Jakie macie oczekiwania odnośnie katechetów Waszych dzieci? Jacy powinni być,
a jacy nie? Czego im w żadnym wypadku nie wolno robić? Jakich oczekujecie
kontaktów z Wami - rodzicami?
Jak zwykle mój wątek jest osobisty. Próbuję z całych sił zmienić pracę, ale
może się okazać, że mogę nie znaleźć czegoś robiąc to co robię (uczę chemii).
Bardzo chciałabym, żeby jednak mogła robić to co robię (tylko w innej
szkole), ale może się tak okazać, że będzie to niemożliwe. Mam jeszcze w
odwodzie możliwość pracy jako katechetka. Bronię się przed tym rękami i
nogami, ale nie wiem, czy nie będę do tego zmuszona. Nwiem też, czy może tego
właśnie oczekuje ode mnie Bóg? Trudno mi to rozeznać, myślę, że rozezna sie
samo jak poskładam papiery. Boję się uczyć religii. Głównie z dwóch powodów.
Po pierwsze dlatego, że chemią jest mi łatwiej zainteresować, jest to
konkretny przedmiot, no i obowiązkowy (niektórym uczniom jednak zależy na
ocenach). Ale bardzo się boję czegoś innego - uważam, że katecheta musi być
ŚWIADKIEM. Całe jego zycie, jego postawa, gesty, słowa - to wszystko musi
świadczyć o Tym, którego głosi. Bardzo się tego boję, bo pozostawiam bardzo
wiele do życzenia pod tym względem.
Nie wiem, czy podołałabym i czy Kościół nie miałby ze mnie więcej szkody niż
pożytyku