addria
15.10.06, 11:55
Czym jest dla Was rodzina ? Posiadacie jakąś własną definicję rodziny?
Czy macie jakieś (powiedzmy) idealne wyobrażenia jak powinny się relacje
rodzinne układać?
Zauważyłam, że teraz panuje moda na zupełną niezależność dorosłych dzieci od
rodziców. I dobrze, nawet bardzo dobrze, tylko że mam wrażenie, że gdzieś w
tym wszystkim zatraca się właśnie dawny sens rodziny, specyficznej bliskości
i szczególnej więzi.
Ostatnio na emamie był wątek zapoczątkowany przez panią redaktor z Dziecka,
pt. "Nowoczesne babcie", z którego wynikało, że nawoczesna babcia to taka,
która nie zajmuje się w ogóle wnukami (i nie chodzi tu o pełnoetetową pomoc,
ale opiekę od czasu do czasu, np. dla odciążenia dzieci lub w sytuacji
kryzysowej), żyje swoim życiem i nie można liczyć na jej jakąkolwiek pomoc (w
sensie nie wypada, bo to wyzysk), no bo ona wreszcie chce zająć się sobą. I
taka postawa jest teraz na topie.
Żeby była jasność, IMO każdy ma prawo do własnego życia, a dzieci dorosłe
powinny liczyć przede wszystkim na siebie, ale... Czy w tak uproszczonym
schemacie rodzinnym nie ma pułapki egoizmu, zaniku uczuć, więzi? Czy
uważacie, że rodzina (na linii: rodzice-dzieci-teściowie, czyli najbliższa)
nie może liczyć na swoją pomoc w sytacjach choćby ekstremalnych (np. żona w
szpitalu, mąż zostaje sam z trójką dzieci, a mama/teściowa nie chce pomóc, bo
mam ważniejsze sprawy)? Czy dopuszczalne są np. sytuacje, gdzie babcia
deklaruje dobrowolną pomoc, a potem mówi "sorry Gregory, ale coś mi wypadło"
(bo ma prawo do własnego życia)? No i poprzez analogię, a kiedy babcia czy
dziadek będą już naprawdę starzy i zniedołężniali, to czy dzieci będą mogły z
moralnym spokojem oddać ich do tzw. domu starców, no bo przecież ich życie
też nie może ulec zakłóceniu przez podjęcie regularnej opieki nad staruszkiem?
Jak postrzegacie relacje rodzinne we współczesnym świecie?