Do założenia tego wątku zainspirowały mnie dzisiejsze czytania.
Wychowujemy te nasze małe istotki. Czasem jest ich wiele. Staramy się byc
sprawiedliwi. Co to znaczy ? Mam wrażenie, że one tak mocno obserwują,
patrzą, czy jakieś częściej się przytula, czy na któreś częściej się
krzyczy... Co się któremu kupuje - "a dla mnie mamo ?" I nie cierpią liczby
mnogiej w czasie połajanek

))))
Z drugiej strony nasze rodziny, warunki w nich panujące, zmieniają się.
Pamiętam dylematy zaprzyjaźnionej rodziny, której drastycznie spadł dochód.
Ich starsze dzieci miały mnóstwo zajęć dodatkowych, chodziły do płatnych
szkół. Nagle krach. Mogli jednak zabrać ze szkół dzieci starsze, a zostawić
jeszcze na jakiś czas młodsze, licząc na jakieś rozwiązanie sytuacji. Zabrali
wszystkie, uważając, że tak bedzie sprawiedliwie - jeżeli muszą zmieniać
srodowisko to wszystkie. I chłopak z ogólniaka i dziewczyna na początku
szóstej klasy, i inna z pierwszej...
Czy my mamy szansę być wobec nich " sprawiedliwi" ?