otryt
16.04.07, 11:33
Czytam akurat książkę Alice Miller "Gdy runą mury milczenia". Autorka porusza
w niej problem maltretowanego dziecka. Jej zdaniem dziecko, aby przeżyć, bo
jest całkowicie bezbronne w konfrontacji z dorosłym rodzicem, musi wyprzeć ze
swojej świadomości doznane urazy i uczucia, a więc ból związany z biciem,
obojętnością, odrzuceniem ze strony rodziców, ośmieszaniem, upokarzaniem,
oszukiwaniem, zaniedbywaniem, umniejszaniem, wykorzystywaniem seksualnym.
Musi wyprzeć także rodzące się w takich sytuacjach uczucia nienawiści do
rodziców oraz inne złe uczucia. Normy religijne i kulturowe pomagają dziecku
wmówić, że postępowanie rodziców jest właściwe, że wina leży po stronie
dziecka. Dziecko jest utwierdzane w tej winie, rodzice powołują się na
autorytet Boga i na bezwzględne posłuszeństwo. Te wyparte w dzieciństwie
uczucia w dorosłym człowieku nadal jednak są. Niszczą go i powodują, że
nieświadomie zaczyna traktować w taki sam sposób, jak sam był traktowany,
swoje bezbronne dzieci. Wyparcie to dla dziecka jedyny możliwy sposób
ocalenia. Dorosły ma jednak możliwości zmierzania się z prawdą swojego
dzieciństwa i powinien to zrobić, aby uratować siebie i swoje dzieci.
Konfrontacja z własną przeszłością jest trudna i bolesna. Dorosłego człowieka
jednak nie zabije, ale uleczy i duszę i ciało. Pomocą może służyć
psychoterapeuta. Autorka jednak wskazuje, że nie wszystkie metody
psychoterapii są właściwe. Niektóre z nich mogą wepchnąć jeszcze bardziej w
głąb podświadomości doznane urazy, uniemożliwiając już na zawsze ich pozbycie
się.
Mocno nie zgadzam się z autorką, gdy neguje wartość przebaczenia. Moim
zdaniem proces przebaczania komuś jest podobny jak przebaczanie nam w
spowiedzi (5 warunków spowiedzi). To druga strona tego samego medalu.
Rachunek sumienia (nazwanie po imieniu krzywd, wydobycie ich na światło
dzienne), żal za grzechy (opłakanie krzywd, modlitwa, oddanie tych spraw w
ręce Boga), mocne postanowienie poprawy (postanowienie nie wracania do tych
spraw), spowiedź (wypowiedzenie tego głośno, napisanie, niekoniecznie wobec
winowajcy, przebaczenie), zadośćuczynienie (wdzięczność Bogu za zdjęty z
ramion ciężar)
Wracając do książki autorka wskazuje na kluczowe znaczenie świadka
wspierającego i świadka wiedzącego. Świadek wspierający to osoba z otoczenia
maltretowanego i zaniedbanego dziecka: babcia, sąsiadka, nauczycielka, która
widzi w dziecku wartości i mu to komunikuje, która broni dziecko przed
rodzicami, uświadamiając mu tym samym, że nie jest ono winne, że jest
człowiekiem godnym szacunku, że istnieje inny świat niż świat domu
rodzinnego. Świadek wspierający pokazuje źródło światła, za którym się
tęskni, do którego się dąży, o którym się marzy. Świadek wspierający ocala
dziecko. Autorka powołuje się na biografie tyranów, którzy nie mieli takich
świadków w swoim otoczeniu: Hitlera, Stalina, Ceaucescu. Hitler ponoć był
dumny z tego, że potrafił od ojca dostać 32 baty i nie skrzywić się nawet
przy tym, nie odczuwać bólu. Przechwalał się tym publicznie. Autorka wskazuje
wiele dzieł literatury, najwięcej Franza Kafki, które w sposób zakodowany,
dzięki genialnemu intelektowi, piszą o wypartych uczuciach. Podobne znaczenie
nadaje księdze Jeremiasza. Wielu przedstawicieli świata nauki i mediów z
niechęcią odnosi się do teorii Alice Miller. Tym samym utwierdza ją w
przekonaniu, że wszyscy prześmiewcy i krytycy, sami wyparli swoje urazy z
dzieciństwa, dlatego tak reagują, bo konfrontacja z własną przeszłością jest
nieprzyjemna. Każdy sposób, aby tego uniknąć jest dobry. Autorka twierdzi, że
jest to powszechne doświadczenie. Inne znaczenie ma świadek wiedzący. To
osoba, która dorosłemu już dziecku potrafi przypomnieć jego historię, którą
wyparł, tym samym ułatwiając jego uzdrowienie.