Dodaj do ulubionych

O swojej wierze...

28.03.08, 08:54
We wczorajszej Rzepie papierowej wywiad z Jerzym Zelnikiem

www.rp.pl/artykul/9147,112143.html

ale szczególnie chodzi mi o fragment, gdy opowiada o swojej wierze:

"Są dziś poza sceną ludzie, którzy szukają tylko piękna, twórcy
nieidący na żaden kompromis?

Chyba nie, a coraz więcej tych, którzy dokonują najbardziej
prozaicznych kompromisów, tłumacząc się koniecznością płacenia
rachunków, rodziną, dziećmi. Bezkompromisowość jest możliwa chyba
tylko wtedy, kiedy ktoś wyrzeka się siebie i żyje tylko w łączności
z Bogiem.

A poza Kościołem?

Nie spotykałem świętych na swojej drodze, wszyscy jesteśmy
grzesznikami. Przede wszystkim trzeba się zająć własnymi grzechami.
Nie usprawiedliwiać się cudzymi. Trzeba z samym sobą się rozliczać.
I wystawiać na niełatwe próby. Staram się czasem rzucać sobie kłody
pod nogi.

Bo jest pan osobą religijną.

Przesada. Po prostu chrześcijaninem. Ale czy w sposób miły Bogu?
Okaże się po śmierci.

Czy religijność pomaga w zrozumieniu Don Juana?

Na pewno w rozumieniu granic wolności, które człowiek sobie w końcu
uświadamia, gdy chwyta go rozpacz, strach i czuje kompletne
zagubienie wobec tego, czego nie możemy tu i teraz doświadczyć.

Występując w telenowelach, myśli pan o rachunkach czy o występkach
przeciw etyce zawodowej?

Oczywiście motywują mnie zobowiązania finansowe, ale mimo
niesprzyjających warunków dla uprawiania sztuki walczę o jakość.
Często jednak jest to walenie głową w mur. Nie da się przeskoczyć
ograniczeń scenariusza ani powierzchowności realizacji. Wtedy
rzeczywiście zdrowiej myśleć o rachunkach.

Gdy nieokiełznana zmysłowość postaci wciąga, utożsamiamy się z nią,
ryzykując własną psychikę
Zagrał pan mordercę biskupa Stanisława, Zygmunta Augusta, role
w „Dziejach grzechu” i „Medium”, w których zmysłowość zwycięża
rozsądek. Dlaczego pana tak obsadzano?

Mroki ludzkiej duszy są pasjonujące. To jest tak jak
w „Schizofrenii” Kępińskiego: człowiek opętany chorobą musi
narysować swojego demona, żeby z nim walczyć. Być może również
potrzebowałem takiego rysunku. Niektóre role dawały taką szansę –
żeby wejść głębiej w graną postać, a więc i w siebie. Gorzej, gdy
nieokiełznana zmysłowość postaci wciąga, utożsamiamy się z nią,
ryzykując własną psychikę. Niektórzy, identyfikując się z taki
bohaterami, kierują się i w życiu ich mentalnością.

Pan tak nie żył?

Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie jestem
święty, wiele razy musiałem się spowiadać z tego, że narzucając
sobie i w życiu jakąś rolę, krzywdziłem siebie albo innych. Ale nie
utonąłem w alkoholu i nieodpowiedzialnych stosunkach z kobietami.
Przynajmniej tyle.

A jak ukształtowała pana stosunek do wiary rola faraona, gdy na
planie filmowym musiał się pan zmierzyć z systemem sprawowania
władzy kapłanów, którzy nie unikają manipulacji?

Miałem 18 lat i nie byłem jeszcze chrześcijaninem. Odczuwałem w
sposób, który dziś może jest mi obcy: że kapłani nadużywają swojej
władzy. Jako młody człowiek buntowałem się przeciwko tym, którzy
krępowali ruchy mojego bohatera. Nie zauważałem, że kapłani byli
mądrzejsi od faraonów i mieli większą wyobraźnię polityczną.
Potrafili przewidywać, korzystając z pouczającej przeszłości."

Mówi o swoje wierze " przy okazji", spokojnie...

------------

Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
Wychowanie w wierze
Obserwuj wątek
    • otryt Re: O swojej wierze... 15.04.08, 09:20
      Lubię bardzo Jerzego Zelnika. Wszystkie bez wyjątku koleżanki z
      mojej klasy się w nim kochały. Kilka lat temu Jerzy Zelnik w naszym
      kościele parafialnym czytał "Ewangelię św. Jana" w ramach
      cyklu "Verba Sacra". Wśród kilkunastu wybitnych aktorów, którzy w
      tym uczestniczyli był chyba najlepszy. To było bardzo piękne
      świadectwo wiary. Spośród innych aktorów świetnie wypadła Maja
      Komorowska, Teresa Budzisz Krzyżanowska. Rewelacyjnie
      czytała "Dzienniczki św. Faustyny" Dorota Segda.
      • mader1 Re: O swojej wierze... 15.04.08, 10:36
        Nie kochałam się w Zelniku smile

        A teraz przeczytałam następne wyznanie wiary. Słowa Fronczewskiego
        na pogrzebie Gustawa Holoubka za " Gościem Niedzielnym"
        "Pozostawiasz nas w czasach kryzysu słowa, kiedy człowiek zastanawia
        się nad Boskością Chrystusa, mówi o " Bogu urojonym", próbuje
        przypisać historii kłamstwo i blef, o miłości mówi jak o przedmiocie
        ewolucji, podobnej skrzydłom ptaków i płetwom u ryb. Zastanawiamy
        się czy przypadkiem nie zostaliśmy bezmyslnie wrzuceni z nicości w
        nicość. Chcę powiedzieć teraz, bo nie wszystkie rozmowy udało nam
        się dokończyć (...), chcę powiedzieć za Ciebie, bo nie wiem czy
        zdążyłeś, ponieważ byłeś zajęty żmudnymi i trudnymi przygotowaniami
        do podróży, (...) Chcę powedzieć " Wierzę w boga Ojca
        wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi..."
        • nati1011 Re: O swojej wierze... 15.04.08, 12:08
          Właśnie o Fronczewskim miałam napisać smile))

          Pewnie tego nie przeczyta, ale chciałam Mu bardzo, za to wyznanie
          wiary podziękować. JEmu, a także Ireneuszowi Krosnemu, któreg tez
          ostatnio kilka razy widziałam w mediach mówiącego tak prosto i
          pieknie o swojej wierze. Dziękuję za te świadectwa i wiele innych.
          Cieszę się że Bóg jest ważny także dla tych na świeczniku, ludzi
          kultury, sztuki, nauki, polityki..... Ostatnio tak mało te
          świadectwa są widoczne, ale świadomość, ze są jest dla mnie bardzo
          ważna i pocieszająca gdy po raz kolejny oglądam czy słucham
          Senyszyn, Olejnika, Jarugi, Środy, Gretkowskiej.... Wiem wtedy, że
          obok nich sa tez ludzie prawi, dla kórych dekalog nie jest powodem
          do wstydu lecz do dumy i wiary. Dziękuję.
          • otryt Re: O swojej wierze... 16.04.08, 09:38
            nati1011 napisała:

            >Dziękuję.

            To i ja podziękuję. Można powiedzieć, że mam już swoje lata i o
            mojej wierze bądź niewierze nie decydują świadectwa ludzi znanych z
            pierwszych stron gazet. Ale gdy byłem dzieckiem, to w
            komunistyczbnej szkole słyszałem, że wiara to zabobon, przeżytek, że
            ludzie prawdziwie światli dawno już od Kościoła odeszli. Jednak mimo
            wszystko, cieplej robi się na sercu, gdy znani ludzie należą do
            naszego Kościoła.

            Przed laty, którejś letniej niedzieli postanowliśmy zrobić wycieczkę
            do Dębek. Połączyć kąpiel nad otwarym morzem, spacer po lesie i
            wieczorną Mszę św. odprawianą przez ks. Mieczysława Malińskiego.
            Mały drewniany kościółek nie mieścił wszystkich letników, ławki były
            wystawione także na zewnątrz w plenerze. Po mszy okazało się, że
            wymieniałem znak pokoju z Anną Nehrebecką, obok której stałem.
            Dopiero po mszy żona mi o tym powiedziała. Ja już tak mam, że nie
            przyglądam się ludziom.sad
        • otryt Re: O swojej wierze... 16.04.08, 09:18
          mader1 napisała:

          >Nie kochałam się w Zelniku smile

          Takie masowe uwielbienie nastąpiło po premierze filmu "Faraon".
          Wtedy moje koleżanki miały po naście lat.

          >A teraz przeczytałam następne wyznanie wiary. Słowa Fronczewskiego
          >na pogrzebie Gustawa Holoubka za "Gościem Niedzielnym"

          To było niesamowite świadectwo. Widziałem to w telewizji. 5 dni
          później powtarzała to TV Polonia. Chciałem to zareklamować na forum,
          jednak się powstrzymałem.

          Wyznanie wiary za siebie i za swojego przyjaciela Holoubka. Przyszło
          mi na myśl, że coś podobnego dzieje się na chrzcie, gdy rodzice
          wyznają wiarę w imieniu swoim i dziecka, które jeszcze tego zrobić
          nie potrafi. Fronczewski niezwykle wzruszony, każde zdanie Credo
          podawał jak największy skarb warty osobnego pochylenia nad nim.

          Moje ostatnie rozważania wielkopostne też dotyczyły "Wierzę w Boga".
          Czy zastanawiamy się, co tak naprawdę znaczą poszczególne zdania?
          Czy jest to martwy zapis, który trzeba nauczyć się na pamięć? Setki
          lat ludzie rozmawiali i czasem ostro dyskutowali w Kościele nad
          naturą boską i ludzką Chrystusa. Zastanawiali się nad tą Tajemnicą,
          w jaki sposób Chrystus jest i Bogiem i człowiekiem jednocześnie?
          Ostatnie wydarzenia jakoś zachęciły mnie do głębszego poznania prawd
          wiary, tak jak dawniej rozmowy ze świadkami Jehowy zmobilizowały
          mnie do czytania Pisma św, bo obnażyli moją nieznajomość. Nie
          oznacza to oczywiście, że przyjąłem ich nauki. Mowa pogrzebowa
          Fronczewskiego znów poruszyła tę strunę.



    • ese1 Re: O swojej wierze... 15.04.08, 14:52
      dzieki, rzeczywiscie czyta sie z ciekawoscia
      • ekan13 Re: O swojej wierze... 18.04.08, 01:32
        Bardzo pokrzepił mnie Fronczewski tą mową, zwłaszcza, że wpierw w GN przeczytałam artykuł Joaany Najfeld "Pornografia na kościołach, czyli tolerancja po gejowsku".
        W dzisiejszym swiecie, takie postawy ludzi własnie ze świecznika sa o tyle ważne, że nie pozwalają ulec złudzeniu, że wiara to takie opium dla ludu jak jednak w wiekszości mediów próbuje się pokazać.

        Dołączam sięc do grona wdziecznych.
        • otryt Fronczewski i Obama 18.04.08, 08:49
          ekan13 napisała:

          >W dzisiejszym swiecie, takie postawy ludzi własnie ze świecznika sa
          >o tyle ważne, że nie pozwalają ulec złudzeniu, że wiara to takie
          >opium dla ludu jak jednak w wiekszości mediów próbuje się pokazać.

          To prawda. Trochę byłem zły na dziennikarzy, że nie pokazali w
          dziennikach Fronczewskiego (może jednak przegapiłem?). Widziałem to
          w audycji Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". W oczach wielu
          osób - zapewne także i z tego forum - uchodzi ona za oszołomską,
          niewiarygodną i tendencyjną. Pisał o tym także GN. To nie są
          najbardziej opiniotwórcze media ani audycje.

          Z drugiej jednak strony atmosfera w kraju jest taka, że pokazanie
          tego w głównych mediach i dziennikach spowodowałoby może skutek
          odwrotny, odebrane zostałoby jako ostentacja a nie piękne
          świadectwo, także świadectwo przyjaźni.

          Skoro piszesz o opium dla ludu przytoczę słowa Baracka Obamy -
          jednego z kandydatów na stanowisko prezydenta USA. Wygłosił on je na
          kilka dni przed wizytą papież w Ameryce. Według niego religia
          stanowi obok pistoletów i ksenofobii ucieczkę dla sfrustrowanej
          biedoty. Liczę na to, ze przegra te wybory.


          • ekan13 Re: Fronczewski i Obama 18.04.08, 16:20
            Myślę Otryt, że nie przegapiłeś, ja jestem maniakiem wszelkich serwisów informacyjnych i owszem, był fragment mowy Fronczewskiego, ale bez Credo.
            Nie wiem, czy pokazanie tego w mediach byłoby nazbyt ostentacyjne, ale mogłoby rzeczywiście wywołać komentarze nadwornych antykatolickich wieszczów. Przecież ostatnio głównie słyszy się o Kościele w kontekście kryzysu, a najbardziej rozstrzasają się nad tym osoby niewiele mające wspólnego na codzień z Kościołem.
            Następny tredn to wszelkie wywiady, programy i komentarze z udziałem Tomasza Wiecławskiego, który dopiero w chwili głośnego odejscia od koscioła stał się jego głównym recenzentem i autorytetem w jego ocenie.
            Obama póki co tymi słowami nie wpisuje się trafnie w odczucia jakie
            towarzyszą pielgrzymce papieża, które w wiekszości sa bardzo pozytywnesmile
            • nati1011 Re: Fronczewski i Obama 18.04.08, 19:52
              ja też oglądam informacje, nie było tego. żałuję, ze mogłam o tym
              tylko przeczytać.

              A co do Obamy - u nas też paru takich jest - nie trzeba ich szukac
              za oceanem. smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka