mama_kasia
06.12.04, 17:31
Chciałam się z Wami podzielić...
Straszny ze mnie śpioch, ale w tym roku mobilizuję się i chodzę na
roraty. Wiecie, to jest jednak niesamowite tak zacząć dzień od
eucharystii. Jest jeszcze ciemno, gdy zbieramy się w kościele. Mam
wrażenie, że ludzi z dnia na dzień przybywa. Jest grupka dzieci...
Moje nie chodzą. Córka chce, aby ją rano budzić, ale jak już ją
dobudzę, woli spać dalej

Syn kaszlący, więc nawet mu nie proponuję.
Dzieciaki przychodzące do kościoła wymyślają hasła roratnie, np.:
wziąłem lampion, inne graty, żebym mógł iść na roraty; robotnicy
się spóźnili, bo na roratach właśnie byli; pytam się taty: "Idziesz
na roraty?" Jest losowane hasło dnia i nagroda.
Wszystko w tej mszy jest takie proste, prosty śpiew (kłopoty z
organistą w parafii), mądre i proste homilie. Działa to na mnie
niesamowicie, wręcz wzruszam się. Czuję taką dobroć w tym rannym
wstawaniu, w tym porannym spotkaniu z innymi na modlitwie. To dar
Boga dla mnie na ten czas, to światło, które rozbłyska w nocy
A tak chciałam się z Wami podzielić ...