Dodaj do ulubionych

Chory piesek - uśpić by nie cierpiał

16.09.05, 11:49
a dlaczego chory człowiek ma cierpieć?

Takie mniej więcej pytanie zadała córeczka mojej znajomej. Mała nie mogła zrozumieć
że pieska jest lepiej uśpić a nie leczyć.
Ja zresztą też tego nie rozumiem (dlaczego pieskowi można ulżyć, a człowiekowi już nie).
Jak byście to wytłumaczyły dziecku? 4 latka z kawałkiem.
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 16.09.05, 12:02
      jak sie czegos nie rozumie najlepiej powiedzieć to dziecku wprost - liczy się
      autentyczność postawy rodzica
      jeżeli jesteś za eutanazją - tłumaczysz to dziecku w ten sposób
      • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 16.09.05, 12:07
        To nie jest moje dziecko, więc powstrzymałam się od tłumaczeń. Mama nie bardzo potrafiła
        to wytłumaczyć, więc wykręciła się czymś w rodzaju "bo nie, jak dorośniesz to zrozumiesz".
        • samboraga Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 16.09.05, 12:19
          czyli mama nie widziała problemu, a Ty zasłaniasz się dzieckiem, aby wzywać
          ludzi do tablicy

          żądna wiedzy Joanno, proponuję przed następnym odpytywaniem forumowiczowych
          wierzących przeczytać np. KKK (jeśli zapragniesz zgłębiać stanowisko
          katolickie) - dla ułatwienia: www.katechizm.opoka.org.pl/
          odpowiedź na większośc Twoich pseudopytań znajduje się właśnie tam (mówię o
          katolicyzmie oczywiście)
    • mamalgosia Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 16.09.05, 13:15
      Ja bym wytłumaczyła tak, ze człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo
      Boże - ma rozum. A piesek nie.
      • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 24.09.05, 09:53
        A jak ktoś ma rozum to ma cierpieć? Nie rozumiem.
        • aszlan Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 24.09.05, 13:21
          Joanno, rozumiem, że 4 letnia dziewczynka tego nie wie, ale pomijając aspekt
          religijny, Ty jako dorosła i inteligentna osoba naprawde nie widzisz róznicy
          miedzy życiem pieska i człowieka?
          • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 25.09.05, 18:04
            Ty jako dorosła i inteligentna osoba naprawde nie widzisz róznicy
            > miedzy życiem pieska i człowieka?

            Dziękuję za komplement.
            A ja właśnie tę różnicę widzę! I jeśli mam wybór: ratować człowieka czy psa, to nie waham
            się ani chwili. Dlatego też nie rozumiem dlaczego psu mogę ulżyć w cierpieniu a człowiekowi nie.
            • sion2 Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 25.09.05, 18:49
              joanna.d.arc napisała:

              > Ty jako dorosła i inteligentna osoba naprawde nie widzisz róznicy
              > > miedzy życiem pieska i człowieka?
              >
              > Dziękuję za komplement.
              > A ja właśnie tę różnicę widzę! I jeśli mam wybór: ratować człowieka czy psa, to
              > nie waham
              > się ani chwili. Dlatego też nie rozumiem dlaczego psu mogę ulżyć w cierpieniu a
              > człowiekowi nie.



              alez oczywiście że możesz ULŻYĆ człowiekowi w cierpieniu ale nie pozbawić go
              zycia....
              jesli chcesz uzykać odpowiedź na stawiany problem to najlepiej wybierz się do
              jakiegos hospicjum, popytaj, poobserwuj... zastanów się czy ci ludzie tam
              umierający "nie chcą żyć" czy tez "nie chcą tak cierpieć"? bo widzisz, rozwój
              cywilizacji i medycyny powinien być w kierunku coraz lepszego usmierzania bólu i
              jego skutków a nie wylewania dziecka z kąpielą czyli usmiercania pacjenta który
              nie może znieść bólu i cierpienia

              chorzy potrzebują przede wszystkim miłości a nie euntanazji
              podejrzewam że jednak nie poszukasz odpowiedzi wśród ludzi pracujących z
              umierającymi gdyż przecież nawet "patrzeć na to..." jest wielce niehumanitarne,
              po prostu trudno to znieść, ach.....
              • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 12:35
                Niestety jest wiele chorób, które powodują taki ból, że nawet morfina nie pomaga. Poza tym
                "leczenie" takiego człowieka jest tylko przedłużaniem jego agonii. Dlaczego moralnie
                dopuszczalne jest uśmiercenie psa by ulżyć jego cierpieniom (bez pytania psa o zgodę)
                a niemoralne ma byś wykonanie woli człowieka polegające na definitywnym zakończeniu
                jego męczarni? Nie rozumiem tego.
                • sion2 Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 12:39
                  joanna.d.arc napisała:

                  > Niestety jest wiele chorób, które powodują taki ból, że nawet morfina nie pomag
                  > a.

                  a dlaczego uważasz że ostatecznym środkiem którym dysponuje medycyna na
                  usmierzanie bólu jest morfina? czy byłaś lub zasięgnęłaś opinii osób pracujących
                  w hospicjum? czy widziałaś tam ludzi umierających w męczarniach?

                  dopóki nie odpowiesz nie czuje się zobowiązana odpowiadac dalej tobie



                  Poza tym
                  > "leczenie" takiego człowieka jest tylko przedłużaniem jego agonii. Dlaczego mor
                  > alnie
                  > dopuszczalne jest uśmiercenie psa by ulżyć jego cierpieniom (bez pytania psa o
                  > zgodę)
                  > a niemoralne ma byś wykonanie woli człowieka polegające na definitywnym zakończ
                  > eniu
                  > jego męczarni? Nie rozumiem tego.
                  • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 12:43
                    Fakt, nie znam się na medycynie, a o morfinie jako środku przeciwbólowym po prostu słyszałam.
                    Nie twierdzę, że nie ma innych, lepszych leków. Ale nie uwierzę, jak powiesz, że bój
                    i cierpienie towarzyszące powolnemu umieraniu da się w 100% wyeliminować i uczynić
                    odchodzenie z tego świata czymś pięknym i wspaniałym.
                    Zresztą poza bólem fizycznym jest jeszcze ból psychiczny. Ja nie wiem czy bym chciała
                    żyć w stanie paraliżu, z rurką w buzi i drugą w pupie. Nawet jakby mnie nic nie bolało.
                    • sion2 Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 28.09.05, 11:55
                      joanna.d.arc napisała:

                      > Fakt, nie znam się na medycynie, a o morfinie jako środku przeciwbólowym po pro
                      > stu słyszałam.
                      > Nie twierdzę, że nie ma innych, lepszych leków. Ale nie uwierzę, jak powiesz, ż
                      > e bój
                      > i cierpienie towarzyszące powolnemu umieraniu da się w 100% wyeliminować i uczy
                      > nić
                      > odchodzenie z tego świata czymś pięknym i wspaniałym.
                      > Zresztą poza bólem fizycznym jest jeszcze ból psychiczny. Ja nie wiem czy bym c
                      > hciała
                      > żyć w stanie paraliżu, z rurką w buzi i drugą w pupie. Nawet jakby mnie nic nie
                      > bolało.


                      Nie twierdzę że ból da się w 100% wyeliminować. Twierdzę że każdy ból da sie
                      złagodzić w znacznym stopniu oraz że wielką rolę odgrywa tutaj pomoc psychiczna.
                      Ludzie potrafia wiele znieść jesli są kochani, czują się bezpiecznie i widzą
                      sens swojego cierpienia. Natomiast tym nieszczęśliwym, niekochanym i opuszczonym
                      czesto byle choroba powoduje spadek samopoczucia, pragnienie śmierci itd.
                      Naprawdę człowiek różni się od zwierzęcia - m.in. tym że potrafi zrozumieć
                      dlaczego cierpi, że potrafi zaakceptować, potrafi - będąc chorym i wymagającym
                      ciągłej opieki - jeszcze dzielić się z innymi. Kiedyś czytalam o pewnej
                      dziewczynie - w wyniku strasznej choroby miała po kolei amputowane wszystkie
                      konczyny. Przed 30stką stała się tylko "kadłubkiem" w pełni zalezbym od innych.
                      Przezyła fazę straaznego buntu, rozpaczy, depresji, mysli samobójczych i błagań
                      aby rodzina ją poddała eutanazji. Otoczona miłością rodziny i przyjaciół powolo
                      wychodziła z tego stanu, zaczęła otwierać się na Boga. Po jakims czasie (ok 2
                      lat) stała się tak promieniująca szczęściem że w jej domu codziennie są tłumy,
                      ma szerokie kontakty, mnóstwo przyjaciół i wrażeń. NIe chce umierać, chce żyć.
                      Czy piesek by tak potrafił?

                      poza tym jako wielokrotna pacjentka operowana informuję się że żadnej rurki nie
                      wkłada się do tyłka - prawdopodobnie miałaś na mysli cewnik, a jego umieszcza
                      się w cewce moczowej i jego obecnośc nie powoduje najmniejszych dolegliwości.
                      A kiedy ma się rurkę intubacyjną w gardle jest się nieprzytomnym - to tak gwoli
                      informacji.

                      przyjaciel mojego taty - Holender - miał, 5 lat temu będąc w Polsce - b. głeboki
                      wylew. Przetransportowany do szpitala w Holandii, sparaliżowany jednostronnie od
                      czubka głowy po stopy, bez mozliwości mówienia, pracoholik niewierzący w Boga,
                      starał sie wpłynąc na zonę i syna aby dokonano na nim eutanazji. Rodzina całą
                      dobę czuwała przy nim po wiadomo ż w Holandii to uśmiercą cię zanim się
                      zastanowisz (taki postęp cywilizacyjny). Gerhard przez 3 mce chciał żeby go
                      uspili. Potem powoli na skutek rehabilitacji przestawał o to prosić. 2 lata temu
                      zrobił prawo jazdy na specjalny samochód, mieszka z żoną i synem. Powłóczy nogą,
                      słabo mówi ale... nie chce umierać. A jakby spełniono jego zyczenie ?
                      • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 05.10.05, 16:08
                        Różne są przypadki. Nie należy decyzji o eutanazji podejmować pochopnie. Trzeba dać
                        człowiekowi czas na zastanowienie się. Jednakże jeśli upiera się przy niej przez
                        dłuższy (jaki?) czas, należy jego prośbę spełnić.
                        Poza tym dziś i tak stosuje się eutanazję - w końcu odłączenie od aparatury podtrzymującej
                        życie to skazanie człowieka na śmierć. Niczym się nie różni od niepodania cukrzykowi
                        insuliny. Poza kosztami.
            • samboraga Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 25.09.05, 20:40
              >ratować człowieka czy psa, to
              > nie waham

              ja też - ale po operacji nie wysłałam mojego psa na chemioterapię - z
              oczywistych względów
              chociaż był z nami do końca i odszedł gdy przyszedł na niego czas
              • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 12:39
                Miałam kiedyś jamniczkę. Była z nami kilkanaście lat - niemal odkąd pamiętam. Zachorowała
                na raka. Męczyła się. Jeździłyśmy po lekarzach, dawałyśmy leki. Figa była jednak coraz
                słabsza. Nie mogliśmy już patrzeć, jak co kilka kroków wymiotuje z wysiłku wstrząsana
                potwornymi torsjami. Uśpiłyśmy ją. Dla jej dobra. Aby nie cierpiała.
                Gdy ja będę tak chora jak ona, będę chciała zakończyć męczarnię, a nie konać w bólu
                w imię jakiejś idei.
                • ea-szarri Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 13:40
                  joanna.d.arc napisała:


                  > Gdy ja będę tak chora jak ona, będę chciała zakończyć męczarnię, a nie konać
                  w
                  > bólu
                  > w imię jakiejś idei.

                  Milczałam sobie do tej pory grzecznie i cicho, ale mnie wkurzyłaś.
                  Widzisz, piesek czy kotek nie ma takiej świadomości, która pozwoliłaby mu
                  samodzielnie dokonać wyboru i dlatego człowiek jest zmuszony wybierać za niego.
                  Człowiek zaś ma i rozum i świadomość. Może wybrać samodzielnie. Jeżeli jest
                  chory i wie, jaka to choroba, może przewidzieć, co będzie dalej i samodzielnie
                  podjąć decyzję. Jeżeli nie chce cierpieć, może sam o swojej śmierci decydować.
                  Może popełnić samobójstwo. Ma taką możliwość.
                  Ale żadne cierpienie nie daje człowiekowi prawa, by żądać od innego człowieka
                  żeby ten zabił. Nie masz prawa domagać się od innego człowieka, by ten stał się
                  mordercą – nawet dla twojego dobra.
                  Masz prawo do tego, by cierpieć jak najmniej; masz prawo żądać przerwania
                  pozbawionej sensu terapii; ale nie masz prawa do tego, by ktoś Cię zabił. Jeśli
                  chcesz umrzeć natychmiast, musisz zrobić to sama.

                  Witam i pozdrawiam wszystkich
                  ea


                  • aszlan Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 14:59
                    Joanno, jesteś zatem zwolenniczką eutanazji na życzenie, a ja jestem jej
                    przeciwniczką i przykład z pieskiem nie ma tu nic do rzeczy, aczkolwiek
                    uważam, że wartości zycia ludzkiego i zwierzęcego nie da się porównywać,pod
                    żadnym względem; trafnie ujęła to ea-szarri.
                    Wydaje mi się, ze zaraz napiszesz, że jeżeli ktoś by Cie poprosił o skrócenie
                    jego cierpień zrobiłabyś to bez wahania, bo "nie jesteś sadystką", tylko....
                    Własnie jest jedno małe ale, jeśli przyznasz sobie prawo do uśmiercenia w imie
                    tego czy owego, to czy nie zechcesz pojśc dalej? Bo cierpienie jest nie tylko
                    fizyczne, ból psyche, jest takze niewyobrażalny, a jednoczesnie ktoś taki nie
                    jest w stanie popełnić samobójstwa, co zrobisz w takim przypadku? A co z
                    ludźmi psychicznie chorymi, upośledzonymi, niedołęznymi, kto może decydowac o
                    wartości ich zycia? Jeśli raz złamiesz dobrowolnie, bez przymusu, prawo, że
                    życie ludzkie jest największym dobrem, to co przeszkodzi Ci w pójściu dalej, no
                    bo jaki jest obiektywnie rzecz biorąc sens życia nieuleczalnie chorych, (czesto
                    nieprzytomnych) wiadomo, że umrą niebawem, po co zatem wydwać pieniądze na
                    opiekę. Ludzka skłonnośc do przesuwania granic, poza oczywiście względami
                    religijnymi (ale Ciebie one nie dotyczą), sprawia, że jestem przeciwna eutanazji.
            • aszlan Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 25.09.05, 23:01
              joanna.d.arc napisała:
              A ja właśnie tę różnicę widzę! I jeśli mam wybór: ratować człowieka czy psa, to
              > nie waham
              > się ani chwili. Dlatego też nie rozumiem dlaczego psu mogę ulżyć w cierpieniu a
              > człowiekowi nie.
              Mhm, niezupełnie o taką róznicę mi chodziło, myślałam raczej o tym, że człowiek
              (jako ogól ludzkosci, bo oczywiscie wyjatki się zdarzają) zabija i zjada
              zwierzęta nie odczuwając przy tym wyrzutów sumienia. Pies chocby najbardziej
              kochany to jednak tylko zwierzę, dlatego nadal nie rozumiem Twojego dylematu.
              • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 12:40
                Pies chocby najbardziej kochany to jednak tylko zwierzę, dlatego nadal nie
                rozumiem Twojego dylematu.

                No właśnie ja nie mam dylematu. Jestem gotowa pomóc zarówno psu i człowiekowi.
                Obydwa to ssaki i obydwa cierpią tak samo. Nie jestem sadystką.
                • pawlinka Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 18:20
                  I to jest Twoje zdanie. Jeśli Ty myślisz akurat tak, to nie znaczy, że ten, kto
                  myśli inaczej, myśli źle!
                  Trudno jest z Tobą rozmawiać, bo nie słuchasz i nie próbujesz zrozumieć punktu
                  widzenia innych, szkoda, to podstawa dobrej komunikacji między ludźmi, zwykłej
                  i normalnej rozmowy. Nikt tutaj nie każe Ci zmieniać poglądów.
                  • joanna.d.arc Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 05.10.05, 15:59
                    Ależ słucham. Nie zgadzam się, ale ja nikogo na siłę nie przekonuję. Po prostu dzielę
                    się opiniami i poglądami.
                • samboraga Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 27.09.05, 21:35
                  > Jestem gotowa pomóc zarówno psu i człowiekowi.
                  >Obydwa to ssaki i obydwa cierpią tak samo. Nie jestem sadystką.

                  proponuje zacząć od jutra - 2h po pracy w wolontariacie hospicyjnym na przykład
                  albo przynosząc zupę z opieki społecznej samotnej, sparaliżowanej staruszce,
                  poświęcając przy tym co najmniej 1h na rozmowy i potrzymanie za rękę i ciepły
                  uśmiech do starszej pani
                  eeee...nie masz czasu?
                  eutanazja jest szybsza, fakt, taki fast food troski o bliźniego, trzy w jednym,
                  pięć w jednym, dziesięć w jednym...

                  tym dla mnie jest eutanazja - pozorem troski, namiastką pomocy
                  obojętnością na los drugiego - znacznie groźniejszą i okrutniejszą od czystego
                  sadyzmu, otwartego zła w takiej formie jak np. podczas wojny
                  • ea-szarri Re: Chory piesek - uśpić by nie cierpiał 28.09.05, 00:54
                    Nie, Samboraga, to nie jest takie proste, niestety... Nie każdy nadaje się do
                    pracy w hospicjum. Ciepła zupa i potrzymanie za rękę pomogą odrobinę na
                    samotność, ale nie złagodzą bólu fizycznego.
                    A zdaje się, że joanna miała na myśli przede wszystkim cierpienie fizyczne.
                    Takie cierpienie, które potrafi sprowadzić człowieka do poziomu zwierzęcia,
                    któremu odmówiono litości.
                    Żadna dobra wola nie zastąpi porządnej opieki paliatywnej, bo ta wymaga
                    konkretnej wiedzy i jeszcze bardziej konkretnych pieniędzy.
                    Pragnienie eutanazji jest wyartykułowanym lękiem przed bezradnością wobec
                    cierpienia własnego i najbliższych. I ja ten lęk bardzo dobrze rozumiem,
                    chociaż rozwiązanie mi się nie podoba. Zamiast łatwej śmierci wolałabym
                    umieranie po człowieczemu. I też boję się, że „wolałabym” zbyt wiele.
                    Może dlatego, żem biedna i pieniędzy czasem brak na zwykłe życie, więc tym
                    bardziej zabraknie ich na przyzwoite umieranie.

                    • samboraga poziom zwierzęcia 28.09.05, 09:28
                      > A zdaje się, że joanna miała na myśli przede wszystkim cierpienie fizyczne.
                      > Takie cierpienie, które potrafi sprowadzić człowieka do poziomu zwierzęcia,
                      > któremu odmówiono litości.

                      Tak. Ja też tak zrozumiałam intencje Joanny. Rzecz w tym, że Joanna chce
                      sprowadzić człowieka do tej zwierzęcości właśnie, a ja się z tym nie zgadzam.
                      Samo cierpienie nie sprowadza człowieka do poziomu ssaka. Człowiek jest większy
                      niż jego cierpienie - to nie moje zdanie, nie ja je wymyśliłam, ale się z nim w
                      pełni zgadzamsmile I jest w stanie to cierpienie unieść.
                      Dla mnie - unieść z Chrystusem. Tyle, że Joanna neguje w ogóle taką możliwość.

                      >Zamiast łatwej śmierci wolałabym umieranie po człowieczemu.

                      Ja też. Specjalistyczna opieka - to na pewno. To bardzo ważne. Ale to jest
                      jedno. Natomiast cięzko się znosi cierpienie, przewlekle choruje czy powoli
                      umiera leżąc np 10 lat sparalizowanym, nie mając do kogo się po ludzku odezwać,
                      nie mając z kim o tym umieraniu porozmawiać. Gdy wsztyscy wokół krzątają sie
                      uprzejmie tylko wokół rurek, jak to określiła Joanna 'w przełyku i w odbycie'.
                      I to miałąm na myśli pisząc o potrzymaniu za rękę... Zauważenie człowieka,
                      które jest trudniejsze niż podawanie leków, niż dobrotliwa propozycja skrócenia
                      cierpień w formie eutanazji. A jest - po prostu nieodzowne. Nie neguję bólu
                      fizycznego, ale to dopiero osamotnienie, obojętnośc otoczenia i brak nadziei,
                      poczucie bycia ciężarem dla otoczenia CZYNI ten ból niemożliwym do zniesienia.
                      (jak juz mówimy o poziomie zwierzecia to człowiek jest zwierzeciem społecznymwink
                      A że należy walczyć z bólem jako takim farmakologicznie - to oczywiste.

                      ps. zgadzam się, że nie każdy się nadaje do opieki 'specjalistycznej' w
                      hospicjum - dlatego chodziło mi o opiekę 'ludzką'wink
                      • joanna.d.arc Re: poziom zwierzęcia 05.10.05, 16:04
                        Ja oczywiście jestem za tym by ludziom pomagać i ulżyć w cierpieniu a nie od razu zabijać.
                        To bez sensu. Ale są przypadki, kiedy człowiekowi już nic nie pomoże (poza cudem)
                        i taki człowiek latami domaga się uśmiercenia. Bo po prostu nie chce już żyć. A sam nie może
                        się zabić, bo nie ma na to siły. Czy takim złym uczynkiem jest położenie mu na szafeczce
                        pigułki, po której zaśnie snem wiecznym? Gorzej jak jest sparaliżowany, wtedy trzeba
                        mu taką pigułkę do ust podać i jakby wziąć udział w "odejściu".

                        I nie przyjmuję tłumaczeń, że człowiek jest stworzony by znosić cierpienie. Co to za
                        jakieś dziwne słowa? Niby dlaczego ma je znosić?
                        • samboraga Re: poziom zwierzęcia 05.10.05, 20:19
                          > I nie przyjmuję tłumaczeń, że człowiek jest stworzony by znosić cierpienie

                          nie musisz przyjmować
                          takie po prostu jest życie
                          nie ze mną dyskutujesz, tylko z rzeczywistością
                          zabrzmi to teraz mentorsko, ale przypuszczam, że za wiele jeszcze nie
                          przeżyłaś, bo wyznajesz bardzo niedojrzały, nastoletni światopogląd

                          ja się urodziłam chora i żeby żyć do tej chwili musiałam mieć kilka operacji
                          oczywiście zawsze można było zrzucić mnie ze skały po urodzeniu
                          nie cierpiałabym
                          ale, wiesz, ja nie żałuję że mam takie życie jakie mam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka