Dodaj do ulubionych

prawo młodości?

16.06.07, 13:17
Wracam smile i od razu pytam:
Moi do tej pory idealni gimnazjaliści pokazali swoje drugie oblicze.
Nauczycielka widziała grupkę, w tzw. knajpie, palących i pijących piwo, sporo
piwa. Fakt, nie wszyscy pili i palili. Również nie uważali za stosowne
pzywitać się z nauczycielem. Wyszli z założenia: pani jest po lekcjach i my
też - to czas prywatny.
Nauczycielka, młoda i niebardzo jeszcze doświadczona, nie zareagowała od razu.
Powiedziała mi przedwczoraj. Stwierdziałyśmy, że porozmawiamy z młodzieżą. Tak
sie też stało. Jako wychowawca poinformowałam rodziców, i co? Dowiedziałam
się, że to nie są juz dzieci, że do Mc Donaldsa na urodziny już nie pójdą, że
wielu uczniów chodzi do pubaów, że sa już prawie dorośli (16 lat)...Nie,
dobrze, że zadzwoniam, tak matki twierdziły. Ja też tak uważam. Też chciałabym
wiedzieć coś takiego o moim dziecku, żeby z nim rozmawiać. Jestem wściekła, że
w knajpach tego typu mogą przebywać tak młodzi ludzie, że może starszy kolega
kupić alkohol i taka fikcję prawną się toleruje. Smuci mnie, że tak chcą
obchodzić urodziny. A nauczycie czy inny dorosły koniecznie musi prawo do
prywatności sznować i lepiej,żeby do pubów nie chodził...

Moze to ja jestem nienormalna?
Obserwuj wątek
    • a_weasley Re: prawo młodości? 16.06.07, 15:50
      pawlinka napisała:

      > Również nie uważali za stosowne pzywitać się z nauczycielem.
      > Wyszli z założenia: pani jest po lekcjach i my też - to czas prywatny.

      Podejrzewam (= mam nadzieję), że raczej nie wiedzieli, jak się zachować w tej
      dość niezręcznej sytuacji.

      > Jako wychowawca poinformowałam rodziców, i co?

      Dixit et salvavit animam suam. Rodzice mają pierwszeństwo w wyborze wychowania,
      które ma być dane ich dzieciom.
      Gdy na spotkanie czarodziejów przychodzą nieletni, domniemywam, że ich rodzice
      sobie nie życzą. Jeśli jednak wiem, że mama siedemnastolatki (skądinąd
      katechetka) nie ma nic przeciw, względnie ojciec jest na miejscu (mamy taką
      sytuację, że się na forum udziela ojciec i szesnastoletnia córka), uznaję, że to
      nie moja rzecz.

      > Moze to ja jestem nienormalna?

      My tu wszyscy jesteśmy nienormalni. Ale to bardzo źle świadczy o normie.
      • zuzanna56 Re: prawo młodości? 16.06.07, 19:22
        Pawlinko, mam wychowawstwo w klasie III gimnazjum i takie same (smutne)
        odczucia.
    • mader1 Re: prawo młodości? 17.06.07, 00:00
      Pamiętasz, rok temu pisałam o 16 urodzinach córki smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=44124605&v=2&s=0
      nasi bawili się bez alkoholu, choć w kredensie oczywiście były jakieś
      butelki smile nasze smile. Natomiast w pewnym momencie zatrzymaliśmy przy furtce do
      ogrodu grupkę chłopców ze wsi, którzy " chceli się zintegrować" i w środku nocy
      wtargnąć na imprezę - w siatce mieli piwo, choć to równolatki. Nie wpuścilismy
      i gdy rano powiedzieliśmy klasie o tym, widzieliśmy na twarzach gości ulgę smile
      Inne 16 urodziny młodych z klasy odbywały się także bez alkoholu - w domu i dwa
      razy w kręgielni. Kręgielnia w ogóle im pasowała, bo mogli dzielić się na
      grupy, rywalizować, wygłupiać.Nie musieli tańczyć i rozmawiać na siłę -
      wychodziło naturalnie. Nakręcili w czasie takich urodzin wyprawianych w domu
      kiedyś film - chłopcy biegali z bronią i inscenizowali jakiś napad. Dziewczyny
      były raczej zakładniczkami bądź statystkami i nie mogły opanować śmiechu wink))

      A teraz o Twojej klasie. Myślę, że byli wystraszeni, jak zobaczyli w pubie
      nauczycielkę. Stąd nieumiejętnośc sprostania sytuacji. To dzieciaki jeszcze są.
      Bardzo dziwię się rodzicom. Ich postawa w rozmowie z Tobą może jednak być
      wyrazem zupełnie czegoś innego niż myślisz.
      Mam wrażenie, obserwując rodziców na zebraniach, że zdeydowanie boją się być
      szczerzy. Boją się mówić o rzeczywistych problemach nie wierząc we wspólną
      linię wychowawczą szkoła- dom. Tłumaczą dziecko, "idą w zaparte", choćby sami
      przyznawali nauczycielowi rację. Boją się, że za jakiś wygłup będzie ono
      napiętnowane po wiek wieków. A przecież proces wychowaczy trwa.Potem w domu
      rozmawiają jednak z dzieckiem, choć nauczyciel o tym nie ma pojęcia.
      Są też i inni rodzice wink)) Tacy, którzy przytakują, kiwają głowami, ale swoje
      myślą wink))
      Nie wiesz, którzy z Twoich uczniów usłyszeli reprymendę wink Niektórzy zapewne
      usłyszeli.
      Nie pozwól jednak, jeżeli o niektórych z nich miałaś dobre zdanie, by ta
      sytuacja " otworzyła Ci oczy". To ta sama młodzież. Niektórzy tylko mają
      dziwnych ( żeby nie powiedzieć głupich) rodziców uważających, ze ich dzieci nie
      zdążą się w życiu upić, jeżeli nie zrobią tego zaraz, inni mają leniwych
      rodziców, którzy zamiast pomóc zorganizować imprezę , dają pieniądze w garść
      i chcą mieć śwęty spokój, jeszcze inni zrobili to, bo jak się jest młodym,
      człowiek robi czasem dziwne rzeczy.
      Porozmawiaj z nimi na spokojnie. Skoro mają już tyle pieniędzy, może wysiliby
      się na następny raz i coś wymyślili - jakieś fajne miejsce, a nie zachowywali
      się jak stare dziady bez pomysłu wink

      Cieszę się, ze wróciłaś smile Przepraszam za chaos w wypowiedzi, alem trochę
      rozkojarzona i zmęczona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka