mader1
19.11.07, 10:53
Mam przyjaciółkę. W Jej rodzinie, nie tej najbliższej u dzieci czy
męża, ale w tej troszkę dalszej, ciągle coś złego się dzieje. Ona,
choć ma swój własny dom, stara się wspomóc rodzeństwo... wiele razy
chodzi zmartwiona, przybita ich problemami...Problemami, którymi
chętnie się z Nią dzielą, oczekując na pomoc.
Czasem patrzę na Nią i zastanawiam się, jak wiele jeszcze można
wytrzymać...