kramla 19.01.06, 11:22 Dziewczyny (chłopaki z czym wam się kojarzy to sformułowanie? Co według was dziś oznacza być odpowiedzialnym rodzicem? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mama_kasia Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 12:57 Dopiero co o tym myślałam Kołacze mi się zdanie koleżanki, która powiedziała, że ktoś tam ma 10-oro (chyba 10-oro, a w każdym razie dużo) dzieci i czy to jest odpowiedzialne rodzicielstwo? Pytanie było retoryczne, bo ona była takim faktem oburzona. Z kolei inna koleżanka odpowiedziała jej, że co innego w rodzinie inteligenckiej, wykształconej, bo tam są większe szanse rozwoju dla dziecka, bo tam o dzieci się zatroszczą. ... Też tak można. A jeszcze inny przykład z Waszego podwórka (mam na myśli neo . U nas wspólnotami neo zajmuje się o.Marek, który neguje stosowanie npr. Jest za całkowitym poddaniu się woli Boga. I to do ludzi trafia. Są przekonani, że tak powinni postępować. Ja rozumiem taką postawę cakowitego zaufania Bogu, ale nie podoba mi się, gdy tych inaczej postępujących uważa się za gorszych (?) Tak przy okazji, czy jest to powszechne w neo? Dla mnie odpowiedzialne rodzicielstwo to z jednej strony odwoływanie się do własnego rozumu przy podejmowaniu decyzji o powołaniu do życia człowieka, a z drugiej o wsłuchiwanie się w wolę Boga w tej sprawie, ale takie naprawdę szczere. Z jednoczesną postawą gotowości do przyjęcia każdego nowego członka rodziny Odpowiedz Link
anndelumester Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 13:43 Temat rzeka. Ale tak w wielkim skrócie.. Uważam, ze o ile człowiek żyjący sobie sam (chociaż tak naprawdę to nigdy sami sobie nie żyjemy, bo zawsze jest jakieś środowisko/otoczenie) bez zobowiązań typu rodzina może sobie robić co chce, bo odpowiada tylko za siebie, tak kiedy już są dzieci o to już inna sprawa. Osobiście uważam, ze rodzice decydując się na dzieci nakładają na siebie ogromny ciężar - bo to jest jak dożywocie - odpowiedzialności. Bo nie wychowywać czy wychowywać byle jak to żadna sztuka, natomiast ukształtować szczęśliwego, zdrowego , rozwiniętego, samodzielnego, mądrego, korzystającego z pełni swoich możliwości, następnego odpowiedzialnego człowieka, to już wyższa szkoła jazdy. Dziecko wymaga od nas nie tyle poświęceń (to strasznie modne ostatnio zarzuty czy usprawiedliwienia) czy ogromnych pieniedzy , ale nieustannej pracy, nieustannego zainteresowania, bycia mądrym przewodnikiem - czego my w miarę rozgarnięci dorośli musimy się cały czas uczyć. Oczywiście też posiadanie dziecka/dzieci wymaga tez naszej nieustannej gotowości na zmiany i pewnej elastyczności - bo imo bardzo łatwo narzucić sobie teoretyczne ramy i potem próbować wlepiać w nie dziecko, sztuką jest natomiast zmieniać troszkę siebie obserwując nasze dzieci.. No i na koniec - dla mnie odpowiedzialni rodzice to tacy ludzie którzy się zastanawiają i nieustannie uczą życia z "nowym człowiekiem" – bo dziecko – abstrahując od rożnych teorii to taka biała karta. I to czy zrzucimy na nie nasze fiksacje, lęki, obawy itd. zależy tylko od nas i naszej samoświadomości. I chyba nieważne czy dzieci jest jedno dwoje czy osmioro – odpowiedzialni rodzice zdaja sobie sprawę z tego ile sami mogą i co mogą zapewnić swojemu dziecku. Odpowiedz Link
jofin Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 15:00 W sumie ciekawy problem. Z tego co napisalaliscie dla mnie wynikaja dwie definicje odpowiedzialnego rodzicielstwa - odpowiedzialne, to takie, ktore planuje swiadomie swoja prokreacje i ilosc dzieci uzaleznia od mozliwosci zapewnienia im w miare godziwego zycia. - odpowiedzialne rodzicielstwo to takie, ktore dba o potrzeby dziecka i w miare mozliwosci je zaspokaja i wszytko to co napisane w poscie wyzej. A moje prywante zdanie jest takie,ze wskutek rozwoju nauk psychologicznych i pedagogicznych i zalewu rynku ksiegarskiego ogromem ksiazek na ten temat, w ostatnich czasach rola rodzica zostala otoczona pewnym mitem. Jak sie czyta takie posty jak powyzej, to , przepraszam, ale nie sposob temu wszystkiemu sprostac. Przede wszystkim rodzic ma byc kochajacym rodzicem, kochajacym zdrowa miloscia. A czy odpowiedzialnym rodzicem bedzie dla mnie dziewczyna 17letnia, czy 40 letnia kobieta, bo czesto tego terminu uzywa sie rowniez w przypadku poczecia pierwszego dziecka w tych dwoch przypadkach, to chyba nie mi sadzic. Rowniez, jezeli rodzina z 10ciorgiem dzieci nalezaca do wspolnoty neo i sluchajaca wykladow o. Marka przytoczonych wyzej, bedzie stosowala sie do jego nauk, no to rowniez nazwe ich odpowiedzialnymi. Raczej nieodpowiedzilanym nazwe o. Marka, poniewaz to nie on bierze na siebie wychowanie tych dzieci i ich utrzymanie. A w ogole to jakos nie lubie tego sformulowania. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 15:20 > Przede wszystkim rodzic ma byc kochajacym rodzicem, kochajacym zdrowa miloscia. > A czy odpowiedzialnym rodzicem bedzie dla mnie dziewczyna 17letnia, czy 40 > letnia kobieta, bo czesto tego terminu uzywa sie rowniez w przypadku poczecia > pierwszego dziecka w tych dwoch przypadkach, to chyba nie mi sadzic. > > Rowniez, jezeli rodzina z 10ciorgiem dzieci nalezaca do wspolnoty neo i > sluchajaca wykladow o. Marka przytoczonych wyzej, bedzie stosowala sie do jego > nauk, no to rowniez nazwe ich odpowiedzialnymi. Raczej nieodpowiedzilanym nazwe > > o. Marka, poniewaz to nie on bierze na siebie wychowanie tych dzieci i ich > utrzymanie. Ależ jak najbardziej zgadzam się Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 15:24 I jeszcze - pisząc o odpowiedzialnym rodzicielstwie miałam na myśli siebie i mojego męża O tym jak to widzę w mojej rodzinie. Tylko tyle Odpowiedz Link
anndelumester Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 15:58 jofin napisała: > A moje prywante zdanie jest takie,ze wskutek rozwoju nauk psychologicznych i > pedagogicznych i zalewu rynku ksiegarskiego ogromem ksiazek na ten temat, w > ostatnich czasach rola rodzica zostala otoczona pewnym mitem. Bez przesady, zdrowwy rozsądek nakazuje, przynajmniej w moim wypadku i czesci osób ktore znam, żeby owszem poznać to co niektorzy proponują na temat wychowwania, pielęgnacji itd. dzieci, ale nie wierzyć bezkrytycznie wręcz balwochwalczo. Osobiscie uwazam, że nie rodzimy sie ze zdolnosciami wychowawczymy czy takim samym podejsciem do drugiego czlowieka i przez cale życie możemy sie tego nauczyć. A nawet powinniśmy. Jezeli dla kogos jest to "mitologizacja", oki, jego sprawa. >>Jak sie czyta > takie posty jak powyzej, to , przepraszam, ale nie sposob temu wszystkiemu > sprostac. A dlaczego nie? Od tego mamy rozum, jezeli ktoś wierzy - dany przez Boga, żeby tego rozumu uzywać. Ja nie pisze z teorii tylko z praktyki, tak staram sie wychowywać swoje dziecko, co nie znaczy ze jest to jedynie sluszna droga i zawsze z samymi sukcesami. Chociaż wyniki są calkiem niezłe, nieskromnie mowiąc. Ale pewnie dlatego, że generalnie na temat naszego rodzicielstwa caly czas rozmawiamy z męzem, i pewne rzeczy przepracowywyjemy. I jezeli mamy jakies wątpliwości, a mamy , to po prostu nad nimi rozmyslamy. > Przede wszystkim rodzic ma byc kochajacym rodzicem, kochajacym zdrowa miloscia. Jasna sprawa. > A czy odpowiedzialnym rodzicem bedzie dla mnie dziewczyna 17letnia, czy 40 > letnia kobieta, bo czesto tego terminu uzywa sie rowniez w przypadku poczecia > pierwszego dziecka w tych dwoch przypadkach, to chyba nie mi sadzic. Osobiście uwazam, i tak bede sugerowac swoim dzieciom, że jest odpowiedni czas na różne rzeczy, akurat w wieku 17 lat sugerowałabym zdobywanie wiedzy... ale oczywiscie , co kto lubi. > Raczej nieodpowiedzilanym nazwe > > o. Marka, poniewaz to nie on bierze na siebie wychowanie tych dzieci i ich > utrzymanie. Tak tu sie zgadzam, natomiast jego sluchacze nie są osobami o ograniczonych prawach, prawda? Ani totalnie bezwolnymi? Skoro to sa ich dzieci a nie o.Marka , to przede wszystkim oni mają obowiązek o nie dbac , nie ojciec Marek, sąsiedzi, rodzina, państwo itd. Odpowiedz Link
jofin Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 18:45 Ja celowo napisalam to co napisalam przewidujac, ze moje slowa moga wywolac pewne kontrowersje. Dlaczego napisalam, ze wokol rodzicielstwa wyrosl takowy mit, bo wg mnie wyrosl. Ludzie zostaja rodzicami nie od dzisiaj, nie od poczatkow powstania cywilizacji, ale od zawsze. Dzieki temu gatunek ludzki sie rozwija. Zanim zadalabym pytanie o odpowiedzialne rodzicielstwo, wczesniej zapytalabym o odpowiedzialne zycie, czy podejscie do zycia. Dlaczego nikt lub niewielu o tym mowi, a o odpowiedzialnym rodzicielstwie dosc czesto. To fantastycznie, ze niektorym dane jest byc odpowiedzilanymi , wspanialymi rodzicami i spelniac wszystkie podpadajace pod te definicje warunki. Ale warto poczytac, co odpowiadaja mamy, na ten sam watek na innym forum forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=35243392 Przyjrzyj sie, ile ograniczen tak naprawde rodzicom i rodzinom stawiaja. I przeciwko temu oponuje. Bo o ile z jednej strony jest tendencja do do tej jak to nazwalam "mitologizacji" rodzicielstwa, to z drugiej strony wsrod mlodych dziewczyn wskutek tez miedzy innymi takiego podejscia pojawia sie lek przed rodzicielstwem, przed byciem rodzicem. Mlode matki i ojcowie nie maja zaufania do swojej wlasnej intuicji, jak to przed wiekami bywalo, ale szukaja porad w ksiazkach w licznych poradnikach i przez caly czas sa niepewni, czy ich postepowanie jest wlasciwe. Z drugiej strony zastanawiam sie dlaczego skromne warunki mieszkniowe, czy tez skromne srodki do zycia maja swiadczyc o nieodpowiedzialnym rodzicielstwie. Kiedys rodziny byly duzo liczniejsze, nie mowiac o tym ,ze tez i o wiele biedniejszei duzo mniej wyksztalcone a dodatkowo duzo mniej widzy o odpowiedzilanym rodzicielstwie posiadajacy. Ba czasmi to oni sami nawet swoich dzieci nie wychowywali, tylko plodzili, a dzieci znajdowaly sie pod okiem guwernantki czy niani. To w tych lepszych rodzinach. A jednak nikt nie posadzal ich o nieodpowiedzialnosc. Czy fakt rozwoju medycyny i w tym srodkow antykoncepcyjnych uzurpuje nam prawo do roznicowania rodzicow na odpowiedzilanych i nieodpowiedzialnych wg tego, czy te srodki czy tez lepiej moze powiedziane kontrole urodzen sprawuja, czy nie. A co do o. Marka i sluchajacyh go ludzi, to masz racje, ze maja wolna wole i prawo decyzji, ale jezeli sa konsekwentni w swoim wyborze religii i drogi do Boga i wybrali o. Marka za swojego nauczyciela to ich nie potepiam. bo wiem, ze nauczyciele maja rozne sposoby sterowania i manipulowania ludzmi. Czy sie z tym zgadzam, to juz inny sprawa. Tak naprawde poruszony problem jest bardzo szeroki. I to sa moje takie bardzo luzne dywagacje na zadany temat. Odpowiedz Link
anndelumester Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 19:51 Dosc czesto zaglądam na to forum, ale, piszac bardzo oględnie, mam sporo zastrzeżen co do poziomu przedstawianych tam refleksji. > Przyjrzyj sie, ile ograniczen tak naprawde rodzicom i rodzinom stawiaja. Ale ja nie rozumiem, kto stawia? Co stawia? Jeżeli ktoś ma minimum rozsadku i wyobraźni to wie mw. kiedy sie może rozmnożyć i z kim. Jezeli ktoś czegoś takiego nie posiada i nie posiada instynktu samozachowawczego, niestety może spowodować porażke swoją i swojej rodziny. Tak było przez tysiace lat i tak jest teraz. Tyle ze od jakiś 50 lat mamy antybiotyki , powszechna opiekę zdrowotną i pomoc spoleczną. No i śmiertelnośc wsród mały dzieci mniejszą. > , to z drugiej strony wsrod mlodych > dziewczyn wskutek tez miedzy innymi takiego podejscia pojawia sie lek przed > rodzicielstwem, przed byciem rodzicem. Moment, ale jakiego podejścia. Sprawa jest prosta - dziecku nalezy sie oprócz miłoości, zainteresowania i innych uczuc też pewna stałośc, mieszkanie, warunki do zycia, jedzenie, edukacja. Oczywiście wiekszość rozmnażających sie w naszym kraju nie bierze tego w ogole pod uwage - sadzac po statystykach dzieci niedożywionych, no ale to jest wlasnie spirala nieopowiedzialności. Ale ja akurat sie ciesze a nie smuce, ze sa osoby ktore mysla nie doraźnie , ale z wyprzedzeniem. >>Mlode matki i ojcowie nie maja zaufania > do swojej wlasnej intuicji, jak to przed wiekami bywalo, Bez przesady, instynkty zwierzece stracilismy bardzo dawno. A co do tego jak było dawniej to polecam m.in. Historie milosci macierzyńskiej, czy inne z zakresu zycia codziennego. Na tym tle naprawde metody wychowywania dzieci obecnie to luksus i złote czasy. >ale szukaja porad w > ksiazkach w licznych poradnikach i przez caly czas sa niepewni, czy ich > postepowanie jest wlasciwe. I bardzo dobrze ze szukaja, że czytają !!! Najgorszy typ rodzica to totalny ignorant przekonany o wyższości swoich metod (np. taki jeden poseł specjalista od bicia dzieci ) > Z drugiej strony zastanawiam sie dlaczego skromne warunki mieszkniowe, czy tez > skromne srodki do zycia maja swiadczyc o nieodpowiedzialnym rodzicielstwie. To jest oczywiście generalizacja, ale nie jestesmy w czasach wojny xxx letniej i w xxi w naszym kregu cywilizacyjnym wieku liczy sie raczej jakosc(tez jakość zycia)nie ilość. > Kiedys rodziny byly duzo liczniejsze, nie mowiac o tym ,ze tez i o wiele > biedniejszei duzo mniej wyksztalcone a dodatkowo duzo mniej widzy o > odpowiedzilanym rodzicielstwie posiadajacy. Tak i 9-13 dzieci przeżywało troje, albo jedno. Albo na przednowku ginela cala rodzina. Takie przypadki oczywiście byly jakas strategią przekazania genów, ale czy teraz jest ona potrzebna? watpie. >>A jednak nikt nie > posadzal ich o nieodpowiedzialnosc. Niezupełnie. Maltuzjanizm to poczatek XIX wieku , a Malthus nie byl pierwszy (o ile pamietam). Reasumując - i tak nie mam wpływu, albo mam wpływ w sposob bardzo ograniczony na to kto, jak i kiedy i z kim bedzie chiał miec dzieci. I jak tymi dziecmi bedzie sie zajmował. Ale jest cała lista zachowan, ktore zawsze bede nazywać skrajną nieodpowiedzialnościa czy skrajnie nieracjonalnymi, z pelna swiadomością że po prostu tak bywa, albo ze ktoś inaczej po prostu nie potrafi. Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 22.01.06, 16:02 Popieram Anndelumester. Co do ilosci dzieci kiedys mozna dopisac ze ludzie zawsze eksperymentowali z antykoncepcja ale ta skuteczna to kwestia ostatnich 70-80 lat. Wiec kiedys do pewnego stopnia nie bylo wyboru. Co do milosci rodzicielskiej - jeszcze jeden z wielkich oswieceniowych filozofow pisal w prywatnym liscie "zmarlo mi dwoje lub troje dzieci - nie pamietam" i postawa taka byla powszechna. Ale rozumiem ze pytanie Kramli dotyczy czasow wspolczesnych. Dla mnie odpowiedzialnosc za dziecko oznacza rowniez poddanie krytycznej obserwacji zwiazek w jakim sie znajduje (czy bedzie trwaly i szczesliwy? dziecko potrzebuje obojga kochajacych rodzicow) i jakkolwiek gdy dziecko juz jest jest to zagadnienie bezprzedmiotowe)) ale na etapie planowania go uwazam ze ma to znaczenie (dziecie nie maskotka ktora chce miec), oznacza (przede wszystkim ale o tym juz bylo) probe wychowania czlowieka szczesliwego, odpowiedzialnego i samodzielnego, a takze zgode na przyjecie odpowiedzialnosci bez zalu za "stracona mlodoscia" bo dziecko jest dla mnie prawdziwym skarbem wartym wyrzeczen, ale prawda jest np. ze pogodzilam sie ze jak Mlody jest to ja sie przestaje wspinac - stracilam w gorach troche znajomych a uwazam ze nieodpowiedzialne byloby narazanie go na utrate mamy bo ja lubie robic cos co nawet nie bedac bardzo ryzykowne jednak zwieksza szanse jego sieroctwa. Ale robie to bez meczenstwa (ktorego nie znosze i uwazam za szkodliwe dla dziecka - ono sie na swiat nie prosilo, to my chcielismy je miec, BARDZO, wiec czemu mam mowic "przez ciebie...") - wybralam i moge tylko, zgodnie z przwda, strajac sie sprostac obowiazkom rodzica tak jak je pojmuje, mowic"kocham cie i cieszy mnie kazdy dzien z toba" (no, praiw)))) Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link
otryt Ekonomia 25.01.06, 10:33 anndelumester napisała: >Oczywiście wiekszość rozmnażających sie w naszym >kraju nie bierze tego w ogole pod uwage - sadzac po statystykach dzieci >niedożywionych, no ale to jest wlasnie spirala nieopowiedzialności. Ale ja >akurat sie ciesze a nie smuce, ze sa osoby ktore mysla nie doraźnie , ale z >wyprzedzeniem. Mocne słowa, surowa ocena. Skoro myślisz z wyprzedzeniem odpowiedz jaka będzie skala bezrobocia w 2020-2030 roku? Czy Ty i Twój mąż będziecie mieli pracę za 20 lat? Jaki będzie średni zarobek w danym zawodzie? Czy aby utrzymać rodzinę z jednym dzieckiem na godziwym poziomie wystarczą zarobki jednej osoby, dwóch a może będą musieli dokładać ze swoich emerytur starzy rodzice? Jaki będzie wiek emerytalny? Czy osoba decydująca się dziś na dziecko, które urodzi się pod koniec 2006 roku, maturę pisać będzie w 2025 roku, studia ukończy w 2030 roku, jest w stanie przewidzieć, czy studia w 2030 roku będą płatne? Czy nieodpowiedzialni byli ludzie, którzy mając dobry zawód i nadzieję na dobrą przyszłość w 1989 roku decydowali się na kolejne dziecko, wiedząc, że upada ustrój niewydolny ekonomicznie, że ten nowy przyniesie ludziom lepsze życie? Czy nieodpowiedzialni byli ci, którzy w porę nie przenieśli się z zachodniopomorskiej wsi do Warszawy, albo nie wyemigrowali? Czy nieodpowiedzialni byli ci, którzy decydowali się na dziecko w 1938 lub 1939 roku? Jakie czekało ich dzieciństwo, jaka przyszłość? Tymczasem Bank Światowy podał, że w latach 1998-2005 tylko w Polsce i Gruzji wzrosła liczba biednych. W innym państwach europejskich ta liczba malała.Dziwisz się, że tych biednych najwięcej jest w rodzinach mających dzieci. Dlatego coraz więcej dzieci niedożywionych. Czy ci ludzie są odpowiedzialni za to, że Polska od lat jest źle rządzona? Gdyby odpowiedzialnie myśleć tylko kategoriami ekonomicznymi przynajmniej połowa młodych Polaków nie powinna decydować się na żadne dziecko, a ci mający lepsze perspektywy mogliby sobie na nie pozwolić. I taką tendencję dziś jednak mamy, ludzie w swojej większości są odpowiedzialni. Wynik 1,21 dziecka na kobietę. Pragnę zwrócić uwagę na groźne zjawisko, na tykającą bombę zegarową, która wybuchnie za 15-20 lat. Otóż w tej chwili bardzo duża liczba ludzi nie odkłada na swoją emeryturę, pracując w szarej lub czarnej strefie, albo ich oficjalne zarobki są na minimalnym poziomie, co odpowiada w przyszłości głodowej emeryturze. Myślę, że jest to połowa populacji albo i więcej. Nawet instytucje państwowe zobowiązane do przestrzegania prawa kombinują ze składkami emerytalnymi. Już w tej chwili bardzo duża grupa ludzi, z reguły ci słabiej wykształceni, żyje na garnuszku rodziców, którzy wypracowali swoje emerytury w czasach PRL. Ale to się skończy, gdy ci ludzie wymrą. Pojawią się nowi emeryci, ludzie dziś jeszcze pracujący, bez prawa do emerytury albo mający minimalną emeryturę. Gwałtownie wzrośnie liczba biednych, także bezrobotnych dzieci tych emerytów bez emerytur. Myślę, że w takich warunkach ekonomiczno-społecznych podatny grunt znajdzie idea eutanazji lub jeszcze gorsze koncepcje. Sądzę, że ekonomia nie powinna być w naszych rozważaniach o rodzinie na pierwszym miejscu. A co powinno być? Na tym forum odpowiedź chyba nie będzie trudna. Rozmnażający się Otryt Odpowiedz Link
jofin Re: Ekonomia 25.01.06, 13:46 Czy ci ludzie są odpowiedzialni za to, że Polska od lat jest źle rządzona? Gdyby odpowiedzialnie myśleć tylko kategoriami ekonomicznymi przynajmniej połowa młodych Polaków nie powinna decydować się na żadne dziecko, a ci mający lepsze perspektywy mogliby sobie na nie pozwolić. I taką tendencję dziś jednak mamy, ludzie w swojej większości są odpowiedzialni. Wynik 1,21 dziecka na kobietę. Tak samo mysle. Odpowiedz Link
anndelumester Re: Ekonomia 25.01.06, 14:14 Nie jestem w stanie przewidzieć wojny, tsunami czy klęsk zywiolowych, i nie wiem czy dozyję do 2020 roku, ale staramy sie myśleć z minimalnym wyprzedzeniem, wlasnie o wyksztalceniu dziecka, czy o jako takim zabezpieczeniu na przyszłośc wlasnie dla niego. Bo tak jak chyba wczesniej napisałam - uwazam że za moje dziecko odpowiadam ja, a nie oni - panstwo, sasiedzi, podatnicy itd. A polityka rządzacych jest taka jaka jest, po raz kolejny zamiast wspierać tych , ktorzy chcą jeszcze wypracowywac dla RP produkt narodowy brutto i placić podatki , mami sie i zacheca żenującym becikowym własnie tych, ktorzy - jak podają dane - juz pokoleniowo sa klientelą pomocy spolecznej... I to jest dopiero "odpowiedzialnośc"'.. i temat w ogole na inny wątek. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Ekonomia 25.01.06, 14:25 Mój mąż na argumenty ekonomiczne zawsze odpowiada mi pytaniem, no dobrze, dobrze to dlaczego bogaci mają ( w większości) mało dzieci? Odpowiedz Link
anndelumester Re: Ekonomia 25.01.06, 14:32 Niestety teraz Ci nie podam bibliografii, ale z tego co pamietam tlumaczenie historykow spoleczno - gospodarczych , jak i socjologow i biologow jest takie, że wraz ze wzrostem 'bogactwa' (rozumianego na sposob i specjaloizacyjny i na sposob gromadzenia zasobow) zmienia sie strategia - z ilości na jakośc tzn. ze "bogaty" ma wiekszą szanse mając jedno to jedno wychowac żywe i miec z niego korzyśc biologiczna (kolejne pokolenie), i nie musi miec 10 z ktorych przeżyje własnie chociaz jedno. (w przyrodzie jest tak samo - porownaj strategie rozrodcza zaby i np. człekoksztaltnych). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Ekonomia 25.01.06, 14:42 anndelumester napisała: > że wraz ze wzrostem 'bogactwa' (rozumianego na sposob i specjaloizacyjny i na > sposob gromadzenia zasobow) zmienia sie strategia - z ilości na jakośc No ok, tylko ja nie mówię żeby na miarę ich możliwości finansowych mieli 10 dzieci, niechże mają może z 5! > tzn. ze "bogaty" ma wiekszą szanse mając jedno to jedno wychowac żywe i miec z > niego korzyśc biologiczna (kolejne pokolenie), i nie musi miec 10 z ktorych > przeżyje własnie chociaz jedno. (w przyrodzie jest tak samo - porownaj > strategie rozrodcza zaby i np. człekoksztaltnych). Sorki, ale nie rozumiem.Mówimy o cywilizowanym świcie.Gdzie dzisiaj na 10 przeżywa 1? Odpowiedz Link
otryt Re: Ekonomia 26.01.06, 00:01 anndelumester napisała: >Nie jestem w stanie przewidzieć wojny, tsunami czy klęsk zywiolowych, i nie >wiem czy dozyję do 2020 roku, ale staramy sie myśleć z minimalnym >wyprzedzeniem, wlasnie o wyksztalceniu dziecka, czy o jako takim zabezpieczeniu Chciałem tylko pokazać, że minimalne wyprzedzenie to za mało. Nie jesteś w stanie przewidzieć i do końca zabezpieczyć się aż do roku 2027, kiedy Twoje dziecko uzyska samodzielność. Transformacja ustrojowa jaka się dokonała pokrzyżowała wszystkie rozsądne i odpowiedzialne plany rodziców. Często niedożywione są dzieci tych rodziców, którzy mieli kiedyś niezłe dochody a decyzja o ich poczęciu była rozsądna. Sytuacja zewnętrzna, której nikt nie był w stanie wtedy przewidzieć zmieniła drastycznie ich sytucję materialną. Tak może się stać również w przyszłości. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak potoczą się procesy globalne, które wpłyną na życie każdego z nas. >Bo tak jak chyba wczesniej napisałam - uwazam że za moje dziecko odpowiadam ja, >a nie oni - panstwo, sasiedzi, podatnicy itd. Tak mówią ludzie, którym dziś powodzi się dobrze. Sobie przypisują całą zasługę a tych, którzy stracili pracę i popadli w biedę bardzo surowo oceniają, uważając, że sami są sobie winni. Po co narobili tyle dzieci? Sama tych rodziców określasz wiele mówiącym słowem "rozmnażający się". Poza tym Twoja perspektywa czasowa jest minimalnie tylko wyprzedzona, a więc nie do końca bezpieczna i pewna. A sprawy są jednak dużo bardziej skomplikowane. Pozdrawiam Odpowiedz Link
anndelumester Re: Ekonomia 26.01.06, 11:00 Chciałem tylko pokazać, że minimalne wyprzedzenie to za mało. Nie jesteś w > stanie przewidzieć i do końca zabezpieczyć się aż do roku 2027, kiedy Twoje > dziecko uzyska samodzielność. No nie dokońca sie chyba w ogole zgadzamy w oglądzie spolecznej i historycznej rzeczywistosci. Mimo wojen, zmian historycznych i politycznych moja rodzina w zasadzie od 1863/1864 r. (przynajmniej to widac w dokumentach, bo w zasadzie wtedy dotknela ich najwieksza transformacja)w jakiś tam sposob zabezpieczala nastepne pokolenia - nie jakoś wystawnie, ale po prostu tak, zeby urodzone dzieci mialy wykształcenie i potrafily sie utrzymac. I mimo ogromnego zagrożenia jakim była wojna II przeżyli. A w zasadzie najgorzej (materialnie)im sie wiodlo w czasach komuny. Wiec, wiesz 150 lat to nie jest jakaś krotka perspektywa i doraźne wrazenia. Dlatego zmian po 1989 r. ja z tej perspektywy nie moge oceniać negatywnie. A z tego co wiem grupa społeczna/grupy spoleczne o ktorych piszesz cięzko przezżyła transformacje raczej z tego powodu ze przestaly byc przewodnią silą narodu, bo przez ponad 40 lat byla przez władze kreowana na sól tej ziemi. A jak sam zauwazasz to za krótko, by wierzyc ze dobra koniunktura bedzie zawsze. Poza tym to raczej równiez wina minionej wladzy, że nie popierała w tych grupach spolecznych wartości takich jak wyksztalcenie czy rozsadne gsopodarowanie. No i teraz sa tego efekty. Odpowiedz Link
elwinga Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 20:25 > Z drugiej strony zastanawiam sie dlaczego skromne warunki mieszkniowe, czy tez > skromne srodki do zycia maja swiadczyc o nieodpowiedzialnym rodzicielstwie. Hmmm. Może dlatego, że młode małżeństwo z takimi skromnymi środkami będzie zmuszone korzystać z pomocy swoich rodziców? A to nie jest zdrowe. I nie mam tu na myśli sytuacji podbramkowej (np. młody mąż miał wypadek, nie może pracować, żona z noworodkiem do pracy nie pójdzie, więc rodzina pomaga finansowo), ani sytuacji, kiedy dobrze sytuowani rodzice mówią wprost: "jeśli chcecie mieć dzieci, my wam chętnie pomożemy". Moi znajomi zdecydowali się na dziecko mimo nienajlepszej sytuacji finansowej - mieli niby osobne mieszkanie, ale czynsz za to mieszkanie opłacali już rodzice, stołowali się też często u rodziców. Dziewczyna poroniła pierwszą ciążę, drugą miała zagrożoną, więc o pracy nie było mowy. O pójściu do prywatnego ginekologa (normalnie leczyła się "państwowo", ale tam najbliższy termin był za 3 tygodnie, a tu ona w nerwach, czy znowu nie poroni) też nie było mowy, bo musiałaby w tym celu znowu poprosić o pieniądze własnych rodziców. Zaznaczam, że jej mąż pracował cały czas, ale jego pensji po prostu nie starczało. Kiedy jakiś czas temu podjęli decyzję o emigracji (mąż znalazł pracę za granicą), jednym z głównych argumentów "za" była chęć uniezależnienia się NARESZCIE od rodziców. Bo rodzice, owszem, wspierali, pomagali przy dziecku, ale też - korzystając z tego, że utrzymują córkę, zięcia i wnuka - dyktowali warunki... Dla mnie odpowiedzialne rodzicielstwo to przyjęcie na siebie pewnego zobowiązania: moje dziecko, więc ja wychowuję. A to też znaczy: ja płacę. Jeśli rodzice DOBROWOLNIE życzą sobie w tym uczestniczyć (np. sfinansować dziecku wakacje) - OK. Ale planując dziecko nie wolno mi zakładać, że będą chcieli. Mogą nie chcieć. Oni swoje już odchowali. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 19.01.06, 23:36 z przedwojennym "Odpowiedzialnym macierzyństwem" bodajże Boya Żeleńskiego Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 20.01.06, 00:31 Dla mnie odpowiedzialne rodzicielstwo to przede wszystkim nasza ( moja i męża) odpowiedzialność przed Bogiem za decyzje o przyjściu na świat dziecka.To częste badanie sumienia czy mam ważne powody, by kolejnego dziecka na ten świat nie zapraszać. Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 21.01.06, 13:35 Bardzo prywatne wspomnienie; Gdy poczęło się nasze drugie dziecko, mój mąż nie był zachwycony bo... w nieodpowiednim czasie. Stwierdził, że to nieodpowiedzialne ponieważ on był chory (wcześniej przechodził zabieg narządów płciowych)i z tego może wyniknąć jakiś prpoblem, że nasze dziecko może być chore. Tak bardzo narzucil mi poczucie winy, że zamiast radości był smutek. Okazało się, że to ja byłam potem całe 7 mcy chora. Już zapomnieliśmy o przypadłości męża. To, co działo się ze mną miało mieć bezposredni wpływ na maleństwo. W czasie drugiego USG dowiedzielismy się, że będą kłopoty z układem moczowym dzidzi. Tak też się stało. Mała ma już pół roku ale na szczęście choroba nie jest aż tak poważna jak przypuszczano na początku. Podzieliłam się z lekarzem moimi uwagami co do naszej WINY za stan zdrowia córki. Na szczęście absolutnie wyprowadził mnie z tego typu myślenia. Powiedział, ze ówczesny stan zdrowia męża nie miał bezpośred. wpływu na nasze maleństwo, że dzieci z taką wadą rodzą się rodzicom zdrowym i młodym, że nie ma statystyki dotycz. tego typu wad. Kiedyś przy okazji jakiejś kłótni wypomniałam to mężowi, a on nadal chyba utrzymuje, ze trzeba było poczekać/zastanowić się itd. Boli mnie to. Oczekiwał i chciał drugiego dziecka ale w odpowiednim czasie. To właśnie chyba jest wg niego odpowiedzialne rodzicielstwo...W czasie pierwszego pobytu w szpitalu byłyśmy z mamą małej Karolinki- tak strasznie chorej, ze sprawa mojej Ani to pestka, ba!To prawdziwe szczęście... Oni dużo młodsi od nas, wysportowani, zdrowi, żadnych poważnych chorób od kilku pokoleń. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 21.01.06, 17:50 To ja może podam na przykładzie. Byli sobie studenci na kierunku "pedagogika kulturalno-oświatowa", po którym, jak to w życiu bywa, jedno zostało aktorem, drugie przedszkolanką. Pobrali się, mieli mieszkanie na osiedlu, wychowywali dwóch synów. Żyli skromnie, aktor ciułał kasę, kupił czy odziedziczył (już nie pamiętam) działkę pod Krakowem, budował (prawie w całości własnymi rękami, trochę pomagali przyjaciele) domek. I wybudował: skromny, ale pojemny, sympatyczny od piwnicy po dym z komina. I jeszcze zanim się tam przeprowadzili (a już wiedzieli, że to lada dzień) postarali się o trzecie dziecko. I w nowym domu urodziła się córka. Mama- przedszkolanka nie poszła już do pracy, zajęła się wychowaniem całej trójki. Miała czas na czytanie dzieciom, na wspólną pracę w ogródku, na zabawę przed domem, na spacery. I niedługo potem pojawił się na świecie jeszcze jeden synek. Osiągnęli, moim zdaniem, maksimum możliwości i materialnych (tata pracuje gdzie i jak może, wszyscy przyjaciele cieszyli się, jak podłapał reklamę i w związku z nią jakiś konkretny grosz)i wychowawczych. Mają budżet napięty, ale nie chodzą głodni, w domu jest matka, która ma czas dla dzieci, szczególnie młodszych (najstarszy syn w tej chwili już studiuje), dom jest ciepły i gościnny (nie pamiętam ile razy zdarzyło mi się grzać przy ich ognisku), a dzieciaki dobrze wychowane, zadbane i co najważniejsze miłe i życzliwe światu. Moi przyjaciele zrobili w życiu tyle, ile mogli - kiedy pojawiła się w ich życiu materialna i duchowa "przestrzeń" na następne dziecko, to je mieli. Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 23.01.06, 16:34 myślę, że termin ten obejmuje: i odpowiedzialne rodzicielstwo jako poczęcie (chyba obecnie na ogół z tym kojarzony, w mediach i w dyskusjach, ...), coś na kształt stwierdzenia: odpowiedzialny rodzić nie powołuje na świat 4- 5- 6- potomka nie będac w stanie zapewnić tym co są minimum egzystencjalnego..., ba odpowiedzialny rodzic decyduje się na tę liczbę dzieci (czasami mamy ogrqaniczony wpływ na te decyzje, są tacy, którym nagle los/Bóg daje kolejne dziecko, są i tacy, którzy mają na 10-oro ale nie mogą mieć wcale...), którą będzie w stanie utrzymać na średnim? godnym? odpowiednim? poziomie (tu kłopot z definicją, bo jednemu wystarczy szkoła i boisko sportowe, a drugi bedzie uważał, że bez dodatkowego języka, rysunku, tańca czy czegoś tam innego ani rusz, i wakacje w zimie i w lecie i inne...) i odpowiedzialne rodzicielstwo jako wychowanie - cały proces wykarmienia, opieki, wychowania, edukacji, socjalizacji, ukulturalnienia itd, itp... odpowiedzialny rodzic nie zostawi małego dziecka na mrozie w cienkiej kurtce, zapewni nastolatkowi powrót z dyskoteki (to tylko przykłady), da możliwości nauki, rozwoju, wyboru drogi zawodowej i życiowej... niezależnie od liczby dzieci... minerwa podała przykład, bardzo sympatyczna rodzina, tylko, nie do końca rozumiem na czym polega ta ich odpowiedzialność.., "zrobili w życiu tyle, ile mogli - kiedy pojawiła się w ich życiu materialna i duchowa "przestrzeń" na następne dziecko, to je mieli" - tak, być może, ale ta materialna i duchowa przestrzeń jest bardzo subiektywna, wszak pisze autorka, żyli bardzo skromnie, a ojciec pracował bardzo ciężko..., dla niektórych być może nie byłoby to wystarczające; poza tym po raz kolejny zdumiewa mnie wasza łatwość powoływania tych dzieci na świat... euh, wiem, ja mam skrzywione spojrzenie na te sprawy... i mam kilka pytań, jakie mi sie tak nasunęły... czy gdyby ci państwo nie mieli 4 dzieci a jedno nie byliby odpowiedzialnymi rodzicami??? minerwa pisze "Osiągnęli, moim zdaniem, maksimum możliwości i materialnych (??? a czemu?, zawsze można - hipotetycznie - mieć więcej pieniedzy...) i wychowawczych...", ??? z tego wynikałoby że rodzice jednego dziecka nie mogą osiągnąć pełni odpowiedzialności, maksimum możliwości wychowawczych ??? albo ja źle rozumuję, i czy właściwy jest tylko jeden model pt. ojciec pracuje, matka wychowuje gromadkę dzieci, skromnie a szczęśliwie??? nie piszę zaczepnie, po prostu ten model, jaki uosabia ta przedstawiona rodzina jest wydaje mi się w mniejszości w obecnym świecie (99,5% moich znajomych-matek pracuje zawodowo, 70-80% mężów nie byłoby w stanie samemu podołać finansowo, a 90% ma 0, 1 lub w porywach 2 dzieci..) a być odpowiedzialnym rodzicem można w innym modelu również... Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 23.01.06, 19:08 Coz, szerokie ujecie i moge sie pod nim tylko podpisac. A co do modelu rodzinny jak z wszystkim innym jestem za pluralizmem - ludziom z roznych przyczyn odpowiadaja rozne modele i byle sie ze soba dogadywali bedzie OK. Model "jedynie sluszny" - czegokolwiek - kojarzy mi sie fatalnie a w roznorodnosci zawsze upatrywalam wartosc )) Magda Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 24.01.06, 12:15 Alex napisała, że większość jej znajomych pracuje zawodowo, bo praca facetów by nie starczyła. To samo mówią moje koleżanki i znajome. A ja widzę, że to nieprawda. Wypada tak mówić. Zauroczeni konsumcją, oblepieni miłością do rzeczy ,przepojeni hasłami z reklam i utwierdzeni w przekonaniu, że MIEĆC jest najważniejsze- wolimy skrywać się za schematycznymi odpowiedziami w stylu: musimy zarabić bo jedna pensja nie wystarcza. Moja koleżanka z bloku obok ma świetną sytuację materialną, bogatych rodziców, inwestuje na giełdzie, ma najlepszy samochód w okolicy. I co? Narzeka! narzeka, że kiepsko, że nie może pozwolić sobie na wychowawczy (mąż kieruje poważną firmą), ba! Na drugie dziecko też pozwolić sobie nie może, bo jest zbyt odpowiedzialna. Jak widać różne są odcienie odpowiedzialności. Ze 2 lata temu była podobna dyskusja na forum edziecka. Padały stwierdzenia o tym, że potomkowi trzeba zapewnić porządną edukację (aby zostało adwokatem lub inżynierem, broń Boże- kierowcą lub fryzjerką), świetne wakacje, markowe ciuchy i zabawki, co to by nie odstawało od reszty i nie było narażone na wyśmianie w srodowisku... Byłam załamana tymi "mądrosciami" odpowiedzialnych rodziców. Marzyłam o tym, by znaleźć takich rodziców, którzy patrzą czasem w górę. Znalazłam, bo dosłownie następnego dnia powstało to forum. Bogu dzięki! Odpowiedz Link
alex05012000 Re: do alinaw1 ale nie tylko 24.01.06, 13:10 alinaw1 pisze: "A ja widzę, że to nieprawda. Wypada tak mówić. Zauroczeni konsumcją, oblepieni miłością do rzeczy ,przepojeni hasłami z reklam i utwierdzeni w przekonaniu, że MIEĆ jest najważniejsze- wolimy skrywać się za schematycznymi odpowiedziami w stylu: musimy zarabić bo jedna pensja nie wystarcza." proszę nie uogólniać! pozwolę się nie zgodzić z tym, akurat moi znajomi nie są konsumpcjonalistami i mieć nie jest dla nich najważniejsze, ale w wielu rodzinach i dwie pensje ledwo starczają na zwyczajne życie bez ekscesów, nie mówiąc o graniu na giełdzie i jakichś bogactwach, rodzice czasami pomagają ale raczej nababami nie są, nie wiem w jakim środowisku widujesz alino tych oblepionych miłością do rzeczy, to co opisujesz to jakaś "reklamowa" rzeczywistość, której ja nie znam... a co do porządnej edukacji to wolałabym aby moja córka była inżynierem lub adwokatem niż fryzjerką, ale jak będzie miała wybitny talent do czesania fryzur to nie będę jej kołków na głowie ciosać...co najwyżej będę próbowac skłaniać do oddania się czesaniu po studiach prawniczych czy politechnicznych ...hi,hi... wakacje nie muszę być na Dominikanie, ale pobyt nad morzem polskim dla zdrowia, tak; markowe ubrania i zabawki niekoniecznie, ale zabawki, książki, gry, klocki, kultura, "wyjścia", tak, a to też kosztuje swoje... weźmy tylko 1 zimowy miesiąc: matka + córka, 4 weekendy: sob. ślizgawka (+ pożyczenie łyżew dla dziecka, matka ma swoje)- 28zł, niedz. kino "Narnia"- 2 bilety 30zł, sob. ślizgawka (+ pożyczenie łyżew dla dziecka, matka ma swoje)- 28zł, niedz. filharmonia dzieciom 2 bilety- 40zł, sob. spotkanie mamay-dzieci - prezent "słodki" 20zł, niedz. kino Bambi2 - 30zł i sob/niedz. łyżwy lub basen - ok 30zł, wychodzi 206zł bez transportu i picia/jedzenia... moze dla niektórych to przerost konsumpcji, dla mnie to odpowiedzialne wychowanie rodzicielskie: edukacja kulturalna, sportowa, towarzyska ... to jest właśnie to odpowiedizalne rodzicielstwo, tylko te 206 zł trzeba zarobić, poza wydatkami na opłaty, jedzenie, ubrania, buty, telefon, benzynę i inne rzeczy.... cieżko pracując utrzymuję dom, żyjemy skromnie, nie interesuje mnie MIEĆ, nie kupuję markowych ubrań, nawet nie wiem jakie to są markowe... moja córka ubrania ma po znajomych lub z ciucharni, ale nie żałuję na jej wszechstronną edukację i wychowanie - BYĆ też bardzo kosztuje... Odpowiedz Link
pawlinka Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 24.01.06, 13:12 Mnie osobiście nie podoba się to sformułowanie. Dlaczego? Skoro jest odpowiedzialene czyjeść rodzicielstwo, to zakładamy, że gdzieś ktoś jest ...nieopowiedzialny, no przecież musi być definicja negatywna. I to mnie się nie podoba. Oceniamy czyjeś życie i czyjąś miłość. Czy mamy do tego prawo? Dla mnie bowiem rodzicielstwo to obdarowywanie miłością i z tego tylko kiedyś będziemy sądzeni. Ale chyba nie przez szefa w pracy, znajomych czy rodzinę? Nie chcę nikogo krzywdzić mówiąc, że ktoś nie dorósł do macierzyństwa, ojcostwa, nie nadaje się, jest nieodpowiedzialny. Odpowiedzialne rodzicielstwo... Bo co to jescze znaczy? wolę określenie "kochająca się rodzina", bo wtedy wiem, że mowa jest też o dzieciach, ich roli w rodzinie, a nie tylko o rodzicach. Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 24.01.06, 13:49 pawlinko, przeczytałam twoją wypowiedż i w chwilę potem znalazłam taki post na forum oddam/przyjmę: "jestem z trzecim dzieckiem w ciazy. nigdy nie bylam w tak krytycznej sytuacji materialnej,pomimo tego ze moj partner nigdy nie byl dla mnie wsparciem psychicznym i materialnym. dla niego rodzina sie nie liczy, licza sie znajomi i alkohol! z tego powodu odwazylam sie napisac o pomoc. bede wdzieczna za jakakolwiek pomoc...z gory dziekuje" nie lubię oceniać nikogo, nie lubię jak mnie oceniają, ale niestety chyba są jednak nieodpowiedzialni rodzice... Odpowiedz Link
pawlinka Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 00:43 Tak Alex, takie historie mogą baaardzo dołować i mnie dołują. Tylko widzisz, ja mam dwoje dzieci zaproszonych na świat świadomie, jak to się mówi, o które troszczymy się najlepiej jak potrafimy, są kochane i zadbane. A jednak kilka osób powiedziało mi, że dwójka w dzisiejszych czasach do już szaleństwo) (strach pomyśleć, co powiedzieliby o trójce...no cóż...)) Po prostu, wolę nie oceniać w tej kwestii decyzji innych ludzi. To bardzo delikatna materia. Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 09:24 ja też nie oceniam, a przynajmniej staram się nie komentować, ale... takich postów tylko na tym forum jest kilka tygodniowo, ludzie proszą o pomoc i np. oboje bezrobotni, albo jedno zarabia 500zł, są bez środków do życia, często nie chwilowo tylko jest to raczej długotrwała bieda, no i mają 1, 2 a czasem więcej dzieci... nie mówię o sytuacji, kiedy ludziom nagle sie gwałtownie pogarsza sytuacja materialna, i po jakims czasie wraca do normy..., o sytuacji śmierci małżonka czy jakiejś takiej.... no i ja niestety (ja osobiście...) nie mogę nazwać tego odpowiedzialnym rodzicielstwem...i tu nawet nie chodzi o nich, ale o te dzieci, które nie są niczemu winne, a chodzą głodne, nie mają na ciepłe ubrania i książki do szkoły, nie będą mieli równego startu... w pierwszym odruchu serca mam ochotę wysłąć każdemu zapomogę, tylko wszystkim i tak nie pomogę, ba, nawet niektórym nie jestem w stanie pomóc trwale... frustrujące to bardzo, i nasuwa sie refleksja, że moze warto było się lepiej zastawowić nad "zapraszaniem" na świat większej liczby dzieci.... p.s. 2 dzieci w dzisiejszych czasach to NIE JEST szaleństwo! ja z różnych bardzo złożonych powodów mam 1 dziecko i raczej nietypową sytuację..., moim zdaniem gdybym "zaprosiła" na świat jeszcze jedno dziecko, byłoby to wielce nieodpowiedzialne z mojej strony (ale ocenić to można tylko poznając bardzo wnikliwie te sytuację), ale tak teoretycznie, w przeciętnej rodzinie ze średniejpółki to uważam, że 2-3 dzieci to powinien być standard... natomiast wśród moich znajomych tylko jedni mają 3 dzieci (i akurat w ich sytuacji materialnej i rodzinnej to i sześcioro by sie spokojnie wychowało...), aaa i moja jedna kuzynka ma 3... reszta 1, 2 lub 0... sporo par jest bezdzietnych...dlaczego? nie wiem, niektórzy na pewno nie mogą, tak na marginesie jeszcze jedno, właśnie sie dowiedziałam że moja znajoma, która wyszła za mąż za Francuza i tam mieszka od kilku lat adoptuje 2 dzieci z Etiopii (nie mogą mieć własnych).. Odpowiedz Link
maadzik3 do Alinaw 24.01.06, 14:32 Widzisz, pomijajac fakt ze ludzie maja rozna sytuacje materialna, roznie ja oceniaja i jest to ich sprawa, to dla mnie jest jeszcze moj aspekt psychiczny. Dobra matka to zadowolona matka (nie zawsze, sa kryzysy, ale nie taka ktora jej caly styl zycia odrzuca, taka nie bedzie dobra matka). A ja cieszac sie ze we wczesnym dziecinstwie mialam sporo czasu dla Macka nie moge sobie wyobrazic ze trwale poswiecam 21 lat edukacji, rezygnuje z zawodu, ze spotkan z ludzmi (innymi niz tylko przyjaciele i inne mamy w piaskownicy), z rozwoju intelektualnego i do smierci (emerytury) zajmuje sie praniem, prasowaniem, gotowaniem (ktore skadinad lubie) i podcieraniem nosow. Wiem, to bardzo uproszczona wersja, rodzicielstwo jest piekne i inspirujace, ale mnie po prostu nie wystarcza. Ja tez mam prawo do spelnienia gdzie indziej niz tylko w domu, do wlasnych marzen i osiagniec. Co wiecej, uwazam ze pokazujac dziecku ze nie tylko ono ma prawo do wielu rzeczy (nie materialnych, rzeczy w zyciu) ucze e szacunku do innych. Magda Odpowiedz Link
fiamma75 Re: do Alinaw 24.01.06, 15:13 Zgodzę się z maadzik3. Dodam tylko, że łatwo się ocenia z zewnątrz. U nas dwie pensje to onieczność życiowa, i po macierzyńskim wracam do pracy, nie tylko dlatego, że potrzebne sa pieniądze, ale też dlatego, że lubię swoją pracę i nie wyobrażam sobie pozostania w domu. Odpowiedz Link
anndelumester Re :))))))))))))))) 24.01.06, 15:37 Moje poglady dotyczące wychowywania i przebywania z dzieckiem sa "okropnie zacofane" ;0 Otoż uwazam, że decydując sie na dziecko to ja jestem odpowiedzialna za jego wychowanie i po prostu sobie nie wyobrazam zostawiania malego dziecka na wiele godzin pod opieką obcych osób czy instytucji. Tak samo nie do przyjęcia jest dla mnie zrezygnowanie z wplywu na dziecko w tak waznym okresie rozwojowym. Model, gdzie obojga rodziców nie ma po 12 i wiecej godzin na dobe, zycie rodzinne organizują nianie i panie gosposie a rodzina sie spotyka ewentualnie w niedziele - o ile mamusia i tatuś mają to zapisane w organizerze , jest nie dla mnie(a panie z kolorowych gazetek co to radosnie szczebiocą o takich rozwiązaniach i spelnieniach no niestety wywołują u mnie ataki smiechu). Podobnie jest mi obcy model matki męczennicy rozdwajającej się na etatach pracowym i domowy... Ale rozumiem, że sa osoby ktorym te modele odpowiadaja. To bylo jasne dla nas jeszcze przed ciąża, dlatego teraz nie odczuwamy jakiegoś ciezkiego zdziwienia, a ja w jakis sposob 'przed" wypracowalam sobie możliwośc pracowania w domu na takich zasadach jakie odpowiadają mnie. I w sumie nie zaluję ze nie robie "jakiejś" wstrzasającej kariery , tak samo jak nie uwazam ze rezygnując z ilus tam mozliwosci zawodowych trace cos rozwijajacego, bo uwazam że wiekszośc tych prac jest raczej mocno zwijających. Fakt z kilku rzeczy zawodowych, ktore pojawily sie w ciagu ostatnich 3 lat zrezygnowalam, ale nie jest ostatecznie powiedziane że np. na emeryturzez do nich nie wróce Oczywiscie bylismy swiadomi, że nasze dochody bedą w takim wypadku mniejsze, że o kredyt na wieksze mieszkanie bedziemy sie straca poźniej itd. itd. Trudno, nie musze miec wszytkiego na raz - na to czego potrzebujemy wystarcza, i czasami jeszcze zostaje ) Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Re :))))))))))))))) 24.01.06, 16:05 witam, między modelem typu rodziców nie ma po 12 godzin, a modelem matka siedzi z dzieckiem 24/dobę w domu jest tak szeroka gama możliowści i konieczności jak rzekaaaaaa, "Podobnie jest mi obcy model matki męczennicy rozdwajającej się na etatach pracowym i domowy..." - a dlaczego ta matka musi niby być od razu męczennicą??? ja pracuję na pełen etat, ba nawet czasami na dodatkowe 1/2 czy 3/4 etatu a resztę czasu poświęcam dziecku i domowi ale męczennicą sie absolutnie nie czuję!!!, nie mam zapędów masochistyczno-cierpiętniczych....rozumiem, zę taki model ci nie pasuje, ale nie należy uogólniać i wpychac pracujące matki w cierpiętnictwo, ja lubię swoją pracę, jest moją pasją, i nie wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej! nie wyobrażam sobie też życia bez dziecka! jakoś to musze połączyć, ale od razu męczeństwo?! "a ja w jakis sposob 'przed" wypracowalam sobie możliwość pracowania w domu na takich zasadach jakie odpowiadają mnie." - no, gratuluję, tylko taka opcja dostepna jest 1 osobie na 100000 ...; ja też nie robię kariery, po prostu pracuję i po prostu dorabiam a przy tym lubię to robić... "na to czego potrzebujemy wystarcza, i czasami jeszcze zostaje", no i fajnie, tylko w wielu rodzinach gdyby matka nie pracowała starczało by na przysłowiowe lokum "pod mostem", ja akurat nawet swój most mam ale nie mam ochoty tam mieszkać.... kończe tym humorystycznym akcentem... kobiety dzielą sie na te co chcą pracować zawodowo (pozostawiam na boku konieczność przeżycia) i te, które chcą być w domu i zawsze jedna strona będzie przekonywac drugą do swoich racji... ja na przykład siedzieć w domu bym zwariowała ... i nie chciałabym pracować w domu!!! ale uważam, że kobiety - matki powinny móc pracowac na 3/4 etatu, aby mogły wyjść o 15h00, odebrać spokojnie dziecko z przedszkola czy szkoły, po drodze pójsć na spacer czy gdzieś tam i nieśpiesznie wrócić do domu.... ale to utopia....po pierwsze pracodawcy się nie zgadzają a poza tym kto mi dopłaci te 25% pensji .... Odpowiedz Link
anndelumester Re: Re :))))))))))))))) 24.01.06, 16:42 Alex, są takie modele , ktore pracujac podkreslaja za każdym razem, że sie urabiają, że sie poświecają itd. Bo musza byc najlepsze i w pracy i w domu. I generalnie wszystko musi byc na naj połysk albo co gorsza robią męczennikow jeszcze ze swoich dzieci - Mam taki przyklady no prawie z podworka: ' moj biedny xy (5 miesiecy) tak strasznie płacze w żłobku , no serce mi sie kraje, ale wiesz mamy 300 tysiecy kredytu.. no i w takich przypadkach wlasnie przestaje wiedzieć...i rozumiec Ja akurat niegdy nie mialam takich ciagotek męczennikowskich. Stąd determinowana przez swoje lenistwo zawsze staralam sie zorganizować sobie tak pracę, by dyskomfortu bylo stosunkowo jak najmniej, co nie znaczy ze go w ogole nie ma. I, zauważ , nie uogólniam, ale pisze tylko o sobie. Rozumiem i szanuje osoby ktore kochaja swoja pracę i sie w niej realizują. Ale doba ma tylko 24 h.... i tu rodza sie moje watpliwosci. Oczywiście idealem byloby gdyby każdy mogl zarabiać/pracowac w takim wymiarze godzin w jakim mu to odpowiada, no ale min. dzieki kolejnej ekipie rządzącej dlugo tak nie bedzie. Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Re :))))))))))))))) 24.01.06, 17:44 Ja nigdy nie byłam fanatykiem pracy (ładnie to nazywają "pasjonatką pracy"). Ale moją pasją były podróże- zjeździłam całą Afrykę, Azję, Europę, byłam na końcu świata- kiepskie warunki, mapa, przygody niezwykłe. Po wyjściu za mąż było dla mnie jasne, że bardziej liczą się dzieci niż praca i że będę musiała zrezygnować ze swej pasji (co najwyżej zostają wczsowiska, których chorobliwie nie cierpiałam). Macierzyństwo stało się dla mnie wezwaniem, trudem na miarę zdobywania wulkanów w Indonezji, równie ciekawą przygodą, tylko że bardziej odpowiedzialną. Pytacie o środowisko, które opisywałam... Proszę bardzo: Saska Kępa+okolice. Miało być ODPOWIEDZIALNE RODZICIELSTWO, a zeszliśmy na dyskusję: Zostać z dzieckiem, czy gnać do roboty. Ja zostaję. Odpowiedz Link
jofin Re: Re :))))))))))))))) 24.01.06, 18:37 No wlasnie, odpowiedzialne rodziciestwo wcale nie jest uzaleznione od tego, czy matka pracuje czy nie. Kazda rodzina wybiera pewien model zycia w zaleznosci od swoich warunkow bytowych i materialnych. Jezeli kobieta majac 300 tys. kredytu decyduje sie na prace, to chyba to jednak wlasciwy i odpowiedzialny wybor. W kazdym razie wg mnie odpowiedzialniejszy od tego, gdyby miala ten kredyt i prosila o pomoc materialna forumowiczow, tak jak w wypowiedzi przytoczonej wczesniej, ktora zostala ostro skrytykowana. A ze sie uzala. Kobiety, ktore siedza w domu tez sie uzalaja. Wszystko zalezne od charakteru czlowieka. Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 09:40 jofin napisała: No wlasnie, odpowiedzialne rodziciestwo wcale nie jest uzaleznione od tego, czy matka pracuje czy nie." w pełni się zgadzam, a w każdym razie nie powinno być! wszystko zależy od jednostkowej sytuacji rodziny i od predyspozycji kobiety... ja sobie nie wyobrażam na przykład (pomijając kwestię finansową, załóżmy, że jestem rentierem i mam wpływ gotówki co miesiąc na konto ...) co bym robiła w domu cały dzień codziennie gdybym nie pracowała, bo zawożę dziecko rano do przedszkola i co? do godziny 16h00 co robić??? sprzątać, gotować, ok, ale nie codziennie cały dzień, kino, muzea, sport, lektury ... ? też nie codziennie 8 godzin, po 2 tygodniach chyba bym do reszty posiwiała! ... pozdrawiam znad biurowej kawki - pracująca na conajmniej 3-4 etatach alex... Odpowiedz Link
pawlinka Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 09:48 E tam Alex, jak byś była rentierem, to nie musiałabyś sprzątać i gotować )))) Pozdrowienia z nad porannej kawki domowej - angina paskudna przewlekłą się stała Odpowiedz Link
pawlinka Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 00:58 A wiesz, Anndelumster, to co napisałaś jest mi bardzo bliskie) . Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 14:29 Ale żeby wziąć kredyt na 300 tys. trzeba (też być odpowiedzialnym)stosować zasadę: "Biorę taki olbrzymi kredyt, bo jest szansa, że go spłacę, bo będziemy pracować we dwójkę", a nie: "Mam do spłacenia taki kredyt, więc musimy oboje pracować". Zresztą mój tok myślenia potwierdzą banki, inaczej raczej nie udzielą takiej pożyczki. Widać, że straszniem tu zacofana kobita, chyba jakiś moherowy beret, bo jestem przekonana, co do słuszności pozostania MATKI z dzieckiem. Aha, i nic nie miałabym przeciw temu, by moja córka została fryzjerką. Wszak pewnie zakocha się w niej (o ile za lat 20 będzie funkcjonować takie pojęcie) któryś z Waszych wyedukowanych za ciężkie pieniądze synów i mam nadzieję, że zgodzicie się na ten mezalians. Jestem tymczasową kurą domową i dziś jeszcze kawy nie wypiłam. Chyba jednak pójdę do roboty...jestem kawoszką. Odpowiedz Link
anndelumester Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 14:40 uscislając, bo to sie robi watek wielowatkowy Dałam przykład własnie dużego kredytu bo - nie bardzo podoba mi sie zalożenie 'musimy miec wielkie mieskzanie a w niem marmury i wszytko na już - dlatego ja sie urabiamy na smierć , a nasze malutkie dziecko musi byc w zlobku". Moje załozenia sa takie ze to pieniadze sa dla ludzi a nie ludzie dla pieniedzy. Ale oczywiscie ze rodzice którzy zarabiaja na siebie i na swoja rodzine sa godni szacunku, pozostaje tylko kwestia - jak zwykle zlotego srodka A w kwestiach chodzenia do pracy - naprawde zazdroszcze pracy, gdzie jest czas na picie kawy, pogaduchy i inne mile czynności pozazawodowe Alino jakby co mam syna ))) Odpowiedz Link
pawlinka Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 16:01 Alina, trochę jesteś niesprawiedliwa...moheru nie stwierdziłam tutaj na forum, ale wiele mam forumowych jest z dziećmi, daje swój czas i siebie, niezależnie od tego czy pracują czy nie... Nie chcę nikogo oceniać, wg mnie słusznych czy nie decyzji. Nie mam takiego prawa. Jasne, że dzieci mamy potrzebują...Byłam z moimi dziećmi na dłuuugim wychowawczym (z synkiem - 5,5 roku, a z córeczką - ponad 2 i pół). A teraz pracuję na pół etatu, co drugi dzień, często w domu jestem już w południe. Zamieniam ubranie szkole na na domowe i jestem kurą. Do lekcji przygotowuję się, keidy małe śpią. Wiesz, wolałabym nie pracować może, mniej miałabym stresów, nie musiałabym myśleć nad logistyką; byłoby mi prosciej...ale...to pół etatu. Na własną prośbę tak będę pracować jeszcze kolejny rok...potem nie wiem. Może nie będę miała pracy, bo idzie niż, może będę miała dalej pół etatu. Zobaczę.. Moje dzieci nie są edukowane za ciężkie pieniądze. Nie mamy kredytów, jeździmy starym samochodem, mamy małe mieszkanie...A przyszłość...Jestem optymistką i wierzę, że nie jestem sama... A kawę piję przy forum... Pozdrawiam- Pawlinka kawoszka Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Re :głównie do alinyw1 25.01.06, 16:18 za wczesnie mi się wysłało, ja też jestem wielką amatorką kawy, pierwsza rano w domu, obowiązkowa, druga w pracy, taki kubełek (nie kubek)... a co do pracy, zostawania w domu, wszystko zależy od sytuacji, od liczby dzieci, od charkteru, od przyzwyczajeń, ja pracowałam juz na studiach, potem po studiach na etat i poza nim, długi czas, późno wyszłam za mąż, dziecko mamy dłuuuuugggoooo potem, zawsze pracowałam, zawsze byłam całkowicie niezależna finansowo, mieszkaniowo itd, po prostu nie umiem, nie chcę inaczej, zwariowałabym!!! siedzialam w domu całą ciążę, bo musiałam, i 11 miesiecy po urodzeniu dziecka, karmiłam piersią tyle czasu ile samo chciało, potem miało nianię, 3 babcie... no i tatę, potem poszło do przedszkola, jak jest chora jest z nią tata lub babcia (jedna tylko nam sie ostała na świecie), ja wracam późnym popołudniem, wtedy i cały weekend poświęcam dziecku... taki akurat układ. Nie sądzę, aby mojemu dziecku czegoś zabrakło, abym je unieszczęśliwiła tym, że pracuję, aby było "osierocone" w jakikolwiek sposób, jesteśmy bardzo ze sobą związane, naprawdę dużo sie razem bawimy, rysujemy, budujemy, sama szyję jej kostiumy na bale w przedszkolu, ma też dobry kontakt z tatą i babcią, z rówieśnikami... nie opływam w bogactwa, nie chodzimy do prywatnego przedszkola, auto ma 6 lat... żyjemy na średnim poziomie... nie mogę nie pracować ale i nie chcę nie pracować, potrzebuję wyjść do ludzi, pojechać i wrócić, "zmęczyć się", nie wiem jak to wytłumaczyć, ale ja nawet w weekend to musze mieć 100 czynności, najlepiej poza domem.... pozdrawiam Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Re :))))))))))))))) 25.01.06, 16:01 alinaw1 napisała "jestem przekonana, co do słuszności pozostania MATKI z dzieckiem" może to i słuszność, natomiast słuszność czy nie, ja PO PROSTU NIE CHCIAŁABYM SIEDZIEC W DOMU, ABSTRACHUJĄC OD SFERY FINANSOWEJ... Odpowiedz Link
verdana Starsze dzieci to też dzieci 25.01.06, 16:49 Pozostanie matki z malutkim dzieckiem - hm, niby to słuszne, dla matek jedynaków, albo dwojga planowanych dzieci z niewielką róznicą wieku, albo dla tych, które maja nieźle zarabiających mężów. Odpowiedzialne rodzicielstwo nie dotyczy tylko najmłodszego dziecka, ale także tych już urodzonych, wobec których matka (i ojciec też!) mają niemniejsze zobowiązania niż wobec noworodka. A przyjąwszy założenie - odpowiedzialnie jest zająć się niemowlęciem, kosztem pracy i kariery jakos traci się z oczu dzieci starsze, które nie powinny odpowiadać za wybory życiowe rodziców. Dla mnie rezygnacja z pracy i nie oddanie niemowlęcia do żłobka to wybór. Ja mogę ostatecznie zrezygnować z wypoczynku, ksiązek, ciepłego jedzenia. Dla moich starszych dzieci, to wymuszone wyrzeczenie. Czy byłoby odpowiedzialne, gdtbym zrezygnowała z pracy (bardzo dobrej) i zmusiła moje starsze dzieci do rezygnacji z wszystkich przyjemnosci, wakacji, zajęć dodatkowych, nowego ubrania, z ciepłych obiadów (na 5 osobową rodzinę w Warszawie mielibysmy 1000 zł miesięcznie, z czego za mieszkanie płacimy 700). I to rezygnacji na zawsze, ponieważ w mojej pracy jest określony czas na awans - potem się wylatuje. A podobnej znaleźć już nie sposób. To nie byłaby odpowiedzialność, tylko lekkomyślność. Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Starsze dzieci to też dzieci 25.01.06, 19:28 No włąsnie, starsze dzieci to też dzieci ale one parę godzin spędzają w szkole, mają przyjaciół, same czytają książki i mama w zasięgu wzroku nie jest im tak bardzo potrzebna. Ja kiedyś też uważałam, że "siedzenie' w domuy zabiłoby mnie- moją energię, zainteresowania, chęci poznawcze itd. Z niedowierzaniem patrzyłam na moją siostrę. Ta już w wieku 18 lat wyszła za mąż. Mnie to dopadło dopiero w 34 roku życia. Może właśnie ów starczy wiek (i obserwacje) spowodowały, że w tej kwestii stałam się taka konserwa? Teraz moja siostra zamienia się ubraniami ze swymi córkami, jeździ z nimi na narty, przeżywa ich pierwsze miłostki. Ja myślę, że powrócę do swych pasji na emeryturze (o ile w ogóle mi taką przyznają) ale - mówiąc szczerze zawsze byłam luzaczką, takim włóczykijem, co to wolał ostatni grosz wydać na bilet niż składać na telewizor (zresztą mam go dzięki mężowi, który zadecydował o kupnie tego dobrodziejstwa z okazji ostatniej wizyty papieża w Polsce). Bardzo wierzę obietnicy, że Bóg da mi wszystko, czego potrzebuję, może dlatego nie zabiegam za bardzo. I wiecie, że parę razy w moim życiu zdarzył się finansowy cud? Taki prawdziwy, namacalny, coś jakby manna z nieba. Wszak "nie troszcie się o to, co będziecie jeść...". Gdy mój pierworodny miał rok, otrzymałam intratną propozycję pracy w pewnym babskim czasopiśmie. Przypadek sprawił, że znałam jego ostatnią zawartość (promocja środków antykoncepcyjnych, zdrady, sex z nieznajomym itd). W pierwszej chwili pomyślałam, że to niezwykłe, nie szukałam, a znaleziono mnie, nie zabiegałam, a tu proponują taką kasę itd. Pokusa była, a jakże! Potem uznałam, że to jednak pokuszenie i odmówiłam (mój mąż to już prawdziwy odmieniec, twierdzi, że tylko poganki rzucają swe dzieci i biegną po macierzyńskim do roboty). Mój mąż był wtedy na wylocie ze swej pracy. Kredyt (60 tys.) niespłacony. Trochę drżeliśmy. I co? Ja ostatecznie zrezygnowałam, a mąż następnego dnia porzeniósł się do innego działu, gdzie otrzymał awans i podwyżkę. To nie przypadek. Podzieliłam się z Wami tymi historiami bo one po raz kolejny pokazują mi ową słuszność wyboru, o której pisałam wcześniej. Oczywiście, że jestem niesprawiedliwa. Patrzę bowiem na te sprawy z własnej perspektywy (typowy brak obiektywizmu) i obsewrwuję moje sąsiadki/koleżanki wiecznie marudzące na swój stan finansowy, choć tak naprawdę żyją w luksusie i niejedna osoba mogłaby tylko pomarzyć o takich warunkach. Aha, jeszcze jedno; Kredyt wzięliśmy na lat 15, a po 2 już spłaciliśmy- tylko dzięki niezwykłemu zdarzeniu. Czy ja zresztą kiedyś o nim nie pisałam? Odpowiedz Link
verdana Re: Starsze dzieci to też dzieci 25.01.06, 20:03 Starszym dzieciom mama na widoku nie jest potrzebna, ale obiad tak. Jesli bym zachowała się zgodnie z zasadami Twego męża, moje dzieci z przyzwoitych warunków zyciowych stałyby się dziećmi niedojadajacymi, na garnuszku opieki społecznej. 10 złotych dziennie na utrzymanie 5 osób to nie jest już dopuszcalna bieda. To nędza. Mogłam oczywiscie powiedziec dzieciom - niedojadajcie przez pare lat, az zdarzy się cud. Wazniejsze jest, aby Wasz brat miał mamę na stałe, niż Wasze zdrowie. A gdyby cud się nie zdarzył? Gdyby przez co najmniej trzy lata moje 8 i 11 letnie dzieci nie bardzo miały co jeść i w co się ubrać? czy wtedy zasłużyłabym na miano "odpowiedzialnej" nie troszcząc się, co moje dzieci beda jeść? Czy wtedy urosłabym w oczach Twego męża, skazując dzieci na nędzę, skoro miałam możliwość zapewnić im przyzwoite, w miare dostatnie i spokojne życie? Wybacz, ze tak ostro, ale naprawdę, ocenianie matek, ktore musza pracować, by zapewnić dzieciom jedzenie jako "nieodpowiedzialnych" wyjątkowo mnie drazni. Nie mówiac już o tym, że moja praca jest dla mnie niezwykle ważna. Byłabym bardzo nieszczęśliwa bez niej. A jak wiadomo, matki, które "wszystko poświęciły" dla dzieci i wychowanie stało się dla nich ciężkim obowiązkiem, koncem marzeń i ambicji, nie są z reguły dobrymi matkami. Macierzyństwo nie musi oznaczać przymusowego marnowania sobie życia... Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Starsze dzieci to też dzieci 26.01.06, 09:36 witam, ja znów przy porannej biurowej kawie.... tak w pierwszym momencie to co napisała alina (i jej mąż) mnie zezłościło, ale potem to się po prostu uśmiałam. Jeśli odpowiedzialne życie i rodzicielstwo ma polegać na odrzucaniu pracy w gazecie, której tematyka nam się nie podoba wtedy gdy praca ta jest potrzebna do utrzymania rodziny i zapewnienia dziecku chleba, i na czekaniu na cud, to JA JESTEM NAJBARDZIEJ NIEODPOWIEDZIALNYM RODZICEM NA ŚWIECIE!!! (aha, w przeciwieństwie do verdany jestem osobą wierząca, przynajmniej tak uważam, choć w oczach męża aliny jestem poganką...). Ja w cuda nie wierzę! wierzę w ciężką pracę, w szukanie wszelkich źródeł zarobku na utrzymanie rodziny, w przypadku widma głodu i niezapłaconych rachunków podjęłabym się każdej pracy! i choćby sprzątania kibli w szpitalu....może niektórym cuda sie zdarzają, mnie nie.... nie wierzę w siedzenie z założonymi rekami i czekanie aż Bóg sie zlituje i łaskawie spuści z góry nogę i załatwi sprawy; wierzę natomiast że w jakiś sposób czuwa z daleka nade mną, nad moją rodziną, ale "czarną robotę" to ja musze wykonać sama!!! akurat w moim przypadku gdybym po urodzeniu dziecka nie poszła do pracy nasz rodzinny dochód wyniósł by "0", więc nie wyobrażam sobie egzystencji...bez dochodów. Nie złośliwie, ale zapytam jak by to widział twój małżonek? matka nie-poganka siedzi w domciu ale tylko jakieś dwa -trzy tygodnie, chyba po takim czasie sie umiera z głodu.... no może opieka społeczna by coś dała to starczyłoby na miesiąc-dwa.... jeśli kogoś uraziłam to przepraszam, ale tak jak verdanę: "ocenianie matek, ktore musza pracować, by zapewnić dzieciom jedzenie jako "nieodpowiedzialnych" wyjątkowo mnie drazni. Nie mówiac już o tym, że moja praca jest dla mnie niezwykle ważna. Byłabym bardzo nieszczęśliwa bez niej. A jak wiadomo, matki, które "wszystko poświęciły" dla dzieci i wychowanie stało się dla nich ciężkim obowiązkiem, koncem marzeń i ambicji, nie są z reguły dobrymi matkami.... " pozdrawiam wszystkich alex Odpowiedz Link
isma Re: Starsze dzieci to też dzieci 26.01.06, 10:58 Wiecie co, nie odzywalam sie, bo dla mnie temat jest... hmmm. no, jaby troche nietrafiony. Otoz, moim skromnym zdaniem, co to jest odpowiedzialne zycie i rodzicielstwo, to kazde malzenstwo, a scislej mowiac, kazda para rodzicow ;- ))), powinna rozwazac na swoj uzytek, we wlasnym sumieniu i wedlug wyznawanych przez siebie wartosci. Tego sie nie da usrednic, zapisac w schematach, chocby w tak ogolnych, ze odpowiedzialnosc rodzicow polega na ufnosci w wole Boza. Bo ostatecznie i tak jedno z nas odczyta te wole Boza jako zdecydowany prymat obowiazku zapewnienia materialnego bytu rodzinie, nawet jesli wiaze sie to z ewentualnoscia podjecia zawodowej wspolpracy z osobami podejrzanej konduity (nadto wierzac np. ze, jesli jako wole Boza odczytac otrzymanie propozycji pracy wlasnie z takiego miejsca, to byc moze jest to wezwanie do tego, aby w takim wlasnie srodowisku mozna stac sie swiadectwem - w koncu Jezus wlasnie wsrod celnikow i nierzadnic przebywal chetniej, niz wsrod faryzeuszy )), a inne - wprost przeciwnie. I teraz, w zwiazku z powyzszym, i z tym, co napisala Alex. Otoz, ja bym sie takiej pracy nie podjela. Ale dlatego, ze nie potrafie rozmawiac z ludzmi, ktorych zyciowa pasja sa trendy w modzie, nie dlatego, ze byloby to "grzeszne" srodowisko )). Natomiast nie oznaczaloby to, ze oczekuje w zamian od Pana Boga oferty pracy dla mojego meza, abym ja mogla zostac w domu z dzieckiem - skoro jestem wystarczajco dobra, zeby otrzymac propozycje z jednej gazety, przy odrobinie wysilku i Bozej pomocy dostane ja i z innej )). Ale, podkreslam, dziecko ma dwoje rodzicow. I, moim skromnym zdaniem, to, ktore z nich pracuje zawodowo, to juz jest naprawde ich sprawa )). Odpowiedz Link
otryt Piękne świadectwo 25.01.06, 23:37 alinaw1 napisała: >Mój mąż był wtedy na wylocie ze swej pracy. Kredyt >60 tys.) niespłacony. Trochę drżeliśmy. I co? Ja ostatecznie zrezygnowałam, a >mąż następnego dnia porzeniósł się do innego działu, gdzie otrzymał awans i >podwyżkę. To nie przypadek. Podzieliłam się z Wami tymi historiami bo one po >raz kolejny pokazują mi ową słuszność wyboru, o której pisałam wcześniej. Dziękuję Alino za piękne świadectwo, w jaki sposób Bóg działa w naszym życiu. I piękne świadectwo Waszego zawierzenia, gdy w krytycznej sytuacji, odmawiasz przyjęcia pracy, która moralnie jest nie do przyjęcia. Mogę zrozumieć, że osobom niewierzącym taka postawa nie mieści się w głowie (bo Boga nie ma) i często działa jak płachta na byka. Jednak tego typu świadectwa irytują równiez ludzi podających się za wierzących. Przecież w tym poście piszesz tylko o własnym życiu, nie krytykujesz innych. Więc skąd ta irytacja u ludzi, podchodzących inaczej do tej sprawy? Pozdrawiam Odpowiedz Link
pawlinka Re: Piękne świadectwo 26.01.06, 00:11 Zaraz, zaraz Otrycie, jaka irytacja? Gorąca dyskusja, ścieranie się postaw. To nie jest prosta sprawa, o której rozmawiamy. Ja niestety poczułam się zasmucona bardzo takim stwierdzeniem wartościującym mamy-poganki idące do pracy po macierzyńskim. W ich imieniu. Nie możemy osądzać, czy to nam pomaga? Czujemy się lepsi, bo się porównujemy, gorsi, bo się porównujemy? Odpowiedz Link
otryt Re: Piękne świadectwo 26.01.06, 01:13 Zgoda, na tym forum kulturalnie ścierają się różne postawy. Ludzie wybierają różne modele, radzą sobie jak potrafią. Jednak wiem, co opowiadają kobiety pracujące o kobietach, które na dłużej zajęły się dziećmi. Ile w tym jest emocji i ocen. Ile zarzucania nieodpowiedzialności, ile niechęci. Mówisz o przeciwnym przypadku. W tym długim tekście znalazło się określenie mamy-poganki, będące autorstwa męża Aliny, nie jej samej. I ono podciągnęło emocje mocno w górę. Chciałem tylko pokazać, że motywacje tych dwóch postaw są jakby z innych światów. Jest mądrość świata, która każe o wszystko samemu dbać i na każdą okoliczność się zabezpieczać, ale też jest mądrość nie z tego świata, która każe zaufać Bogu, oczywiście nie rezygnując z własnej aktywności. Jak wiemy z Bibli te dwie mądrości są we wzajemnej sprzeczności. Co dla jednej jest mądrością dla drugiej jest głupotą i na odwrót. Pozdrawiam Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Piękne świadectwo 26.01.06, 09:47 panie otrycie piszesz aby nie wartościować, a sam napisałeś ze podobne świadectwa irytują ludzi podających sieza wierzących! skąd wiesz czy sa wierzący czy nie??? może są inaczej wierzący niż ty, ale jakie masz prawo do oceniania mojej wiary? a mnie akurat to świadectwo, którego nie uważam za piękne (raczej bym powiedziała, ze ludzie ci byli lekkomyślni, ale udało im sieuniknąć kłopotów i wyszli cało z cieżkiej sytuacji...)właśnie drażni! piszesz: "Jest mądrość świata, która każe o wszystko samemu dbać i na każdą > okoliczność się zabezpieczać, ale też jest mądrość nie z tego świata, która > każe zaufać Bogu, oczywiście nie rezygnując z własnej aktywności. Jak wiemy z > Bibli te dwie mądrości są we wzajemnej sprzeczności. Co dla jednej jest > mądrością dla drugiej jest głupotą i na odwrót." ej, a nie można znaleźćskrzyżowania pośrodku? ja np ufam Bogu i wierze w jego obecność w moim życiu, ale... właśnie ale biore też sprawy w swoje ręce i działam aktywnie, i zabezpieczam sie jak mogę, jak umiem, poza tym mam charakter zosi-samosi , nie na wszystko mamy wpły, nie wszystko możemy przewidzieć, ale siedzenie i czekanie na cud i na Boskiego kopniaka mnie nie przekonuje... a, jeszcze, kobiety siedzące w domu, jak widać choćby na przykładzie aliny tez zarzucają wiele matkom pracującym, że wyrodne, że wstrętne, że porzucają dzieci nianiom, babciom, przedszkolom i żłobkom...., też jest z drugiej strony wiele niechęci i oburzenia, jak mogła! problem w tym, ze te dwie grupy mają diametralnie różne wizje życia i nie są w sranie się zgodzić, tylko please więcej tolerancji, ja nie wyobrażam sobie życia bez pracy, ale rozumiem, że są matki, które siedzą w doimu i są z tego zadowolone... na zdrowie, tylko nie dorabiajmy do tego ideologii pod tytułem: prawdziwie wierzące (czytaj dobre) matki zostają z dziećmi w domu a te pogańskie, wyrodne idą do pracy.... Odpowiedz Link
otryt Wyjaśnienie 29.01.06, 12:32 Alex, rzeczywiście moje sformułowanie "podający się za wierzących" okazało się dosyć niefortunne. Lepiej by było po prostu "wierzących". Moją intencją nie było sugerowanie, że czyjas wiara jest nieprawdziwa lub gorsza. A tak to niestety odczytałaś, za co przepraszam. Trudno mi dyskutować z Tobą, gdy zarzucasz mi myśli i słowa, których ani nie wypowiedziałem ani nawet nie pomyślałem. Cóż, dyskutowana materia jest niezwykle delikatna i bez lepszej wzajemnej znajomości chyba niemożliwa do przeprowadzenia, bez narażenia się na kosmiczne nieporozumienia. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Wyjaśnienie 30.01.06, 14:02 Trudno mi dyskutować z Tobą, gdy zarzucasz mi myśli i słowa, których ani nie wypowiedziałem ani nawet nie pomyślałem. - "ale stojało napisane" ... Cóż, dyskutowana materia jest niezwykle delikatna i bez lepszej wzajemnej znajomości chyba niemożliwa do przeprowadzenia, bez narażenia się na kosmiczne nieporozumienia. - pewnie i racja, ja mam bardzo specyficzną sytuację rodzinną, nie przeczę, ale absolutnie się nie gniewam i jak chcesz dyskutowac zapraszam na priva... pozdrawiam równie serdecznie alex Odpowiedz Link
isma Re: Wyjaśnienie 30.01.06, 14:59 Ooo, zaraz tam "bardzo specyficzna", chcialabys )). Pozdrawia tez "dziewczyna do wszystkiego" )). Odpowiedz Link
otryt Re: Wyjaśnienie 01.02.06, 08:31 Alex, temat dyskusji mocno zboczył od tego, co przydarzyło się rodzinie Kramli i Neogobbo. Cieszę się, że wyszli z tej przygody bez szwanku, dziękuję za to Bogu. Wszystko inne w tej sytuacji przestaje być ważne. Do tego nastrój zadumy i żałoby w kraju... Pozdrawiam ciepło Mirek Odpowiedz Link
pawlinka Re: Piękne świadectwo 26.01.06, 10:00 otryt napisał: "Jednak wiem, co opowiadają kobiety pracujące o kobietach, które na dłużej zajęły się dziećmi. Ile w tym jest emocji i ocen. Ile zarzucania nieodpowiedzialności, ile niechęci." Ależ ja doskonale o tym też wiem, bo ta niechęć też mnie dotyczyła. Mówiono o luksusie, o zarzucaniu kariery i tak dalej...i często kobiety... > "Mówisz o przeciwnym przypadku. W tym długim tekście znalazło się określenie > mamy-poganki, będące autorstwa męża Aliny, nie jej samej. I ono podciągnęło > emocje mocno w górę." TAk, nie musiało ono się pojawić, bo efekt jest: dużo emocji i mniej życzliwości. Trzeba uważać na słowa, bo one mogą ranić. Pozdraw Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 21:29 Mam nadzieję,że dyskusja którą zapoczątkowała Kramla nie doprowadzi do podziału na matki dobre siedzące w domu i złe pracujące,lub spełnione i zadowolone z pracy zawodowej poza domem i nieszczęśliwe, bez ambicji, siedzące w domu. To nie jest cała prawda ani o jednej ani o drugiej grupie. Coraz bardziej po takich ekonomiczno-kredytowo-odpowiedzialnych dyskusjach marzy mi się,by dzieci mieli Ci, którzy chcą je mieć naprawdę. Odpowiedz Link
verdana Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 21:33 A co to znaczy "chcieli mieć naprawdę"? Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 22:27 Coraz bardziej po takich ekonomiczno-kredytowo-odpowiedzialnych dyskusjach marzy mi się,by dzieci mieli Ci, którzy chcą je mieć naprawdę czyli pomimo wszystko z gotowością do poświęcenia czegoś ważnego. PS.rzecz jasna powyższe zdanie nie odnosi się do sytuacji skrajnych lub patologicznych. Odpowiedz Link
verdana Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 22:46 Ale czy posiadanie dzieci musi byc równoznaczne z poswieceniem? czasem (gdy dziecko jest np. chore) oczywiscie tak - ale uwazam, że wcale nie jest dobrze łączyć macierzyństwo z poświęceniem. Dla mnie macierzyństwo ma być radoscią - mam dziecko, bo chcę je mieć. A poświecenie - wcale nie zawsze jest potrzebne. Ani zdrowe. A poświęcenie starszych rzeczy na rzecz młodszego, to już patologia... Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 22:56 Życie uczy,że wszystko co wartościowe wymaga wysiłku i oddania. Dzieci również. A wysiłek i oddanie mają wpisaną w siebie w rezygnację z rzeczy "mniej" ważnych. Odpowiedz Link
verdana Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 25.01.06, 23:27 Nie. Dla mnie rodzicielstwo, szcsególnie własnie to "odpowiedzialne", nie łączy się z rezygnacją, tylko z wyborem. Podobnie jak każda inna decyzja w życiu. Jeśli np decyduję się na przyjęcie dobrej pracy, to nie "rezygnuję" z wolnego czasu, tylko wybieram zajęcie, które chcę wykonywać. Posiadanie dziecka to dla mnie nie rezygnacja ze swobodnego dysponowania czasem czy np. podrózy, ale wybór tego, czego najbardziej chcę. Wybór to nie to samo co rezygnacja i zupełnie inaczej sie do niego podchodzi. Rezygnacja kojarzy mi się własnie bardziej z macierzyńswem nie w pełni chcianym wymuszonym. Ale nie zamierzam wybierać pomiędzy dziecmi a sprawami dla mnie bardzo ważnymi. Z bardzo ważnych - np. pracy - nie zrezygnuję(nawet jesli miałabym na to pieniądze), ponieważ a/ nie widzę takiej potrzeby, b/ nie widzę konieczności c/ i tu mozesz się oburzyć - nie jest ona dla mnie "mniej" ważna. Dzieci dorosną i odejdą - a mnie pozostanie moja ulubiona praca. Nie chcę, aby moje życie i zadowolenie z niego skończyło się w chwli odejscia z domu najmłodszego dziecka. Podobnie nie zrezygnuję z czasu dla męża. I kilku innych rzeczy. Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 00:10 Zgadzam sie absolutnie, zreszta pisalam o tym wyzej. Roznorodnosc modeli rodziny jest nie tylko (dla mnie) wartoscia, ale rowniez konsekwencja pozwolenia doroslym ludziom na dokonanie wyboru - co jest wazne, co mniej, co teraz, co wczesniej. Oczywiscie jak juz dawno stwierdzono nie mozna zjesc ciastka i miec ciastka, ale w chwili gdy mam wybor, wiem jakie sa jego konsekwencje i dorosle i odpowiedzialnie podejmuje decyzje (czytaj: nikt nie traktuje mnie jak niedorozwiniete dziecko i znow nie mowi mi - jak czesto bywa - co jest lepsze dla mnie) to nie ma to nic z meczenskiej postawy. Z pewnych rzeczy w zyciu rezygnujemy - na rzecz innych, ale jesli jest to nasza decyzja nie wymuszona na nas jest to po prostu nasza droga rozwoju, sposob na zycie, poszukiwanie optymalnego spelnienia itp. W rozych okresach swego zycia uznaje priorytet roznych rzeczy, ale dopoki pozwala mi sie podejmowac osobiste decyzje jest OK. Jesli natomiast usiluje sie wymusic na mnie zachowania do ktorych wewnetrznie nie jestem przekonana (wymusic, nie przekonac, dyskutowac zawsze jestem sklonna, ale na argumenty a nie aksjomaty) reaguje fatalnie. Co do podzialu matek - oby zawsze byl, przeciez kazda z nas jest innym, wyjatkowym i niepowtarzalnym czlowiekiem z prawem do podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji. Oby kazda z nas mogla w jak najwiekszej liczbie spraw podjac decyzje a nie byc zmuszona. I kazda decyzja podjeta po namysle z uwzglednieniem jej implikacji i interesow wszystkich zaangazowanych stron zasluguje na szacunek. Magda Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:45 verdana napisała: > Dla mnie rodzicielstwo, szcsególnie własnie to "odpowiedzialne", nie łączy się > > z rezygnacją, tylko z wyborem. To chyba kwestia semantyki. Możesz mi wyjaśnić, jak wybór nie łączy się z rezygnacją? Jeżeli wybieram między czymś a czymś, to coś wybieram, a z czegoś rezygnuję, czegoś nie robię. Podobnie jak każda inna decyzja w życiu. Jeśli > np decyduję się na przyjęcie dobrej pracy, to nie "rezygnuję" z wolnego czasu, > tylko wybieram zajęcie, które chcę wykonywać. I rozumiem,że wybór dobrej pracy nie ma związku z wolnym czasem, czyli masz i wolny czas w wymiarze jak przed pracą i wykonujesz pracę? Odpowiedz Link
kramla Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 00:40 Dzięki dziewczyny, że podjęłyście tę dyskusję.Zapoczątkowałam ją bo ostatnio zastanawiam sie bardziej szczegółowo nad tą kwestią, co jest związane z moją pracą w pewnym sensie zawodową. Natomiast sama w temacie: cóż myślę , że z punktu widzenia wielu nie jesteśmy rodzicami zbyt odpowiedzialnymi.Żyjąc w zasadzie z jednej pensji (państwowej) zdecydowaliśmy się świadomie na trójkę naszych dzieci, ja odstawiłam swoje dyplomy i fakultety na "po godzinach" (trochę pracuję jak mąż wraca z pracy, wtedy możemy wymienić się w opiece nad dziećmi, chociaż jest to praca bardziej hobbistyczna niż źródło dochodu).Nie jesteśmy ludźmi super zaradnymi, ani super świętymi.Im dłużej się znamy tym bardziej to widzimy.Czasami się sprzeczamy, mamy za sobą też jeden bardzo poważny kryzys małżeński.Ciągle rozglądamy się za dodatkową kasą, łatamy jakoś dziury w budżecie.Ale jakoś ciągle na powierzchni! Jakoś ciągle sie do siebie uśmiechamy!Pierw do siebie na wzajem (w małżeństwie), potem do dzieci.A one ten uśmiech odwzajemniają.Widzą rodziców, którzy się sprzeczają , jednają i przytulają.Gdy wstana wczesnym rankiem widza rodziców, którzy się modlą.Wiedzą, że ich kochamy bo im o tym mówimy, wiedzą , że je mamy bo je pragnęliśmy bardzo bardzo i Pan Bóg nam je dał.Kilka razy dziennie kiedy patrzę na moje dzieci lub z nimi rozmawiam potrafię im mówić: jaki ten Pan Bóg jest dobry, że mi Was dał! Mam świadomość misji, którą mi powierzył Bóg: zrobić wszystko co w mojej mocy by otworzyć przed moimi dziećmi dobrą przyszłość.A więc inwestuję w niebo.Ja na prawdę już teraz o tym myślę.Bardziej niż o tym czy moje dzieci będą lekarzami, naukowcami czy sprzedawcami (co nie znaczy, że o tym w ogóle nie myślę.To co przede wszystkim chcę moim dzieciom przekazać to jest wiara. Wiara w Dobrego Boga.Tego Boga, który stwia na naszej drodze trudne i dobre chwile.Tego, który ratuje nas od śmierci- również fizycznej. Kiedy w niedziele wczesnym świtem obudziła się w szpitalu nasza średnia, czteroletnia córka (podłączona do tlenu i kroplówek, obok jej dwie siostry w tym Marta w najcięższym stanie- mieliśmy w domu w nocy poważne zatrucie tlenkiem węgla), pierwsze jej słowa to: tatusiu pomódl się.I wiecie tak sobie pomyślałam, że jesteśmy odpowiedzialni.Że do tego momentu jakos nam się ta nasza inwestycja udaje.Niczego nie pragnę tak bardzo jak to byśmy cała rodziną spotkali się kiedyś u Pana.By nikogo z nas tam nie zabrakło. Również tych dzieci (dziecka), które być może Bóg dla nas jeszcze przewidział.Tego jeszcze nie wiemy.Ale wsłuchujemy sie w Jego głos.Nie chcę czegoś przegapić , bo to na pewno nie byłoby roztropne ani odpowiedzialne)). Odpowiedz Link
marzek2 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:18 A Tobie Kramla dzięki za tego posta. Normalnie łzy mi stanęły w oczach... Kramla kochana, jak zwykle mogłabym powiedzieć tylko "amen" do tego, co napisałaś. Chcę dokładnie tego samego dla moich dzieci. I dziękuję Bogu, bo Twój post pojawił się w odpowiednim momencie dla mnie, Bóg dziś mi coś ważnego przypomniał Twoimi słowami... Odpowiedz Link
samboraga Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:19 przepraszam, ale nie wytrzymałam... macie troje dzieci i narażanie ich zdrowia i życia przez własne niedopatrzenie zabezpieczeniu instalacji grzewczej nie jest dla Was nieodpowiedzilnością? ja też chcę doprowadzić moje dziecko 'do nieba', ale nie w wieku 6 lat i nie mam zamiaru zasłaniać się w tym względzie własną wizją "woli Bożej" ('widac Bóg tak chciał i to nam było pisane') Bóg dał mi też rozum, aby dbała o moje dziecko, o siebie, o rodzinę Odpowiedz Link
marzek2 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:34 Oj Aga, rozumiem, że nie wytrzymałaś, ale chyba Kramla i Gobbo nie zrobili tego świadomie. NIe wierzę, że wiedząc o nieszczelnej instalacji czy czymś takim nic by z tym nie robili po prostu nie wierzę. Takie rzeczy czasem się zdarzają, przez nieświadomość. W mojej rodzinie było podobnie i nikt nie wiedział, że coś jest nie tak z instalacją w łazience. Dopiero gdy się podtruł w czasie kąpieli szwagier i jego żona było dokładnie sprawdzone i naprawione. Nam zostaje tylko dziękować Bogu za to, że ich uratował. Kramla nie pisała o swojej "wizji woli Bożej - widać Bóg tak chciał", myślę, że troszkę nadinterpretujesz jej post. Dla mnie było to zauważenie tego, co NAPRAWDĘ jest ważne, czyli nasze życie wieczne. Ja nigdy nie zapomnę rozmowy z moim mężem, kiedy w czasie ogromnych problemów z Samuelem stanęła przede mną wizja mukowiscydozy, choroby terminalnej (przeżywalność mnie więcej do 20-30 lat życia). I kiedy tak się z tym męczyłam, szarpałam mówiłam do męża "wiesz, muko... nawet nie chcę o tym myśleć, wiesz, jaka to jest perspektywa?". A mój mąż popatrzył się wtedy na mnie i powiedział: "wiesz Marzek, w perspektywie to jest .... niebo". Może dramatycznie uprościł sytuację, ale moim zdaniem miał rację. Tak, naszą najważniejszą perspektywą jako ludzi wierzących jest niebo. Dla nas i dla naszych dzieci. Jasne, że będę się troszczyć o rozwijanie zdolności moich dzieci, w miarę moich możliwości. Że będę się starać pomagać im w wyborach życiowych, żeby spełnione też tutaj na ziemi. Ale to najważniejsze co mi Bóg powierzył to przekazanie im wiary, to bycie takim przykładem, żeby zachęcać je do osobistego poznania Boga, a nie być zgorszeniem, które będzie ich od tego powstrzymywało. Nie pamiętam dobrze tego wersetu ale mniej więcej jest to tak: "Cóż by człowiekowi z tego przyszło, gdyby cały świat pozyskał, a na swojej duszy szkodę poniósł"... Odpowiedz Link
samboraga Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:58 Dopiero gdy się podtruł w czasie kąpieli > szwagier i jego żona było dokładnie sprawdzone i naprawione. o tym właśnie myślałam pisząc post w domach, przed zimą, takie rzeczy trzeba sprawdzać, bo to jest...właśnie kwestia bezpieczeństwa (o ile pamiętam to pierwsza zima w nowowybudowanym domu, więc tym bardziej) ja to przyrównam do mojej ciąży - jest wiele niewiadomych, więcej 'ale' niż przy zwykłej, ale...zdecydowaliśmy się na dziecko tyle, że ten margines niepewności (czy się uda, czy to słuszna decyzja, bo w końcu jestem też mamą dla juz jednego) nie zwalnia mnie od wyjątkowego dbania o siebie, od robienie mnóstwa dodatkowych badań, by wyprzedzić ewentalne problemy ale oczywiście mogę wszystkiego nie ogarnąć, robię tylko to co w mojej, ludzkiej, mocy a że 'takie rzeczy' się zdarzają...mój mąż miał niedawno poważny wypadek, nic od niego nie zależało, po prostu, bez przyczyny, ktoś z naprzeciwka wjechał czołowo na jego pas... to naprawdę cud, że wyszedł cało...zobaczy naszego młodszego synka... tak, zdarzają się takie rzeczy, wiem... ps. Kramla, pomodlę się o Wasze zdrowie Odpowiedz Link
kramla Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:55 Eno, nie sądź proszę.Czy ty wszystko przewidzisz? Kurcze nie jestem kominiarzem, żeby codziennie sprawdzać czy jest odpowiedni ciąg.Czy na prawdę sądzisz, że świadomie narażałam zycie moich dzieci i swoje również? Czy we wszyskim musi być czyjaś wina? Nie chcę się tłumaczyć ani tłumaczyć sytuacji.Przeżyłam sądną noc, nie życzę nikomu takiej.Świadomośc, że życie mojej Marty jest zagrożone, że na prawdę cudem udało nam się wywinąć śmierci (to ocena lekarza z pogotowia)dało nam wiele do myślenia.Po pirwsze, że na prawdę nie znasz dnia ani godziny.Po drugi jest za co dziękować Bogu kiedy daje nam kolejny dzień, kolejny ranek, kolejną szansę.Po trzecie śmierć jest najpewniejszą rzeczywistością, to znaczy, że czeka ona każdego (chyba, że Jezus szybciej nas zaskoczy i przyjdzie zastając nas przy życiu}.I nie jest moim marzeniem by moje dziecko szło do nieba w wieku kilku lat.Ale jeżeli żyjąc lat 90 lub więcej miałoby umierać w dostatku, zrealizowaniu zawodowym, kulturalnym i społecznym, ale bez Boga- to dla mnie scenariusz prawdziwie tragiczny.Cóż przewde powiedziawszy marzeniem moim byłoby to wszystko plus Bóg, albo jeszcze inaczej: wierzę ,że jeżeli moje dzieci sprawy Boga i Jego królestwa będą miały na pierwszym miejscu wszystko pozostałe bedzie im dodane.Wszystko by były na prawdę szczęśliwe.Teraz na ziemi i kiedyś w niebie.Tego pragnę dla siebie, mojego męża imoich córeczek. Odpowiedz Link
samboraga Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 11:03 > kominiarzem, żeby codziennie sprawdzać czy jest odpowiedni ciąg a wzywaliście go na jesieni (najlepszy czas na przygotowanie do zimy? jest wobec tego osobą odpowiedzialną za Wasze bezpieczeństwo... Odpowiedz Link
samboraga Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 17:24 dodam tylko wyjaśnienie, bo to wcześniej może być wzięte opacznie: w bloku to administracja 'odgórnie' przeprowadza regularne kontrole instalacji, to standardowe zachowanie, procedury w domu trzeba je sobie aplikować samemu 'oddolnie' (o mój dom też muszę 'dbać sama') Odpowiedz Link
neogobbo Re: do samboragi 30.01.06, 23:09 Tak czytam co piszesz, i przypomina mi sie pierwsza część Dekalogu Kieślowskiego, ta o obliczeniach grubości lodu. Widzisz - naprawdę nie da się niczego przewidzieć. Piece mieliśmy sprawne (jeden nowy na gwarancji), wentylacja drożna. Gwałtowny wzrost ciśnienia na dworze (to była noc, kiedy w sobotę było jeszcze ciepło, a w niedzielę tęgi mróz) nałożył się na ewentualną pewną wadę konstrukcyjną domu, który nie jest nowy, a jedynie zmodernizowany. Nie będę pisał szczegółów, ale naprawdę - wszystkiego nie da się przewidzieć. Odpowiedz Link
samboraga Re: do samboragi 31.01.06, 09:34 sumując - dobrze, że jesteście cali i zdrowi Odpowiedz Link
otryt Przewidywanie 01.02.06, 08:43 Dobrze, że wyszliście z tej historii cało. Przypominasz nam scenę obliczania wytrzymałości lodu w filmie Kieślowskiego. Dla mnie to najlepsza scena z całego "Dekalogu". Gdy pierwszy raz ją oglądałem przeczuwałem nieszczęście wiszące w powietrzu z powodu ludzkiego zadufania w siłę swojego rozumu. Nawet gdy będziemy mieli komputery tysiąc razy sprawniejsze a nauka pójdzie jeszcze dalej i tak nie będziemy w stanie wszystkiego przewidzieć. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 10:39 Kramlo, mam nadzieję,że z dziewczynkami jest już lepiej? Dzięki za fajny list. Przypomniała mi się nasza dyskusja październikowa )). Odpowiedz Link
kramla Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 11:06 Pan Bóg szybko postawił nas na nogi dając szybką interwencję całego sztabu ludzi: lekarzy, strażaków.Piersze godziny w szpitalu były najpowazniejsze, wyniki Marty bardzo złe, Dominiki i Sary nieco lepsze.Ale teraz wszystko dobrze)).Dziewczynki w domu a nawet od wczoraj w szkole i przedszkolu)). No i wymienilismy system grzewczy.Ponoć bardzo dobry bez możliwości powtórki takiej sytuacji.Mam nadzieję, że postapiliśmy odpowiedzialnie? )). Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 26.01.06, 13:32 Oj, chyba niepotrzebnie przytoczyłam te gorzkie słowa mojego męża. Podniosły emocje- niepotrzebnie. Ktoś zarzucił mi, że oceniam matki pracujące zawodowo jako "wyrodne, wstrętne". W którym to miejscu? Nie padły nawet podobne słowa! Ktoś tu też słusznie zauważył, że to kwestia sumienia, a podziałów. No właśnie. Jeśli miałabym skazać swoje dzieci na głodówkę albo życie na koszt pomocy społecznej- pewnie szybko oddałabym je do żłobka, a sama zabrałbym się do roboty- nawet odśnieżania ulic. Wszystko jest kwestią konkretnej sytuacji. I tyle. I jeszcze jeden drobny odnośnik; Ktoś pisze, że w takiej gazecie można dawać świadectwo. Pewnie, wszędzie można. Gdybym jednak zajmowała się np. działem "kwiaty", czy czymś takim- można by było mówić o świadectwie własnym. Ale tu w grę wchodził dział promocji. Miałabym promować i propagować coś, na co osobiście nie mam wpływu i co absolutnie nie zgadza się z moim systemem wartości! Zresztą takie postawy życiowe są obecnie bardzo powszechne (mnóstwo moich znajomych z dawnej pracy, dziennika ogólnopolskiego, którego już nie ma- zajmuje się tworzeniem znanego polskiego brukowca. Ich ideały upadły. Zarabiają sporo). Ale to już zupełnie inny temat. Za odpowiedzialne rodzicielstwo ODPOWIADAMY przed Bogiem. Amen. Właśnie moja mała ryczy, aja tu sobie przed komputerkiem siedzę i wystukuję. Toż to totalny brak odpowiedzialności! Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Odpowiedzialne rodzicielstwo 31.01.06, 10:53 troszkę zachciało mi sie ustosunkować do offtopiców (które jednak wcale moim zdaniem takie bardzo off nie są) - KREDYT - rzeczywiście większość akurat mojej pensji idzie na spłatę kredytu (900 zł, a zarabiam około 1200). I dlatego musze pracować. W większości dlatego (teraz jestem na urlopie, ale to nie zmienia ogólnej postaci rzeczy). Owszem, można było nie wziąć kredytu, wtedy "mogłąbym siedzieć z dziećmi w domu", tylko, że po porostu wtedy nie byłoby tego domu, bo nie mielibyśmy gdzie mieszkać. Każdy podejmuje jakies decyzje, za które jest odpowiedzialny. A wsadzanie wszytskich kredytów do jednego worka "domów z marmurami" dla mnie jest krzywdzące 2) Praca zawodowa. Matka jest potrzebna dziecku na wyłączność w pierwszych trzech latach życia. I staram sie to spełnić, jestem w domu, ale trzy lata jest to niemożliwe. Inna rzecz: możliwe, czy nie, zauważyłam, że gdy chodziłam do pracy (miałam wtedy tylko jedno dziecko, półtoraroczne), jakoś było lepiej. - - intensyfikowałam mój czas spędzany z dzieckiem, moim zdaniem zajmowałam się niem lepiej niż obecnie - jakoś spełniałam sie w swojej pracy zawodowej (niektórzy uczniowie nawet dziękowali osobiście czy listownie - czyli moja obecność tam nie była zupełnie niepotrzebna) Ale nie wiem, jak mi to wyjdzie przy dwójce dzieci - prawdopodobnie kiepsko. Ale to juz mój problem. reasumując: moim zdaniem odpowiedzialne rodzicielstwo jest tylko częścią odpowiedzialnego całego życia. Codziennie stajemy przed jakimiś decyzjami. Odpowiedzialnośc wymaga rozpatrzenia ich jak najdokładniej i ponoszenia wszystkich konsekwencji. Nie uważam, aby fakt bycia z dzieckiem w domu i nie posiadania żadnych długów był wyznacznikiem odpowiedzialności Odpowiedz Link