Dodaj do ulubionych

Dlaczego szóste?

26.03.07, 09:09

"Mamo, a dlaczego nie wolno klonowac ludzi?"

No tak, szykujmy się na pytania. Starszy Syn Mamalgosi mocno rozwinięty
intelektualnie, więc spodziewam się, że mógłby mieć ochotę poklonować. Moje
córki bardziej przyziemne, niemniej jednak oczyma wyobraźni widzę jak
przychodzą z pytaniem: "Mamo, dlaczego antykoncepcja to wykroczenie przeciw
szóstemu przykazaniu?"
Nie ma głupich pytań, a zwłaszcza nie są takimi te, które stawiają nasze
dzieci, więc... coś odpowiedzieć trzeba.

Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Dlaczego szóste? 26.03.07, 15:27
      Droga Mądra Kaziu,

      Na takie pytania odpowiada się:
      - Nie garb się!
      - Idź do tatusia
      - Bo tak


      Rozumiem, że Tobie chodzi konkretnie o to, jak się ma grzech antykoncepcji do
      szóstego przykazania, a nie dyskusja o antykoncepcjio jako takiej. Dobrze
      rozumiem?

      Dla mnie "nie cudzołóż" obejmuje nie tylko sam fakt cudzołożenia, ale całą
      sferę seksualną. Tak jak np. czwarte przykazanie obejmuje również dziadków,
      nauczycieli,itp. Zastanawiające jest jakby powtórzenie tematyki w dziewiątym
      przykazaniu - ale to już naleciałości Tradycji.
      Rozpatruję więc sferę pożycia seksualnego, a właściwie konkretnie: stosunek
      seksualny, no bo przecież w inny sposób nie ma sensu mówienie o antykoncepcji.
      Tak jak istnieje czystość osoby wolnej, tak i istnieje czystość małżeńska. Inna
      to czystość - właściwa danemu stanowi. Czym innym jest czystość soku
      wiśniowego, czym innym czystość wody - gdyby woda zawierała choć kroplę soku
      wiśniowego, czysta już nie będzie. Czystość osoby w stanie wolnym to
      niepodejmowanie współżycia seksualnego z nikim. Czystość małżeńska na tym samym
      polegać nie może ze względów oczywistych. Na pewno na tę czystość składa się
      to, że do stosunków dochodzi tylko z jedną osobą - konkretnie z małżonkiem.
      Ale także i to, że współżycie seksualne jest darem dla. I to najgłębszym darem
      (tak w teorii, nie wiem jak u kogo w praktyce, ale u mnie najgłębszy to wcale
      nie seks, ale mniejsza z tym). Najgłębszym, jedynym, niepowtarzalnym i
      szczerym. A w antykoncepcji czuję jakiś rozdźwięk, jakiś zgrzyt. Nie żeby
      głośny jak Dzwon Zygmunta,ale jednak. Że skoro Bóg stworzył mnie właśnie taką -
      z moim rytmem płodności, to chciałabym aby taką właśnie przyjął mnie mój Mąż.
      Dostosował się do tego jaka jestem - nie z przymusu, ale w wolnym wyborze
      miłości. Trochę odbieram antykoncepcję jako mówienie: akceptuję cię, ale nie
      tak do końca, wolałbym żebyś dziś była niepłodna.
      To takie uogólnione i pewnie w wielu przypadkach krzywdzące. Ale tak to właśnie
      odbieram, jakby jakieś przekłamanie. Ranga nie ta, ale nie chciałabym również
      by mi ktoś powiedział: "lubię cię, ale musisz sie malować", czy "No, fajnie, że
      jesteś blondynką, ale dziś bądź dla mnie brunetką".

      Oczywiście można by się spierać, mozna wysuwać różne kontrargumenty - i na
      pewno będą miały dużą wagę. I na pewno ich nie odepręsmile Ale dzielę sie tym, co
      w mojej głupiej głowie siedzismile
      • glupiakazia Re: Dlaczego szóste? 26.03.07, 15:55
        Mamalgosiu, bardzo dziękuję, że odpisałaś, bo wiem, jak lubisz ten tematsmile

        Naprawdę bardzo pięknie napisałaś i nawet chyba zrozumiałam. Tylko, że ja
        jestem bardzo przyziemna i nawet jeśli coś broni się do strony logicznej, to u
        mnie jeszcze krok, żeby przekonać do tego zdrowy rozsądek - tylko może właśnie
        do tego wcale nie potrzeba rozsądku lub jest on wręcz zbędny. Bo rozumiem, że
        jeśli nie akceptuję swojej żony z danym jej rytmem płodności, to nie akceptuję
        jej jako takiej, pragnę ją zmienić, robię to, a tym samym ta żona przestaje być
        tą którą obdarzył mnie Bóg. Przynajmniej chwilowo, bo moja żona dziś jest
        płodna, a ja sprawiam, że kobieta z którą współżyję jest niepłodna. Tak? No
        może i tak...


      • mamamonika Re: Dlaczego szóste? 26.03.07, 18:10
        Ale przykazanie brzmi "nie cudzołóż" - czyli jak dla mnie - nie zdradzaj. Co u
        licha ma z tym wspólnego antykoncepcja???
        Pierwszy raz słyszę taką interpretację, że jest to wykroczenie akurat przeciw
        szóstemu przykazaniu...
        Chyba że nadinterpretator sobie założył, że skoro człowiek "się zabezpiecza",
        to w celu skoku w bok, bo z własnym mężem/żoną takich bezeceństw by nie czynił.
        Ja swojemu dziecku bym odpowiedziała, że z takim stwierdzeniem się nie zgadzam
        i jest ono dla mnie kompletnie nielogiczne i jest to ewidentne nadużycie. I
        spytała, kto takie rewelacje głosi...
        • minerwamcg Jeżeli nie szóste, to które? :) 26.03.07, 19:12

          • zuzanna56 A stosowanie antykoncepcji... 26.03.07, 19:15
            to jest grzech przeciw konkretnemu przykazaniu?
            • minerwamcg Nie ma grzechów "tak w ogóle" :))) 26.03.07, 19:52
              Grzechem jest wszystko, co w materii ważnej sprzeciwia się któremuś z Bożych
              przykazań. Nie ma grzechów "tak w ogóle" - nie może być grzechem nic, co nie
              jest zakazane w Dekalogu.
              Oczywiście Dekalogu interpretowanym przez Kościoły, nie przez tramwajowe
              ateistki, jazgoczące "a gdzie jest w Ewangelii napisane, że nie wolno współżyć
              z narzeczonym?"
          • minerwamcg Przepraszam, niechcący poszło bez tekstu 26.03.07, 19:30
            MamoMoniko, zastrzegam, że pytam całkiem poważnie.
            Gdyby szóste przykazanie znaczyło tylko "nie zdradzaj", dlaczego grzechem byłby
            seks przedmałżeński? Dlaczego grzechem byłaby prostytucja, pod warunkiem, że
            uprawiana przez osoby wolnego stanu? Dlaczego grzechem byłby homoseksualizm?
            Dlaczego grzechem byłaby pedofilia, przy założeniu, że dopuszcza się jej
            kawaler? Przecież żadna z wymienionych przeze mnie osób nie zdradza
            współmałżonka.
            "Nie cudzołóż" to znaczy coś więcej, niż "nie zdradzaj". To znaczy "nie traktuj
            bliźniego swego użytkowo". Więcej - "nie traktuj także siebie użytkowo" -
            dlatego za grzech uznawana jest również masturbacja i korzystanie z
            pornografii.
            Co zaś się tyczy antykoncepcji... Spróbujmy z drugiej strony smile Co to jest
            grzech? Złamanie przykazania Bożego świadomie, dobrowolnie i w rzeczy istotnej.
            Nie ma przykazania "nie używaj antykoncepcji" podobnie jak nie ma "nie klonuj" -
            a jednak obie te rzeczy grzechem są. Jeden przeciwko czystości, drugi
            przeciwko życiu.
            Antykoncepcja ma sporo z traktowania siebie i bliźniego użytkowo. Co wykazały
            już nasze Przedmówczynie smile
            Więc dlatego szóste.
            • mamamonika Re: Przepraszam, niechcący poszło bez tekstu 26.03.07, 20:08
              Chwila, moment...
              Wedle mnie (i nie tylko) antykoncepcja to metody (do wyboru, do koloru, także
              naturalne...) pozwalające na wybranie momentu, w którym chcemy lub nie chcemy
              sobie zafundować potomstwo. Gdzie tu "użytkowe traktowanie bliźniego", ruja,
              porubstwo i grzech generalnie???????
              W jaki sposób ja "traktuję bliźniego przedmiotowo" chcąc w racjonalny sposób
              podjąć decyzję o momencie powiększenia swojej rodziny? Wymiękłam szczerze
              mówiąc.
              A to zestawienie z pornografią i masturbacją jest wprost rewelacyjne...
              • pawlinka Re: Przepraszam, niechcący poszło bez tekstu 26.03.07, 21:00
                No właśnie, kluczowym słowem jest tutaj "według mnie".
                Pozwól, że zacytuję: "W książce „Fundamenty wiary” Josh McDowell przytacza
                rozmowę z nastolatką: – Czy seks przedmałżeński jest czymś złym? – pada pytanie.
                – No cóż, myślę, że dla mnie jest – odpowiada dziewczyna. Kiedy McDowell pyta,
                czy nie uważa, że to jest złe dla każdego, słyszy odpowiedź: – Wiem, że jest zły
                dla mnie i zdecydowałam się nie uprawiać seksu przed ślubem, ale nie sądzę, że
                mogę oceniać to, co robią inni ludzie. Wypowiedź dziewczyny, pozornie poprawna,
                świadczy o tym, że jej sumienie zostało już „sformatowane” przez tzw. relatywizm
                moralny. Głosi on, że prawda jest czymś subiektywnym, a dobro i zło są względne.
                Prawda jest właściwie opinią człowieka. Jest tyle prawd, ilu ludzi. Coś, co jest
                dobre dla mnie, nie musi być wcale dobre dla ciebie. Nie ma bowiem zasad
                moralnych obowiązujących zawsze i wszystkich. Jeżeli człowiek sam ustala, co
                jest dobre, a co złe, to konsekwentnie nie ma prawa oceniać postępowania innych.
                Relatywizm stał się we współczesnej kulturze swego rodzaju świeckim dogmatem."

                To początek artykułu z GN z cyklu: "Sumienie ruszyło". Dalsze rozważania
                traktują o stałej STAŁEJ granicy między dobrem i złem. Myślę, że czytając
                odpowiednie fragmenty Katechizmu KK można znależć kilka odpowiedzi.
                www.npr.prolife.pl/katechizm.htm
                • mamamonika Re: Przepraszam, niechcący poszło bez tekstu 26.03.07, 21:11
                  Tiaa, ale chyba w tej dyskusji poruszamy się właśnie po tej granicy wink
                  Przecież kościół nie neguje samej idei antykoncepcji - popiera tzw metody
                  naturalne.
                  Czyli skąd wywód, że sama antykoncepcja jest grzechem????
                  Nie rozumiem ni w ząb
          • mamamonika Re: Jeżeli nie szóste, to które? :) 26.03.07, 20:40
            A może żadne????
            Dlaczego to ma niby być grzech i należy na siłę szukać przykazania i
            paragrafu???
          • glupiakazia Re: Jeżeli nie szóste, to które? :) 27.03.07, 08:53
            smile wiesz, też się zastanawiałam. Wczesnoporonna to oczywiście pod piąte by
            podpadała. A reszta? No jeśli mówimy o akceptacji/nieakceptacji Bożego
            stworzenia tudzież prób jego poprawiania według własnego uznania i na własny
            użytek to może nawet zaryzykowałabym pierwsze, zwłaszcza, że materia dotyczy
            też przecież ludzkiego udziału w dziele stworzenia. Więc jest w tym coś ze
            stawiania się na miejscu Boga. Szczerze mówiąc taką argumentację
            bardziej "czuję" niż argumentację za "nie cudzołóż". Nie chodzi mi o
            udowadnianie, że antykoncepcja ma się nijak do Dekalogu, tylko akurat to szóste
            dla mnie trochę problematyczne.
            • isma Re: Jeżeli nie szóste, to które? :) 27.03.07, 09:10
              Kazinko, w punkt.
              Ja tez raczej czuje pierwsze, niz szoste wink))
    • maadzik3 Re: Dlaczego szóste? 26.03.07, 20:31
      No coz, dla mnie antykoncepcja grzechem nie jest pod warunkiem ze nie
      wczesnoporonna (takich juz prawie nie ma). Ale to jeden z punktow rozbieznych
      miedzy kosciolami. Co do stwierdzenia o nietraktowaniu uzytkowym malzonka - w
      pelni akceptuje. Ale czesto to nie maz tylko zona ma wieksza potrzebe
      antykoncepcji (wiec uwaga "chce cie zmienic" odpada) bo np. ma najwieksze libido
      w okolicach jajeczkowania (ja mam). Albo ze wzgledow zyciowo zdrowotnych chce
      zmniejszyc prawdopodobienstwo ciazy w tym momencie (a to jej organizm placi
      wyzsza cene). Sa tez malzenstwa spotykajace sie nieregularnie (nie tylko zony
      marynarzysmile) I tu, poza oczywistym faktem ze ograniczajac sie do naturalnych
      metod mogliby wspolzyc np. 2 razy w roku, jest nie tylko potrzeba kazdego z
      malzonkow, ale i chec ofiarowania cielesnej bliskosci wspolmalzonkowi gdy sa
      razem - w imie milosci i bliskosci. No i tak samo uzytkowe wydaje mi sie
      bezwzgledne podejscie "musi byc dzisiaj zeby nie wiem co" (karygodne bez wzgledu
      na zabezpieczenia i plany prokreacyjne gdy nie liczy sie z druga osoba) jak i
      "od jutra do za 3 dni mozna wiec wykorzystajmy bo szkoda dni". Oczywiscie
      przyklad co nieco przerysowany, ale takie sa przykladysmile)
      M.
      • mamalgosia żony marynarzy 26.03.07, 21:13
        Akurat na ten temat toczą się dyskusje w gronach teologicznie wpływowych.
        Mniemam, że na razie akademickie
        • zuzanna56 Antykoncepcja 26.03.07, 22:00
          Metody naturalne tzn. metoda objawowo-termiczna czy jej podobne to, o ile wiem
          wg Kościoła, nie jest antykoncepcja. Antykoncepcja to pigułki czy spirala.

          No cóż, stosowałam całe lata npr i nie mogłam narzekać. Potem ze względu na
          ogromne problemy z cerą spróbowałam pigułek. Pomogły i to bardzo. Są też
          wygodne, nie będę oszukiwać, ciężko przestać brać.
          • a_weasley Re: Antykoncepcja 27.03.07, 00:16
            zuzanna56 napisała:

            > Metody naturalne tzn. metoda objawowo-termiczna czy jej podobne to, o ile wiem
            > wg Kościoła, nie jest antykoncepcja. Antykoncepcja to pigułki czy spirala.

            Antykoncepcja, jak sama nazwa wskazuje, to jest działanie przeciwpoczęciowe.
            Każde. Mechaniczne, chemiczne, jak i tak zwane naturalne.
            Oksymoronem jest natomiast "antykoncepcja wczesnoporonna", bo poczęcie już się
            dokonało.
            • mamamonika Re: Antykoncepcja 27.03.07, 11:27
              Dokładnie. Zresztą sama niespójność tych wywodów świadczy, że są one na
              siłę "sztukowane"...
            • zuzanna56 Re: Antykoncepcja 27.03.07, 16:58
              Czy można porównać pigułki, spiralę do metod naturalnych? Chyba jednak nie.
              Pigułki blokują owulację tak więc robimy wszystko aby do poczęcia nie doszło. W
              metodach naturalnych niczego takiego nie robimy. Po prostu współżyjemy w czasie
              gdy kobieta jest niepłodna. To nie jest działanie przeciwpoczęciowe bo ona i
              tak by w tym czasie w ciążę nie zaszła.
              Mamamonika i a_weasley, a jakie jest wasze zdanie na temat antykoncepcji?
              • paszczakowna1 Re: Antykoncepcja 27.03.07, 17:30
                Po prostu współżyjemy w czasie
                >
                > gdy kobieta jest niepłodna. To nie jest działanie przeciwpoczęciowe bo ona i
                > tak by w tym czasie w ciążę nie zaszła.

                To niewątpliwie nie jest działanie przeciwpoczęciowe. Ale unikanie współżycia
                (lub tylko stosunku pochwowego), gdy kobieta jest płodna (unikanie właśnie ze
                względu na fakt jej płodności), takim działaniem jest. No bo niby czym?
              • mamamonika Re: Antykoncepcja 27.03.07, 18:00
                Akceptuję wszystkie metody oprócz wczesnoporonnych (zaliczam do nich spiralę).
                Sama używam poczciwej prezerwatywy (akurat nam obojgu nie przeszkadza). Chemii
                nie stosuję - nie chcę gmerać we własnym układzie hormonalnym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka