Dodaj do ulubionych

Kosciol dla kobiet?

15.03.05, 09:46
Chcialabym podzielic sie swoim bolem. Od lat jestem katoliczka. Od niedawna
mama. Od bardzo niedawna "feministka" - zaczelam patrzec na moje zycie i
zycie kobiet wokol przez inne okulary. Widze wokol te panujaca nierownosc,
brak szacunku do kobiet i generalnie - wykorzystywanie.
Od kiedy zaczelam to zauwazac, coraz bardziej denerwuje sie chodzac do
kosciola. Teksty ksiedza, niby to w zartach, ze baby sa gadatliwe, glupie
itp. Mowi to facet, ktory przebywa najczesciej wsrod innych facetow. Mowi to
facet, ktory to kazanie tak naprawde mowi do kobiet (5% sluchajacych to
mezczyzni). Kobiety siedza i potulnie sluchaja.
To gadanie w kosciele o roli kobiety... jakos tak malo przystajace do tego,
co juz wiadomo - ano to, ze jestesmy rownie inteligentne, nierzadko
madrzejsze od facetow, ktorzy wokol nas pracuja i nami niestety, rzadza -
przynajmniej w pracy. Ktorzy spokojnie moga nas zastepowac w domu - czyli nie
tylko my sie do tego nadajemy lepiej.
To dopuszczanie tylko mezczyzn do oltarza. Czyli utrwalanie stereotypow -
mezczyzna jest wazniejszy, lepszy. Ty, kobieto, mozesz byc co najwyzej
ministrantka - i tak w nielicznych jeszcze kosciolach.
Wiecie co, przykro mi jakos. I zle z tym. Ja pragne wychowywac moje dzieci w
przeswiadczeniu o tzw. rownosci plci, przynajmniej jesli chodzi o
wyksztalcenie, prace, dom. A w moim kosciele taka dyskryminacja. Chyba juz
czas na zmiany.
Powiedzcie, ze to sie zmieni, ze juz niedlugo. A moze powinnam poszukac
innego kosciola... Sama sie dziwie, ze takie mysli mi przychodza do glowy...
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 10:19
      Mamoemilii, jestem katoliczką, jestem mamą, ale feministką w takim
      wojującym znaczeniu nie jestem (swoją drogą, może by ktoś określił,
      co to znaczy być feministką?)

      I mam nadzieję, że nie zmieni się w Kościele to, o czym piszesz. Za
      to mam nadzieję, że zmieni się to, iż coraz więcej osób będzie
      wykorzystywać swoje "talenty" dla dobra Kościoła Bożego; te talenty,
      predyspozycje, które ma. I nie chodzi tu o to, czy się jest kobietą
      czy mężczyzną, ale o to, aby służyć Bogu i człowiekowi (Kościołowi) w pełni,
      wykorzystując swoje dary człowieka.
      Jeśli potrafię pisać komentarze liturgiczne, to robię to. Jeśli potrafię
      śpiewać, to szukam scholi parafialnej, a jak nie ma to próbuję ją stworzyć.
      Jeśli umiem układać kwiaty, to pytam się w parafii, czy nie potrzeba
      mojej pomocy. Itd, itd...
      W parafii przygotowujemy się do Triduum Paschalnego, roboty mnóstwo:
      komentarze, przygotowanie darów, sprzątanie kościoła, przygotowanie śpiewu,
      zbudowanie podestu dla chóru, przygotowanie ministrantów, reflektorów,
      nagłośnienia... Mnóstwo, a ludzi do pracy nie przybywa sad I tutaj
      przydałaby się rozmowa ojców z ludźmi, np. w ogłoszeniach. Konkretna
      rozmowa, że to i to trzeba zrobić, tu i tu moglibyście pomóc. Nawet, jeśli
      nikt się nie zgłosi, to przynajmniej ludzie będą nabierać świadomości, że
      to wszystko samo się nie robi.

      Rozpisałam się o czymś innym, przepraszam... Ale naprawdę być w Kościele,
      to nie tylko być przy ołtarzu. Nie czuję się dyskryminowana, czuję się
      potrzebna i doceniona. Robię swoją działkę najlepiej jak potrafię i
      jestem otwarta na inne działania. Sama jeszcze nie wiem, jak Bóg
      mnie wykorzysta smile
      • babka71 Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 14:41
        Spór teologiczny jak widzę ale napiszę taksad do autorki postu)
        W chrześcijaństwie są odłamy Kościoła pozwalające na posiadanie żony
        (protestanci, prawosławni i inne pochodne),
        A teraz wyobraź sobie kobietę pastora, popa, księdza w ciąży, karmiącą itd..
        Ale trzeba iść na mszę, na pogrzeb, odwiedzić parafian- wiem napiszesz,
        że "kobieta ksiądz" nie musi mieć dzieci - oczywiście, że nie ale na 100 kobiet
        wyświęconych na kapłanów kilka procent się zakocha zechce mieć dzieci itd...,
        a potem to już normalka pozwolimy tym kobietom brać ślub, mieć dzieci i wtedy
        to już nie będzie "kobieta kapłan" tylko dla wiernych ale matka, która nie może
        przyjechać do chorego z komunią Św. bo zaczyna rodzić albo dziecko ma kolke
        itd..
        P.s Maria Magdalena miała więcej do powiedzenia w otoczeniu Jezusa niż niejeden
        apostoł... to tak na marginesie.
        Apostołowie po śmierci Jezusa stchórzyli: siedzieli załamani,smutni, rozbici,
        w depresji, pochowani w swoich kryjówkach,...
        A kobiety poszły do grobu zobaczyć co i jak z Panem i gdyby nie One nie
        dowiedzielibyśmy się, że Pan Zmartwychwstał.
        • kwirynia Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 09:23
          mama_kasia, babka71 - sama ładniej bym tego nie ujęła, ale całym sercem
          podpisuję się pod waszymi postami

          Pozdrawiam

          Ania
        • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 09:44
          babka71 napisała:

          > Spór teologiczny jak widzę ale napiszę taksad do autorki postu)
          > W chrześcijaństwie są odłamy Kościoła pozwalające na posiadanie żony
          > (protestanci, prawosławni i inne pochodne),
          > A teraz wyobraź sobie kobietę pastora, popa, księdza w ciąży, karmiącą itd..
          > Ale trzeba iść na mszę, na pogrzeb, odwiedzić parafian- wiem napiszesz,
          > że "kobieta ksiądz" nie musi mieć dzieci - oczywiście, że nie ale na 100
          kobiet
          >
          > wyświęconych na kapłanów kilka procent się zakocha zechce mieć dzieci itd...,
          > a potem to już normalka pozwolimy tym kobietom brać ślub, mieć dzieci i wtedy
          > to już nie będzie "kobieta kapłan" tylko dla wiernych ale matka, która nie
          może
          >
          > przyjechać do chorego z komunią Św. bo zaczyna rodzić albo dziecko ma kolke
          > itd..

          Rzecz pierwsza: W obecnej chwili i od dobrych paru (parunastu?) wiekow
          obowiazuje celibat ksiezy. Kobieta ksiadz w celibacie raczej nie bedzie rodzila
          itd. Potrafie sobie wyobrazic kobiete-ksiedza, tak samo jak wyobrazam sobie
          obecne rzesze zakonnic, ktore jakos tych problemow (rodzenie, karmienie) nie
          maja. Niejedna z nich moglaby lepiej glosic slowo Boze i dawac przyklad swoja
          postawa niz wielu obecnych ksiezy. Tez na marginesie.
          Rzecz druga: okresy niedyspozycji kobiet-ksiezy (rodzenie, karmienie) w
          przypadku posiadania dzieci nie sa zadnym usprawiedliwieniem decyzji o
          nieprzyjmowaniu ich na kaplanow. A czy ktos mowi o ewentualnej mozliwosci
          zachorowania ksiedza-mezczyzny, gdy przyjmuje go w poczet kaplanow? A jesli
          bedzie mial grype, a nie daj Boze nowotwor? Dlaczego to ma go usprawiedliwiac,
          a porod czy karmienie ma nie usprawiedliwiac kobiety? Taka mamy juz nature. To
          normalne.
          Rzecz trzecia: Zakochanie. No coz, ten argument zupelnie do mnie nie dociera.
          Sama mam znajomego ksiedza - juz nie ksiedza. Czy tacy mezczyzni wg Ciebie sa
          usprawiedliwieni? Czy mozemy zalozyc, ze jednak paru na 100 sie zakocha i
          odejdzie? Mozemy. Czy w zwiazku z tym przestaniemy wyswiecac mezczyzn. Hmmm...


          > P.s Maria Magdalena miała więcej do powiedzenia w otoczeniu Jezusa niż
          niejeden
          >
          > apostoł... to tak na marginesie.
          > Apostołowie po śmierci Jezusa stchórzyli: siedzieli załamani,smutni,
          rozbici,
          > w depresji, pochowani w swoich kryjówkach,...
          > A kobiety poszły do grobu zobaczyć co i jak z Panem i gdyby nie One nie
          > dowiedzielibyśmy się, że Pan Zmartwychwstał.

          Dowiedzielibysmy sie. Zauwaz, ze mimo wszystko apostolowie ich nie posluchali i
          Jezus musial im sie ukazac naocznie.
          • isma Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 10:56
            E-no, e-no. Dziecko to nie tylko kwestia chwilowej niedyspozycji pt. ciaza,
            karmienie - analogicznie do choroby. Mam-ksiadz jest mama do konca zycia wink)).
            • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 11:27
              > E-no, e-no. Dziecko to nie tylko kwestia chwilowej niedyspozycji pt. ciaza,
              > karmienie - analogicznie do choroby. Mam-ksiadz jest mama do konca zycia ;-
              ))).

              A maz mamy-ksiedza i ojciec dziecka to co? Blagam, nie przypisujmy
              rodzicielstwa tylko mamom smile
              W koncu, jak zdarzy sie jakis nagly wypad mamy-ksiedza do chorego, to w domu
              moze ja zastapic i tata, i starsze dziecko (jesli takie jest) albo chocby
              opiekunka. A zreszta, myslicie, ze jakby przyjechala z dzieckiem - to byloby to
              az tak naganne? smile
              • lucasa Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 12:24
                mamaemilii napisała:

                > > E-no, e-no. Dziecko to nie tylko kwestia chwilowej niedyspozycji pt. ciaz
                > a,
                > > karmienie - analogicznie do choroby. Mam-ksiadz jest mama do konca zycia
                > ;-
                > ))).
                >
                > A maz mamy-ksiedza i ojciec dziecka to co? Blagam, nie przypisujmy
                > rodzicielstwa tylko mamom smile
                > W koncu, jak zdarzy sie jakis nagly wypad mamy-ksiedza do chorego, to w domu
                > moze ja zastapic i tata, i starsze dziecko (jesli takie jest) albo chocby
                > opiekunka. A zreszta, myslicie, ze jakby przyjechala z dzieckiem - to byloby
                to
                >
                > az tak naganne? smile

                a jak by przyjechala z rozbrykana, przechodzaca okres buntu dwulatka do domu
                umierajacego, to mozliwe, ze nie mialaby mozliwosci w ogole namascic czy
                odmowic modlitwy...

                a dlaczego zakladasz, ze mama-ksiadz bedzie miala meza w domu? przeciez w
                dzisiejszym swiecie nie musi. ksieza (w zalozeniu, ze w malzenstwie)- nie
                swieci tez sie moga klocic, rozchodzic, separowac, miec dzieci poczete nie
                bedac z kims w stalym zwiazku...
                poza tym przy zalozeniu, ze obok powolania do kaplanstwa bedzie miala powolanie
                do macierzynstwa, to dlaczego wykluczyc sytuacje, ze bedzie miala ciaze
                zagrozone i przez 9 miesiecy bedzie lezec plackiem (i tak np. 5 razy), a po
                porodzie tez nie od razu by chciala wejsc na ambone, tylko "powychowywac"
                dzieci. i ile w tym bedzie "ksiezowania"???
                uff... a przeciez takich sytuacji mozna mnozyc. a zycie i tak jest ciekawsze
                niz wymyslona teoria i zalozenia.

                dla mnie dyskusja czy kobiety powinny byc ksiezmi nie sprowadza sie do
                praktycznych rzeczy, czy sobie poradzi, czy jest (pod pojeciem feministycznym)
                tego godna, ze jej sie to nalezy - bo uprawnienie, ze tez chce, wiec w sumie
                dlaczego nie moze,
                ale: jaki byl zamysl Bozy w tym, ze apostolowie byli mezczyznami, czy tylko
                kultura owczesna? a jezeli tylko, to jak to odczytac, i gdzie znalezc
                wskazowki, ze kobieta tez jest wybrana do tej funkcji. (dlaczego nie bylo w tym
                czasie chociazby aluzji? albo np. jedna kobieta-apostol na 11 mezczyzn, aby byl
                jakis przyczynek do kontynuacji).
                ja nie wiem, dlatego w ogole ciezko mi dyskutowac. ot, takie tylko rzucone
                mysli...
                A
                • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 13:10
                  > a dlaczego zakladasz, ze mama-ksiadz bedzie miala meza w domu? przeciez w
                  > dzisiejszym swiecie nie musi. ksieza (w zalozeniu, ze w malzenstwie)- nie
                  > swieci tez sie moga klocic, rozchodzic, separowac, miec dzieci poczete nie
                  > bedac z kims w stalym zwiazku...

                  Ja pisalam o naglym wypadku, wiec takim czasie, ktory mama-ksiadz chcialaby
                  poswiecic dzieciom. I gdyby wtedy byla wezwana.
                  W ogole wydaje mi sie, ze powiazanie rodzicielstwa z kaplanstwem (czy to
                  mezczyzn czy kobiet) jest trudne. Ale jak widac na przykladach innych
                  kosciolow - jest mozliwe.
                  Ah, jeszcze sie zastanawiam na ile kobieta czujaca powolanie do macierzynstwa
                  moze czuc powolanie do kaplanstwa - bo faktem jest, ze jedno odbywa sie kosztem
                  drugiego. Ale to juz tylko teoretyzowanie.

                  > ale: jaki byl zamysl Bozy w tym, ze apostolowie byli mezczyznami, czy tylko
                  > kultura owczesna? a jezeli tylko, to jak to odczytac, i gdzie znalezc
                  > wskazowki, ze kobieta tez jest wybrana do tej funkcji. (dlaczego nie bylo w
                  tym czasie chociazby aluzji? albo np. jedna kobieta-apostol na 11 mezczyzn, aby
                  byl
                  > jakis przyczynek do kontynuacji).

                  Wiesz co, a ja wlasnie znajduje taka aluzje w tym poslaniu kobiet do apostolow
                  po zmartwychwstaniu Jezusa. To one mialy oglosic zmarwychwstanie, czyz to nie
                  wspanialy znak od Boga, ktory dal im taka mozliwosc "gloszenia"?
                  Z drugiej strony - mozna u sw. Pawla znalezc zgola inne wskazowki co do
                  postepowania kobiet, a dokladniej siedzenia cicho. Jakos nikt dzis nie mowi, ze
                  tak ma byc...
                  W kazdym razie ja nie widze ZAKAZU w Ewangelii.
        • isma Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 10:55
          W kosciele katolickim tez ksiadz moze byc zonaty wink)). U grekokatolikow,
          oczywista wink)).
    • neogobbo Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 10:32
      No cóż, są różne pomysły... Niedawno w "Trójce" była audycja o jakimś nowym
      ościele, założonym przez homoseksualistę, który nie mógł się odnaleźć w KK, a
      tak włąściwie nie mógł ię odnaleźć nigdzie, bo sam dla siebie był Bogiem i w
      końcu założył swój włąsny kościół. Taka jest mniej więcej droga...
      Co do roli kobiet w Kościele.U żydów jest tak, że w synagodze jest osobe
      miejsce dla kobiet, że w szabat to mężczyźni idą do synagogi na modlitwę,
      kobiety w tym czasie przygotowują w domu specjalną uroczystą kolację. Bo do
      kobiety należy troska o Dom, tylko że tam sprawa nie jest postawiona na głowie,
      i troska o Dom jest czymś niezwykle ważnym i mężczyzna po prostu nie da sobie z
      tym rady. U nas jak kobieta zajmuje się domem to od razu jest "kurą domową" i
      nikt takiego wyboru nie szanuje. Jak to jest, że budzi podziw gdy kobieta
      krótko po urodzeniu dziecka idzie do pracy ("jaka ona dzielna, daje sobie ze
      wszystkim radę"), a nie wtedy, gdy poświęca swoją karierę dla dziecka. Że nie
      wspomnę że praca zawodowa jest o wiela łątwejsza niż wychowywanie dziecka
      (dzieci) i po prostu łatwiej jest iść do pracy.
      Co do feminizmu, to ostatnio słyszałem jak niejaka Jaruga-Nowacka miała jakieś
      pretensje do IKEI za to, że na rysunkach montażowych mebli czy czegoś tam jest
      narysowany ludzik w spodniach, czyli mężczyzna, a przecież kobiety też skłądają
      meble. Jak ktoś nie ma problemów, to zawsze sobie jakiś znajdzie.
    • glupiakazia Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 11:06
      mamaemilii napisała:

      A w moim kosciele taka dyskryminacja.

      A kobiety w islamie? Czy naprawde uwazasz, ze KK dyskryminuje kobiety?
      Zwlaszcza tu, w Polsce - mam na mysli kult Maryjny?

      Ja sie nie czuje dyskryminowana przez Kosciol, jesli przez kogokolwiek to przez
      lewicowe media, ktore robia ludziom z mozgu papke i tworza takie wlasnie
      stereotypy, o ktorych piszesz. Wolno byc wszystkim, gejem, transwestyta,
      scjentysta, buddysta, itd (lista jest dluga) i to jest jazzy, ale jak ktos
      katolik - o, to dopiero ciemnogrod. To nie Kosciol nas dyskryminuje.
      • lucasa Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 11:45
        ja tez nie czuje sie dyskryminowana przez Kosciol.
        probowalam nawet przed odpisaniem Tobie zebrac kilka wspomnien, kiedy bym sie
        tak czula i w jakich sytuacjach - i nie znalazlam.

        u nas w kosciele dziewczynki sa ministrantkami, ja jestem szafarka (hmmm...
        nawet nie wiem czy istnieje takie slowo po polsku), jezeli moge pomagam w
        innych rzeczach w kosciele. ksiadz przy oltarzu (w sensie, ze mezczyzna a nie
        kobieta) nie burzy mojego widzenia swiata, i absolutnie nie czuje sie ani na
        silach intelektualnych ani duchowych dyskutowac o potrzebie (czyjej? wiernych?
        feministek?) aby kobieta byla ksiedzem (czy pania ksiedzem?). artykuly teologow
        w ktoryms numerze "W drodze" calkowicie sprowadzily mnie na ziemie w kwestii
        poziomu dyskusji znajomych (czesto pomiedzy jedna a druga pogawedka o pogodzie)
        nt tego, ze kobieta jest dyskryminowana bo nie jest ksiedzem. w Kosciele te
        rozwazania tocza sie na calkowicie innym poziomie...

        wlasnie na ostatnich rekolekcjach biskup tez zahaczyl o temat slabych kazan.
        tyle, ze on dal przyklad, ze ksiadz, ktory nie przygotowal sie do kazania
        kompletnie (ani jezeli chodzi o wiedze ani o przemodlenie tematu), slyszy po
        mszy od jednego czy drugiego wiernego: "ale ksiadz mial dzisiaj dobre kazanie" -
        to jaki z tego wyciagnie wniosek? w ogole nie bedzie sie przygotowywal! - bo
        skoro mu tak swietnie idzie!
        nie mozesz pojsc do ksiedza i powiedziec mu, ze jego zarty nie sa na miejscu i
        moga niektore osoby obrazac (moze jest na tyle gruboskorny, ze tego nie
        widzi... a moze faktycznie nigdy nie pomyslal, ze to moze byc problem?)
        ja wychodze z zalozenia, ze parafianie maja wazna role w pomaganiu ksiedzu -
        takze w konstruktywnym krytykowaniu.

        a z drugiej strony - ile u nas jest kawalow o mezach - pantoflarzach, czy o
        ciapowatych zieciach bedacych pod presja tesciowej. i co? i nic. jakos czasami
        chyba feministki (nie chodzi mi o Ciebie) szukaja problemow na sile.
        pozdrawiam,
        A
        • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 12:17
          Lucasa, pozwole sobie wykorzystac Twoj post, dla zadania tych pytan, ktore
          gdzies tam w glebi sie we mnie kolacza. Byc moze to jeszcze nie przemyslane,
          ale mam nadzieje, ze Wy mi wlasnie pomozecie dojsc z tym do porzadku.

          > ja tez nie czuje sie dyskryminowana przez Kosciol.
          Mam wrazenie, ze tak jest, gdy sie zgadzamy z ta rola przypisana nam przez
          kosciol - kobiety bozej, poslusznej, ustepujacej, poswiecajacej sie dla
          rodziny. I chociaz moja sytuacja jest taka, ze pracuje, maz tez i poswiecam sie
          w inny sposob (rozumiejac oczywiscie te kobiety, ktore pozostaja w domu z
          dziecmi, wierzac ze dla nich jest to lepsze) - to mam wrazenie, ze ten moj
          model zycia jakby nie dociera do Kosciola - ze to tez jest dobre, ze jest
          normalne. Ze kobiete spokojnie w domu moze zastapic mezczyzna - a przeciez tak
          sie dzieje coraz czesciej bez szkody dla kogokolwiek. Takie trzymanie sie tego
          stereotypu: kobieta-dom, mezczyzna-praca - widoczne nawet w modlitewnikach -
          preciez to nie jedyna droga.

          > nt tego, ze kobieta jest dyskryminowana bo nie jest ksiedzem. w Kosciele te
          > rozwazania tocza sie na calkowicie innym poziomie

          No dobrze. Ale dlaczego w takim razie kobieta nie moze byc ksiedzem? Na jakim
          poziomie odbywa sie ta dyskusja? Bo ja nie widze zadnych racjonalnych
          przeslanek. Natomiast fakt, ze Jezus byl mezczyzna i skupial wokol siebie
          apostolow plci glownie meskiej to nie moze byc wyjasnienie. Bo takie byly wtedy
          czasy. Kobiet by nie posluchano. A dlaczego kobieta nie moze teraz? Przeciez w
          domysle gdzies powstaje - bo jest gorsza, bo sie nie nadaje. Nadaje sie do
          ukladania kwiatow, przygotowywania tekstow, sluzenia ksiedzu - pieknie! to
          dlaczego nie do Oltarza? Swoja droga, dlaczego mezczyzni w kosciele nie
          ukladaja kwiatow? bo to gorsza robota? Nie wierze, zeby mezczyzna nie potrafil
          ulozyc pieknie bukietu. Moj maz robi je lepiej ode mnie smile
          Wczesniej tez pojawil sie watek - robimy najlepiej to, co potrafimy. A nie
          potrafilybysmy sluzyc Bogu tak jak ksieza? Jest tyle zakonnic, rowniez takich,
          ktore smialo wypowiadaja sie w mediach, pisza, tworza... czy kobieta, ktora
          pragnelaby sluzyc Bogu w szerszy sposob musi byc ograniczana...

          > nie mozesz pojsc do ksiedza i powiedziec mu, ze jego zarty nie sa na miejscu
          i
          > moga niektore osoby obrazac

          oczywiscie ze zwrocilam sie do ksiedza, co prawda elektronicznie poprzez mail.
          Ale nie potrafie rozmawiac rozbudzona emocjami. A wowczas autentycznie poczulam
          sie obrazona.

          Wiecie co, wydaje mi sie, ze po prostu zbyt wiele stereotypow jest w Kosciele.
          Zycie sobie, Kosciol sobie. Dlatego mowi sie o jego skostnieniu. I przeciez
          widac walke kosciola o nowoczesnosc swego rodzaju, o rozwoj, powstaja nowe
          ruchy, nowe rodzaje modlitwy. Czerpiemy z innych wyznan zblizonych do naszego.
          Dlatego pytalam sie, czy tak samo mozemy isc naprzod w sprawach kobiet.
          • isma Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 12:36
            Musze krotko, chociaz wolalbym dluzej ;-(((.

            Ale: wedlug mnie problem nie tyle lezy w, mowiac umownie, sklerykalizowaniu
            kobiet, co w sklerykalizowaniu Kosciola (zwlaszcza w Polsce). Bardzo latwo
            ulegamy sterotypowi, ze jak duchowny, to lepszy, wazniejszy (kobieta nie moze w
            KK byc ksiedzem, eo ipso w jego widzeniu gorsza, mniej wazna). A to nieprawda -
            Sobor mowi o tym wyraznie. To my, wspolnota wierzacych, jestesmy Kosciolem, a
            kaplanstwo instytucjonalne ma wobec tej wspolnoty funkcje sluzebna.

            Lucasa pisze (fantastyczne!!!) o rzeczywistosci Kosciola mniej
            sklerykalizowanego. I tam juz kobiety maja wazne miejsce. W wielu watykanskich
            kongregacjach pracuja kobiety, niektore na eksponowanych stanowiskach ("osoby
            numer dwa"). Teolozki (rowniez swieckie, zony i matki!) coraz czesciej sa
            zapraszane do prac nad dokumentami Kosciola.

            Ktos napisal - niestety nie pamietam, kto, a jest to bardzo bliskie moim
            wlasnym przemysleniom - ze pojawienie sie kobiet w refleksji teologicznej
            pozwolilo dostrzec bardzo istotny wymiar w opisywaniu relacji miedzy
            czlowiekiem a Bogiem i Kosciolem - do tej pory tradycyjnie opisywano te relacje
            tak, ze czlowiek jest dzieckiem, a Bog i Kosciol spelniaja funkcje ojcowsko-
            macierzynskie wink)). Kobiety zauwazyly zaleznosc odwrotna: to my,
            wierzacy, "rodzimy" nasz Kosciol, to my, wierzacy, kochamy go jak dziecko:
            czasem zachowujace sie w sposob, ktory nas rani albo ktorego nie rozumiemy -
            ale jadnak prawdziwa milosc jest ponad te wydarzenia. I my mozemy
            go "wychowywac" wink)).

            I mysle, ze tedy droga, a nie w domaganiu sie "rownosci" polegajacej na
            domaganiu sie dostepu do kaplanstwa czy wprowadzaniu zenskich koncowek do
            formul liturgicznych wink)).
    • minerwamcg Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 14:37
      Od mojej strony to wygląda tak. Przez Kościół dyskryminowana się w zasadzie nie
      czuję. Powołania kapłańskiego nie mam i niemożność bycia księdzem nie jest dla
      mnie źródłem cierpienia. Wyobrażam sobie jednak, że jest to możliwe - kobieta z
      powołaniem kapłańskim. Słyszałam o takich. Cholerne upokorzenie i poczucie
      niespełnienia.
      Do mszy służyłam, nie raz i nie dwa. Tego tez mi nie brakuje i cieszę się
      widząc przy ołtarzu dziewczyny-ministrantki a na zdjęciach z misji kobiety-
      szafarki Eucharystii.
      Natomiast, co własnie wspomniała mamaemilii, często czułam się upokorzona przez
      naziemny personel Szefa, mówiac po prostu przez księży. Takich, którzy uważają,
      że na pytanie "co ma kobieta w kościele" odpowiedź brzmi "posprzątać" i
      chcieliby widzieć moją rolę we wspólnocie w układaniu kwiatów i pieczeniu
      ciasta na spotkanie Rady Parafialnej, nie biorąc poprawki, że mój życiowy
      charyzmat jest nieco inny (a i ambicje wyższe). Niestety, w Kościele Katolickim
      rządzą starzy kawalerowie. Najczęściej z kompleksami wobec płci przeciwnej,
      nauczeni w seminarium, że "kobieta to źródło zła", a przynajmniej istota
      słabsza, bardziej grzeszna, głupsza, wtórna wobec męskiej doskonałości, w
      każdym calu podrzędna. Niestety, do seminariów idą chłopcy z rozmaitych
      środowisk, także takich, gdzie kobietę miano za nic. Lub, co gorsza, uwielbiani
      i psuci przez matki, które dzięki nim osiagnęły w wiejskiej społeczności jakże
      pożądany status "matki księdza". Gdzie się ma taki nauczyć, że kobietę się
      przepuszcza w drzwiach i nie mówi per ty do trzydziestolatki? Albo że nie
      wypada pytać w warunkach innych niż spowiedź o sprawy intymne? Mogłabym mnożyć
      przykłady, ale po co. Jasne, że jest też mnóstwo doskonale wychowanych księży,
      którzy w dodatku swój charyzmat życia samotnego obrócili na rozumienie nie
      tylko własnej płci. Pewnie, że tacy są, znałam, znam. Ale to tych drugich
      bardziej widać.
      • mama_kasia Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 16:02
        To jeszcze stanę w obronie tego układania kwiatów wink
        Jednego roku układał u nas kwiaty jeden z braci franciszkanów -
        robił to bardzo dobrze smile
        A w radzie parafialnej u nas przewaga kobiet, bo mężczyzn generalnie
        we wspólnotach brakuje wink)
        A przed świętami sprzątają i kobiety i mężczyźni smile
        Czy to jest równouprawnienie?

        To było trochę żartobliwie, ale wiem, że problemy mogą być...
      • zuzulek Re: Kosciol dla kobiet? 19.03.05, 21:39
        Hm, również mężczyźni żonaci mogliby się poczuć dyskryminowani, prawda? Ale tak
        naprawdę to chodzi o to, że niektórzy ludzie uważają się za lepszych od innych -
        np. mogą to być księża, którzy uważają się za coś lepszego od świeckich, albo
        mężczyźni uważający się za coś lepszego od kobiet. Ale też w różnych "babskich
        dyskusjach" słychać też często teksty pogardliwe lub pobłażliwe na temat
        mężczyzn, prawda?
        Dramat i paradoks wojującego feminizmu polega na tym, że kobiety uwierzyły, że
        jako kobiety są gorsze - i postanowiły we wszystkim dorównać mężczyznom.
        Zamiast uwierzyć, że są lepsze smile Bo np. rodzenie i wychowywanie dzieci jest
        wzniosłym i ważnym zadaniem, w przeciwieństwie do np. wymyślania haseł
        reklamowych i wciskania ludziom jakiś produktów. To pierwsze to misja. Niewiele
        jest zawodów, które możnaby tak określić!

    • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 15.03.05, 23:33
      ja to jestem taka prawdziwa feministka - mnie w domu nikt nie potrafi
      zastapic smile))) moze sie najwyzej starac , ale troche nieporadnie smile)))
      Rola kazdego z nas w rodzinie jest niezastapiona wink natomiast w
      pracy.... zdarzalo mi sie zastepowac meza, a nawet zdarzalo sie
      zupelnie obcym, nieznanym osobom go zastepowac wink i byly dobre.
      Och... zastanawiam sie skad bierze sie to przekonanie o splendorze i
      godnosci takiego ksiedza ? Bo jakby tak patrzec cynicznie to praca
      poza domem, wymagajaca bezwzglednego posluszenstwa ( nawet wobec glupich
      decyzji) w stos.do przelozonych, dyspozycyjnosci, wyzszego wyksztalcenia,
      rezygnacji z zycia rodzinnego - a wynagrodzenie czesto marniutkie,
      marniutkie.
      Moze warto zastanowic sie dlaczego taka kobieta mialaby chciec byc
      ksiedzem ? Dlaczego moja corka mialaby marzyc o tym, by byc ksiedzem ?
      Jakos nie chce mi sie wierzyc w to powolanie akurat do bycia
      ksiedzem? Bo co to oznacza ? Powolanie do sluzby innym ?
      To mozna realizowac na wiele sposobow.
      Ja jestem spokojna dopoki pol swiata, nawet niewierzacy slyszeli imie
      biednej, slabo wyksztalconej zakonnicy, natomiast imie biskupa
      zaproszonego na jej swiecenia pamietaja jedynie historycy i to kosciola.
      A ilosc prymitywow, szowinistow,baranow wsrod ksiezy ? Chyba nie odbiega
      od ogolnej ich liczby. Traktuje ich tak samo, jak innych. Z gory.
      Czasem niestety wykazuje ignorancje takiego.Bo najczesciej to smutni
      ignoranci. I dopiero wtedy jest mu zle.
      • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 09:20
        > ja to jestem taka prawdziwa feministka - mnie w domu nikt nie potrafi
        >
        > zastapic smile))) moze sie najwyzej starac , ale troche nieporadnie smile)))
        > Rola kazdego z nas w rodzinie jest niezastapiona wink natomiast w
        > pracy.... zdarzalo mi sie zastepowac meza, a nawet zdarzalo sie
        > zupelnie obcym, nieznanym osobom go zastepowac wink i byly dobre.

        Wiem, ze piszesz to troche zartem, ale jak wiele osob wychowanych wlasnie w
        Kosciele mysli tak naprawde: rola kazdego z nas jest niezastapiona... zgodze
        sie co do roli kobiety-matki. Mezczyzna nie urodzi i nie wykarmi wlasna piersia
        dziecka. Nam z kolei moze brakowac sily, zeby jednoczesnie dzwigac ciezka
        szafke i przybijac ja do sciany. Ale powiedzmy sobie szczerze, jest mnostwo
        kobiet, ktore chocby z racji sytuacji, w jakiej sie znajduja - robia WSZYSTKO.
        Bo musza i potrafia. Jest coraz wiecej mezczyzn, ktorzy z wyboru spelniaja sie
        w roli rodzica, do tej pory zastrzezonej dla matki (np. ida na urlop
        tacierzynski) i swietnie sobie daja rade. Widze to w swoim malzenstwie - kiedy
        przestalam myslec stereotypami, okazuje sie, ze moj maz potrafi robic w domu
        znacznie wiecej, niz mi sie wydawalo.

        > Och... zastanawiam sie skad bierze sie to przekonanie o splendorze i
        > godnosci takiego ksiedza ?

        Moze z racji tej, ze kobiet nie dopuszcza sie do piastowania tej godnosci? To
        sa oczywiscie zaszlosci, przez wieki utrzymywane poglady wsrod ludzi, ale
        jednak istnieja. Jeszcze nasi rodzice czuli strach przed ksiedzem. Bo to taka
        wazna osoba. Nieskazitelna, nastepca Jezusa. A wiec osoba Wybrana. Pewnie stad
        kolejne konkluzje, ze skoro wybrani sa tylko mezczyzni, to znaczy ze oni sa
        lepsi od kobiet itd. Dlatego wydaje mi sie, ze nie jest to dobre.

        > Moze warto zastanowic sie dlaczego taka kobieta mialaby chciec byc
        > ksiedzem ? Dlaczego moja corka mialaby marzyc o tym, by byc ksiedzem ?

        smile A dlaczego mezczyzna morze o tym marzyc? A czym takim sie roznimy?
        Obawiam sie, ze ulegamy tu jakiejs propagandzie smile

        > Powolanie do sluzby innym ?
        > To mozna realizowac na wiele sposobow

        Ale tylko ten jeden, bycie nastepca Jezusa w gloszeniu jego slowa, w
        sprawowaniu Eucharystii - jest zarezerwowany dla mezczyzn.
        Dobra. Ja po prostu nie rozumiem dlaczego? Moze dacie mi jakies linki, zebym
        sobie poczytala. Bo czuje sie obecnie jak zbuntowana nastolatka smile
        • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 10:03
          spiesze sie, bo probuje sobie zorganizowac stanowisko pracy smile
          Myslac o swoim niezastapieniu,nie myslalam o tym,ze TYLKo ja musze posprzatac
          dywan czy ugotowac.Nasza rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana. Mysle o
          tym wokol. Jezeli maz duzo mniej zarabia, zona idzie do pracy.Dwie
          osoby powinny wspoldzialac tak, by najlepiej wykorzystac swoje atuty. Ale
          to nie oznacza,ze jej nie ma. Jest.
          Przez to zartobliwe ujecie, chcialam pokazac, ze stety badz niestety w
          pracy jestesmy zawsze zastepowalni. Nawet jak jestesmy dobrzy. Nawet
          jak rzadzimy.To tylko funkcje. A w rodzinie - jezeli Cie
          zabraknie,nawet jesli jestes mama niecalodzienna, dochodzaca, zrobi sie
          ogromna wyrwa, ktora pozostaje na cale zycie. Jak znikniesz z pracy, bedzie
          tylko czasowy balagan.
          A co do ksiezy... to przeciez nie jest zle,ze masz watpliwosci.Pare
          tekstow jest na www.opoka.org.pl Czytaj,szukaj.
          Moze pojdz ta droga, ze bycc moze nie chodzi o splendor , ale o to,ze
          mezczyzni maja pewne cechy, uwarunkowane hmmm. biologicznie,ktore sprawiaja,
          ze mniej z nimi problemow.Babka troche o tym pisala.
          No wiesz, malo widze kobiet murarzy,choc moga...
          • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 10:14
            A w rodzinie - jezeli Cie
            > zabraknie,nawet jesli jestes mama niecalodzienna, dochodzaca, zrobi sie
            > ogromna wyrwa, ktora pozostaje na cale zycie. Jak znikniesz z pracy, bedzie
            >
            > tylko czasowy balagan.

            A czy zgodzisz sie ze mna, ze rownie dobrze w domu moze zastapic mnie maz i nie
            bedzie wowczas tej strasznej wyrwy? Bo mam wrazenie, ze o tym w Kosciele nikt
            nie mowi, a wrecz przeciwnie, wyznacza role rodzica pelnoetatowego tylko matce.
            Skads to na pewno wyplywa i niekoniecznie z naszych biologicznych uwarunkowan.


            > Moze pojdz ta droga, ze bycc moze nie chodzi o splendor , ale o to,ze
            > mezczyzni maja pewne cechy, uwarunkowane hmmm. biologicznie,ktore sprawiaja,
            >
            > ze mniej z nimi problemow.Babka troche o tym pisala

            A o tym z kolei napisalam w odpowiedzi na post Babki. Jesli chodzi o ksiezy -
            nie potrzebuja oni raczej cech typowych mezczyznom -sily np. Dlatego nie
            porownujmy ksiezy do murarzy.

            Dzieki za odnosnik do opoki.
          • anndelumester Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 10:57
            >Moze pojdz ta droga, ze bycc moze nie chodzi o splendor , ale o to,ze
            > mezczyzni maja pewne cechy, uwarunkowane hmmm. biologicznie,ktore sprawiaja,
            >
            > ze mniej z nimi problemow.
            Mnie to jednak mało przekonuje, chyba jednak większy kłopot, patrząc jak
            średnio sobie radzi hierarchia z przypadkami pedofilii księzy (u zakonnic jakoś
            nie ma takich afer wink ..wiem, że to margines, etc. ale umówmy się że to nie
            płeć, ale psychika i osobowość decydują czy ktoś sobie radzi czy nie w swoich
            wyborach...
            bodaj w TP była dyskusja o doborze i nie pamietam kto, mówił właśnie o typowo
            męskich problemach księży oraz o tym, że ten wybór (specjalnie nie piszę
            powołanie) staje się dość czesto alternatywą bezrobocia! A o "splendorze" też
            było w TP - jak bedemiec chwilkę moze znajde linka.
            • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 15:24
              Tak. Maz moze byc z dzieckiem w domu zamiast ciebie. Ale to nie
              oznacza, ze przestalas byc mama ! I jezeli nie ugotujesz obiadu, a
              zrobi to maz tez tego nie oznacza !
              Myslalam o twojej, swojej roli w domu. Jestes mama. Jakbys ZNIKNELA
              bylaby niepowetowana strata. I tyle.
              Problem ksiezy - kobiet nie jest taki blachy. I nie jest bardzo
              prosty. Toczy sie dyskusja teologiczna i kazda strona ma jakies
              argumenty. One nie sa smieszne. I nie sa oczywiste.
              Zadalas dobre pytanie :
              dlaczego o byciu ksiedze marza chlopcy ? Nie mam przygotowanej z gory
              odpowiedzi. Sprobuje pomyslec. Powolanie.Wypytywalam ksiezy kiedys o to
              powolanie. Co to konkretnie.Albo nie potrafili wytlumaczyc, albo jednak
              mowili o sluzeniu ludziom. A ksiadz ? Bo tak przyszlo im do glowy - na
              ogol znali jakiegos swietnego kaplana.Znalam jednego z facetow, ktory zostal
              zakonnikiem, bo w poblizu byl akurat ten zakon smile))) Ale znowu mowil o
              sluzbie ludziom. Zaden z nich w pierwszej chwili nie mowil o
              Przeistoczeniu. Ale nie pytalam w celach badawczych, jedynie z
              ciekawosci smile
              Trzeba by sie zastanowic czy sa funkcje, ktore sprawuja tylko
              dziewczyny, kobiety.
              W zyciu " swieckim", ale i k-la rodzimy dzieci.
              Cos jeszcze ?
      • lucasa Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 10:13
        Mamoemilii - nie znalazlam starego numeru "w drodze" a swoim laickim jezykiem
        nie bede sie popisywac.
        minie nie za bardzo przekonuje argument, ze Jezus wybral tylko mezczyzn ze
        wzgledu na uwarunkowania kulturowe. moze tak. moze nie. nad tym sie
        zastanawiaja teolodzy.

        tak sie zastanawiam, czy nie za czesto nasze widzenie swiata jest za bardzo
        przesiakniete naszym srodowiskiem i wychowaniem. i czy jezeli w jakmim momencie
        bylysmy dyskryminowne (obojetnie na jakim polu) to widzimy tak cala
        rzeczywistosc. ja jak najbardziej jestem za rownouprawnieniem (szczegolnie w
        pracy!). ale jednoczesnie, mimo, ze wiem, ze zdazaja sie sytuacje X, Y i Z nie
        widze potrzeby okreslania sie jako feministka ani potrzeby walki. w moim domu
        bylo przez wiele lat tak, ze tato pracowal do 15, wiec on gotowal albo
        odgrzewal obiad i zajmowal sie nami do powrotu mamy z pracy o 18. a w soboty
        razem z tatem sprzatalismy mieszkanie, a mama wracala po poludniu z pracy.
        teraz tez z Patrickiem tak sie dzielimy obowiazkami, ze nie ma podzialu moje-
        twoje czy pol-pol. ale widze tez jak w malzenstwie przyjaciolki maz
        przyzwyczajony od zawsze do tego ze mama skakala dookola mezczyzn, u niej w
        rodzinie ojciec tez nic nie robil. i oni teraz to powielaja. tyle, ze kolezanka
        nie czuje sie z tym juz tak wygodnie. i chce zmienic, tyle, ze nie wie jak.

        mi w ogole chyba na slowko feminizm zapala sie taka czerwona lampka.
        czasami "walka" wg mnie jest o duperele. artykul z wczorajszej ang prasy:
        feministki protestuja, bo na opakowaniu IKEA-owskich mebli do skladania jest
        narysowana postac w spodniach. (dlaczego w spodniach! przeciez kobiety tez
        skladaja te meble! nie paranoja?). a jednoczesnie list od czytelnika: dlaczego
        przy okazji dyskusji o przemocy w rodzinie nie mowi sie o przemocy wobec
        mezczyzn (najczesciej psychicznej). no dlaczego?

        aha i jeszcze jedno: dlaczego o tym, ze kobiety powinny byc ksiezmi najbardziej
        aktywnie dyskutuja osoby, ktore wcale sie na ta droge nie wybieraja i nie maja
        powolania (przy calym szacunku i zrozumieniu, ze niektore zakonnice moga miec
        pragnienie mozliwosci uczestnictwa w Przeistoczeniu). dlaczego osoby
        dyskutujace, ze celibat ksiezy powinien byc zniesiony najczesciej ani nie sa
        bardzo zaangazowne w kosciele, ani nie znaja tej sytuacji naprawde doglebnie
        (no bo chyba nie wszyscy ksieza zwierzaja sie ze swoich problemow wiernym plus
        ci wierni maja male pojecie i o historii i o Tradycji), dlaczego najwiecej
        glosow o ustapieniu papieza podnosi sie ze srodowisk/mediow nie zawiaznych z
        kosciolem. dla mnie to dziwne.

        A

        i aby zakonczyc usmiechem: kiedys kobiety zajomowaly sie "TYLKO" domem. po
        walkach feministek teraz pracuja ORAZ zajmuja sie domem smile! nic dziwnego, ze
        nadal im sie to nie podoba!!!

        A

        • anndelumester Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 11:04
          lucasa napisała:
          >
          > aha i jeszcze jedno: dlaczego o tym, ze kobiety powinny byc ksiezmi
          najbardziej
          >
          > aktywnie dyskutuja osoby, ktore wcale sie na ta droge nie wybieraja i nie
          maja
          > powolania (przy calym szacunku i zrozumieniu, ze niektore zakonnice moga miec
          > pragnienie mozliwosci uczestnictwa w Przeistoczeniu). dlaczego osoby
          > dyskutujace, ze celibat ksiezy powinien byc zniesiony najczesciej ani nie sa
          > bardzo zaangazowne w kosciele, ani nie znaja tej sytuacji naprawde doglebnie
          > (no bo chyba nie wszyscy ksieza zwierzaja sie ze swoich problemow wiernym
          plus
          > ci wierni maja male pojecie i o historii i o Tradycji), dlaczego najwiecej
          > glosow o ustapieniu papieza podnosi sie ze srodowisk/mediow nie zawiaznych z
          > kosciolem. dla mnie to dziwne.

          no coż to są własnei koszty (owe dyskusje ) uczestniczenia w życiu publicznym.
          KK jest zywo obecny w zyciu społecznym, zwłaszcza w Polsce, zabiera głos w
          sprawach nie tylko teologiczno-religijnych, więc vice versa wink

          > A
          >
          > i aby zakonczyc usmiechem: kiedys kobiety zajomowaly sie "TYLKO" domem. po
          > walkach feministek teraz pracuja ORAZ zajmuja sie domem smile! nic dziwnego, ze
          > nadal im sie to nie podoba!!!
          a to zalezy smile osobiście wolę mieć wybór czy być w domu li tylko niańką-
          garotłukiem, czy niańką -garotłukiem z aspiracjami zawodowymi wink i mozliwością
          realizowania owych aspiracji big_grin
          a.
          • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 14:52
            bardzo prosze nie nazywac kobiet pozostajacych w domu " garkotlukami"..
            Dla mnie to animatorki zycia rodzinnego. Pamietajmy, ze ciagle wiele
            prac jest bardziej odtworczych niz tworczych i ciagle zarabia sie w
            nich bardziej niz tworzy sad
            Troche szacunku do siebie drogie panie !
            • nulleczka Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 15:26
              Mader, pięknie piszesz.
              A dla mnie argument jest jeden i zasadniczy. Kosciół dba o realizm tajemnicy
              Wcielenia. Jezus był mężczyzną, a kapłan zastępuje i uosabia Jezusa, zwłaszcza
              sprawując sakramenty. Wyobrażasz sobie kobietę- kapłankę przy Przeistoczeniu
              mówiącą "Bierzcie i jedzcie , to jest bowiem ciało moje." Budzi to raczej dość
              zabawno - pejoratywne skojarzenia i bynajmniej nie jest to wina KK. Ale nie
              tylko o Przeistoczenie przecież chodzi. Jezus był mężczyzną, a Kościół jest
              Jego Oblubienicą, wobec której Kapłani pełnią rolę służebną.I ten symbol
              kościoła -Oblubienicy jest bardzo ważny.
              I nie ma tu mowy o żadnej dyskryminacji. Zresztą kobieta wyniesiona została do
              wielkiej godności, zwłaszcza w osobie Maryji, nikt z ludzi nie został tak
              wywyższony tak jak Ona. Poza tym poczytaj Stary Testament - ile tam niezwykłych
              kobiet, prorokiń, ile kobiet w kościele zostało doktorami kościoła, ile
              wyniesionych na ołtarze...
              Kończę, bo idę garnki po obiedzie zmywaćsmile
              • mama_kasia Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 15:33
                Nulleczka, argument z realizmem przemawia do mnie mocno.
                Dzięki smile
              • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 15:47
                nulleczka napisała:


                > sprawując sakramenty. Wyobrażasz sobie kobietę- kapłankę przy Przeistoczeniu
                > mówiącą "Bierzcie i jedzcie , to jest bowiem ciało moje." Budzi to raczej
                dość
                > zabawno - pejoratywne skojarzenia i bynajmniej nie jest to wina KK.

                Hmmm... we mnie nie budzi takich skojarzen, jestem w stanie sobie to
                wyobrazic smile

                > Ale nie
                > tylko o Przeistoczenie przecież chodzi. Jezus był mężczyzną, a Kościół jest
                > Jego Oblubienicą, wobec której Kapłani pełnią rolę służebną.I ten symbol
                > kościoła -Oblubienicy jest bardzo ważny.

                I to jest pierwszy argument, z ktorym moge sie zgodzic. Choc musze jeszcze to
                przemyslec.

                Teraz wydaje mi sie, ze Wasze forum nie jest miejscem na takie dyskusje (zbyt
                malo w niej o wychowaniu), ale ciesze sie, ze tyle osob probowalo mi wyjasnic,
                co i jak.
                Zastanawia mnie jednak, skad u Was (a przynajmniej u wiekszosci) takie
                przeswiadczenie, ze kobieta tak bardzo rozni sie od mezczyzny, ze to, co robia
                ksieza - nie jest dla niej, bo sie do tego nie nadaje. Jakies to smutne.
                • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 18:28
                  mamaemilii napisała:



                  >
                  > I to jest pierwszy argument, z ktorym moge sie zgodzic. Choc musze jeszcze to
                  > przemyslec.
                  > Zastanawia mnie jednak, skad u Was (a przynajmniej u wiekszosci) takie
                  > przeswiadczenie, ze kobieta tak bardzo rozni sie od mezczyzny, ze to, co
                  robia
                  > ksieza - nie jest dla niej, bo sie do tego nie nadaje. Jakies to smutne.

                  zaraz nie nadaje ... wink moze nie chce nam sie odwalac kazdej czarnej
                  roboty ? smile))))

                  >
              • glupiakazia Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 16:07
                no, a wlasciwie dlaczego Jezus byl mezczyzna? Bo Bog tak chcial.

                Ale zaloze sie, ze sobie myslal: Kurcze, tak bym chcial miec coreczke, taka
                sliczna, slodka coreczke tatusia. No, ale jak mam to zrobic, przeciez musze
                pomyslec, kiedy to moje dziecie na ten ziemski padol zeslac: no i tak,
                rzeczywiscie najlepiej tuz przed Neronem, bo wczesniej nie moge, bo jeszcze za
                krotko czekali, potem to juz zaraz bedzie to sredniowiecze, a tam to zaden
                rodzic wlasnego dziecka nie posle, potem zaraz bedzie odrodzenie z oswieceniem
                i wtedy wszystko w ogole na glowie postawia, a potem to juz bedzie tylko
                gorzej. no to nie mam wyjscia, musze zeslac wlasnie wtedy. Ale tam sami faceci
                rzadza, to jak im posle coreczke, na pewno beda ja zle traktowali. No trudno,
                niech juz bedzie syn! buuuuu, a tak chcialem coreczke..... Ludzie mi znowu
                wszystko pomieszali sad
                • neogobbo Dlaczego Jezus przyjął ciało mężczyzny? 16.03.05, 17:15
                  Bo już niżej zejść się da... Kenoza do kwadratu. Nie dość, że został Żydem, to
                  jeszcze mężczyzną...
                  • sion2 he he 16.03.05, 20:37
                    neogobbo właśnie strzeliłes argument o.Jacka Salija który zawsze na pytanie
                    "dlaczego Bóg stał sie mężczyzną a nie kobietą" odpowiada "prosze państwa
                    odpowiedź jest zawarta w tajemnicy uniżenia Boga: "..unizył samego siebie i stał
                    się człowiekiem..." unizył AŻ TAK BARDZO że stał się mężczyzną...."

                    a tak naprawdę w katolicyzmie najbardziej wywyższonym człowiekiem jest Maryja
                    gdyż Jezus jest jednocześnie Bogiem...
            • anndelumester Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 15:39
              ale ja akurat się czuje garotłukiem, i mnie ta nazwa w niczym nie ujmuje smile
              Dzisiaj akurat od owsianki i od rosołu (a jutro się zobaczy)smile)))))))))
              Przecież nie jestem mistrzem sztuk kulinarnych, a już na pewno nie animatorem
              zycia domowego......mader....litości proszę, to gorsze niż nowomowa Jarugównej
              Nowackiej smile))))))))
              A jak już wypęłnie rolę panny podkuchennej i gosposi to, gdzieś tak w okolicach
              22.00 rozłoże swoje papiery i bedę zaszczytnym i twórczym animatorem nauki i
              kultury wink)))
              • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 16.03.05, 18:24
                no to juz rzecz gustu smile ja garkotlukiem nie smile czasem pracotlukiem smile)))
                to rozejdzmy sie do tych garnkow w pokoju wink
      • mamamonika Re: Kosciol dla kobiet? 19.03.05, 14:47
        Mam wrażenie, że to nie kewstia predyspozycji do roli kapłana, czy też
        większego zamysłu Boga, ale tradycja, której nikt nie chce ruszać. Byłby to
        ogrmony, głośny zgrzyt dla wielu umysłów, poczucie podkopania fundamentu,
        panika w poglądach. Ciekawe, ile osób czuje się katolikami, bo czuje się
        bezpiecznie? Jest znany rytuał, poczucie, że coś tam po śmierci dobrego czeka,
        rodziców spotkamy. Pod warunkiem, że będę postępował według reguł. A jeśli
        jedna z głównych reguł się zmieni? Grunt spod nóg ucieka, przerażenie
        ogarnia...Jeszcze sporo wody w rzece musi upłynąć, żeby u tzw szarego człowieka
        naprawdę powstał pogląd, że kobieta jest osobą równorzędną, a nie takim "prawie
        człowiekiem". Bo niestety, gdzieś pod skórą takie przekonanie jest, mimo że
        wszystkie głośno mówimy, że to nieprawda smile
    • orvokki Re: Kosciol dla kobiet? 20.03.05, 10:32
      A ja się poczułam w Kościele dyskryminowana - i to nie raz. I nie sądzę, żeby to
      była kwestia mojego przewrażliwienia feministycznego - bo pierwszy raz, gdy to
      się zdarzyło, miałam 8 lat. Przygotowywano nas do Pierwszej Komunii i
      powiedziano nam, że wszyscy, dziewczynki i chłopcy mają mówić "Panie, nie jestem
      godzien", żeby równo brzmiało. :o(((
      Innym razem ksiądz, którego ogólnie bardzo lubię/lubiłam i uważam/uważałam za
      mądrego człowieka, wygłosił kazanie na temat wezwania mężczyzn do modlitwy - bo
      modlitwa to taka ważna, męska rzecz, to nie jest rzecz na babskie plecenie trzy
      po trzy.

      Modlitewnik, o którym pisała Mary_ann jest kolejnym przykładem...

      I nie ma co zamydlać sobie oczu kultem Maryjnym. To nie jest tak, że
      dyskryminacja kobiet musi wyglądać tak jak w islamie (swoją drogą argumenty, że
      w islamie to się dopiero dyskryminuje kobiety przypominają mi jako żywo taki
      kawał gdzie rozmawiał Rosjanin z Amerykaninem "A u Was Murzynów biją!!!") - może
      wyglądać właśnie tak, że gloryfikuje się ponad wszystko tylko jeden model
      kobiecości, czy nawet tylko jedną kobietę - a jednocześnie gardzi się wszystkim,
      co od tego modelu odbiega.

      Jezus nie dyskryminował kobiet. Ale Kościół - owszem. Widzę, że podnoszą się
      głosy, że czas coś z tym zrobić (i niekoniecznie są to głosy, aby wyświęcać
      kobiety na księży) i to jest dla mnie światełko w tunelu.
      Ktoś tu zadał pytanie czym jest feminizm. Dla mnie feminizm jest walką o to, by
      każda kobieta mogła być sobą, a nie musiała przyjąć jakąś z góry narzuconą rolę.
      Powołaniem jednej kobiety jest małżeństwo i macierzyństwo i należy jej się za to
      szacunek (bo lekceważenie tej roli jako "kury domowej" to też dyskryminacja).
      Powołaniem innej kobiety może być coś kompletnie innego i nikt nie powinien tego
      oceniać, że może czegoś jej brakuje, albo nie mogła sobie chłopa znaleźć i
      kompensuje. Feminizm oznacza dla mnie też to, by za taką samą pracę kobieta
      otrzymywała takie same pieniądze - wciąż tak nie jest. Feminizm oznacza dla
      mnie, że zawody w tej chwili skrajnie sfeminizowane również będą cieszyć się
      szacunkiem (czy nigdy nie słyszeliście komentarza, że jak ktoś został
      nauczycielem, to na pewno dla tego, że niczego lepszego nie znalazł?). I tak
      dalej i tak dalej.Naprawdę wiele jest do naprawienia w tym względzie - i w
      Kościele, i w państwie.
      Przy czym - ile feministek, tyle feminizmów. Wszystko można zredukować do absurdu.
      • verdana Re: Kosciol dla kobiet? 20.03.05, 15:48
        No, ja nie jestem dyskryminowana w Kościele bo do Kościoła nie należę.
        Ale przychodzi do mnie do domu kiądz po koledzie. I co roku któryś ksiądz
        wygłasza teksty, za które inną osobę wyrzuciłabym z domu. Jeden oświadczył
        mojemu mężowi, że powinien się wstydzić, że mam wyższy tytuł naukowy od niego,
        że to mąż powinien być ważniejszy od żony. W tym roku inny ksiądz tłumaczył mi,
        ze kobieta nie powinna w ogóle pracowac, tylko zajmować się domem, a jeśli już
        pracować, to tylko "na szpilki", swoje nieważne błahostki, bo to mąż ma
        obowiazek ją utrzymywać. Na pytanie, co miałabym robić cały dzień w domu,
        odpowiedział, ze prać i gotować - przypomniałam mu, że w dobie istnienia pralek
        i kuchenek elektrycznych nie zajmuje to już całego dnia i czy napradę uważa, ze
        powołaniem kobiety jest nie uczyć młodzież, tylko leżeć na kanapie i czekać, aż
        zaharowany mąż da jej pieniądze na utrzymanie. Speszył się.
        Moja córka natomiast zwróciła mi uwagę, ze spowiedź mężczyzny przed mężczyzną i
        kobiety przed mężczyzną sawie ich (sczególnie gdy chodzi o sprawy seksu, ale
        nie tylko) w nierównej sytuacji. Mężczyzna prędzej utożsami się z mężczyzną,
        którego zdradziła żona, niż z żoną, którą zdradza mąż.
        Jeszcze przed wojną był film "Pani minister tańczy" gdzie okropnie śmiano się z
        mozliwości zostania przez kobietę ministrem, no bo własnie okres, dzieci, co z
        niej może być za urzednik państwowy?
      • neogobbo Re: Kosciol dla kobiet? 20.03.05, 21:47
        Jedno z dwóch albo coś Ci się po latach zamieszało, albo ksiądz źle
        wytłumaczył. Ta formuła "nie jestem godzien" jest po prostu cytatem i nie
        stosuje się jej dlatego, żeby równo brzmiało, a dla dosłowności cytatu właśnie.
        Z tym, że jakoś nie widzę w tej kwestii problemu - ani że to jest jakaś
        dyskryminacja, ani że tak właśnie musi być. I tak w większości kościołów w
        jakich to słyszałem, częśc kobiet mówi "godzien" a część "godna". A w sumie
        niczemu to nie przeszkadza (choć są i tacy, dla których brak figurki kobiety na
        instrukcji do składania mebli, więc wszystko jest możliwe...)
        • skrzynka3 Re: Kosciol dla kobiet? 20.03.05, 22:42
          A dla mnie to jest problem. U nas w parafii swego czasu w zwiazku z wizytacja
          Biskupa bylo przygotowanie i byl poruszony problem tej formulki. Tez padl
          argument ze musi brzmiec mocno i rowno a tak to sie glosy lamia i ze to nie
          kobieta przyjmuje Chrystusa ale czlowiek jako taki i stad to- "Nie jestem
          godzien". Ale ja cala soba jestem czlowiek-kobieta i mowienie o sobie w formie
          meskiej jest dla mnie sztuczne, nienaturalne i nieszczere -takie odklepywanie
          na pamiec bez zaangazowania. Sprobuj Gobo wyobrazic sobie ze masz to mowic i
          pilnowac sie zawsze zeby bylo "nie jestem godna". I co dalej nie ma problemu i
          jest to takie naturalne?? Czy musialbys sie za kazdym razem pilnowac a wtedy
          ucieka gleboki sens i przezycie tego wyznania? Kiedys byla o tym rozmowa w domu
          i okazalo sie moja Tesciowa osoba religijna i tradycyjna odbiera to w taki sam
          sposob.Skrzynka
          Ps brak kobiet ksiezy mi nie przeszkadza a po przeczytaniu o burzy wokol
          instrukcji z Ikea niezle sie ubawilam
          • nulleczka Re: Kosciol dla kobiet? 21.03.05, 08:00
            Moim zdaniem to nie chodzi o to, "żeby równo brzmiało", ale dlatego, że
            wszystkie postawy liturgiczne, odpowiedzi wyrażają naszą jedność w Chrystusie.
            Święty Paweł powiedział przecież, że "Nie ma juz mężczyzny ani kobiety, ale
            wszyscy jesteśmy kimś jednym w Chrystusie" (nie pamietam teraz z którego to
            listu).
            A niestety, w języku polskim masz tylko rodzaj męsko i niemęskoosobowy i choćby
            w danym miejscu było 1000 kobiet i jeden mężczyzn mówimy "zrobiliśmy"itp.
            zamiast "zrobiłyśmy". Ciekawe, skąd sie to wzięło? smile)
            • lucasa Re: DO MAMYEMILII I NIE TYLKO 21.03.05, 12:39
              aby sie nie wymadrzac, czy nie streszczac czegos po laicku wkleje po prostu
              linki:

              www.mateusz.pl/wdrodze/nr366/02-wdr.htm
              www.mateusz.pl/wdrodze/nr366/03-wdr.htm
              www.mateusz.pl/wdrodze/nr366/04-wdr.htm
              redakcja zastrzegla, ze niekoniecznie zgadza sie z trescia zamieszczonych
              artykulow. ja jednak cenie, ze mozna poczytac rozne strony sporu (w ktoryms
              artykule bylo zaznaczone, ze w sumie obu stronom argumenty sie juz
              wyczerpaly smile). i jest troche z takich potocznych arugumentow - i odpowiedzi.
              ale jednoczesnie duzo nowych (jak dla mnie) rzeczy. waznych tez nie ze wzgledu
              na podjety temat, ale na rodzaj przytaczanych argumetnow i - wlasnie - poziom
              dyskusji.

              no i co? przydadza sie komus te linki?
              A



              • mamaemilii Re: DO MAMYEMILII I NIE TYLKO 31.03.05, 16:09
                Swietne te linki! Ciekawe wypowiedzi. Wrecz zadziwiajace podejscie do tematu smile
                Dziekuje bardzo za pomoc.
          • isma Re: Kosciol dla kobiet? 21.03.05, 12:54
            No, "nie jestem godzien", to jest zdaje sie faktycznie dosc istotne odwolanie
            sie do ewangelicznego zdarzenia z uzdrowienieniem dziecka setnika. I
            faktycznie, dla mnie ta formula ma sens wlasnie dzieki odwolaniu do tamtej
            historii - nie jestem godzien, bo nie dosc w Ciebie wierze wink)). Nie: ja-Is.,
            ja-czlowiek-gramatycznie-rodzaju-meskiego, tylko ja, czlowiek-taki-sam-
            niedowiarek, jak ten setnik. Parafraza gramatyczna gubi, MSZ, kontekst.
            • mama_kasia setnik 21.03.05, 13:15
              To miałam napisać wczoraj, ale dopadł mnie sen wink)
              Ze względu na pamięć o setniku mówię: "nie jestem godzien".
            • nulleczka Re: Kosciol dla kobiet? 21.03.05, 13:17
              Dzięki za wyjaśnienie. Bardzo do mnie przemówiło.
    • lucasa Re: i prywata do mamyemilii 21.03.05, 12:43
      zerknelam na Twoje zdjecia z linku - moge zapytac skad wiesz jaka mialas
      przyslone i ekspozycje (i ogniskowa - jezeli ustawiasz recznie)? zapisujesz do
      kazdego zdjecia? zawsze mnie to ciekawilo, ze w opisach zdjec mozna podac takie
      dane. dzieki, i sory za wkret do powaznego watku.
      Agnieszka
      • mamaemilii Re: i prywata do mamyemilii 29.03.05, 13:33
        Wyslalam maila-odpowiedz na Twoje konto gazetowe.
    • marzekal Re: Kosciol dla kobiet? 29.03.05, 11:11
      Aż sie boję czasów, gdy mężczyźni poczują się zdyskryminowani przez samego Pana
      Boga i zwrócą się do Nigo z pretensjami dlaczego tylko kobiety mogą rodzić
      dzieci. Dziewczyny jesteśmy wspaniałe, nasze role też jakiekolwiekby nie były.
      Jestem katechetką w gimnazjum i bardziej niż niejeden mężczyzna kształtuję
      pogląd naszego pokolenia na nasze role. Najważniejsze to odnaleźć się w świecie
      i robić to co potrafimy dobrze. A prostacki ksiądz zawsze się znajdzie. My
      natomiast musimy być ponad to. A Bóg nas kocha nie za to jaką jesteśmy płcią i
      nie za to jakie sprawujemy funkcje ale za to jakimi jesteśmy ludźmi. A jeżeli
      chodzi o teologię to kobieta ma za zadanie kochać a nie sprawować ofiarę, a tym
      jest Eucharystia. Pozdrawiam gorąco.
    • neogobbo Re: A czy Bóg był mężczyzną? 29.03.05, 12:19
      Tak trochę na marginesie przypomniała mi sie pewna dyskusja sprzed lat, między
      moją obecną żoną, moim kumplem i mną, na temat Boga. To w języku polskim Bóg
      jest gramatyczną formą męską, podczas gdy JHWH Starego Testamentu Nie ma formy
      osobowej.
    • reszka2 Re: Kosciol dla kobiet? 25.04.05, 13:47
      Dziękując mamie-kasi za wskazanie wątku wywlekam go do góry.
      I podtrzymuje moje pytanie - co wniosłaby kobieta - kapłan do KK?
      • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 25.04.05, 15:07
        reszka2 napisała:

        > Dziękując mamie-kasi za wskazanie wątku wywlekam go do góry.
        > I podtrzymuje moje pytanie - co wniosłaby kobieta - kapłan do KK?

        A czy ktoś się zastanawia, co wnosi mężczyzna-kapłan do KK? Co takiego de facto
        wyróżnia mężczyznę, że przyznajemy mu prawo "naturalne" do sprawowania takiej
        funkcji? Czy fakt posiadania tej samej płci, którą przybrał Jezus, to
        wystarczający powód, by stwierdzić, że w ten sposób mężczyzna wnosi do Kościoła
        więcej niż kobieta?
        Reszko, dużo było tu pisane na ten temat. Osobiście polecam przeczytanie linków
        podanych wyżej, które traktują o tych sprawach w "profesjonalny" sposób.
        Ja akurat zgadzam się z Twoją koleżanką. Nie widzę szczególnych powodów, żeby
        kobieta nie mogła być kapłanem. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że może to
        pomóc w budowaniu szacunku dla kobiet w naszych "katolickich" społeczeństwach.
        Bo uważam, że pełnienie tej funkcji tylko przez mężczyzn wpływa od lat na
        postrzeganie kobiety jako tej gorszej i stanowi sporą trudność w akceptowaniu
        kobiety jako równouprawnionej osoby, zarówno w pracy, jak i w domu. Uważam też,
        że mężczyźni-księża w swoim gronie są mało otwarci na problemy kobiet.
        Ale też mam nadzieję, że nawet jeśli nie dojdzie do kapłaństwa kobiet w KK, to
        problemy te będą znacznie częściej poruszane w męskim gronie kapłanów, a
        szacunek do kobiety budowany będzie również dzięki ambonie i działaniom księży.
        Oby jak najszybciej.
      • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 25.04.05, 16:47
        Ale jak to mamy rozpatrywac ? Jak w kazdym innym zawodzie ? No to
        wystarczy sie rozejrzec -co wniosly kobiety do szkol, szpitali, firm ?
        Dlaczego jedne zawody nie feminizuja sie, inne staja sie "kobiece" mimo
        pierwotnie meskich korzeni ? Wreszcie - co kobieta -kaplan wnosi do
        innych kosciolow m.in. protestanckich ?

        A jezeli to kobieta ma przyjac sakrament kaplanstwa w KK, to trzeba
        sie zastanowic, co powiedzial nam Chrystus. Czy pokazal, co kobiety
        moga wniesc do Kosciola ? W jakich rolach je pokazal ? Czy nie
        umieszczajac ich w gronie uczniow, odbieral ich role jako gorsza,
        posledniejsza ? Czy je pomijal ? Czy FUNDAMENTANA rownosc ludzi, rowniez
        odmiennych plci oznacza odgrywanie tych samych rol spolecznych ?

        Jezus pokazal sie najpierw niewiastom. Ktos slusznie zauwazyl, ze
        uczniowie i tak to zlekcewazyli. To tak jak teraz spoleczenstwo czasem
        lekcewazy kobiete, bo jeszcze nie ma tej 1578 roli ( mimo,iz inne 1577
        juz spelnia).
        Czy Jezus tego, jak zareaguja uczniowie, nie wiedzial ? Przeciez swietnie
        ich znal. To, co - kobiety zobaczyly Go " przypadkiem"? Czy nie powinien
        pojsc wprost do uczniow, albo sprawic, by uczniowie zjawili sie przy
        grobie pierwsi ? Nie, to uczniowie musieli "dorosnac" do szacunku dla
        wyjatkowej roli kobiet. To "uczniowie", spoleczenstwo ma dojrzec do
        uwierzenia w wyjatkowa role kobiet, " pierwszych". Gdyby kobiety "
        wepchnely" sie miedzy uczniow,nie zobaczylyby Jezusa !
        Wiec moze co stracilaby kobieta-kaplan ?
        • svistak Re: Kosciol dla kobiet? 28.04.05, 10:25
          Odp.: Jak najbardziej-kosciól jest i dla kobiet. Bog stworzył czlowieka jako
          mezczyzne i niewiaste i to bylo dobre, i blogoslawil im... itd. Dlatego ze
          oboje zgrzeszyli do czlowieka (kobiety i mezczyzny) przyszedl Mesjasz i dokonal
          zbawienia...
          W historii Europy mielismy juz kobiety-kaplanki. Wprawdzie bylo to w religiach
          poganskich, ale bylo! Musialy to byc kaplanki-wieczne dziewice (kara za
          zlamanie zakazu seksu byla smierc, o ile dobrze pamietam). Swoja droga
          niektorym i dzis nie bardzo miesci sie w glowie kobieta-ksiadz, czy kobieta-
          pastor sprawujaca swoj urzad w stanie blogoslawionym (no bo jakze to!?
          wszystkim (?) od razu to przywodzi na mysl: co ona musiala robic?!seksila
          sie???)
          Co zyskuja kobiety-ksieza? Bo sa takie cuda w Posce. Ano przewaznie
          szacunek,ale nie za to ze sa, tylko za swe oddanie Bogu, posluszenstwo Duchowi
          św. i walory duchowe, np. madrosc w rozstrzyganiu sporow. Co zyskuje Kosciol?
          kobiecy poglad na niektore sprawy, lagodnosc,bogactwo roznorodnosci... Co
          kobiety traca? Pewnie wiele, jak w kazdej sluzbie dla Boga wobec ludzi. Czy
          Kosciol cos traci? nnnno nie wiem...
          moze "odwieczność", "nieomylność","tradycyjność"...? Mam w pamieci przyklad
          Debory (patrz: Biblia), wprawdzie niebyla kaplanka, ale podjela sie
          przewodzenia armia Izraela, gdy mezczyxni predysponowani "z urodzenia" do tej
          funkcji zawiedli... i wiem, ze w wielu przypadkach gdy w malzenstwie mezczyzna
          nie staje na wysokosci zadania - Bog wyposaza kobiete. Zatem, gdy xle sie
          dzieje w jakims lokalnym kosciele... Bog powoluje kobiety. Skoro kobiety
          podnosza glos w tej sprawie to nie musi koniecznie oznaczac ze sa "betonem
          feministycznym", ktory chce imperialstyucznie zagarnac kolejna meska dziedzine,
          tylko moze po prostu widza ze cos jest nie tak i ze one moglyby wniesc cos
          takiego co pomogloby danej spolecznosci. Przeciez to nie musi byc "na zawsze"!
          Pisze to "prywatnie, "od siebie", bo oficjalnie KZ nie dopuszcza kobiet do
          urzedu pastorskiego, KCHB zdaje sie tez... owszem mowi sie o mozliwosci
          liderowania, ale jak to wyglada w liczbach- nie wiem.
          s.
        • mamaemilii Re: Kosciol dla kobiet? 06.05.05, 09:56
          Na marginesie zupełnym tej dyskusji chciałabym zauważyć, że pojawiają się tu
          domniemania, co by było gdyby... Np. gdyby kobiety wepchnęły się między
          uczniów. Że nie zobaczyłyby wówczas Jezusa. Wcześniej też pojawiły się podobne
          opinie.
          Szanuję Wasze zdanie, ale skąd dziewczyny wiecie: co by było gdyby? Skąd znacie
          zamysły Boga? Przecież tak naprawdę możemy się tylko domyślać, dlaczego to
          kobiety właśnie pierwsze zobaczyły Chrystusa po zmartwychwstaniu. Albo dlaczego
          nie zostały włączone w krąg apostołów. Duch Święty nas naprowadza, ale już
          gdybania - wydaje mi się, że nie są owocem Ducha Świętego.
          A piszę o tym, bo właśnie takie gdybania są częstym argumentem używanym w
          Kościele odnośnie roli kobiet. I bardzo tego nie lubię. Bo, powiedzmy sobie
          szczerze, są tylko naszym przeświadczeniem, które wynika z tego, w jakiej
          kulturze, w jakim społeczeństwie żyjemy obecnie.
          • mader1 Re: Kosciol dla kobiet? 06.05.05, 14:07
            Muszę zacząć od tego, że też szanuję Twoje zdanie smile
            Nie wydaje mi się , by ktoś w dyskusji powoływał się, snując swoje domniemania
            na Ducha Św. smile Może się mylę, ale nie mam czasu przerzucać teraz wszystkich
            postów.
            Cały ten wątek to gdybania i odczucia.
            Fakty są takie : 1.Jezus powołał uczniów spośród mężczyzn i 2. kobiety poszły
            pierwsze do Grobu, nie pozostając z uczniami i pierwsze zobaczyły Jezusa, który
            poprosił je o przekazanie nowiny.
            Na tym moznaby zakończyć, albo nawet nie rozpoczynać wątku. Cała reszta
            wypowiedzi to luźna rozmowa i gdybanie. Na przykład : co kobieta- kapłan
            wniosłaby do koscioła ? Dlaczego Jezus nie powołał kobiet na uczniów ? Dlaczego
            Jezus był mężczyzną ? Dlaczego kobiety czują się gorsze ? Czy to wina
            kościoła ? I jeszcze wiele innych pytań, które tu padły smile
            Twierdzenie, że poglądy wybranych osób (tzn. mających odmienne zdanie) nie są
            ich przemyśleniami i poglądami dojrzałymi, a wynikają jedynie z kultury (
            obecnej), w której były wychowywane, jest pustosłowiem. Byłyśmy zdaje się
            wychowywane w tej samej kulturze , a masz odmienne zdanie ? I to dość
            ugruntowane ? Widać ta kultura ma to do siebie, że ludzie w niej wychowywani
            myślą samodzielnie i mają różne poglądy.
      • mary_ann strzelam:-) 27.04.05, 08:23
        reszka2 napisała:

        > Dziękując mamie-kasi za wskazanie wątku wywlekam go do góry.
        > I podtrzymuje moje pytanie - co wniosłaby kobieta - kapłan do KK?

        Konkret zamiast inflacji wielkich słów. Szacunek i pokorę wobec złożoności
        ludzkich problemów. Mniej czarno-białości. Mniej kazań o Wielkiej Polityce,
        rozważań teologicznych itd, a za to o tym, żeby zrobić zakupy starszej sąsiadce
        z naprzeciwkasmile
        Ale może się mylę.
      • aka21 Re: Kosciol dla kobiet? 27.04.05, 13:28
        Przeczytałam ten wątek dopiero teraz. Chciałabym podzielić się moimi szybkimi
        przemyśleniami.
        Nie jestem zwolenniczką kapłaństwa kobiet. Dla mnie kapłaństwo to nie tylko
        powołanie, status społeczny, czy tym bardziej zawód. Dla mnie to przede
        wszystkim sakrament. Kapłan wyświęcony zostaje nim na całe życie bez względu
        jaką drogę obierze, co kierowało jego wyborem i jakim jest człowiekiem.
        Sakrament ten "zarezerwowany" jest w KK dla mężczyzn. Dlaczego? myślę, że
        więcej na ten temat w czasopiśmie "W drodze" (Jeszcze nie zdążyłam przeczytać).
        To trochę tak jakby zastanawiać się, nad sakramentem małżeństwa. Też
        jest "zarezerwowany" dla mężczyzny i kobiety i innej możliwości nie ma.
        Co do poziomu księży to wszyscy wiemy jak jest. Są ci wspaniali duszpasterze,
        którzy prowadzą do Boga, ale i są ci pogubieni, z kompleksami, z trudnościami w
        wierze itd.
        Bardzo mi się podobało jak kiedyś w kazaniu usłyszałam, że to my wszyscy
        jesteśmy odpowiedzialni za to jakich księży mamy, że seminarium nie jest
        inkubatorem dla świętych księży, ale wszystko zaczyna się w rodzinach i od ich
        kondycji i świętości zależy jacy w przyszłości oni będą.
        Ja osobiście uważam, że do seminarium powinni być przyjmowani dojrzali
        emocjonalnie mężczyźni, a nie młodzi chłopcy po liceum. Powinni wiedzieć z
        czego rezygnują. Jeśli mają powołanie to tylko może się w nich umocnić przez te
        lata i dojrzeć. Jestem też za zmniejszeniem rygoru w seminariach. Kobieta nie
        jest wrogiem, a często z takim przekonaniem żyją, zwłaszcza młodzi księża. Stąd
        chyba ten brak szacunku i głupie żarty. To naprawdę boli.
        A co do mojego miejsca w Kościele? Jestem w Nim szczęśliwa. Czuję się potrzebna
        i jedyna, a także odpowiedzialna za Niego. Widzę jak Bóg mnie prowadzi i stawia
        różne zadania. Czasem pyta tylko o gotowość służenia, może przygotowuje nas (z
        mężem) do nowych zadań smile))? To wszystko jest wspaniałe i pełne radości. Nie
        mogę sprawować Eucharystii, ale mogę w niej współuczestniczyć z całym ludem
        kapłańskim. Doświadczając miłości Boga mogę o nim świadczyć zarówno słowem jak
        i własnym życiem. Dla mnie jest to bardzo ważne. To wspaniałe,że Bóg chce się
        posługiwać nami pomimo naszych słabości. Chce byśmy byli Jego apostołami w
        świecie. Nieść Chrystusa innym, dla mnie, znaczy tyle co towarzyszyć im w
        otwieraniu serca na Jego miłość (oczywiście jeśli tego chcą), to także wezwanie
        do modlitwy. I cieszę się, że jestem kobietą, która na dzień dzisiejszy chyba
        odkryła swoje miejsce w Kościele.
        Serdecznie pozdrawiam.
    • marzekal Re: Kosciol dla kobiet? 06.05.05, 21:52
      Mój Kościół wspiera mnie w wychowaniu moich dzieci, wspiera w małżeństwie,
      nakazuje szacunek jako żonie i matce. Pozwala przekazywać wiarę młodym
      pokoleniom (katechizuję w gimnazjum). I to mężczyzna - kapłan wyraził
      zrozumienie w stosunku do ideii postawienia pomika wszystkim utraconym
      dzieciom. I to ten starszy ksiądz - mężczyzna zaproponował napis, który ma nie
      urazić uczuć nas kobiet. Nie czuję się dyskryminowana, pomijana. Jestem przez
      swój Kościół kochana i mam możliwości do spełnienia się we Wspólnocie, których
      nie ma żaden mężczyzna.
      • fizula Re: Kosciol dla kobiet? 08.05.05, 01:01
        To i ja się włączę, choć widzę, że wątek już starutki.
        Wyobraźnia mi szalała, gdy czytałam powyższe wypowiedzi. Oprócz powyższych
        obrazów kobiet-księży widziałam oczami wyobraźni:
        #kobiety-księży podczas miesiączki źle się czujące, ale zmuszone do odprawiania
        od rana do wieczora Mszy Św.;
        #kobiety-księży jako matki karmiące dostające zapalenia piersi po pierwszym
        przepracowanym dniu w kościele (a dzieci płaczące w niebogłosy z tęsknoty za
        nimi);
        #kobiety-księży mówiące mądrze od rana do wieczora o tych sąsiadkach, którym
        trzeba pomagać (podczas kazań), ale za to nie mające już czasu pójść im z
        pomocą;
        Ja też uważam, że mój mąż bardzo dobrze sobie radzi z naszymi pociechami
        (aczkolwiek na swój sposób). Ale jednak moja więź z maluchami jest wyjątkowa,
        matczyna, mająca tą swoją specyfikę, która zostaje w sercu do końca życia:
        noszenie pod sercem, rodzenie, karmienie piersią przez wiele miesięcy. No i
        bardzo jestem wdzięczna Panu Bogu za taką odmienną "mniejszą" rolę, w której
        mąż raczej nie był w stanie mnie zastąpić ;o)
        Dlaczego uważacie, że teraz w KK kobiety tylko w układaniu kwiatków mogą się
        wykazać? Będąc kobietą, też świecką można przecież być liderką jakiejś grupy
        modlitewnej ( a więc pouczać też innych), można głosić Słowo Boże, biec do
        chorego z posługą też zawsze można (jeśli z dobrym sercem, to przecież i z
        Panem Jezusem).
        Ja osobiście bardzo doceniam swoją rolę w kościele, bo po prostu doceniam też
        siebie jako kobietę. Skoro Pan Bóg mnie docenia, czemu ja mam się nie doceniać
        i rozglądać za tym, co akurat nie pasuje do mojej roli.
        Bywajcie zdrowi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka