utka
12.05.05, 12:34
czy jak to sie inaczej nazywa.
Kochani odkad mam swoja malenka coreczke - straszliwie wrazliwa sie zrobilam
na krzywde dzieci, dzieci zawsze lubilam, ale dopiero posiadanie wlasnego
sprawilo, ze tak naprawde przejrzalam na oczy i ze te malenkie istotki,
wszystkie bez wyjatku, staly mi sie nagle strasznie bliskie, drogie i kochane.
Straszliwa rzecza i zbrodnia okrutna jest dla mnie aborcja - wyobrazic, opias
i myslec o tym nawet nie moge. dlatego od dni trzech postanowilam modlic sie
codziennie w intencji jakiegos dzieciatka, ktore wlasnie trzy dni temu
zaistnialo, a o ktorym nawet jego mama jeszcze nie wie, by pozwolono mu zyc,
by urodzilo sie zdrowe, by jego mama je pokochala i by stalo sie dla niej
trescia jej zycia. I tak chce codziennie pamietac o tym malenstwie przez
najblizsze 9 miesiecy ...
Moze ktos jeszcze zaadoptuje sobie jakies malenstwo i tak razem pomozemy im
zaistniec na tym pieknym swiecie.
Ten rok jest rokiem sw. Gerarda redemptorysty - patrona kobiet w ciazy,
rodzacych i matek z malenkimi dziecmi.
goska
ps. musialam to napisac, bo boje sie, ze nie wytrwam, ze ktoregos dni, ze
zmeczenia, nadmiaru innych spraw na glowie zapomne o "moim" dzieciatku.
Ten list jest wiec takim moim zobowiazaniem ...