemy go wyposażyć w "zabezpieczenia", które będzie potrafiło samo
      wykorzystać. Prędzej czy później. T
      Tak więc nie obawiaj się tak bardzo o przyszłośc drugiego dziecka, które
      chciałabyś mieć smile
      A to, że inni mówią, to czy tamto, to nic. Niech mówią. Ty wiesz przecież swoje
      i skoro uważasz, że to słuszne, to nie daj się negatywnym emocjom.

      > Bo
      > się zakochał. I trzeba bić brawo dziecku, ze tak ładnie potrafiło wydobyć
      > sedno tego wszystkiego. I jak to dobrze, ze ojciec porzucił matkę, bo teraz
      > jest z macocha, fajna babką, jest z nią 15 lat i są szczęśliwi.

      Wyznajesz wartości, które nie są popularne. Na pewno ważne jest aby dziecko nie
      było kartą przetargow i by nie wykorzystywać dziecka jako narzędzia w
      konflikcie między rodzicami, bez względu na to kto zawinił. Ale masz prawo
      powiedzieć mu w odpowiedni sposób (odpowiedni dla ieku i pojmowania pewnych
      przez dziecko), że dla Ciebie to nie jest normalne. I że taka sytuacja jest dla
      Ciebie czymś złym, co stoi w sprzeczności z tym, w co wierzysz.

      Bożego błogosławieństwa
      i jakby co, to masz mój namiar na priv.
    • mader1 Re: ???? jeszcze raz ja 24.10.04, 22:33
      bylam dzis na mszy, wysluchalam ( ktory to raz !) czytania i bardzo sie
      zawstydzilam. Bo z mojego postu wyzej wynikalo chyba, ze jestesmy inni - lepsi
      od niewierzacych. To nie tak.
      Wsrod jednych i drugich sa przeciez odpowiedzialni, dobrzy, ktorzy swoje slowo
      traktuja serio. A jak czlowiek sie stara byc uczciwym , odpowiedzialnym i
      dobrym, traktuje swoje malzenstwo powaznie.
      Oby Dobry Bog dopomogl nam wytwac w swych postanowieniach, oby pomogl nam
      przejsc przez burze i niedole zwiazane z naszymi malzenstwami, oby pomogl nam
      przezwyciezyc pokusy. To modlitwa za wierzacych i niewierzacych smile
      Przepraszam.
      • mama_kasia Re: ???? jeszcze raz ja 24.10.04, 22:40
        Amen

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka