mamalgosia Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:44 Ale ja już znikam, bo słyszę, że pralka skończyła wirować Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:45 Ja czekam na męża, bo wraca dzis z delegacji Może ktoś ze mną posiedzi Odpowiedz Link
pawlinka Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:46 ja)), tez czekam na męża i mam maaaaasę pracy na jutro! Odpowiedz Link
pawlinka Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:46 możecie wolniej, bo ja dopiero teraz mogę usiąść po 2 dniach potwornych((, a Wy piszecie, piszecie! No, ludzie))) Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:48 To mój pierwszy dzień po zaktywizowaniu się Więc jestem nadaktywna Ale OK - już milczę )) Odpowiedz Link
pawlinka Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:50 No co Ty, ja nie gryzę Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 21:59 Ja się Ciebie nie boję Chciałam dać Ci czas Odpowiedz Link
samboraga Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 22:01 ja też jestem, czytam sobie Odpowiedz Link
pawlinka Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 22:27 czy wszystkie jesteśmy brunetkami?)) Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 22:30 Skąd wiesz) Ale nie wszystkie, nie wszystkie... Odpowiedz Link
isma Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 27.09.07, 22:39 Ja jestem brunetka farbowana, bo z natury, wstyd sie przyznac, blondynka )). Odpowiedz Link
isma Re: spiochy :)))) b/t 28.09.07, 07:57 Prosze natychmiast wlazic pod stol! A rozwazanie Pawlinki KTO przyszpilil u gory? O szostej rano to bylo! Odpowiedz Link
pawlinka Re: spiochy :)))) b/t 28.09.07, 14:23 Jak świt w Krakowie? U nas na Śląsku ładnie mglisto było.,.. przed szóstą)) Odpowiedz Link
mader1 Re: spiochy :)))) b/t 28.09.07, 14:26 hau, hau czy wow, wow ? ))) przyszpiliłaś. W Warszawie koło szóstej nieszczególnie było, nieszczególnie - a teraz słoneczko świeci Odpowiedz Link
mamalgosia Ale nas tu mało wieczorową porą 28.09.07, 21:42 Chyba samiutka jestem tu jak palec. A za mną piękny wieczorny spacer. Księżyc dopiero co wschodził, wielki był nienaturalnie, łypał na mnie swoimi Morzami Oparów, Spokoju, Deszczów i Jasności. Szemrała woda w fontannach, świeciły neony naszego centrum handlowego (sensacja w takim mieście jak nasze), Młodszy był oczarowany światłami (nigdy wieczorem nie wychodzimy, dosłownie oniemiał), Starszy paplał jak najęty ("Mamo, to ja będę Marsem, ty Ziemią, Michał Merkurym bo jest mały,a tatuś Saturnem. Myślisz, że tatuś może być Saurnem? Bo Saturn to kula gazowa, czy tatuś może być kulą gazową? A skąd Pan Bóg miał ten gaz jak to stwarzał?"), Mąż trenował na moim laptopie, czy na Rynku rzeczywiście jest internet (nie było). A mnie się tłukł po głowie Most Świętokrzyski, jejjj Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Ale nas tu mało wieczorową porą 28.09.07, 21:46 Nie jesteś samiutek, ja też tu jestem ...... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Ale nas tu mało wieczorową porą 28.09.07, 22:00 Tak, widzę, że zamieściłaś jutrzejsze czytania. Ale celowo przeczytanie ich zostawię sobie na jutro (choć nie wiem, keidy, bo pracuję( ). Będą mi bliskie, bo mamy Michałka w domu, właśnie jutro obchodzi swoje imieniny (tort jogurtowy i piżamka z ciuchcią Tomkiem) Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Ale nas tu mało wieczorową porą 28.09.07, 22:19 Będę pamiętać o małym solenizancie jutro na mszy. Miłego świętowania! Odpowiedz Link
isma Re: Ale nas tu mało wieczorową porą 28.09.07, 23:50 No tak. To ja moze sie teraz troche pokrece. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Ale nas tu mało wieczorową porą 29.09.07, 09:23 Najlepsze życzenia dla Michałka )) Nasza Gabrysia też ma dzisiaj imieniny Zaraz idziemy na mszę Odpowiedz Link
mamalgosia niedzielny wieczór 30.09.07, 21:39 Widzę, że pobyłyście poszłyście sobie. Spojrzałam na wątek "kto jest kim" - tyle osób, a pisze tak mało Ciężki wieczór u mnie, bardzo ciężki. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: niedzielny wieczór 30.09.07, 21:50 Jeszcze jestem, ale zaraz znikam. Spać mi się chce okrutnie Ale ja ostatnio ok. 21-ej do łóżka się kładę Odpowiedz Link
mader1 no to dobranoc :) 04.10.07, 22:24 "... Nie sądźcie, że prawdziwa modlitwa polega na tym, że dużo się recytuje zewnętrznie, ustami, że odmawia się wiele psalmów i nokturnów, że przesuwa się paciorki między palcami, podczas gdy myśl błąka się tu i tam. Zaprawdę wiedzcie, odrzućcie śmiało wszystkie modlitwy i uczynki, które wam przeszkadzają w modlitwie serca, bez względu na to, jakie one są i jak się nazywają oraz jak wielkie i dobre się wydają .... Jan Tauler " Kazania" Noc już. Odpocznijmy po całym, pracowitym dniu. Dobranoc. Odpowiedz Link
isma Re: no to dobranoc :) 06.10.07, 00:26 No tak, dobranoc, bo ja jutro (dzisiaj )) bede switkiem troche gdzie indziej )). Tak sie zlozylo, ze w pojedynke. "Wejscie w bliskosc z Jezusem i stworzenie wspolnoty z tymi, ktorzy poznali, ze On zyje, umozliwia dolaczenie do licznych oddalonych wedrowcow i pomoc w odkryciu, ze oni rowniez posiadaja dar milosci, ktorym moga sie dzielic. Juz dluzej nie lekamy sie ich smutku i bolu, ale mozemy ich po prostu zapytac "O czym ze soba rozmawiacie, idac droga?" I uslyszymy opowiesc o bezkresnej samotnosci, leku, odrzuceniu, opuszczeniu i smutku. Musimy sluchac, czesto przez dlugi czas, ale pojawiaja sie tez okazje, by w prostych slowach czy gestach powiedziec: "Czyz nie wiecie, ze to, co oplakujecie, moze byc rowniez przezywane jako droga do czegos nowego? Byc moze tego, co ci sie przydarzylo, juz nie mozna zmienic, ale masz jeszcze mozliwosc wyboru przezywania tego." Nie kazdy bedzie nas sluchal, i tylko nieliczni zaprosza nas, bysmy dolaczyli do ich stolu. Rzadko bedzie mozliwe ofiarowanie im zyciodajnego chleba i prawdziwe uleczenie zlamanych serc. Sam Jezus nie wszystkich uleczyl i nie wszystkich zycie zmienil. Wiekszosc ludzi po prostu nie wierzy w mozliwosc radykalnej zmiany i nie jest w stanie zawierzyc spotkanemu obcemu czlowiekowi. Ale za kazdym razem, kiedy dochodzi do prawdziwego spotkania prowadzacego od rozpaczy do nadziei i od rozgoryczenia ku wdziecznosci, widzimy, jak ciemnosc jest rozpraszana i zycie jeszcze raz przebija sie przez granice smierci." Odpowiedz Link
mader1 Re: no to dobranoc :) 08.10.07, 08:56 bardzo to piękne, droga pani. Szkoda, że w pojedynkę... a może dobrze... ? Odpowiedz Link
mamalgosia co robicie? 12.10.07, 20:47 Piszę testy, zerkam na debatę (próbuję się nie denerwować), no i jestem tutaj Odpowiedz Link
isma Re: co robicie? 12.10.07, 21:04 Tez sluchamy debaty. Ale sie nie denerwujemy. Podzeramy ser gryficki, wedzony. M. lamie sobie jezyk na frazie "hyzy zywy wyzel zada wyzszych lyzew". Odpowiedz Link
mamalgosia Re: co robicie? 12.10.07, 21:12 isma napisała: > Tez sluchamy debaty. Skończyła się. W sumie dość łągodna Ale sie nie denerwujemy. Patrz, ja zawsze się denerwuję jak słucham któregokolwiek Kaczyńskiego, nie wiem, co to ze mną jest > Podzeramy ser gryficki, wedzony. > M. lamie sobie jezyk na frazie "hyzy zywy wyzel zada wyzszych lyzew". A nie powinna ona już spać? Moje Chłopaki zapudłowane, ale jeszcze wrzeszczą Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Kto wygrał wg Was? 12.10.07, 21:18 Kto by nie wygrał, to i tak Kaczor Lubię spokój Tuska (choć widać, że w środku go roznosi). Dla mnie on wygrał. Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Kto wygrał wg Was? 13.10.07, 08:28 Wygrał Tusk. Aż sama jestem zaskoczona, bo dwa lata temu puszczały mu nerwy i podczas debat nie był się w stanie opanować. Aż się bałam jak to teraz będzie. Miałam na niego nie głosować, ale muszę powiedzieć, że zaimponował mi w tej debacie. No i do tej pory miałam problem w stylu "nie mam na kogo głosować", może już mam... Muszę to przemyśleć Odpowiedz Link
mamalgosia debata debatą 13.10.07, 09:54 ale to co (i JAK) mowił potem Kaczyński w siedzibie PiS zniechęciło mnie do niego już na amen Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: debata debatą 13.10.07, 10:17 No tak, po debacie to ja już pewnie piekłam chleb... Oświeć mnie Mamałgosiu - co i jak mówił? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: debata debatą 13.10.07, 11:50 Nie, tego się nie da powtórzyć. Ogólnie: wychwalał siebie, poniżał rywala. Ale sposób, w jaki mówił był dla mnie nie do przyjęcia: z taką złośliwością, kpiną, wyższością, lekceważeniem, brrr... Moze powtarzają gdzieś na TVN24, waryo zobaczyć (zażywszy uprzednio któryś z leków antyhistaminowych) Odpowiedz Link
isma Re: co robicie? 12.10.07, 21:22 M.? Skad! Wycieczka tramwajem do centrum, zakonczona przed godzina, da jej prawdopodobnie power do 23. Zreszta, wiesz - u nas to wynika ze specyfiki lokalowej, czyli tych wspolnych 15 m kw.: ona sie tarza po poslaniu i gada do siebie, politycy gadaja do siebie w radiu, ja stukam w laptok, slubny czyta "Zaklete rewiry" ;-O. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: co robicie? 13.10.07, 09:55 Czemu tak jest, że po wycieczce dzieci nie padają na dzioby tylko mają dodatkową energię? Odpowiedz Link
pawlinka Re: co robicie? 12.10.07, 21:30 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/9,80269,4574083.html Odpowiedz Link
mamalgosia Re: co robicie? 13.10.07, 09:56 fajne. Tylko nijak się potem nie przekłada na wyniki wyborów Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: co robicie? 13.10.07, 07:53 > Patrz, ja zawsze się denerwuję jak słucham któregokolwiek > Kaczyńskiego, nie wiem, co to ze mną jest > O. Mam to samo. Może to jakaś alergia? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: co robicie? 13.10.07, 09:57 Może. Na szczęście akurat mam w domu całą masę leków antyalergicznych, isma, który teraz najlepszy? Claritine jako zapobieganie czy Clemastinum jak leczenie istniejącego? Wybory dopiero 21go Odpowiedz Link
isma Re: co robicie? 13.10.07, 10:53 Ja bym sugerowala clemastin - wiesz, te dzialania niepozadane: "umrzec, zasnac..." i obudzic sie po wyborach )) Odpowiedz Link
mamalgosia działanie uboczne 13.10.07, 11:49 Czytałam ulotkę i było m.in. jako działanie uboczne: OSŁUPIENIE. Bardzo mnie to nurtuje, dziś idę na kawę ze studentką medysyny, podpytam, co to ma oznaczać. Ale to osłupienie to chyba pasuje Odpowiedz Link
mamalgosia a Twoja odpowiedź, warszawianko 13.10.07, 09:58 na pytanie "co robicie?" powinna brzmieć: "piekę chleb" Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: a Twoja odpowiedź, warszawianko 13.10.07, 10:14 Aż się głośno roześmiałam. Proszę mnie tak nie szufladkować Jestem duchem i ciałem kurą domową, ale jestem też studentką socjologii, która mocno interesuje się sprawami państwa No dobra, idę do kuchni Odpowiedz Link
mamalgosia Re: a Twoja odpowiedź, warszawianko 13.10.07, 11:51 o, jak się cieszę z Twojego śmiechu Odpowiedz Link
pawlinka Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 21.10.07, 23:30 Myślę, że już mogę, może to nie będzie kryptoreklama, a na pewno nie będę łamać ciszy wyborczej. Moja córka zapytała, czy będziemy głosować na LiD. Odpowiedzieliśmy przecząco. Linka dodała: "Zawsze możecie zagłosować na TESCO" Odpowiedz Link
mader1 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 22.10.07, 07:35 ))))) ucałowania dla córci za to TESCO ))) Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 26.10.07, 14:39 z tego cyklu, dwie osoby płci odmiennej, z rożnych stron Polski koresponują mailami, na czacie... w końcu jedna mówi: spotkajmy sie w REALU!, na to druga, ale jest kłopot, u nas nie ma Reala, może sie spotkamy w Biedronce! Odpowiedz Link
isma O intymnosci 29.10.07, 23:32 No to wieczorny intymny wypis, miod na to, co zamiast serca ma Isma, ktora nie jest idealem i idealow nie poszukuje )): "Byc moze pamietamy te nieliczne sytuacje z naszego zycia, gdy udalo nam sie okazac komus, ze kochamy siebie bez hipokryzji, ze widzimy i akceptujemy zarowno swoje sukcesy, jak i slabosci i cierpienia, doceniamy swoje dobre intencje, ale wiemy, ze czasami kieruja nami nieslachetne pobudki. Pokazalismy wtedy temu komus nie tylko promienna twarz, lecz takze swoja ciemna strone. To wymaga wiele odwagi, ale jednoczesnie otwiera nowy horyzont, pokazuje nowy sposob zycia. Taka ucieczka z zamknietego kregu, czesto opisywana jako doswiadczenie nawrocenia, moze nastapic nagle i niespodziewanie, lub powoli i stopniowo. Jezeli uda nam sie przedrzec na zewnatrz, inni prawdopodobnie beda ironicznie nazywac nas szalonymi idealistami, marzycielami i romantykami - to jednak nie sprawi nam bolu, poniewaz zyskamy nieznana nam wczesniej pewnosc, ze pokoj, przebaczenie, sprawiedliwosc i wewnetrzna wolnosc, to cos wiecej, niz zwykle slowa. Nawrocenie to odkrycie mozliwosci milosci. Milosc nie sprowadza sie do gotowosci do sluchania czy rozumienia problemow innych ludzi, lub do tolerowania ich innosci. Podstawa milosci jest wzajemne wyznanie calej prawdy o sobie, kiedy otwarcie oswiadczamy: "moja sila jest twoja sila", ale takze: "twoj bol jest moim bolem, twoja slabosc jest moja slaboscia, twoj grzech jest moim grzechem". W tym intymnym braterstwie slabych rodzi sie milosc. Kiedy odsloniecie czyjejs najglebszej slabosci staje sie zaproszeniem do dzielenia najbardziej egzystencjalnego doswiadczenia, wtedy wkraczamy w nowy obszar zycia, poniewaz w procesie dzielenia sie slaboscia mozemy pokonac przemoc. Gdy juz mamy rzucic kamien - slowa moga byc tak bolesne jak kamienie - moze sie znalezc ktos, kto bedzie mial odwage zawolac: "Ten kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamien". Jesli jestesmy gotowi uwierzyc, ze pszenica tylko wtedy w pelni dojrzeje, gdy pozwolimy, aby na tym samym polu rosly chwasty, nie musimy sie obawiac kazdego konfliktu i unikac kazdej sprzeczki." Dobranoc! Odpowiedz Link
kulinka3 Re: O umieraniu 30.10.07, 00:12 Chyba mam problem z zakładaniem nowych wątków)? A więc( tak, tak wiem, wiem..)oglądałam program Pospieszalskiego o umieraniu i cieszę się,że ktoś jeszcze potrafi taki program dziś zrobić. Odpowiedz Link
isma Re: O umieraniu 30.10.07, 00:29 O! Od kiedy nie uzywamy w domu telewizora, czyli od jakichs dwoch miesiecy, po raz pierwszy tego zaluje. A co bylo? Odpowiedz Link
kudyn Re: O umieraniu 30.10.07, 12:48 www.itvp.pl/event/wartorozmawiac/ pewnie się za chwilę pojawi ostatni odcinek Odpowiedz Link
kulinka3 Re: O umieraniu 30.10.07, 17:17 Jeśli będzie gdzieś powtórka to gorąco zachęcam do obejrzenia.Wspaniały program o tym, jak odchodzić godnie z tego świata. Pośród rodziny, w prawdzie(!),pojednanym z Bogiem, co nie zawsze znaczy pogodzonym z faktem,że to już teraz.... Świadectwa ludzi z hospicjów, ludzi którym umarły dzieci. Karłowicz wspaniale o postrzeganiu śmierci w dzisiejszym świecie. W dobie helloween i dyń prawdziwe wytchnienie dla ducha. Odpowiedz Link
kulinka3 Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 17:28 Wiecie wczoraj, gdy oglądałam ten program to pomyślałam sobie, ile my tu przy różnych okazjach o śmierci gadaliśmy, ilu spraw dotknęliśmy i tak mi się miło zrobiło, na myśl o naszym forum.... Nie lubię wazeliny, ale lubię Was i bardzo sobie cenię te nasze rozmowy, a ponieważ tempus breve est, to musiałam to powiedzieć)) Odpowiedz Link
isma Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 18:36 Oooooo, cos siostra podejrzanie zagaja )). I ma siostra szczescie, bo juz mialam zapuscic topic o tym, jak to malzenstwo jest dla szeregowcow, a bezzennosc dla sztabu Chrystusowego, ergo podejrzewalam, ze mnie siostra rozniesie przy tej okazji na strzepy, ale skoro siostrze sie tak milo na mysl o nas zrobilo, to nie zapuszcze )). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 18:57 Nie byłaby siostra Ismą, gdyby z 999 punktów nie wyłapała tego jednego, i akurat o nim chciała ze mną pogadać;-P. Inne są do zaakceptowania))? Odpowiedz Link
isma Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 19:11 E, no, powaznie mowiac, to nie to, ze wylapala, albowiem - zgotowawszy sie jak wsciekly azot, kiedy jej punkt ow zacytowano (o! wlasnie, pewien narcystyczny kaplan mianowicie!) - poszla jak po sznurku do regalu i przeczytala w kontekscie, co ja uspokoilo )). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 19:15 Narcystyczny powiadasz)). Chcę ci coś zapuścić na priva, żebyś się utwierdziła w spokoju, ale kurczę, chyba znowu mi ona nie działa(( Odpowiedz Link
isma Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 19:27 Zapusc, zapusc, sprobuj na interie. Ja dzisiaj jak na lato na wszystkie preteksty, pod ktorymi sie moge oderwac od chaltury, to i pralata chetnie poczytam )). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 19:31 Wiesz pracę trza uświęcać, więc nie chcę Cię odrywać)) i wodzić na pokuszenie, ale poszło na gazetę.W rzeczy samej wspomniany prałat. Odpowiedz Link
isma Re: Lubię z Wami rozmawiać..... 30.10.07, 19:59 Dzieki za pralata. Wpisuje sie idealnie w moje biezace klimaty ibero. Mam wlasnie na rozkladzie taka teatralna ramote, w ktorej siedem sakramentow sie wzajem o znaczenie lekko spiera )). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: O umieraniu 30.10.07, 18:14 ww2.tvp.pl/4528,20061211432282.strona Dziś powtórka na Polonii. Odpowiedz Link
kann2 Re: O umieraniu 30.10.07, 17:40 To można pooglądać bez telewizora: www.itvp.pl/informacje/video.html?channel_id=499&site_id=726&genre_id=503&form_id=473&video=28858 Odpowiedz Link
samboraga Re: O umieraniu 30.10.07, 12:37 > Chyba mam problem z zakładaniem nowych wątków)? > A więc( tak, tak wiem, wiem..)oglądałam program Pospieszalskiego o umieraniu i > cieszę się,że ktoś jeszcze potrafi taki program dziś zrobić. No, wiesz... Zakładaj, zakładaj, i koniecznie napisz co było Ja nie oglądałam. Odpowiedz Link
mamalgosia dlaczego lubimy wieczory 06.11.07, 21:24 bo mogę odetchnąć, bo mogę zrobić na drutach parę rządków skarpetek (btw: najlepszy prezent od Mikołaja, jaki może być do skarpetek: nogi), bo wreszcie czuję się bezpieczniej (pod warunkiem, że Mąż w domu), bo w "Na Wspólnej" wymyślili kolejny absurd, bo moi Chłopcy w piżamkach to najpiękniejszy widok świata... "Lubię wieczorną godzinę. Odpływam w mrok i w mroku ginę" Odpowiedz Link
mader1 Re: dlaczego lubimy wieczory 06.11.07, 22:39 bo moi Chłopcy w > piżamkach to najpiękniejszy widok świata... Bo dzieci śpiące spokojnie w łóżkach to najpiękniejszy widok świata. Mają pogodną twarz, ruszają się, uroczo rozkopują, czasem postękają sobie przez sen albo się zaśmieją... Pamiętam jeszcze ostatnie zdania rozmowy z każdym z nich, wspólną modlitwę... Wieczór jest obietnicą rozmowy, na którą nie miało się czasu przez cały dzień... Obietnicą lektury przed snem... Miękkiej poduszki, dobrego filmu dla dorosłych ))) Nocy. Odpowiedz Link
isma Zmeczenie 17.11.07, 23:15 Wypis z Nouwena - dla zmeczonych, padnietych, i poszukujacych nadziei: "Muszę połączyć gdzieś moje małe zmęczenie z wielkim zmęczeniem rodzaju ludzkiego. Jesteśmy ludźmi zmęczonymi, dźwigającymi ciężar, który nas przygniata. Jezus mówi: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście zmęczeni i czujecie brzemię życia. Weźcie na siebie moje brzemię – które jest brzemieniem całego świata – a zobaczycie, że to brzemię jest lekkie.” Głęboko porusza mnie to, że Jezus nie mówi: „Usunę wasze brzemię”, ale: „Weźcie na siebie brzemię Boga”. Co jest zatem brzemieniem Boga? Czy jestem zmęczony po prostu dlatego, że chcę zrealizować swoje zamierzenia i nie mogę tego zrobić, czy też dlatego, że dźwigam coś większego, niż ja sam, coś, co jest mi dane, żeby ulżyć ciężarom innych?" Trzeba zaczac od odespania )). Dobranoc! Odpowiedz Link
mader1 Re: Zmeczenie 17.11.07, 23:21 odeśpij Dobry Człowieku, odespij Jutro będzie nowy dzień, dlaczego nie ma być lepszy niż dzisiejszy ? Odpowiedz Link
pawlinka Re: Zmeczenie 17.11.07, 23:37 Dobrych snów, kochani. Ale niech to nie będzie sen zimowy, skoro już nie może być sen nocy letniej. A w Chorzowie szał! "Polska! Białoooczerwoooni" la la la la... Odpowiedz Link
mader1 Re: Zmeczenie 17.11.07, 23:41 a ja spokojnie, zupełnie spokojnie powiedziałam do męża ( meczy nie oglądam), że wygramy ))) Odpowiedz Link
isma Harmonia mundi 01.10.08, 23:39 Poniewaz nie spie, i poniewaz wypis pazdziernikowy sie podobal, i poniewaz akurat dzisiaj bardzo adekwatnie mi ten tekst zabrzmial, czytany na Plantach ze znajomym, z ktorym... roznimy sie coraz bardziej i coraz trudniej sie nam porozumiec..., to bede kontynuowac: "Przez rozmowe i aktywnosc ludzie daza do tego, by wyjsc ze swej samotnosci oraz podjac probe nawiazania wzajemnych wiezi. Te zewnetrzne odniesienia nie zostaly przez nas, kartuzow, calkowicie odrzucone, jednak bardzo je ograniczylismy. Madrosc plynaca z doswiadczenia kazala nam przeznaczyc pewien czas na rekreacje, ktora ma nam dopomoc w tym, bysmy nie stali sie obcymi dla siebie nawzajem - z delikatnoscia wiec podtrzymujemy dobre wzajemne relacje. Wymaga to jednak pewnego wysilku, poniewaz ilekroc slusznie nawet skierowujemy sie na zawnatrz, tylekroc przekazujemy slowem i czynem tylko niewielka czesc obecnej w nas Bozej prawdy - lichy przekaz, ktory po trosze zawsze jest jakas zdrada, i ktory czesciej nas sobie przeciwstawia niz do siebie zbliza. Ludzie tego swiata, to znaczy ludzie powierzchowni, nie moga sie wzajemnie porozumiec. A straszliwe konflikty pomiedzy nimi, ktore rozdzieraja swiat, sa skutkiem ogromnego braku zycia wewnetrznego. Stajemy sie ludzmi tego swiata w tej mierze, w jakiej jestesmy powierzchowni. Jesli chcemy zachowac dziedzictwo pokoju i radosci, ktore zostawil nam nasz Pan, jesli chcemy ocalic przyjazn duchowa pomiedzy nami, musimy wpierw zapomniec o sobie samym i jeden o drugim, aby odnalezc sie na powrot w Bogu. Bo tylko w nim stworzenia moga sie wzajemnie spotkac i prawdziwie zjednoczyc. Wznym zagadnieniem w tym wzgledzie jest umiejetnosc odroznienia tego, co istotne, od tego, co nie nalezy do istoty. Powiedzielismy juz, ze dobra wola i dzialanie laski, ktore sa czyms podstawowym, moga przejawiac sie w czlowieku na rozne sposoby. Istnieje zycie wiary i milosci wspolne dla calego Kosciola Chrystusowego, a obok niego pewne szczegolne wybory i przejawy entuzjazmu, nienalezace do istoty. Te ostatnie moga byc uzasadnione i miec dobroczynny skutek dla kazdego bez wyjatku. Jednakze chec, by je narzucic wszystkim, i oburzenie, ze tak wiele osob ich nie podziela, biora sie z blednego rozeznania, ktorego konsekwencje sa fatalne dla wzajemnej milosci. Przeniesienie akcentu w kompozycji burzy harmonie. Ta zas wytworzy sie tylko pomiedzy tymi osobami, ktore posiadajac wewnetrzna pasje spraw zasadniczych, maja wyczucie tego, co istotne". Odpowiedz Link
isma Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 10.10.08, 00:04 No, dobrze. Nie spie, chociaz powinnam, bo wlasnie zaczyna mnie nagdryzac moje wcielenie depresyjne. Ono sie charakteryzuje m.in. tym, ze wierszem sie komunikuje )): Dzień taki szczęśliwy, Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie. Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium. Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć. Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć. Co przydarzyło się złego zapomniałem. Nie wstydziłem się myśleć, że byłem, kim jestem. Nie czułem w ciele żadnego bólu. Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle. Mgla byla w Krakowie dzisiaj. A, i "Dar" sie ten wiersz nazywa )). Odpowiedz Link
mader1 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 10.10.08, 08:53 rano też dobrze się czyta Odpowiedz Link
isma Godzina, w ktorej nic sie nie wydarzy 06.12.08, 00:19 Taaa. Moje wcielenie depresyjne nadal komunikuje sie wierszem. Autorowi duzo zawdzieczam, przedwczoraj bardzo mi byl pomocny. Wiec to ponizej nazywa sie "Gwiazda zaranna", i idzie tak: Ten samotny człowiek budzi się gdy morze jeszcze ciemne, a gwiazdy migocą. Wiatr ciepły jak oddech wraca znad wielkiego legowiska morza, słodycz czuć w powietrzu. To godzina, w której nic się nie wydarzy. Fajka zgasła, zaraz mu wypadnie. W nocy słychać tylko jak coś miękko człapie. Samotny nazbierał gałęzi, rozpalił ognisko i przygląda się jak różowieje ziemia. Woda też niedługo będzie jak ognisko, rozpalona. Co może być bardziej gorzkiego od świtu dnia, w którym nic się nie zdarzy? To gorzkie poczucie zbędności. Wygaszona gwiazda spada z nieba, szara niespodzianka świtu; widzi morze, ciągle ciemne mimo płonącego stosu. Przy ognisku, jakby od niechcenia, człowiek grzeje ręce. Gwiazda spada na zamglone wzgórza, żeby zapaść w sen na legowisku śniegu. Człowiek już nie czeka, ale dzień się ciągnie bezlitośnie. Po co słońce wznosi się nad morzem i dzień znów zaczyna długi? Jutro świt też będzie ciepły, światło muślinowe; i wszystko jak wczoraj, i nic się nie zdarzy. Ten samotny chciałby przede wszystkim zasnąć. Teraz, gdy ostatnia gwiazda w niebie gaśnie, on najspokojniej nabija fajkę i ją zapala. Dobranoc. Albo: dzien dobry )). Odpowiedz Link
isma Re: Godzina, w ktorej nic sie nie wydarzy 06.12.08, 23:06 Spod tego samego piora, ale tym razem proza: Jest noc, jak zwykle. Doswiadczasz radosci, ze zaraz pojdziesz do lozka, znikniesz, i ze w oka mgnieniu bedzie dzien jutrzejszy, ranek, kiedy znowu zaczna sie nadzwyczajne odkrycia, otwieranie sie na rzeczy. Pieknie jest isc spac, bo wiadomo, ze sie obdzimy. To najszybszy sposob na to, zeby zrobil sie ranek. Odpowiedz Link
isma Opowiadanie snow 09.01.09, 23:05 No to dalej wierszem: Za dużo morza. Dość już napatrzyliśmy się morza. Pod wieczór, gdy woda traci nie swoje kolory, i wyparowuje w nicość, mój przyjaciel patrzy na nią, ja na przyjaciela, nikt się nie odzywa. Nocą lądujemy w ciemnym kącie jakiejś knajpy i pijemy, każdy w swojej chmurze dymu. On zaczyna opowiadać sny (cokolwiek monotonne, jak szum morza); woda jest w nich tylko lustrem, od wyspy do wyspy, w którym przeglądają się, pokryte kwieciem i wodospadami, góry. Takie też to jego wino; kontempluje, gapiąc się w kieliszek, swoje w nim odbicie, na tle zboczy, co się wznoszą nad równiną morza. Owszem, lubię góry; niech więc sobie mówi o tym morzu, bo tam woda jest tak czysta, że wyjawia każdy kamień. Widzę tylko wzgórza; bliskie czy dalekie łączą, linią ostrą niczym krawędź muru, niebo z ziemią. Zbocza są tam strome, a na nich cierniste winnice spalone słońcem. Podobają się przyjacielowi, ale wolałby je widzieć w kwiatach i owocach, pośród których kryłyby się roześmiane panny, bardziej nagie od owoców. Mnie wystarczą moje sny surowe, nie brak w nich uśmiechu. No więc jutro, zaraz z rana, wybierzemy się na spacer w stronę tamtych zboczy z winnicami, tam znajdziemy śniade, dojrzałe w słońcu dziewczyny, zagadamy... I tak, od słowa do słowa, zjemy im trochę winogron. Odpowiedz Link
isma sw. Piotr z Alkantary, opiekun strazy nocnej ;-))) 10.10.08, 23:43 Taaaa. No wiec odkladam jakze krzepiaca i optymistyczna lekture, jaka jest "Eschatologia w naszych czasach", zeby wam wypisac z Marshalla. O rurce jest przednie, ale moze teraz o kazNodziejach: "W roku 1926 kazdej niedzieli, punktualnie dwadziescia piec minut przed godzina jedenasta, wchodzil przez poludniowe drzwi do kosciola swietego Klodwiga mlody Murzyn i skladal jasnopopielaty kapelusz, zolte zamszowe rekawiczki oraz laske ze srebrna galka na oltarzu sw. Piotra z Alcantara, po czym ustawial sie w polu widzenia akznodziei wyglaszajacego z ambony kazanie i zatapial w modlitwie. Kanonik Litry nieraz czul sie w obowiazku napomniec Murzyna za lekcewazenie slowa Bozego, spoznianie sie na Msze swieta i brak szacunku dla swietego Piotra z Alcantara. Mimo to wdzieczny byl mlodziencowi za regluarnosc, z jaka dopuszczal sie on tych przestepstw. Proboszcz bowiem nie lubiac dlugich kazan - procz wlasnych - zarzadzil, by kaznodzieja uwazal pojawienie sie Murzyna w kosciele za sygnal, iz pora konczyc swe wywody. Tego dnia proboszcz mial nadzieje, ze rozkaz jego nie zostanie spelniony, poniewaz kazanie wyglaszal ksiadz Moune, ktory mial wielki dar krasomowstwa. Cykl jego nauk "O grzechach nowoczesnego Paryza" byl w toku i przyciagal sluchaczy tak, ze zarowno pobliski kosciol swietego Remigiusza, jak i bary "Chatham" i "Ritz" pustoszaly o tej porze. W trzecia niedziele po Zielonych Swiatkach na oltarzu swietego Piotra z Alcantara zabraklo miejsca na kapelusz, rekawiczki i laske Murzyna, wiec mlodzieniec musial powierzyc swoja garderobe sw. Grzegorzowi Cudotworcy. Proboszcz winszujac sobie w duchu, ze pozyskal dla swe parafii tak zlotoustego wikariusza, zasiadl w stallach, przygotowujac sie do sluchania w blogim nastroju." Odpowiedz Link
mader1 Re: sw. Piotr z Alkantary, opiekun strazy nocnej 10.10.08, 23:48 )))) straż nocna Odpowiedz Link
isma Re: sw. Piotr z Alkantary, opiekun strazy nocnej 11.10.08, 00:27 Staram sie, zeby tekst odpowiadal kontekstowi )). Odpowiedz Link
isma Popis lwa, czyli retoryka praktyczna 10.10.08, 23:57 Siedzac obok celebransa ksiadz Gaston usilnie staral sie wzbudzic w swym sercu milosc blizniego w stosunku do ksiedza Moune. Staral sie zapomniec o tym, ze ksiadz Moune zazwyczaj odprawial Msze swieta z niewlasciwym pospiechem i popelnial grube bledy w rytuale. Staral sie zapomniec, ze ksiadz Moune po udzieleniu wiernym komunii swietej trzaskal drzwiczkami tabernakulum. Staral sie zpaomniec, ze ksiadz Moune pomijajac modlitwy dziekczynne wybiegal pedem z kosciola, poniewaz pilno mu bylo zagarnac lwia czesc sniadania przygotowanego dla ksiezy na plebanii. Ksiadz Gaston mowil sobie, ze przyczyna jego niecheci do kazan ksiedza Moune jest, byc moze, zazdrosc, a nie bezstronny sad o ich tresci. "Zeslij kaplanow, zeslij nam swietych kaplanow!" Ksiadz Moune trzepal pospiesznie modlitwy i sprawdzajac, czy duzo osob sie zgromadzilo, strzelal oczyma po calym kosciele w sposob tak wyrazny, ze ksiadz Gaston nie mogl tego nie zauwazyc. Nie mogl rowniez nie spostrzec, ze ksiadz Moune odklepal byle zbyc francuski tekst Ewangelii, a swoj wlansy wyglaszal z emfaza i namaszczeniem. Totez ksiadz Gaston musial wyciagnac nieodparty wniosek, ze ksiadz Moune do swoich slow przywiazuje wieksza wage nizli do Chrystusowych. "Lituj sie nad biednym kaznodzieja i modl sie za niego, albowiem probuje wypowiedziec rzeczy wielkie malymi ustami" - pouczal ksiedza Gastona jego kierownik duchowy, jeszcze za czasow studiow w seminarium. Na prozno ksiadz Gaston usilowal teraz zastosowac sie do tego polecenia i wmowic sobie, ze moze ksiadz Moune w glebi ducha szczerze stara sie przekazac wiernym prawdy Boze. Gdy pierwsze slowa kazania rozbrzmieraly z patosem po kosciele, na twarzy ksiedza Gastona pojawil sie drwiacy grymas i zostal juz na niej, poki kaznodzieja nie umilkl. Ksiadz Moune mowil o tym, jak bardzo grzeszna jest nowoczesna moda w ubiorach kobiet, a zgromadzeni wierni po prostu chloneli jego slowa. Kobiety w sukniach jeszcze krotszych niz te, ktore ksiadz Moune potepial, siedzialy z oczyma wlepionymi w mowce, mezczyzni rowniez sluchali go z uwaga. Ksiadz Moune posiadal sztuke krasomowstwa. Niekiedy podnosil glos do krzyku, niekiedy sciszal niemal do szeptu. To odrzucal glowe w tyl i toczyl wzrokiem po kosciele, to rozkladal ramiona; to znow, wsparty o brzeg ambony i wychylony, wskazujacym palcem godzil w sluchaczy. Ksiadz Gaston musial przyznac, ze byl to bardzo efektowny popis. Odpowiedz Link
mader1 Re: Popis lwa, czyli retoryka praktyczna 11.10.08, 00:03 Nie mogl rowniez nie spostrzec, ze ksiadz Moune odklepal byle zbyc francuski tekst Ewangelii, a swoj wlansy wyglaszal z emfaza i namaszczeniem. Totez ksiadz Gaston musial wyciagnac nieodparty wniosek, ze ksiadz Moune do swoich slow przywiazuje wieksza wage nizli do Chrystusowych. Byle jak albo po prostu bez zrozumienia... Bo czasem i nie na temat ten własny... Ale ja nie mam ostatnio na co narzekać... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Popis lwa, czyli retoryka praktyczna 11.10.08, 00:12 Ajajaj, Mader, coś mi przypomniałaś. Księdza w mojej katolickiej parafii, dwie niedziele temu. Robił coś, za co miałam ochotę w niego cisnąć lichtarzem: czytając Ewangelię podgrywał. Jeden syn z przypowieści mówił "nie pójdę!" tak ekspresyjnie, że brakowało tylko tupnięcia nogą, drugi zaciągał łagodnie "iiiidę, paaaanie", Narrator mówił głosem sztucznie natchnionym, a słuchacze analogicznie naiwnym - no, teatrzyk dla ubogich. Ow ksiądz sam z siebie mówi pękniętym falsetem, który sugeruje różne nieprzyzwoite wątpliwości - ale gdyby czytał spokojnie i z powagą, to i jego głos brzmiałby inaczej... Odpowiedz Link
isma Re: Popis lwa, czyli retoryka praktyczna 11.10.08, 00:22 Ooo ;-(((. U mnie na szczescie koloratkowi sie pilnuja. Ale dla rownowagi jedna swiecka niewiasta pare dni temu czytala w dzien powszedni Ksiege Hioba tak ekspresyjnie, ze myslalam, iz jeszcze moment, a zaleje sie lzami na ambonce i glos jej w scisnietym empatia gardle uwieznie ;-(((. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Popis lwa, czyli retoryka praktyczna 11.10.08, 10:23 A niedziela Palmowa? Gdy Pan Jezus zapiał głosem siostry organistki? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Popis lwa, czyli retoryka praktyczna 11.10.08, 00:04 Rzuć jakąś bibliografią! Kto wydał, kiedy i w ogóle. Bo tekst przedni! Odpowiedz Link
isma Autor, autor! 11.10.08, 00:30 Bruce Marshall. Ta akurat, moja ulubiona, to "Ale i oni otrzymali po denarze". Jest jeszcze kilka innych, PAX to wydawal. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Autor, autor! 11.10.08, 10:21 Popełniał istne arcydzieła. Ale mierne też. Czy czytałaś może "Maj i dziewczyna"? Dla mnie zupełnie niestrawne Odpowiedz Link
isma Pies i milosierdzie 11.10.08, 00:06 On sam wyglosil tego dnia kazanie podczas Mszy swietej o osmej rano. Temat wybral zgola nie sensacyjny: o chrzescijanskim obowiazku wybaczania zniewag. Powiedzial, ze ten nakaz milosci blizniego jest moze najtrudniejszy do spelnienia sposrod wszystkich, jakie Chrystus nam zostawil. Najlepszym sposobem, by sie do niego nagiac, jest rozpamietywanie, jak czesto Bog okazal nam milosierdzie, gdy lamalismy jego przykazania z pobudek zlosliwych i samolubnych lub dla wzgledow ludzkich. Ksiadz Gaston gleboko odczuwal prawde, o ktorej mowil, lecz zdawal sobie sprawe, ze nie potrafi jej dobrze wyrazic. Wierni pokaslywali i wszyscy odwrocili glowy z zainteresowaniem, gdy koscielny wyganial psa, ktory zapedzil sie na srodek glownej nawy. Ksiadz Gaston nie mial nadziei, by chociaz szesc osob sposrod sluchaczy umialo po wyjsciu z kosciola powtorzyc tresc kazania. Przysluchujac sie ksiedzu Moune, ksiadz Gaston uswiadomil sobie niedostatki wlasnej wymowy." Zarty zartami - ale: pamietacie watek o "dobrych" kazaniach? No wiec ja jednak wole, jak kaznodzieja "gleboko odczuwa prawde, o ktorej mowi, choc zdaje sobie sprawe, ze nie umie jej wyrazic". Nawet jesli tresc kazania potrafi powtorzyc jedna osoba )). I na co mi, autorce cudzych przemowien, przyszlo )). Odpowiedz Link
kann2 Re: Pies i milosierdzie 11.10.08, 08:37 isma napisała: Nawet jesli tresc kazania > potrafi powtorzyc jedna osoba )). O choroba(ch)! Nie lubię psów! Odpowiedz Link
isma Re: Pies i milosierdzie 11.10.08, 10:36 No, ze psow nie lubimy, tosmy juz dawno ustalili. Zwlaszcza posidajacych charyzmat kaznodziejski. Co zas do kazan o chorobach, to mylisz sie wielce. O jakies 100 procent, powiedzmy ;-P. Odpowiedz Link
isma bankietowe ABC 11.10.08, 23:16 Ksiadz Paquin po raz pierwszy w zyciu znalazl sie w wytwornym salonie. Salon był pełen pięknych mlodych kobiet, ktore mowily wszystkie jednoczesnie. Gwar ich glosow przypominal swiegot ptakow w galeziach drzew, lecz byl o wiele glosniejszy. Nie mogac zapomniec o swych dziurawych i zakurzonych butach, ksiadz Paquin stal, nieszczesliwy i niezgrabny, z filigranowa filizanka herbaty w reku. Ksiadz Paquin nigdy jeszcze nie pil herbaty i stokroc wolaby dostac kawe. - Prosze ksiedza, te ciasteczka sa pyszne, musi ksiadz sprobowac - powiedziala Gizela. Miala na sobie rozowo-zielona jedwabna sukienke, falujaca przy kazdym ruchu jak woda. Ksiedzu Paquin przyszlo na mysl pytanie, czy swiatowosc Gizeli nadal ogranicza sie tylko do zjadania lodow w okresie Wielkiego Postu. Na tacy, podsunietej przez Gizele, pietrzyly sie rurki z kremem. Ksiadz wzial rurke, jakkolwiek miala apetyt raczej na jedna z kanapek, ktorych mnostwo widzial na innych tacach. Poniewaz w lewej rece trzymal brewiarz, musiala rurke wziac w prawa, razem z filizanka. - Potrzymam ksiedzu te ksiazke - ofiarowala sie Gizela. - Uwaga! Te rurki sa nabite, prosze ksiedza. Z rurka w lewej, a filizanka na spodku w prawej rece, ksiadz Paquin posuwal sie za Gizela przez salon. Nie mogl isc prosta droga. Musial cofac sie, gdy Gizela sie cofala, przeslizgiwac sie naprzod, gdy Gizela sie przeslizgiwala, krazyc labiryntem utworzonym z mlodych kobiet stojacych z filizankami i rurkami lub kanapkami w rekach. Osoby te posiadaly sztuke prowadzenia swobodnie rozmow, mimo ze tak obarczone i w tak niewygodnej pozycji. Posiadaly rowniez sztuke jednoczesnego mowienia i sluchania, co do nich mowiono. Wytworne zycie towarzyskie zdalo sie ksiedzu Paquin sprawa nader skomplikowana. Odpowiedz Link
isma Rozwod & rurka 11.10.08, 23:31 - Tu sobie usiadziemy - oznajmila Gizela siadajac na kanapie i przygladzajc suknie. Ksiadz Paquin usiadl rowniez, lecz zrobil to zbyt gwaltownie. Herbata chlupnela z filizanki na spodek, a kilka kropel prysnelo na sutanne. - Na miejscu ksiedza wlalabym z powrotem herbate ze spodka do filizanki, zanim bym sie wziela do wycierania sutanny chusteczka - poradzila Gizela. - Potrzymam ksiedzu tymczasem rurke. Pocieszajac sie, ze nikt wiecej nie zauwazyl jego przygody, ksiadz Paquin zaczal energicznie wycierac sutanne. Tak energicznie, ze malo nie rozlal ponownie herbaty. W ostatniej chwili przywrocil zachwiana rownowage w filizance. - Prosze mi powiedziec - rzekla Gizela wreczajac ksiedzu jego rurke i brewiarz - dlaczego Kosciol okazuje taka ciasnote pogladow w sprawie rozwodow. Z rurka pelna kremu z jednej rece, z filizanka na spodku w drugiej, z brewiarzem na kolanach, ksiadz Paquin mial pewne trudnosci w znalezieniu odpowiedzi. - To zagadnienie teologiczne - odparl z powaga. - Czy ksiadz nie uwaza, ze mimo wszystko zdrada malzenska musi byc doskonala zabawa? - spytala Gizela, patrzac na mlodego ksiedza bardzo serio. Ksiadz Paquin wlasnie pochylil sie, zeby odgryzc kes rurki. Zaskoczony niezwykloscia pytania Gizeli, ugryzl zbyt mocno. Krem wytrysnal z rurki i chlapnal na sutanne. - Zdaje sie, ze bedzie ksiadz musial znowu uzyc chusteczki - stwierdzila Gizela. - Niech no ksiadz da mi rurke do potrzymania. Mlody ksiadz zawziecie tarl sutanne. Krem zniknal, ale biala plama zostala. - Obawiam sie, ze nie obejdzie sie bez poslinienia, ale najpierw trzeba wyssac krem - powiedziala Gizela. - Nic wielkiego. Bardzo prosty zabieg. Zagadnienie wcale nie teologiczne. - Niestety niezupelnie rozumiem, co pani ma na mysli - rzekl ksiadz Paquin. - Niech ksiadz slucha uwaznie - odparla Gizela. - Jesli ksiadz poslini chustke, nie wysawszy jej przedtem, i bedzie nia tarl sutanne, wetrze ksiadz jeszcze wiecej kremu w material. Dlatego nalezy przede wszytskim wyssac krem, ktory znalazl sie na chusteczce. Mozna to zrobic udajac, ze ksiadz wyciera nos. Ksiadz Paquin wyssal krem z chusteczki - Niech ksiadz przygotuje sline - mowila Gizela. - Powiem ksiedzu, jak nikt nie bedzie patrzal w nasza strone. W porzadku. Mozemy dzialac. Teraz! Ksiadz Paquin splunal w chusteczke. - Prosze teraz trzec plame! - komenderowala Gizela. Ksiadz potarl sutanne, plama znikla. Odpowiedz Link
isma Sonata ksiezycowa 11.10.08, 23:55 - Z kolei naucze ksiedza, jak jesc rurke z kremem bez uszczerbku dla sutanny - oznajmila Gizela. - Zasada pierwsza: nie sciskac rurki w palcach. Ksiadz Paquin ujal rurke nie sciskajac jej w palcach. - Zasada druga: nie zaciskac zbyt mocno zebow przy nagryzaniu - pouczala Gizela. Ksiadz Paquin nadgryzl rurke delikatnie. - Zasada trzecia: jezykiem wygarnac krem z wnetrza rurki tak subtelnie, jakby ksiadz lykal Beethovena - ciagnela Gizela. Ksiadz Paquin wygarnal jezykiem krem z wnetrza rurki tak subtelnie, jakby lykal Beethovena. - A teraz niech mi sie ksiadz odwdzieczy malym wykladem teologii. Ksiadz Paquin zaniepokoil sie znowu. Myslal, ze Gizela jest zbyt mloda i ladna, by mogl z nia rozmawaic swobodnie. Wokol kostki pod jedwabna ponczocha nosila srebrny lancuszek i ksiedzu Paquin wydalo sie to objawem bardzo swiatowej proznosci. Odrywajac wzrok od stop Gizeli, spotkal jej oczy usmiechniete i przyjazne, i to dodalo mu otuchy. - Jedna cecha nowoczesnego swiata uderza mnie szczegolnie - powiedzial z namaszczeniem. - Dawniej, bladzac, ludzie przyznawali, ze zle czynia. Dzisiaj usilnie staraja sie udowodnic, ze postepuja slusznie. Innymi slowy, nowoczesni grzesznicy sa nie tylko zlymi chrzescijanami, lecz rowniez zlymi metafizykami. Wyobrazaja sobie, ze ich praktyki nie tylko zmieniaja obiektywna prawde, lecz rowniez pozbawiaja ich prawa do wierzenia w nia. Odpowiedz Link
isma Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 17.02.09, 23:26 Wierszem: Nie zapomnij poprosic o raj. To nie musi byc w ostatniej chwili ani nawet na krzyżu. Nie zapomnij poprosic o raj proszę... www.youtube.com/watch?v=0WLedpz9a40 Odpowiedz Link
mader1 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 18.02.09, 07:19 wysłuchałam rano... przyda się dzisiaj do roboty ! Odpowiedz Link
samboraga Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 18.02.09, 09:03 dziękuję i za wiersz, i za muzykę Odpowiedz Link
isma Wer seines Lebens viele Widersinne... 24.02.09, 22:31 Kto swego życia niedorzeczne wątki pojedna zgodnie, w jeden sens ogarnie, ten wyprosi z pałacu tych, co czynią wrzawę, inaczej będzie czynił, a ty jesteś gościem, którego wita w pogodne wieczory. Jesteś tym drugim jego samotności, statecznym środkiem jego monologów; i każde wokół ciebie zakreślone koło przydaje mu słój czasu coraz nowy. www.youtube.com/watch?v=lY6eORIi-y0 Odpowiedz Link
isma Spojrzenie powiekszajace serca (zawsze za male...) 06.06.09, 00:48 Mialo byc poetycznie: Zaczynac od nowa, liczyc straty, liczyc poleglych, zaczynac nowy dzien, mimo ze was juz nie ma, ciebie, ktorego dwukrotnie pochowalismy i oplakalismy dwukrotnie, – zyles dwa razy mocniej niż inni, na dwoch kontynentach, w dwu jezykach, na jawie i w wyobrazni – i ciebie o ostrej twarzy i o spojrzeniu, ktore powiekszalo przedmioty i serca (zawsze za male). Nie ma was i dlatego bedziemy teraz wiedli podwojne życie, jednoczesnie w swietle i w cieniu, w jaskrawym sloncu dnia i w chlodzie kamiennych korytarzy, w zalobie i w radosci. Odpowiedz Link
isma Roxana, czyli "usnijcie krwawe sny..." 19.07.09, 22:31 Poniewaz mi sie przypomnialo, nie tylko przy okazji watku o gejach na Litwie: www.youtube.com/watch?v=014AESt5Fy4&feature=related Odpowiedz Link
mader1 Re: Roxana, czyli "usnijcie krwawe sny..." 19.07.09, 22:35 tak dużooo to nas ostatnio w 97 było )))) Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Roxana, czyli "usnijcie krwawe sny..." 19.07.09, 22:37 taki deszczowy wieczór ))) Odpowiedz Link
mader1 Re: Roxana, czyli "usnijcie krwawe sny..." 19.07.09, 22:43 w Warszawie tylko grozi, nie pada. No, może jeszcze w 2007... Odpowiedz Link
mader1 Czajkowski i miłość 20.07.09, 19:10 na nasze forum się bardzo dobrze nadają www.youtube.com/watch?v=o_7CKopnwtc&feature=related Odpowiedz Link
isma Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 28.12.09, 22:53 No tak. Wierszem: byc może powrócimy tam do rozmów które przerwaliśmy tu w najważniejszym miejscu do spotkań które tak ciekawie się zapowiadały lecz zegarek nawoływał do rozstania dobudujemy szyny w nieskonczonośc wszystkim napoczętym podróżom które ugrzęzły w szczerym polu zeschłe strumyki wytrysną na nowo i rozbiegną się we wszystkie strony z wątków porzuconych w pospiesznym marszu wysnujemy zaniechane losy wszystko co przeżyliśmy będzie tam rozrastało sie do niebotycznych rozmiarów pęczniało rozpleniało na naszych oczach splatało i rozplątywało niczym w tropikalnych niestrzeżonych ogrodach i wszystko, czego nie zdązyliśmy ziścic (jakież niewiarygodne historie mieściły sie w spojrzeniach krzyżowanych z przypadkowymi ludźmi i jak szybko przecinaliśmy je nim zdążyły sie wydarzyc) albowiem żyliśmy pospiesznie rozsiewaliśmy tylko ziarna na wiatr nie oglądając się za siebie i wielkie będzie zdziwienie gdy chcąc przeżyc wszystko od początku będziemy sie musieli przedzierac przez niezglebioną puszczę wieczności. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 28.12.09, 22:56 Dlatego teraz trzeba siać, zaczynać, rzucać słowa, myśli, uśmiechy i łzy, nawet jeśli się nie dokończy. Warto zaczynać. Odpowiedz Link
mader1 Re: Ale nas tu dużo wieczorową porą :) n/tx 29.12.09, 09:53 piękne... zbieranie owoców z tych drzewek, które się posadziło albo spoglądanie na przedziwne rośliny urosłe za naszą przyczyną... Obym nie przechodziła przez spaloną ziemię... Odpowiedz Link