Dodaj do ulubionych

Radość w codzienności

08.11.07, 09:40
Niby nc się nie dzieje. Wstajesz, śniadania, ubierania, żadnych
wielkich nieszczęść, tylko za oknem szaro, wychodzisz do pracy czy
zostajesz w domu - robisz to, co zawsze, czynność po czynności...
Czy w takiej monotonnej codzienności można znaleźć radość ? Udaje
się Wam czy macie tego czasem dość ? I dzięki czemu się udaje ?
Ulubiona lektura ? Modlitwy, filmy ? Zakupy ?
Obserwuj wątek
    • kim5 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 09:54
      Lubię stanąć z filiżanką kawy i popatrzeć przez okno. Myślę dobie
      wtedy, że Bóg pięknie urządził ten świat. To właśnie codzienność
      jest nejlepszym źródłem radości, a nie incydentalne chwile - bo to
      codzienność jest zawsze obok nas. Staram się cieszyć tym, co mam,
      miłością bliskich, ciepłym futerkiem kota, bezinteresownym uśmiechem.
      • mader1 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 10:01
        smile
        to piękne, co napisałaś smile
        • kim5 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 10:41
          Dziękujęsmile
          Wiem, że cokolwiek się dzieje, zawsze jest za co dziękować Bogu.
          Nawet jeśli jest trudno, nawet jeśli boli mogę dziękować mu za siłę,
          którą mi dał do przetrwania.
          Paradoksalnie rozwód i rozstanie z byłym mężem nauczyły mnie radości
          ze zwykłych codziennych rzeczy. Czasem trzeba stracić wszystko, żeby
          zobaczyć, jak dużo jeszcze zostało.
          • mader1 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 13:00
            mam wrażenie, ale może się mylę, że Ci, którzy stracili dużo, Ci
            którzy przeżyli w swoim życiu burze, bardziej cieszą się monotonną,
            spokojna codziennością - kiedys trzeba "odpocząć"...
            Ale może się mylę. Może są osobowości, które potrafią się "cieszyć
            byle czym", a inne ciągle musza mieć wyzwania, szarpać się, a
            zadowolenie i spokój przynosza im li tylko zwycięstwa i zaszczyty ?
            • mamalgosia spokój a wiele wydarzeń 08.11.07, 13:38
              Zostałam obdarowana ciekawym zyciem. Ciekawym - mam na myśli, że
              obfitującym w różne wydarzenia, niekoniecznie dobre, ale jest ich
              dużo i często są baaardzo nietuzinkowe. Od dwóch osób usłyszałam
              kiedyś, że zazdroszczą mi tylu wydarzeń w życiu.
              A ja lubię spokój i najlepiej jakby nie działo się nicsmile

              Ale zaraz tu coś zacytuję - skoro jeszcze nie oddałam książki Romy
              Ligockiej i skoro ciagle mam ją pod ręką...
              • mamalgosia Re: spokój czy wiele wydarzeń 08.11.07, 13:49
                Sama ze sobą gadam, ale niech i tak będziewink

                "Obyś żył w ciekawych czasach - mówi stare, nie, nie chińskie
                przysłowie. Upieram się, że żydowskie, tak mówiło się u nas w domu i
                nie wygląda na to, że było to tłumaczenie z chińskiego. Zresztą
                jeśli chodzi o życie w ciekawych czasach, to tego akurat Żydom
                naprawdę nigdy nie brakowało. Dla siebie zaś i na własny użytek
                zmieniłam sobie to powiedzenie na: "Obyś miał ciekawe życie". No i
                takie mam. Jakoś nigdy długo nie było ono spokojne - nie umiałam
                sprawić, aby nic ciekawego i dramatycznego się nie działo.

                Ciekawe życie - przekleństwo czy błogosławieństwo? Przywilej czy
                klątwa? Miotać się, szarpać, ale zwiedzać swoje własne życie z
                ciekawością, jak jakieś muzeum osobliwości - czasem jak gabinet
                średniowiecznych tortur, a czasem jak skarbiec pełen drogocennych
                klejnotów (...)
                Kiedyś, przed laty, odwiedziłam w Lucernie pewnego katolickiego
                pisarza i filozofa. Stare, spokojne, miłe szwajcarskie miasto. I
                taki też był tego starszego pana dom: stary, chyba średniowieczny,
                grube mury, śmieszne okiennice, poczerniałe ze starości drewniane
                stropy. <Tutaj urodzili się moi rodzice, dziadkowie i wszyscy w
                mojej rodzinie. Tu też urodziły się moje dzieci> - mówi gospodarz i
                dorzuca drewna do olbrzymiego kominka.
                Za oknem przepływają łagodne szwajcarskie obłoczki, a ja serce mam
                pełne zazdrości i gardło ściśnięte od płaczu. Myślę o moich
                rodzicach i dziadkach, którzy całe życie tylko pakowali kufry,
                tłumoki z pościelą, tekturowe walizki - pakowali i rozpakowywali...
                <Czytałem pani książki - mówi gospodarz - i zazdroszczę, bo miała
                pani naprawde ciekawe życie. A my tylko tutaj. Zawsze tylko tutaj> -
                wzdycha na pożegnanie. Zazdrości mnie, wiecznemu tułaczowi, a ja
                zazdroszczę jemu. Nigdy nie będę wiedziała, kto ma rację. Ale życzę
                wszystkim, aby zawsze mieli spokojny dom albo przynajmniej zawsze od
                nowa próbowali go sobie stworzyć"
                • mader1 Sama ze sobą :)))) 08.11.07, 16:30
                  > Sama ze sobą gadam, ale niech i tak będziewink
                  Jak ktoś mądrze mówi, to mozna na chwilę zamilknąć .... i dać mu
                  dokończyć smile))))
                  W ciekawych czasach to my wszyscy zyjemy..... ja takie rzeczy
                  apmietam, że kwalifikuje mnie to na weterana smile
                  A życie..... miotało się, miotało, ateraz się trochę " siedzi" z tą
                  kawą... w czasie przeziębienia...
            • samboraga Re: Radość w codzienności 08.11.07, 14:05
              > mam wrażenie, ale może się mylę, że Ci, którzy stracili dużo, Ci
              > którzy przeżyli w swoim życiu burze, bardziej cieszą się monotonną,
              > spokojna codziennością - kiedys trzeba "odpocząć"...

              o, też mi to kiedyś przyszło do głowy, ja szalenie lubiłam jesień, jesienne
              powroty wieczorem zatłoczonym autobusem, rozmazane, mokre światła na
              skrzyżowaniach, mokre szyby, a potem na piechotę do domu w słabym świetle
              latarni - takie to było wspaniale zwyczajne po tygodniach leżenia w szpitalu

              ale chyba obie się mylimywink

              > Może są osobowości, które potrafią się "cieszyć
              > byle czym", a inne ciągle musza mieć wyzwania, szarpać się, a
              > zadowolenie i spokój przynosza im li tylko zwycięstwa i zaszczyty ?
              • mader1 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 16:26
                Ja nie miałam tak dużo tych pobytów, co Ty...
                Ale.... przypominam sobie taki dzień.... pól siedzę, pól leżę ( bo
                wyleżeć mi zawsze było trudno), rozmawiam, marzec był wtedy,
                spojrzałam w okno, a tam.... śnieg prószy... zaniemówiłam ( jak
                wiecie rzadko mi się to zdarza smile, zapatrzyłam się na następny cud w
                moim życiu - ten śnieg... taki nierzeczywisty...
                A potem mąz przychodzi i opowiada ze złością o korkach, o tym, ze
                się spieszył, że ludzie ślizgają się po chodnikach...
                jakie to mi się wydało... no napiszę... piękne... ten cały ruch jak
                w ulu, ta niecierpliwość, to zabieganie, od ktorego oddzielały mnie
                mury, ściana, okna - wszystko nie takie grube smile)))))
                • mamalgosia Re: Radość w codzienności 08.11.07, 21:00
                  Mam w pamięci dokładnie to samo. Moje szpitalne pobyty - te
                  niezwiązane z rodzeniem dzieci - przypadały na okres zimowo-
                  wiosenny. Też kojarzę ten śnieg prószący w pomarańczwym świetle
                  latarni, to jak zazdrościłam ludziom, ktorzy mogą sobie po prostu
                  iść ulicą... Jak w więzieniu. Szłam do kuchni i nie zapalając
                  światła otwierałam okno (wtedy to było możliwe, teraz w szpitalu nie
                  da się otworzyć okien), wdychałam to mroźne wilgotne powietrze. I
                  strasznie, strasznie tęskniłam za wolnością.
      • mamalgosia Re: Radość w codzienności 08.11.07, 13:35
        kim5 napisała:
        To właśnie codzienność
        > jest nejlepszym źródłem radości,

        Dlaczego najlepszym?
        • kim5 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 16:58
          Najlepszym, bo danym w dużych ilościach. Zdarzenia wyjątkowe są od
          czasu do czasu, rzadko - czasem miesiącami nic się nie dzieje. Nie
          chcę czekać na szczęśliwe, wyjątkowe chwile - chcę je widzieć
          codziennie.
          • mamalgosia Re: Radość w codzienności 08.11.07, 21:19
            Dziękuję za wyjasnienei, bo nie zrozumiałąm co miałaś na myśli
    • mamalgosia Re: Radość w codzienności 08.11.07, 13:34
      Mader, nie tylko można, ale trzeba. Czasem przychodzi to łatwiej -
      bo coś samo cieszy. A czasem trzeba sobie pomóc. Żeby Boga nie
      obrazić, że się nie widzi jego darów, albo żeby samemu nie
      zwariować. Dziś dla mnie to były dwa rozdział książki przy porannej
      kawie, potem fakt, że miałam mniej lekcji, potem słowa jednego z
      moich uczniów, potem spacer z Synkami, potem słońce przeglądające
      się w kałuży...
      Zawsze jest się czym zachwycić i zawsze jest się czym ucieszyć.
      Tylko czasem ta proporcja jest bardzo zachwiana - no bo jak się ma
      ucieszyć słońcem w kałuży np. ktoś, komu np. brakło pieniędzy na
      życie na dwa tygodnie przed następną wypłatą.

      Moim zdaniem mając w domu małe dzieci jest się w tej komfortowej
      sytuacji, że zawsze jest coś, co przyniesie radość
      • kulinka3 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 17:22
        A ja po prostu lubię, to co robię codziennie, więc owa codzienność nie jest dla
        mnie jakimś ciężarem czy brakiem.Oczywiście bywają gorsze dni, ale wtedy pomaga
        mi modlitwa,niemyślenie jak mi źle no i inni, którzy słowem,gestem potrafią mi
        przywrócić radość.Często, kiedy przejeżdżam koło hospicjum lub pomyślę o ciężko
        chorych lub o ludziach w naprawdę dramatycznych sytuacjach,wraca mi
        proporcjonalne postrzeganie światawink.I co najważniejsze, często brak radości to
        wynik jakiejś przeszkody miedzy mną a Bogiem.No,ale to już inny temat.
    • maika7 Re: Radość w codzienności 08.11.07, 18:57
      > Czy w takiej monotonnej codzienności można znaleźć radość ? Udaje
      > się Wam czy macie tego czasem dość ? I dzięki czemu się udaje ?

      Ja chyba nie bardzo rozumiem, o czym piszesz. Nasza codziennośc to nasze zycie.
      Najczęstsze sytuacje - powtarzalny rytuał dnia, bez fajerwerków, z poczuciem
      bezpieczeństwa, ciepła i ... radościa własnie.
      Kolejny dzien - kolejny prezent od ... losu wink jeden ładniej opakowany i
      bardziej wyczekany, inny troche chybiony, ale dopóki jestem w "tej grze" to dla
      mnie powód do radosci.
      Powtarzalnośc, szarośc codzienności chyba nigdy nie jest dla mnie szara. Jak sie
      jej przyjrzec, to mieni sie kolorami.

      Chyba nigdy nie będzie mi dośc codzienności - ja ją po prostu kocham.

      smile
      M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka