I co z zębami ?

03.09.07, 17:31
Bardzo głupio się czuję, zakładając ten wątek wink
Są tu takie wzniosłe tematy, dużo ogromnych problemów, a ja z takim
banałem.
No banał. Wydawało mi się, że nic mnie nie zaskoczy.
U dwojga z chodzeniem do dentysty dawaliśmy sobie radę, u trzeciego
do tej pory też. Był jak miał dwa lata, był jak miał trzy, potem
cztery - zęby były leczone.
Pięciolatek odmówił współpracy w czasie kolejnej w swoim życiu
wizyty. Odmówił - ani ciepły glos, ani potem już sytowsza poastawa
nie nakłniła go do... zezwolenia na czyszczenie zęba. Na fotelu
dentystycznym siedzi, buzię po jakimś czasie otwiera. Nie gryzie,
nie kopie - to oczywiste. Ale głową rusza, jest przerażony, serce
bije mu jak oszalałe - po wizycie jest tak zmęczony, że zasypia po
dojściu do domu. Powtarzaliśmy akcję uświadamiającą - książeczki z
odpowiednimi historyjkami. Rozmowy z każdym chętnym bliskim - w tym
z ukochanymi siostrami. Między jedną a drugą wizytą żadnych
cukierków, ciasteczek, lizaków, gum (!) - z obietnicą jedzenia
tychże zaraz po podjęciu współpracy. Prezent - kupiony, wybrany i
obiecany po podjęciu współpracy. Zmiana dentystki. Ostatnio zamiast
mnie do gabinetu poszedł mąż. Pokrzyczeliśmy też.
Słowem. Nie wiem już. Arsenał środków wyczerpany.
Trzy wizyty bez żadnego rezultatu.
    • mader1 przepraszam za literówki 03.09.07, 18:03
      miało być :... ani potem już surowsza postawa nie nakłoniły go...
    • mama_kasia Re: I co z zębami ? 03.09.07, 18:04
      A on siedzi u Was na kolanach?
      W trakcie wiercenia zamyka buzię, czy w ogóle już
      nie chce iść?
      • mader1 Re: I co z zębami ? 03.09.07, 18:26
        > A on siedzi u Was na kolanach?
        Próbowaliśmy i tak i tak.
        Otwiera nawet buzię , ale i tak nie rusza głową, protestuje, gdy
        włącza się wiertło sad Mówi, że tak bardzo się boi. Choć przedtem
        potrafił ten strach opanować .
        • mama_kasia Re: I co z zębami ? 03.09.07, 18:42
          To kiepsko sad
          Ja to jestem okropna i jak zęby trzeba wyleczyć, to
          trzeba i już. Ale nie miałam jeszcze takiej sytuacji
          podbramkowej o malucha. Tym szkolniakom wystarcza mój stanowczy nakaz.
          • mader1 Re: I co z zębami ? 03.09.07, 19:40
            nakaz i tłumaczenie i u mnie do tej pory wystarczyły sad
            Nie zdarzyło się nam do tej pory zejść z fotela nic nie załatwiwszy.
            Ale dentysta odmawia współpracy.
            Na razie poszliśmy w dalsze zakazy - żadnych filmów ( ale i tak
            oglądał jeden dziennie albo dobranockę wink oraz zakaz zapraszania
            kolegi do domu - co uderzyło dziś też w kolegę sad
            To na wypadek, gdyby to był upór podszyty niedużym strachem.
            W środę idziemy z siostrą - no ale może się zdarzyć, że siostra nie
            będzie miała żadnych dziur - ostatnio wszystko wyleczyliśmy.
            W każdym razie siostra będzie dawała przykład...
            To gdyby strach był większy niż myślimy.
    • luccio1 Re: I co z zębami ? 03.09.07, 18:53
      Słyszałem, że gdzieś kiedyś reklamowano laser zamiast wiertła.
      Może tego spróbować?
      • mader1 Re: I co z zębami ? 03.09.07, 19:41
        musimy sprawdzić.
        podobno jeszcze jest jakaś opcja z gazem rozweselającym...
        • mamalgosia Re: I co z zębami ? 03.09.07, 21:08
          Gaz rozweselający nie jest rozweselacjący, tylko paraliżujący
          niektóre nerwy - nie ryzykowałabym dla mleczaków.
          Ale ponoć jakieś żele usuwające próchnicę są dobre dla bojaków.
          Tylko, że to bardzo drogie, nie wiem czy ma to sens.
          • mader1 Re: I co z zębami ? 03.09.07, 22:48
            > Gaz rozweselający nie jest rozweselacjący, tylko paraliżujący
            > niektóre nerwy - nie ryzykowałabym dla mleczaków.

            Miałam te same obiekcje.No tak... ale jakoś trzeba je wyleczyc.
            Zwłaszcza, że moje dzieci tak już mają, że z mleczakami często muszą
            biegać do dentysty sad
            O żelu nie słyszałam.
            Pewnie ten gaz też nie jest niestety tani sad
    • mamalgosia Re: I co z zębami ? 03.09.07, 21:03
      To niestety coś takiego, do czego nawet nie da się właściwie zmusić.
      Bo np. zastrzyk można ostatecznie dać siłą - dwie osoby trzymają
      wierzgające dziecko, a trzecia ładuje igłę. Ale jak borowac w zębie
      dziecka, które ma szczękościsk? Albo np. tzepie głową na boki?
      Mój Starszy ma na szczęscie zdrowe zęby, nie wiem, co bym zrobiła,
      gdyby się okazało, że trzeba coś robić. Wiem, że nie potrafiłabym na
      niego wpłynąć.
      Dlatego chętnie przeczytam, co tu ktoś mądry Ci poradzi.
    • minerwamcg Re: I co z zębami ? 03.09.07, 22:38
      Chyba rozumiem, co się stało. Mały "złapał strach" i teraz to działa jak
      samonakręcający się mechanizm - boi się na zapas, zanim jeszcze cokolwiek
      zacznie się dziać. Błędne koło. Żal mi go okropnie, bo miałam dokładnie to samo
      - i wiem, że przerwanie takiego błędnego koła jest straszliwie trudne.
      • mader1 Re: I co z zębami ? 03.09.07, 22:45
        chyba dobrze namierzyłaś problem sad
        bowiem po następnej batalii wcale nie wygląda na "wygranego" czy
        zadowolonego z obrotu sprawy.
        Z pokorą przyjął dziś brak dobranocki - " ale ja jestem głupi"
        powiedział smutno. Pierwszy raz tak o sobie powiedział.
        • mama_kasia Re: I co z zębami ? 04.09.07, 08:09
          Myślę, że kolejne zakazy nie podziałają sad
          Na moją średnią nie działają, bo jej strachy są
          do pokonania tylko przez nią samą. To samo miał starszy sad
          • kulinka3 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 09:07
            Dziecko Ci doroślejewink)).Już wie,że u dentysty czasami może zaboleć i chyba
            musi ów strach w sobie przełamać.Może rozwiązaniem będzie dobry dentysta, który
            zdobędzie jego zaufanie i nawet trochę "odpuści", by później móc go leczyć.
        • paszczakowna1 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 10:53
          Metoda na przelamanie takich lekow jest, stosuja ja m. in. rodzice dzieci z
          zachowaniami ze spektrum autyzmu. Moze sprobujcie drobnymi krokami - tyle ze to
          wymaga czasu, i wspolpracujacego dentysty. Niech maly sam zidentyfikuje, czego
          sie wlasciwie boi, i zobaczy, ze sobie z tym radzi.

          1. Syn siedzi w domu na krzesle, otwiera usta, ktos z was zaglada w nie.

          2. Syn siedzi na fotelu u dentysty, dentysta zaglada - ale niech nic nie robi (i
          syn powienien miec 100% pewnosci, ze tym razem nic nie bedzie robil).

          3. JW, ale dentysta wlacza nad uchem wiertlo - ale znowu, nic nie robi.

          4. Jak 3, ale dentysta dotyka zebow i dzasla (nie wiertlem, oczywiscie).

          (Kroki 2 lub 3 lub 4 moze trzeba bedzie powtarzac kilkakrotnie, az do znikniecia
          lekow.)

          5. Dzialania wlasciwe, ale z zelem znieczulajacym.

          Za kazdym razem syn powiniem wiedziec, co sie bedzie dzialo, i ze on kontroluje
          sytuacje.

          Karac czy robic wyrzuty raczej nie ma sensu, bo widac, ze problem go przerosl.
          Raczej: mamy problem, mamy strategie jak go rozwiazac, poradzimy sobie.
          • franula Re: I co z zębami ? 04.09.07, 11:48
            od arzu pisze że nie an własnym przykładzie, moje ma trzy lata i
            jescze nie ma problemu.

            Mader, uwielbiam Twoje posty i chętnie zawsze czytam twoje rady nt
            wychowywania. Ale szczerze mówiąc trochę jestem zdziwiona karą. Za
            co? Za to ze się boi? pisałaś że nie wierzga nie kopie, jest po
            prostu malym przerażonym dzieckiem. Doprowadziło to tylko do tego że
            mówi o sobie ze jest glupi. Chyba nie o to chodzilo? Mam wrażenie że
            dentysta będzie się mu kojarzył coraz gorzej..

            Rozumim że motywacja pozytywna nie działa. Pisałaś, że prezent, może
            jakaś wyjatkowa atrakcja? U nas w rodzinie to jakoś działa na dzieci.
            Powodzenia
            • mader1 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 13:37
              > Mader, uwielbiam Twoje posty i chętnie zawsze czytam twoje rady nt
              > wychowywania.

              dzięki serdeczne smile choć nawet jakbyś tego nie napisała i tak
              czytałabym Twój post z uwagą wink)))

              Ale szczerze mówiąc trochę jestem zdziwiona karą. Za
              > co? Za to ze się boi? pisałaś że nie wierzga nie kopie, jest po
              > prostu malym przerażonym dzieckiem.

              Chyba tak. Wygląda na to, że jest - a przynajmniej tak mi mówi
              matczyne serce.Chętnie bym mu odpuściła, ale ma cztery dziury w
              zębach i problem narasta z tygodnia na tydzień. Niejedzenie
              słodyczy - cukierków, czekoladek innych zastosowałam bez żadnego
              namysłu - jest to jednak konsekwencja posiadania czterech dziur w
              zębach - jeżeli ich się nie zalepi, zęby ze słodyczami zapakowanymi
              doń i tak bolą.
              Robi się coraz gorzej - może czekać nas ten śmieszny gaz, który
              chyba nie jest najcudowniejszym wyjściem.
              Kolega i film przyszli nam do głowy wczoraj w desperacji. Pewnie
              liczymy na to, że rozmowy, następne przygotowania razem z większą
              motywacją ( zobaczę wreszcie film czy zaproszę ulubionego kolegę)
              pomogą osiągnąć efekt. Lekarz ma najpierw zająć się najmniejszą
              dziurką - nic ma go nie zaboleć...
              Liczymy na to, że jak otworzy buzię, będzie otwierał.
              Motywacja pozytywna - zastosowaliśmy WSZYSTKO, co przyszło nam do
              głowy. Pochwalenie się przed przyjacielem, który czekał na zewnątrz
              i leczy ząbki, obietnica uzycia ulubionych rzeczy w gabinecie - lubi
              podwyższać fotel, dotykać narzędzi, bawić się wodą, prezent , który
              sam sobie wybrał i atrakcja, którą wybrał.
              Zresztą do tej pory motywowaliśmy TYLKO pozytywnie.
              • kulinka3 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 13:41
                A lekarz kobieta czy męczyznawink)).U nas mężczyzna i między innymi jest
                sukces.Żel znieczulający i siła spokoju doktora czynią cuda.
                • mader1 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 13:46
                  kobieta , jedna ( była bardziej tego... no... niecierpliwa, więc
                  zmieniliśmy), druga teraz też kobieta.Tu same kobiety wokół. I
                  najgorzej, że jedyny mężczyzna, który nam do głowy przychodzi, jest
                  przez nas nie do przyjęcia.
                • mader1 Kulinka :))) 04.09.07, 14:01
                  Przecież Ty z Warszawy jesteś... To ja spróbuję jeszcze z tutejszą
                  dentystką i uczestniczeniem w leczeniu starszej siostry - a Ty może
                  napisz o tym cudnym mężczyźnie wink))) w razie czego.
          • my-cha też mam ten problem 04.09.07, 11:49
            Ja już zwątpiłam i nie wiem co dalej robić. Boję się, że metoda
            drobnych kroczków też nie zadziała. Ale rzeczywiście zakazy i kary
            nie działają.
            To moje czwarte dziecko i pierwsze kłopoty – starsi siedzieli z
            otwartą buzią bez problemu.
            Mała (5lat) pozwala w gabinecie tylko i wyłącznie na to co ćwiczyłam
            z nią w domu.
            Buzię otworzyła i pozwoliła zaglądać lusterkiem i stukać dopiero jak
            takim lusterkiem zaglądałam w domu codziennie przez dwa tygodnie.
            Dmuchać powietrzem na ząbek – dentystka spróbowała to ją ugryzła.
            Pozwoliła na kolejnej wizycie – w domy dmuchałam taką małą gruszką
            do czyszczenia noska.
            ALE nie mam w domu maszyny do wiercenia!! Przecież wiertarki
            elektrycznej jej w buzię nie włożę! I co mam wymyślić?
            A zęby mleczne lecą jej strasznie, już ma stałe jedynki i coś zrobić
            muszę.
            Ktoś ma pomysł?
            • mader1 Re: też mam ten problem 04.09.07, 14:42
              Jest coś, co mogłoby " warczeć" w buzi - rozejrzyj się w narzędziach
              zabawkowych dla chłopcow - takich plastikowych, niektóre są na
              baterie i warczą.
              Jest też taka buzia dentystyczna z ciastoliny - dziecko naprawia
              ząbki. W zestawie jest też wiertareczka - u nas nic to nie pomaga i
              nic nie pomogło, choć mały chętnie się tym bawi, szczególnie
              wiertareczką.
          • mader1 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 13:20
            spróbujemy, dziękuję.Choć już częściowo to realizowaliśmy - bo
            przecież nie jest tak, że dostał karę i... już. Rozmowy i zaglądanie
            w zęby się toczą smile
            ma też zabawkę play - dooh ( po siostrze) - dentysta, ktorej "leczy"
            zęby.
            Jutro borować będą siostrze - ma w tym czasie być. On usiądzie i
            posiedzi z oglądaniem zębów.
    • magdalaena1977 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 13:55
      mader1 napisała:
      > Odmówił (...) czyszczenie zęba. Na fotelu
      Czyszczenia ? tj. klasycznego borowania czy czyszczenia z kamienia ? IMHO to
      drugie boli znacznie bardziej, nie jest niezbędne i naprawdę darowałabym je
      przerażonemu dziecku.

      Jeśli zęby są chore i borować trzeba, to pozostaje Wam jeszcze jedno rozwiązanie
      - narkoza.
      Ja tak miałam wyrywane dwie wrośnięte ósemki (na raz). Przede mną byli rodzice
      właśnie z przerażonym kilkulatkiem, którego w żaden sposób nie mogli zmusić do
      tolerowania dentysty.
      I w ten sposób leczy się zęby osobom niepełnosprawnym umysłowo, które nie
      rozumieją konieczności otwarcia ust i znoszenia bólu.
      Oczywiście jest to poważny zabieg, z udziałem anestezjologa itp. Jest też
      odpowiednio droższy. Ja robiłam to w 1999 r. na Nowym Zjeździe (obecnie nazywa
      się to w Wojewódzkie Centrum Stomatologii).
      Sprawdźcie czy istnieje taka możliwość ? ile kosztuje ? czy byłoby Was stać ?
      I może alternatywnie postraszcie synka operacją w narkozie ?
    • tres_ka Re: I co z zębami ? 04.09.07, 13:58
      U nas były dwie wizyty bez rezultatu, bo M. zamknął buzię i koniec. Potem było
      smarowanie zęba, nie siadało się na fotel i nie było wierteł, więc buzię
      otwierał. Mielismy wrócić, jak synek "dojrzeje". Ale to smarowanie niewiele dało
      i za jakiś czas ząb zaczął boleć. M. wiedział, że musi iść do dentysty, żeby
      przestał go boleć. Płakał, ale poszedł, siedział mi na kolanach, płakał, ale
      wytrzymał. Musze przyznać, że p. stomatolog mamy bardzo sprytną i szybką. Sama
      ma małe dziecko i umie rozmawiać z dziećmi. To tez ważne. Mój synek był BARDZO
      dzielny. Sama nie wiem jak on to wytrzymał, mi samej chciało się płakać.

      Nic Ci nie jestem w stanie poradzić. Tak jak mówiła nasza dentystka, dziecko
      musi dojrzeć. Ona proponuje też takie oswajanie dziecka z gabinetem, mówi, żeby
      zabierać je często na przeglądy, pokazuje dziecku jak co działa itp. No i trzeba
      rozmawiać, tłumaczyć. Wiem jednak, że to wszystko bardzo trudne. Dziecko wie, że
      musi pójść, wie dlaczego, ale się po prostu boi. Najgorzej, jak ząb boli. Wtedy
      trzeba i już. Serce się kraje, ale nie ma wyjścia...

      p.s. Byłam kiedys w takim gabinecie, gdzie można było obejrzeć film lub bajkę wink

      • alex05012000 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 14:18
        na wiele się nie przydam, bo moja Olka naszego dentystę uwielbia
        (woli od fryzjera, poza tym dostaje zawsze prezencik...), ale do lat
        7,5 kiedy to znaleziono jakąś mini-dziure na stycznej powierzchni
        chodziłyśmy tylko w celu lakowania i lakierowania... z owym mini-
        ubytkiem nasz pan dr sobie dał świetnie radę, opowiadał o jakiś
        helikopterach i wodotryskach i tak ją ugadał, że w kilka minut
        powstała plomba... i jego właśnie chciałam polecić;
        dr Dariusz Kłos, klinika Promed, Uniwersytecka 5, tel 022 822 18 11
        (albo 822 11 18, nigdy nie pamietam...)
        pozdrawiam
        • mader1 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 14:32
          dzięki za faceta smile
          • alex05012000 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 14:51
            jest naprawdę extra, i "super wygania te robale z zębów, no bo z
            robalami to się nie da, trzeba je wygonić..."
            • kulinka3 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 14:59
              Mader,
              za sukces nie ręczę, bo każde dziecko jest inne.Nasz doktor dla Was daleko (
              Kabaty) i ceny też są z tych wyższych, ale moje dziewczyny chadzają pomimo
              wierceńwink))
              Podam Ci namiar, zadzwoń, zapytaj.
              dr Goliński
              22 446 16 13
              609 487 609
              • mader1 Re: I co z zębami ? 04.09.07, 16:49
                jeszcze raz dziękuję za facetów.
                Najpierw dokończymy strategię z okoliczną dentystką, która wydaje mi
                się fajna połączoną ze zmasowaną metodą oswajania, którą proponuje
                paszczakówna.
                Ponieważ robię z małym ćwiczenia logopedyczne, będę jego jezyk,
                dziąsła, paszczę w środku znała na pamięć.
                Ufff...
                Jak to nie da efektów , zaatakuję Waszych dentystów - facetów.
    • barbie-torun Re: I co z zębami ? 04.09.07, 14:14
      jak mój syn zamykał buzię w trakcie zabiegu to asystentka założyła
      taki metalowy "palec" na swój palec i trzymała mu w buzi i już nie
      mógł zamknąć, to specjalny przyrząd na dzieci,
      na nastepnej wizycie juz nie zamykał, znosił ból dzielnie
      a i dentystka ma podejście do dzieci, potrafi uspokajać
      • kasiagleb Re: I co z zębami ? 05.09.07, 10:01
        Przerobiłam problem na własnym dziecku, nagle odmówił współpracy
        przy leczeniu dwójki bo bolało, tłumaczenia, zakazy, zmiany lekarzy
        (odwiedziliśmy kilkunastu polecanych dla dzieci) NIC
        Żel - ponoć rzeczywiście skuteczny ale nie wszystkie dzieci
        przetrzymują bo ma zapach chloru i trzeba siedzieć długo z otwartą
        buzią aż żel zadziała - jak dziecko się boi - katastrofa
        Z gazem też się nie udało - dziecku zakłada się na buzię maseczkę i
        musi tym gazem chwilę oddychać - Jaś nie dał jej założyć
        Przełamanie strachu zajęło ok 3 miesięcy, w tym czasie 2-3 razy w
        tygodniu chodziliśmy do dentystki i metoda małych kroczków, najpierw
        jeżdżenie na fotelu, robienie baloników z jednorazowych rękawiczek
        itp Potem przeszliśmy na etap zapoznawania sie ze sprzętem - pani
        dentystka opowiedziała, że specjalnie dla niego zakupiła borowidło
        odrzutowiec, które czyści tak szybko że się prawie nie zauważa. Za
        którymś razem pozwolił tego odrzutowca wypróbować - ale na innym
        ząbku i od tamtej pory jest ok. Leczenie dwójki sobie darowaliśmy -
        lapisujemy i czekamy aż wypadnie.
        Po sukcesie z innym ząbkiem chodzi do dentysty bez problemu. Jakiś
        czas temu trzeba było usunąć korzonki od jedynki i dwójki bo ruszyły
        zęby stałe - nie dał zrobić znieczulenia bo zastrzyków sie boi. Pani
        posmarowała żelem i wydłubała brrrrrr
        Mama prawie zemdlała a Jaś tylko cicho pisnął i wyszedł dumny i blady
        Powodzenia i cierpliwości życzę

        Kasia
    • mader1 Dziękuję Wam :) 05.09.07, 10:18
      Bardzo Wam dziękuję za wszystkie posty. Szalenie mi pomogły, bo po
      prostu musiałam zebrać myśli. I jak zwykle pomogłyście mi w tym.
      Spróbujemy na razie metodą malych kroczków, powolutku. Czyli
      zaczynamy wszystko tak, jakby znów miał 2 lata smile
      Widocznie tak bywa sad
      • dorotkak Re: Dziękuję Wam :) 05.09.07, 10:39
        Badz dla niego wyrozumialasmile
        ja do dzis tak sie stresuje przed kazda wizyta u jakiegokolowiek
        lekarza, ze serce mi wali jak oszalala - ten typ tak ma po prostusmile
        az musialam EKG robic bo mi nikt nie chce uwierzyc, ze to nie
        galopujace nadcisnieniesmile
    • kasiagleb przypomniało mi się 05.09.07, 10:26
      kolorowe plomby! U nas to był strzał w 10
      bo można się kolegom pochwalić
      teraz mamy już w paszczy pełen zestaw kolorów
      ale co tam, to tylko mleczaki he he

      Kasia

    • pysio8 Re: I co z zębami ? 10.09.07, 10:40
      A ja bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat..Kaśka nie daje wyleczyć zębów,
      a ubytków przybywasad( Jak nie zadziała przekupstwo surprised to rozważam leczenie
      zębów w narkozie. Akurat niedawno przewałkowałam ten temat z Kazią smile) i
      Samboragąsmile) Z tym, że się boję i jakoś nie mogę zabrać do działaniasad Kompletna
      porażka!
    • mader1 Re: I co z zębami ? 17.07.08, 10:37
      Historia ma razie dobiegła końca. Idę za chwilę na sprawdzenie, czy
      ząbki są dobrej wysokości, czy jest jakaś dziwna opuchlizna - na
      sprawdzenie po prostu...
      Po licznych konsultacjach w Wami - także mailami na priva z Verdaną -
      próbowalismy różności... Najpierw jeszcze usiłowalismy stopniowo OD
      NOWA ( razem z tymi próbami domowymi) przyzwyczaić do dentysty.
      Skutek - głęboka przyjaźń z lekarzem naszych dzieci do momentu
      wsadzenia warczącego wiertła do ust. Spróbowalismy jeszcze
      zaproponować innego dentystę - bez skutku.
      Uznaliśmy, że to rzeczywiście jest fobia nie do przezwycieżania na
      ten moment.
      Dalismy spokój, jak nam radziła Verdana, licząc na to, że powrócimy
      do tematu.Przez ten czas go zgłębialiśmy. Przy okazji badań
      dziewczyn pod koniec maja, dowiedzieliśmy się, że zębów już PILNYCH
      zrobiło się 8 ! - stan zapalny rozniósł się też na zęby obok, te
      borowane już wcześniej. W sytuacji bardzo dużego strachu dziecka w
      tej chwili mozna podjąć następujące kroki :
      1. Podać tzw. ogłupiacz czyli w gruncie rzeczy psychotrop przed
      każdym zabiegiem. Odbywa się to już na miejscu, w wybranych
      gabinetach, pół godziny przed zabiegiem. Po wizycie i zapoznaniu się
      z możliwymi skutkami, działaniem, odstąpiliśmy od tego, uwazając, że
      niestety zębów jest już zbyt dużo, by wiele razy, co tydzień,
      traktować małego lekiem, który ma... noo wiecie, jak to psychotrop.
      Trzeba to zostawić w pamieci w przypadku jednego, dwóch ząbków do
      wyleczenia.
      2. Podanie przez maseczkę tzw. gazu rozweselającego - nadtlenku
      zdaje się. On uspokaja dziecko. Jest bezpieczniejszy, może być
      podawany przez odpowiednio przeszkolonych lekarzy. Niestety, okazało
      się, że jakakolwiek świadomość wystrarczy, by strach był zbyt duży.
      Mały zwymiotował w gabinecie.
      3. Narkoza, o której mówiła Magdalena. I to musieliśmy wybrać. Choć
      to kosztowna i obarczona ryzykiem metoda.Zwykłym ryzykiem narkozy.
      Przedtem wędrowaliśmy po zgodę do lekarzy, u których leczy się
      Mały.Robiliśmy mu badania krwi.
      Bardzo się denerwowaliśmy. Nie chciałam już całego forum zajmować
      problemem zębów Małego, ale bardzo jestem wdzięczna tym, którzy
      korespondowali ze mną na priva i wspierali nas w podjęciu decyzji i
      w trakcie realizaji.
      Mam wrażenie, że wakacje się zaczęły smile))))
      Mam dość dentystów !!!!!! smile))))
      • magdalaena1977 Re: I co z zębami ? 20.07.08, 15:49
        mader - gratuluję rozwiązania problemu , bo już czasami się zastanawiałam jak
        Wam wyszło z tymi zębami.

        A teraz po przeczytaniu Twojego ostatniego postu zaczęłam się zastanawiać, czy
        nie pominęliście psychologa? Bo skoro przerażenie małego przekraczało zwykły
        strach przed dentystą a stawało się w zasadzie fobią, to właśnie ten stan
        psychiczny należałoby zdiagnozować czy leczyć. Kontaktu z dentystą na
        przyszłość nie uniknie, a taki lęk rozwijany latami może stawać się jeszcze
        gorszy, rozwijać na inne sery życia itp. A teraz może dałoby się go jakoś oswoić
        i zaleczyć ?
        • mader1 Re: I co z zębami ? 20.07.08, 16:03
          pierwszy psycholog , jaki się nam trafił - bo sięgnęliśmy po radę
          do przedszkolnego - nic nie wymyslił sad
          Okazało się, że wymieniłyście już sposoby, które polecił.
          Teraz mamy już czas- zęby na razie w porządku, z zupełnym spokojem
          możemy nie wracać do sprawy i zębów i borowania jakiś czas, może
          wystarczający ? Tym bardziej, że będziemy malować szóstkę -
          malowanie, oglądanie zębów nie stanowi żadnego problemu.
          Sposób z narkozą nie jest oczywiście sposobem na stałe, masz
          rację.Nie chcielibyśmy go powtarzać. Ale teraz - gdy ten strach
          nadal będzie trwał - będziemy mieli czas na znalezienie kogoś, kto
          mógłby pomóc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja