Wlasciwie to jest watek z prosba

)).
Otoz, eeeee, najkrocej mowiac, dojrzelismy chyba ze slubnym (tzn. ja
dojrzalam, bo on byl dojrzaly od zawsze

)) do wyprowadzki z Krakowa.
No i pojawila sie konkretna propozycja.
Wies zabita dechami.
Skok na gleboka.
A moze cos w tym jest...?
(zeby mnie moderatorstwo nie scigalo, ze nie na temat forum - dziwnym
zrzadzeniem losu proboszczem w tej wioszczynie jest dawny wikary z mojej
parafii, oslica Balaama, ten, co to Wam kiedys pisalam, ze snul dlugie
dywagacje o wlasnej "parafijce" i co to mi nieswiadomie wybil z glowy slub z
zupelnie nieodpowiednia osoba

)).