moje roraty

06.12.04, 17:31
Chciałam się z Wami podzielić...
Straszny ze mnie śpioch, ale w tym roku mobilizuję się i chodzę na
roraty. Wiecie, to jest jednak niesamowite tak zacząć dzień od
eucharystii. Jest jeszcze ciemno, gdy zbieramy się w kościele. Mam
wrażenie, że ludzi z dnia na dzień przybywa. Jest grupka dzieci...
Moje nie chodzą. Córka chce, aby ją rano budzić, ale jak już ją
dobudzę, woli spać dalej smile Syn kaszlący, więc nawet mu nie proponuję.
Dzieciaki przychodzące do kościoła wymyślają hasła roratnie, np.:
wziąłem lampion, inne graty, żebym mógł iść na roraty; robotnicy
się spóźnili, bo na roratach właśnie byli; pytam się taty: "Idziesz
na roraty?" Jest losowane hasło dnia i nagroda.
Wszystko w tej mszy jest takie proste, prosty śpiew (kłopoty z
organistą w parafii), mądre i proste homilie. Działa to na mnie
niesamowicie, wręcz wzruszam się. Czuję taką dobroć w tym rannym
wstawaniu, w tym porannym spotkaniu z innymi na modlitwie. To dar
Boga dla mnie na ten czas, to światło, które rozbłyska w nocy smile
A tak chciałam się z Wami podzielić ...
    • kramla Re: moje roraty 06.12.04, 19:40
      Zazdroszczę Ci...U mnie nawet na modlitwę w małżeństwie poranną, nocną (na
      początku adwentu) czy wieczorną ciężko znaleźć odrobiny spokoju i ciszy.Ciągle,
      któraś z dziewczyn, albo wszystkie narazwink daje o sobie znać.Kiedy już
      wszystkie spią my też przysypiamy podczas modlitwy brewiażowej, kiedy rano
      wstajemy, któraś też akurat się budzi (średnia lub najmłodsza).O roratach nie
      ma mowy.Nawet gdybym sie obudziła po nocce z dzidziusiem przy cycu i po
      płaczach nocnych średniej, to nie miałabym z kim zostawic tej mojej
      dzieciarni...A Ty Kasiu z kim je zostwiasz jak rano wychodzisz?...
      • mama_kasia Re: moje roraty 07.12.04, 14:24
        W zeszłym roku, kiedy karmiłam najmłodszą, to i ja nie mogłam
        chodzić na roraty. Ale teraz, gdy mała jest samodzielna wink
        zostawiam ich z mężem. W domu jestem o 7-ej, a że mąż może być
        w pracy o 7.30, to mam czas. Przyznaję jednak, że nie jest to dla
        mnie proste. Czuję jednak, jak wiele mi to daje...
    • mader1 Re: moje roraty 07.12.04, 10:25
      dziekuje.mysle, ze bardzo mi tez potrzebne takie roraty. mysle wlasnie od
      wczoraj , jak to praktycznie zorganizowac.
      • barbie-torun Re: moje roraty 07.12.04, 14:33
        u mnie roraty w parafii są o 18, bo niewiele dzieci by przyszło rano, od paru
        lat są wieczorami
        raz byłam z córką, super sprawa, ksiadz głosi kazania dla dzieci a w niedzilę
        nie ma mszy dziecięcej niestety wiec dobre i to
        dzieciaczki z lampionami po ciemku wchodzimy do kościoła
        szkoda że mąż ma często zajęcia popołudniami i nie moge być częściej na tej mszy

        gdyby była rano to niestety nie mogłaby chodzić w ogóle
        • netus Re: moje roraty 13.12.04, 20:08
          A ja byłam raz i bardzo sie cieszyłam U nas są o 6.00 rano. Mąż na nich gra
          codziennie i nie moge iść. Ale kiedys chłopcy zosyttali na noc u babci i rano
          hops z łóżka na roraty. Zawsze chciałalm chodzić.
          Na tablicy ogłoszeniowej przy kościele jest odezwa: ZRYWAJ GNATY NA RORATY!
    • grrrrw Re: moje roraty 13.12.04, 20:50
      U nas roraty dla dzieci na 17.oo. Chodze z dziecmi. mamy jeden lampion i mała
      lampke breloczek.
      Dzieci ustawiaja sie w procesji w ciemnym kosciele, to bardzo nastrojowe.
      zamiast kazania przychodzi pan listonosz i przynosi list z Europy. Jest to
      prawdziwy list od np. Siostry Łucji, brata Rogera z taize, załozycielki
      wspólnoty Emmanuel itd. List jest czytany głosno do mikrofonu, a po mszy
      dzieci dostaja mała kopie tego listu z fotografia nadawcy i zadaniami
      apostolskimi na odwrocie. Te obrazki, kto chce, moze nalepiac na jakby duza
      koperte. która dano na pierwszym spotkaniu.
      A te duze listy sa naklejane w kosciele na duzej dekoracji stojacej obok
      złóbka.
      Z tych listow mozna wiele sie dowiedziec o wspolczesnie podejmowanych
      inicjatywach ewangelizacyjnych w Europie.

    • isma Re: moje roraty 14.12.04, 08:25
      A ja sobie dreptam na roraty, jak sie zwloke, co mi sie udaje gora dwa razy w
      tygodniu, do kolegiaty akademickiej sw. Anny, przed praca. One sa nietypowe,
      bo "bezdzietne", krotkie, bez dodatkowych "atrakcji" typu konkursy. Lubie ;-
      ))).

      Ale przyznac sie musze, ze przylapalam sie dzisiaj na zniecierpliwieniu - msza
      byla z intencja, za promocje doktorska jakiegos czlowieka, no i niestety
      kazanko "poglebione" w tym kierunku bylo. A ja tu musze na 7.30 liste
      podpisac ;-(((.

      I, wiecie co? Z jadenj strony sie zezloscilam na siebie, ze potraktowalam
      kosciol jak kolejke u fryzjera - byle obsluga byla sprawna i bez przestojow,a
      z drugiej, jak juz pedzilam do magistratu, to sie zreflektowalam, ze rzecz nie
      jest az tak powierzchowna, jak myslalam - ze to jest po prostu kolejne
      wcielenie mojego stalego dylematu Marii i Marty wink)).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja