luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 17.09.07, 20:25 Dziś, 17 IX, rano było zimno, a potem bardzo szybko z jesieni zrobiło się lato: 22°, w słońcu miało się poczucie, że jest o wiele, wiele więcej. Po pracy i po obiedzie zrobiłem sobie spacer, wyjeżdżając aż na pół odległości między Laskiem Wolskim a Kopcem Kościuszki; stamtąd wracałem pieszo, a potem jeszcze trochę pochodziłem po mieście. Poświata z zachodzącego słońca była (znowu) jeszcze letnia. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.09.07, 14:54 U nas właśnie leje, ale przedtem było lato. Natomiast w sobote była wiosna. Po nocnej ulewie wszystko było mokre i pachniało stopionym śmiegiem. Słońce i powietrze krystalicznie czyste, niebo błękitne, przeczesane białymi chmurkami, wiatr urywający głowy. Pięknie. Jak to się dzieje, że masz czas na takie spacery? Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.09.07, 19:17 Po pierwsze: Kraków jest mały - Wzgórze św. Bronisławy z Kopcem Kościuszki "wchodzi" omalże w centrum (z górnego końca Alei Waszyngtona do mojego domu jest wyciągniętym krokiem trzy kwadranse; z kolei z domu do Rynku Głównego wolnym krokiem 10 minut). Po drugie: zaczynając pracę bardzo wcześnie (wyjście z domu przed 6 rano i już przed 7 tam na miejscu), kończę też względnie wcześnie: tuż po 16 jestem w domu. Taki spacer zresztą to dla mnie także konieczność - bez tego czułbym się chory. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.09.07, 21:07 Rozumiem. Ja bez tego właśnie czuję się chora Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.09.07, 19:41 Dziś też miałem spacer - częściowo odbywany komunikacją miejską: odebrać zabłąkany list spod mojego bardzo, bardzo dawnego (i krótkotrwałego) adresu. Zlał mnie deszcz - mimo, że jeszcze przed południem było słońce i aż 25°. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.09.07, 21:09 A my wracaliśmy do domu wieczorem. Niebo ciemne już, ale jeszcze nie czarne, światła, neony... Wspomnienia boleśnie uderzyły mnie w żołądek i złamały w pół. Potem silny wiatr pozrywał nam kaptury z głów i poprzewracał krzesła w ogrodzie. Pięknie Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 24.09.07, 22:07 W sobotę i wczoraj była w Krakowie piękna jesień, a właściwie późne lato. Ponad 20°, można było wyjść w krótkich spodenkach i zawinąć rękawy u koszuli. W sobotę zrobiłem sobie wycieczkę, podjeżdżając najpierw do Skawiny pociągiem, przez wieś Samborek, a potem przez las na Podgórkach Tynieckich do Tyńca, stamtąd autobusem pod most obejścia autostradowego - a że teraz tym mostem z powodu remontu nie da się w żaden sposób przejść na lewy brzeg, więc prawym brzegiem Wisły do Pychowic i stamtąd zjechałem do domu. Wczoraj, w niedzielę, byłem natomiast w Lasku Wolskim. Odpowiedz Link
isma Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.07, 06:40 Oj, tak, pieknie bylo wczoraj. Wieczorem musielismy zaliczyc przychodnie na Miasteczku Studenckim, i ogladalismy sobie, jak coraz wiecej swiatel sie w akademikach zapala... Odpowiedz Link
monibiel Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.07, 18:43 Dzień dziś cieplutki, słoneczny, a jednak wiatr jesiennie chłodnawy, w powietrzu takie lekkie "przydymienie". Pachnie jesienią uśmiechniętą dziś jak moja babcia, rozdającą swe dary. Uwielbiam takie chwile. Wyszłam wcześniej po Małego do szkoły. Zagubiłam się w liściach, w tych złamanych barwach, których nie sposób opisać ani obliczyć - tyle ich! "liście kapią z gałęzi jak krople czerwonego wina buszujący rudy jamnik upił się nimi chyba (...) biega rozszczekany kasztanową serenadą" A Mały, kiedy mnie zobaczył z pękiem liści i różnych badyli "Mamo - zawołał - pachniesz jesienią!" Chciałabym kiedyś być dojrzała tak właśnie - kolorowo, z uśmiechem... Monibiel Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.07, 21:12 a wiesz, że i ja dzisiaj myślałam o jesieni w kontekście jesieni życia. Że chciałabym by moja była piękna jak ta dzisiejsza. Ale zaraz potem przypomniały mi się listopadowe pluchy, krótkie dnie i długie noce, ciemność, ponuractwo, brak ożywczego słońca...I już mi się odechciało pisac w tym temacie Odpowiedz Link
monibiel Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 26.09.07, 19:11 To zadziwiające jak wielu starszych ludzi pełnych jest ożywczego słońca tam, w środku gdzieś. I jak wielu młodych rozsiewa tylko ciemność i ponuractwo... Już dziś budujemy sobie naszą jesień. Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 01.10.07, 19:08 W niedzielę 30 września byłem na ognisku jubileuszowym z okazji 90- lecia Szczepu Szarej Siódemki (krakowskiej). Ten sam blask ognia. Ten sam zapach dymu. Te same piosenki, co prawie 40 lat temu - w roku 1970, 71, 72, 73 (roku mojej matury). A jednak było już inaczej. W dali świeciły pomarańczowo lampy sodowe. Blisko świeciły niebieskawym, zimnym światłem nowoczesne latarki z żarówkami ksenonowymi... I pytanie bez odpowiedzi: dlaczego ZHP po odnowieniu, bez komuny - nie mógł pozostać jeden? Odpowiedz Link
mamalgosia jesień w pełni 09.10.07, 20:55 Byliśmy z Chłopcami na naturalnych inhalacjach (mgła), goniliśmy się dookoła piaskownicy. 30 lat mi ubyło. W powrotnej drodze znaleźliśmy masę orzechów włoskich, jeszcze w takich łupinkach na łupinkach Czy wilgotne liście pachną jak orzechy, czy orzechy jak liście? Odpowiedz Link
luccio1 Pierwszy oddech zimy 10.10.07, 22:40 Ta właśnie mgła. Leżała nad Krakowem - zwłaszcza nad doliną Wisły na prawym brzegu - w poniedziałek 8 X rano. Dopiero koło 10 opadła i wyjrzało słońce. Właśnie wtedy, w poniedziałek rano, wychodząc z domu jeszcze w ciemnościach nocy, poczułem pierwszy oddech zimy - tej jesieni. A dzisiaj, mimo że było słońce i niebo bez chmur, temperatura nie przekroczyła 10°. Odpowiedz Link
luccio1 Mimozy zostały gdzieś daleko... 29.10.07, 20:37 Mimozy zostały gdzieś daleko, daleko za nami. Jesień już się nie "zaczyna" - już weszła głęboko w siebie. Już jest tak, jak to zwykle bywa na Wszystkich Świętych: liście lecą i lecą, pod nogami robi się z nich śliska maź, która za skarby nie chce wysychać... Słońce, takie pełne, takie dające jeszcze złudzenie lata, było w Krakowie po raz ostatni w piątek 26 października. Dzisiaj usiłowało po południu przebić się przez mgłę - i nie mogło. Pozdrowienia. Łukasz. Odpowiedz Link
isma Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 30.10.07, 15:08 Stanowczo oderwanie od pracy zawodowej mi nie sluzy. Moje wcielenie prawnicze niepostrzezenie przeszlo w dawno zapomniane wcielenie poetyczne, ktorego nie lubie )). Ale skoro juz, to wiersz, jesienny: "Odwrocila sie do niego. Albo moze odwrocila sie od niego. Golebie wypuszczone ponad morzem albo morze noca walace w przesla mostu. Po sezonie: swiece sa srodziemnomorskie, opalizujace, i kot drze sie >olor<, >olor<, >olor< w blekitnych poszumach wrzosow przy drzwiach przybudowki." Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 01.11.07, 21:33 Tego roku na Wszystkich Świętych nie było w Krakowie deszczu, nie było też błota. Słońca co prawda też nie było - ale żloto liści, tych jeszcze wiszących na gałęziach drzew, i tych które właśnie opadły na ziemię, stwarzała złudzenie, jak gdyby słońce delikatnie świeciło. Odpowiedz Link
aetas Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 03.11.07, 09:54 bardzo lubię jesień, w zasadzie pięknie raczej mi się kojarzy, bo jest od strony czysto estetycznej po prostu cudna, mam na mysli taką złotą jesień, na jesieni tez po raz pierwszy (4 listopada 2005 r.) zobaczyłam na własne oczy swojego męża, z którym wcześniej korespondowałam; jesień to dla mnie też 1 i 2 listopada, a więc wspominanie tych, którzy odeszli; od tego roku smutniejsza będzie jesień już zawsze, bo w październiku straciliśmy bardzo czekane dziecko, bardzo wcześnie Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 17.11.07, 14:29 No i wygląda na to, że się już skończyła, i to nieodwołalnie. Mam za oknem od prawie tygodnia zimę. Wczoraj wieczorem i w nocy na dzisiaj była temperatura ujemna; śnieg na dachach, na ziemi, nawet na gałęziach drzew leży i nie chce tajać. Odpowiedz Link
luccio1 Już zima!!! 05.01.08, 17:25 Trochę czasu upłynęło - i na polu całkiem, całkiem niezła zima. Troszkę mało śniegu - ot, jakby ktoś posypał cukrem-pudrem; za to mróz całkiem-całkiem, skoro w samym środku Krakowa, gdzie mury zawsze trzymają ciepło, w nocy z przedwczoraj na wczoraj było -12°! W porównaniu z rokiem zeszłym daje to kojące wrażenie, jak gdyby natura powróciła w wyżłobione koleiny... Odpowiedz Link
luccio1 Re: Już zima!!! 06.01.08, 18:38 Dopiero co wczoraj pochwaliłem zimę - aż tu przez noc mróz wziął w łeb, zrobiło się +5°; dzień cały był ciemny, tylko kilka godzin około południa udało się przebyć bez światła sztucznego. Aura tak odpychająca, że nigdzie nie wyszedłem. (Jutro chcąc nie chcąc będę musiał - i to z samego rana, przed 6 - poniedziałek). Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 01.03.08, 16:11 Zamiast jesieni - mamy już jak gdyby wiosnę. Przyszła po całkiem nijakiej zimie, i przyszła grubo za wcześnie. Dziś rano słyszałem w radio zapowiedź huraganu - i nie wiem, co o tym myśleć; na razie za oknem wiatr w normie - tyle że pogoda zdecydowanie nie na wychodzenie z domu. Odpowiedz Link
maika7 mamy wiosnę 01.03.08, 17:56 Za moim oknem kwitną łany śnieżyc, są juz złocie, przylaszczki, pierwsze zawilce. Kowaliki tokują, kruki chyba siedzą juz na jajach, sroki odbudowały gniazda, na polach drą sie żurawie. Matka Natura otwiera oczy, pociągnijcie nosami - czuc w powietrzu zapach wiosny )) A pogoda? MARCOWA )))) z minuty na minute inna. M. Odpowiedz Link
pawlinka Re: mamy wiosnę 02.03.08, 14:42 U nas wichury, gdzieś tam powalone drzewa, na ulicach - pustki, tylko egularnie przed i po mszach - przemykają się ludzie. Czasem mocno (nareszcie!) zaświeci słońce. U sąsiadki w ogrodzie - morze zółto-fioletowe. U nas - przebiśniegi, biedne, nie mają jak powalczyć ze śniegiem Ptaki szaleją. Jeszcze trochę, a poczuję ten mój ulubiny zapach - mokrej wiosennej ziemi o zmierzchu Odpowiedz Link
mama_kasia Re: mamy wiosnę 03.03.08, 10:05 Ojej, żurawie. To mąż znowu zacznie znikać z domu )) Będzie z aparatem polował na ptaszęta Odpowiedz Link
maika7 Re: mamy wiosnę 04.03.08, 17:12 > Ojej, żurawie. To mąż znowu zacznie znikać z domu )) > Będzie z aparatem polował na ptaszęta ) mój planuje postawić w tym roku czatownie nad stawem... )) łyski, kokoszki wodne, perkozki i chore nerki???? ) M. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: mamy wiosnę 05.03.08, 10:02 Czatownia to marzenie Mój tylko wspomina, bo warunków nie ma. To daj potem namiar na zdjęcia. Wstawi gdzieś w internet? Odpowiedz Link
maika7 Re: mamy wiosnę 05.03.08, 12:22 > Czatownia to marzenie Mój tylko wspomina, bo warunków nie ma. Nie wiem czy na planach sie nie skończy, ale dzisiaj leżał w śniezycach ) > To daj potem namiar na zdjęcia. Wstawi gdzieś w internet? wstawia na swojej prywatnej stronie, czasem cos daje (jak się odwazy) na forum fotografii przyrodniczej) - głównie rośliny, grzyby i kropelki rosy. Ale z pełnym namiarami realnymi, a oboje w sumie chyba wolelibyśmy jeszcze byc jakoś tam anonimowi na forum ) Jak zrobi jakieś łyski z czerwonymi czubami czy coś takiego - podeślę Ci na priv - jeśli mogę M. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: mamy wiosnę 05.03.08, 13:45 Dobrze, czekam więc na zdjęcia na priv Można słać na gazetową Odpowiedz Link
maika7 Re: mamy wiosnę 21.08.08, 11:19 > Dobrze, czekam więc na zdjęcia na priv Można słać na gazetową Z czatowni nic nie wyszło - pozostała w wirtualnym świecie marzeń niezrealizowanych. Zostały tylko zdjecia tego_co_nie_ucieka )) kropelki rosy, świty i zachody, kwiatki, grzybki, żuczki (te ospałe nieco) kolejne marzenie odlozone "na zaś" Odpowiedz Link
luccio1 Mamy lato... 18.07.08, 19:46 ...a jednak widać pierwsze oznaki jego nachylania się ku jesieni. Szrotówki jakby mniej dewastowały liście kasztanowców - więc widać już, w połowie lipca, że niektóre, zwłaszcza te na gałązkach blisko pnia, w cieniu całej korony, zaczynają tu i ówdzie żółknąć... Kiedy były ostatnio w Krakowie dwa dni z deszczem padającym bądź wiszącym w powietrzu, kolor nieba wydawał mi się już nie letni, lecz jesienny. Także zaczynam odczuwać skracanie się dnia - a wstając w dnie powszednie o 5 rano widzę to dobrze, właśnie jak opóźnia się jego początek: dziś rano musiałem po raz pierwszy od schyłku wiosny pakować się do pracy przy zaświeconych obu lampach biurkowych. Odpowiedz Link
pawlinka kurze łapki 18.07.08, 20:03 Luccio, nie wypatruj, nie prowokuj, dyć lato w pełni. Jesień jak starość, sama przyjdzie A mój śp. dziadziuś mawiał "Od świętej Anny, chłodniejsze wieczory i ranki". Ale to dopiero za tydzień. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: kurze łapki 19.07.08, 10:23 Mam takiego wypatrywacza w domu )) Jak lipy kwitną, to już po lecie )) Odpowiedz Link
luccio1 Re: kurze łapki 21.07.08, 19:24 Niektóre owoce zbiegły się razem w swoim dojrzewaniu: jeszcze są maliny w lesie, w miejscach do których zagląda przesiane światło słoneczne, a równocześnie już dojrzewają w najlepsze jeżyny na miedzach - nawet ten późny gatunek, z owocami nie połyskliwymi, lecz matowymi (Mama znała dla nich specjalną nazwę: "popielice"). Nie przypominam sobie żadnego roku poprzedniego, aby tak było. Odpowiedz Link
mader1 Re: kurze łapki 21.07.08, 23:30 mój wypatrywacz czasem jest bardzo wyrafinowany. Spogląda 1 lipca w czasie śniadania na to na dzieci, to w okno i mówi " a za dwa miesiące będziecie się rano budziły do szkoły..." i z uciechą słucha pełnego oburzenia " taaatoooo !" Odpowiedz Link
pysio8 czy mamalgosia 23.07.08, 19:43 też nie znalazła tutaj przyjaciela i dlatego odeszła?? Odpowiedz Link
mader1 Pysiu 23.07.08, 23:21 myślę, że to trochę nie tak, jak myslisz... ale niezręcznie jest o mamalgosi rozmawaić podczas, gdy Jej nie ma, prawda ? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: czy mamalgosia 26.08.08, 10:21 pysio8 napisała: > też nie znalazła tutaj przyjaciela i dlatego odeszła?? Dlaczego "też"? Nie, nie szukam na forach przyjaciela. Przyczyna była inna Odpowiedz Link
mader1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 02.08.08, 11:43 Napiszę to... Wprawdzie malwy jeszcze nie przekwitły, róże dają sobie swietnie radę, a marcinki mają pąki... Ale napiszę... razem z floksami zaczęły kwitnąć... mimozy. Pierwsze mimozy u nas w ogrodzie. Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.08.08, 00:32 Kiedy dziś (a właściwie wczoraj, bo jeszcze przed północą) wynosiłem śmieci, poczułem coś jakby ostrość wdychanego powietrza. Czyżby i to wskazywało na bliską jesień? Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.08.08, 21:47 I znowu dzieje się coś, czego z kilku ostatnich lat nie pamiętam: z drzew lecą liście, jeszcze zielone. Pełno ich na całej Alei Waszyngtona. Głównie klonowe. Co się stało? Czyżby znów wpuszczono coś do atmosfery? Odpowiedz Link
k_j_z Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 21.08.08, 07:50 Te liście to podobno efekt suszy - tak mi przynajm niej powiedziano. Jak wracałam z dziećmi z Częstochowy było ich pełno na drogach. Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.08.08, 22:34 Od kilku dni lecą liście z topól. Całkiem suche (zaschnięte na brązowo). Odpowiedz Link
mamalgosia kolejna jesień 26.08.08, 10:20 w tym roku to chętnie zwinęłabym moja rodzinę i odlecaiał do ciepłych krajów aż do wiosny Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 03.09.08, 21:01 Dzisiaj. Pierwszy dzień urlopu (dopiero). Byłem na Cmentarzy Rakowickim na moich Grobach. Wychodziłem tuż po południu. Upał jak w lecie - tylko słońce już jednak nie to - taka łagodna złota barwa, już nie jak lato, tylko właśnie jak jesień. No i pierwsza "sucha" wiązanka z jedliną i wrzosami... A jutro będę na dwa tygodnie pod innym słońcem, nieco dalej na południe. To słońce będzie we dnie prawie pionowo nad głową. Zachodzić będzie w tej porze roku niemal o tej samej porze, co w Krakowie - ale przejście ze światła do mroku będzie znacznie, znacznie szybsze... (Pod koniec września znów tutaj). Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 03.09.08, 21:23 Aha: wczoraj podniosłem pierwszego opadłego kasztana. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 04.09.08, 12:10 my też! Mały, z jasną plamką Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.08, 11:38 Jestem już po moich wakacjach greckich, ściślej - kreteńskich. Powrót 19 września do Krakowa, z 35° do 5°, przypłaciłem na razie ciężkim zapaleniem zatok z częściową deformacją twarzy i bólem sugerującym, jakoby wszystkie zęby szczęki górnej nadawały się tylko do rwania. Zwalczam to antybiotykiem. Widzę Kraków od czasu powrotu tylko przez okno. Niebo zawleczone chmurami. Dopiero dziś (południe czwartkowe 25 IX) widzę coś, jak gdyby słońce chciało się przebić i na chwilkę zaświecić... Odpowiedz Link
mama_kasia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.08, 12:15 Przebije się lada dzień na całego U nas świeci już od wczoraj. Ciepło Odpowiedz Link
mader1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.08, 14:38 U nas dziś świeci !!! )))) Odpowiedz Link
sunday Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.08, 15:55 > Jestem już po moich wakacjach greckich, ściślej - kreteńskich. > Powrót 19 września do Krakowa, z 35° do 5°, przypłaciłem na > razie ciężkim zapaleniem [...] Przed wszystkim: zdrowia! A poza tym - cóż, nasi pradziadowie jechaliby wozem z Grecji do Krakowa pewnie dobry miesiąc. I - gdyby ich zbójcy na drodze nie dopadli - zdążyli się przyzwyczaić do zimna. Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 25.09.08, 16:42 Dziadkowie - od lat 20. XX w. - mieli już do dyspozycji pociąg. Pokonanie trasy Kraków-Katowice-Budapeszt-Belgrad-Skopje-Tessalonika-Ateny trwało wówczas 72 godziny ("tylko" - przed I wojną światową najpierw pociągiem przez Wiedeń do Triestu, i dalej morzem...). Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 26.09.08, 20:35 Słońce zaświeciło w Krakowie dzisiaj (piątek, 26 IX). Przy tym jednak wiał silny wiatr. Nie wychodziłem z domu, ale na to, co czułem przez otwarte okno, było "na czucie" mniej niż 15°, wskazane przez termometr. Odpowiedz Link
mamalgosia kasztany! kasztany! 26.09.08, 21:51 Aleśmy sie dzisiaj nazbierali! Chyba nam się podłoga załamie, a jeszcze do przedszkola poszły dwie reklamówy Odpowiedz Link
szymama Re: kasztany! kasztany! 26.09.08, 22:23 wiecie jaka cudna jest jesien na obrzezach Londynu??? Unoszace sie mgly przez ktore przebijaja promienie slonca, zeby za chwile zaswiecic pelnym blaskiem. Kolorowe liscie na drzewach, kasztany na trawnikach...tak polsko, tak swojsko..... To pierwsza jesien mojej corki, syn pokazuje jak robic ludziki z kasztanow. Zosia najchetniej by je zjadla)) W przyszlym tygodniu wybieramy sie na rozaniec do polskiego kosciola....juz nie moge sie doczekac. Uwielbiam jesien. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: kasztany! kasztany! 27.09.08, 10:00 Niestey: ja nie mam pojęcia, jak tam może być. Ale moze kiedyś zobaczę? A kasztany też chętnie bym zjadła Odpowiedz Link
szymama Re: kasztany! kasztany! 27.09.08, 10:33 najlepsze na Placu Pigall, sprawdzone, polecam Odpowiedz Link
szymama Re: kasztany! kasztany! 27.09.08, 11:47 nooo, nie sadze, ze bylabys amatorka takich, ktore pozera moja 8 miesieczna corka zreszta juz mi jeden wydatek odpadl- energia do odkurzacza, mloda jest zdecydowanie lepsza, szybsza i dokladniejsza DDDD Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 17.10.08, 22:25 Jeszcze w miniony weekend mieliśmy coś jak gdyby powrót lata. 20° w pełnym słońcu (na ile może być pełne blisko połowy października), chyba ostatni(?) raz w tym roku chodzenie w koszuli (flanelowej) z podwiniętymi rękawami... W takiej aurze byłem w sobotę na Podgórkach Tynieckich, zaś w niedzielę zaliczyłem dwie dolinki jurajskie: Dolinę Brzoskwinki i Dolinę Mnikowską. A dziś jest po deszczu (padało dość mocno po 21); liście lecą, to, co jeszcze na drzewach, żółknie coraz to bardziej, dając mimochodem przy niebie zaciągniętym chmurami złudzenie, że mimo wszystko świeci słońce... W sumie aura robi się coraz to bardziej Zaduszkowa... Odpowiedz Link
isma Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 17.10.08, 23:58 Malo brakowalo, a bysmy sie w dolince Mnikowskiej moze i spotkali )). Wlasnie tam sie w ubiegla sobote wybieralismy. Ale wskutek braku odpowiedniego towarzystwa spedzilismy dzien w miescie, poczynajac od konwentualnej u dominikanow, spacer przez Wawel (pomnik papieski...! I Smocza Jama obowiazkowo) wzdluz Wisly na Kazimierz... Odpowiedz Link
maika7 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 18.10.08, 11:12 > Jeszcze w miniony weekend mieliśmy coś jak gdyby powrót lata. 20° w > pełnym słońcu Gdy w 3 tygodniu września byłam w północno-zachodniej Polsce, było 'późnojesiennie". Ciepły sweter i kurtka - konieczne. Tydzień później - na północnym zachodzie - wystarczył sweter. Rozsłoneczniło się. Tak samo było w pierwszy weekend października na Dolnym Śląsku. Przyjemnie sie chodziło po rozsłonecznionym, złocistym miejscami lesie. No i apogeum babiego lata - własnie tydzień temu. Tym razem zaniosło mnie znowu na północ Polski. Pogoda spacerowa. Wracałam do domu w sobotę, kurtka w torbie podróżnej. Promienie słońca miło głaskały twarz. Teraz jeszcze ostatki babiego lata - już w domu, w środkowo-zachodniej Polsce. Życiodajny deszcz, poprzeplatany przebłyskami słońca. Z oknem moje ulubione barwy - żółcie, rudości, czerwoności. Soczyście Odpowiedz Link
luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 22.10.08, 20:04 Wczoraj i dziś było w południe piękne słońce. Niestety, mogłem je oglądać zaledwie przez okno, będąc w pracy. Jutro chyba będzie deszcz. Odpowiedz Link