Dodaj do ulubionych

Wątek mocherowy

15.04.08, 22:41
Szlag mnie trafia. Sezon jest komunijny, na wielu forach wątki,
głównie skupiające się na prezentach i strojach. I mnóstwo rodziców
narzekających ( w uproszczeniu), że Kosciół czegos tam wymaga,
chodzenia na mszę na przykład (to nie jest zadne odniesienie do
tutejszego watku, chodzi w ogole o uczęszczanie do kościola...),
albo znajomości pacierza. A dziecko niewierzące, po co mu to?
No, nie rozumiem . Tzn. rozumiem, ze posylaja dziecko na religię, bo
sa konformistami. Albo, zeby dziecko miało białą sukienkę. Ale
wychowywac dziecko w az takiej hipokryzji. Sukienka wazniejsza od
moralnosci?
Kiedy prosilam rodziców, abym mogła iść do komunii, zapytali, czy
jestem wierzaca. powiedziałam, ze nie. Mama wtedy powiedziała "To
nie wolno ci oszukiwać księdza".
I pamietam to ..... lat. I jestem wdzięczna za to, że nie pozwolili.
Obserwuj wątek
    • elwinga Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 09:21
      Verdano, merytorycznie zgadzam się w 100%, ale błagam... MOHEROWY!
      • verdana Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 12:42
        No, zdecydowanie moherowy!!!
    • nati1011 Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 09:47
      Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Choć w dzisiejszych czasach
      raczej diabłu swieczkę, a Bogu ogarek.

      Mądrych masz rodziców verdano. Choć myślę, ze raczej oszukuje się
      samych siebie, a to chyb ajeszcze gorsze niż oszukiwanie kogoś
      innego.
    • minerwamcg Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 12:30
      Tak i nie. Jakoś tak jest, że piętnując obłudę religijną "dokłada"
      się przy okazji samej religijności. I potem wychodzi, że "wszyscy"
      robią komunie na pokaz, "wszyscy" uają pobożnych, "wszyscy" sa
      niewierzący, tylko się boją do tego przyznać, żeby ich wierzący
      (oczywiście na pokaz, prawdziwie wierzących nie ma) nie zadziobali.
    • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 13:44
      My I Komunię Św mieliśmy w zeszłym roku, czeka nas jeszcze jedna i
      powiem tak: w życiu nie widziałam takiego kociokwiku jaki
      zaprezentowały mamusie dziewczynek. Dyskusje o rodzaju wianka nie
      miały końca, buty za 600 zł to już był totalny odpał. Sama miałam
      dzieczynkę do tej Komunii i powiem szczerze, że po prostu byłam w
      szoku słuchając niektórych mamuś. Na porządku dziennym były także
      pretensje o próby komunijne (4 sztuki po 2 godziny), bo to jest
      męczenie dzieci itd, ale te same mamusie potrafiły biegać 4 soboty z
      rzedu w poszukiwaniu butów komunijnych!
      Niestety to wszystko stoi na głowie sad
      • alex05012000 Re: Wątek moherowy 16.04.08, 14:24
        nas czeka komunia w przyszłym roku... ja już sie martwię i boję o
        ten "cyrk" co będzie...
        ja osobiście jestem za tym aby było prosto, tanio i skromnie,
        najważniejsze co duchowe, ale wiadomo jak jest....
        też mam córke ale chłopczycę, krótkie włosy, ta to żadnego wianka
        nie włoży, białę buty to najchętniej adidasy, zresztą ona teraz ma
        nogę nr 35, więc będzie kłopot, bo powyzej to tylko ślubne z
        białych... sukienkę ubierze, choć ja wolałabym albę, ale jak mi
        zaśpiewają 200 czy więcej złotych za sukienkę na 1 tydzień... to nie
        wiem... podobno muszą być takie same...
        co do prezentów to może liczyć na jakieś drobiazgi ode mnie (od
        rodziców) i mojej mamy... innej rodziny nie mamy, chrzestni też
        raczej drobiazgi/symbolicznie, biblię bardzo ładną dziecięco-dorosłą
        ma, biżuterii dewocjonalnej i innej nie uznajemy, rower na razie ma,
        laptopa/komórkę dostanie używane kiedyś, za rok/dwa/trzy... ale to
        nie "prezent"... nawet nie byłoby czego jej kupować, hi,hi...
        przyjęcie w domu, na maximum 7-8 osób... po prostu obiad...
        natomiast przerażają mnie te ogólnokościelne przygotowania, wydatki
        i fundowanie prezentów dla parafii, księży, katechetów i połowy
        miasta... przy okazji musze pogadać z jakąś mamą z naszej szkoły z 3
        klasy co mają to za sobą...bo jalubię wiedzieć na czym stoję...
      • paszczakowna1 Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 16:03
        > szoku słuchając niektórych mamuś. Na porządku dziennym były także
        > pretensje o próby komunijne (4 sztuki po 2 godziny), bo to jest
        > męczenie dzieci itd, ale te same mamusie potrafiły biegać 4 soboty z
        > rzedu w poszukiwaniu butów komunijnych!

        Ba, nie wiem jak te konkretnie próby komunijne wyglądają, ale niejednokrotnie
        jest to inna strona tego samego medalu - chodzi o to, żeby "wyglądało". Żeby
        ładnie dzieci podchodziły, żeby kwiatki, żeby wierszyki... Dlatego wydaje mi
        się, że osoby (przede wszystkim chodzi mi tu o osoby duchowne, nie bierz tego do
        siebie) piętnujące starania rodziców w kierunku "upiększenia" powinny się dobrze
        przyjrzeć, jak same do tego podchodzą. Czy przypadkiem oprawa uroczystości nie
        dominuje nad jej sensem także i z tej strony. Bo na "próby komunijne" narzekają
        i bardzo zaangażowani duchowo rodzice.
        • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 17.04.08, 14:09
          Wiem o co Ci chodzi. Nie, to nie było tak, dzieci uczyły się w tym
          czasie piosenek, faktem jest, że ćwiczyły też wchodzenie do
          kościoła , zajmowanie miejsc itd, ale nie była to jakaś małostkowa
          musztra w stylu prawą nogą marsz, lewą ręką wręczyć kwiat itd. Nic z
          tych rzeczy. Akurta te pretensje zgłaszała mama, która przymierzyła
          z dzieckiem kilkadziesiąt par butów, bo zawsze było coś nie tak, a
          to obcasik, a to sprzączka itp, więc naprawdę musiała się za trymi
          butami nabiegać i to dziecię biegało razem z nią. W sumie się nie
          dziwię, że potem była padnięta na próbch.
    • isma Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 13:50
      Tez mysle, ze i tak i nie. Ale dzisiaj to nie mam nastroju, bo
      wlasnie zaczelam sezon imieninowy, niespodziewanie zreszta w
      komunijnym kontekscie.
      Umawiam sie wczoraj wieczorem na impreze pracowa (jestem na opiece
      na chora M., wiec musze na te impreze ekstra do pracy po pracy
      zjechac).

      Ja: to moze we czwartek (w domysle - mam zrobic zarcie, troche mi to
      zajmie)
      Kolega (goral spod Zywca, w calym bogactwie implikacji tego faktu):
      nieee, we czwartek nie moge, lepiej w piatek.
      Ja: w piatek to raczej nie. A dlaczego nie mozesz we czwartek?
      Kolega: No bo maly ma komunie, i we czwartek wieczorem jest
      spotkanie z ksiedzem. No to przeciez nawalony do ksiedza nie pojde.
      Mowie ci, lepiej zrobmy w piatek, bedzie sie mozna porzadnie napic...

      ...no, wiec w rezultacie impreza jest we srode, czyli zaraz. Zbieram
      wlasnie sloiki z salatkami wink)).
    • nati1011 Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 14:44
      nie wiem tylko dlaczego wątek moherowy a nie komunijny smile))

      Za cąły cyrk w dużej mierze odpowiadają rodzice. Chociaż od czasów
      wprowadzenia alb i tak jest trochę lepiej. Chociaż nie rozumiem,
      dlaczego nie można po prostu wprowadzić nakazu alb, albo 2 grup w
      albach i bez. W rezultacie u nas są 2 grupy mieszane. A niektóre
      sukienki.... To juz ślubne sa skromniejsze. Buty na szpilkach,
      wiązanki ślubne... prezenty tez jak z kosmosu. Funkcje mają
      wszystkie dzieci. To chyba i tak lepsze niż kiedyś, gdy czytały lub
      dawały kwiaty tylko te "lepsze" niekoniecznie religijnie. Jako
      dziecko odbieraliśmy to za dużą niesprawiedliwość, że dzieci lekarzy
      czy nauczycieli sa traktowane wyraźnie lepiej, ood nas, szaraczków.

      U nas na komunii najlepsza była 1 mamusia. Pęłna pretensji do
      wszystkich i wszystkiego. Na 1 ze spotkań byo spotkanie z
      fotografem. Miał robić film i sprzedawać potem kopie. Cena 25 zł za
      sztukę - więc w miare umiarkowana (zwłaszcza, że miało być 3
      kamerzystów, a dzieci ok 60). I wtedy ta pani wstaje - w obecności
      siostry i forografia - i proponuje, by kupic tylko 1 kopię, bo ona
      potem może dla wszystkich zrobić kopie po 5 zł a nie po 25. uncertain

      Z drugiej strony my mielismy komunie na 35 osób. W domu, robiona
      przeze mnie. Po prostu chciałam by wszyscy bliscy byli wtedy z nami.
      A lokal to - wg mnie - nie miejsce na takie imprezy. Było ciasno ale
      swojsko smile)
      • verdana Re: Wątek moherowy 16.04.08, 15:11
        Moherowy, bo jak osoba niewierzaca zaczyna się denerwować, ze
        niewierzacy posylaja dzieci do komunii to chyba inaczej nie da sie
        tego nazwać...
        • twoj_aniol_stroz Re: Wątek moherowy 16.04.08, 15:48
          Hipokryzja? Tylko nie umiem tego nazwać w zestawieniu ze słowem
          wątek, jakoś nie mogę zrobić przypadku hipokryzyjny? hipokryczny?
          Jaki jest ten wątek komunijno moherowy?
          • twoj_aniol_stroz Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 16.04.08, 15:50
            Rzecz jasna nie o przypadek szło tylko o przymiotnik, ale u nas
            właśnie burza trwa, więc pewnie mi styki nie kontaktują w zwiazku z
            wyładowaniami atmosferycznymi smile)))))
            • verdana Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 16.04.08, 15:57
              Hipokryzyjny - podoba mi sie!
              • twoj_aniol_stroz Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 16.04.08, 16:07
                A swoją drogą moherowy, bo Ty się zaliczyłaś w tym wypadku do
                moherowców? Bo jakoś w moherach hipokryzji nie widzę, ale może ja
                czegoś nie dostrzegam smile
                • verdana Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 16.04.08, 16:20
                  ja niestety, w autentycznych moherach dostrzegam całe mnóstwo
                  hipokryzji. Np. w wypadku milosci bliźniego swego. Ale to inny
                  temat.
                  • twoj_aniol_stroz Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 17.04.08, 13:56
                    Aaa, dobra rozumiem. To trzeba by było zdefiniować pojęcie moher, bo
                    ja siebie do takich zaliczam, a daleka jestem od potępiania
                    (przynajmniej tak mi się wydaje)
                    • a_weasley Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 17.04.08, 23:25
                      twoj_aniol_stroz napisała:

                      > Aaa, dobra rozumiem. To trzeba by było
                      > zdefiniować pojęcie moher,

                      A także hipokryzję, w szczególności odróżnić ją od niekonsekwencji.
                      Kiedy słyszę, jak osoba niewierząca zajmuje się ocenianiem, czy wierzący są
                      prawdziwi czy hipokryci w zależności od tego, czy tak jak ona rozumieją miłość
                      bliźniego, nóż otwiera mi się w kieszeni. I wcale nie dlatego, że rzecz się
                      dzieje na forum, gdzie niewierzący jest gościem. Raczej dlatego, że za dużo
                      bywałem na forum "Ślub i wesele". Jeśli chrześcijanin powie komuś, że postępuje
                      niewłaściwie, niechybnie zostanie oskarżony o hipokryzję i inkwizytorstwo.
                      • twoj_aniol_stroz Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 18.04.08, 14:45
                        A też bywałam na forum "Ślub i wesele", więc wiem o czym piszesz smile))
                        Tak pojęcie hipokryzji jest tez różnie definiowane, za to jakim
                        wygodnym epitetem jest hipokryta smile)) Zawsze można użyć jak już
                        brakuje argumentów smile
                        Ale to co przytacza Verdana w kwestii Komunii Św akurat mnie podpada
                        pod hipokryzję, ale może właśnie tylko mi smile)
                        • a_weasley Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 18.04.08, 21:09
                          twoj_aniol_stroz napisała:

                          > Ale to co przytacza Verdana w kwestii Komunii Św
                          > akurat mnie podpada pod hipokryzję, ale może
                          > właśnie tylko mi smile)

                          Mnie posyłanie dziecka do I Komunii przez osobę niewierzącą może podpadać pod
                          kilka rzeczy. Zakłamanie na przykład (wierzyć nie wierzę, ale co się będę
                          wyłamywał). Albo kompletne niezrozumienie, o co w tym wszystkim chodzi (no bo
                          niby co za problem, łamiemy się opłatkiem, bo tradycja, święcimy pokarmy, bo
                          tradycja, ślub w kościele, bo tradycja, pogrzeb z księdzem, bo tradycja, to i
                          dziecię do I Komunii poślemy, też tradycja).
                          Samo to, że się wokół obrzędu religijnego urządza uroczystość rodzinną, nie jest
                          niczym zdrożnym.
                          Problem zaczyna się, kiedy obrzęd staje się głównie okazją do spędu. Naprawdę
                          duży problem - kiedy się to, co się za onym obrzędem kryje, ma za nic, i liczy
                          się TYLKO cała ta rodzinno-tradycyjna otoczka.
                          • twoj_aniol_stroz Re: Nie przypadku tylko przymiotnika ;) 21.04.08, 17:29
                            No, ale co w sytuacji kiedy pozornie normalni ludzie, chodzący do
                            koscioła nagle dostają fioła, nie liczy się nic oprócz butów
                            (sukienki i wianki te same, więc szał odpada), restauracji i
                            fryzjerki zamówionej na 6.00 rano, żeby zdążyła córkę uczesać na
                            komunię o 10.00? To już nie wiem co to jest, ale z boku wygląda
                            koszmarnie.
      • mama_kasia Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 18:57
        > Za cąły cyrk w dużej mierze odpowiadają rodzice.

        Wydaje mi się, że jednak nie - przynajmniej nie w kościele sad
        A to mnie najbardziej obchodzi, bo co w domu, to niech każdy robi,
        jak uważa za stosowne.
        Natomiast tego, co w kościele się dzieje zrozumieć nie potrafię sad
        • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 17.04.08, 14:03
          Bo to chyba zależy od parafii. W naszej było właśnie tak, że cala
          szopka była nakręcana przez szurnięte mamusie z ambicjami.
          DOchodziło do absurdów, kiedy siostra przygotowująca dzieci prosiła,
          żeby mamusie nie uczyły dzieci modlitw zanim nie zostaną wyjaśnione
          na religii. Tak było przy 10 przykazaniach i prawdach wiary.
          Zwłaszcza dla niektórych mamuś okazała się atrakcyjną ta kwestia o
          Bogu sprawiedliwym co za dobre wyznagradza a za złe karze i zrobiły
          sobie bat na dziecko w postaci twierdzenia, że Bóg ukarze. Zanim
          siostra wyjaśniła "z czym to zjeść" część dzieci już żyła w strachu,
          że zaraz Bóg je za coś ukarze.
          • isma Re: Wątek mocherowy 17.04.08, 17:38
            Eeeee? Ja bardzo przepraszam, ale pomysl, zeby nie pozwalac rodzicom
            na uczenie dzieciecia modlitw czy Dekalogu uwazam za idiotyczny. Z
            calym szacunkiem, ale od wychowania w wierze po pierwsze jest
            rodzic, a po drugie katecheta.
            • verdana Re: Wątek mocherowy 17.04.08, 17:54
              Hmm... to do ukonczenia 9 lat dziecko ma nie znać modlitw???? No,
              przpraszam, ale w tym wieku to nawet ja znałam....
            • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 14:58
              Ismo, źle zrozumiałaś to co napisałam. Pisałam o bardzo wygodnym dla
              rodziców nauczaniu modlitw, a właściwie tylko wybiórczych modlitw,
              np. Bóg jeste sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za
              złe karze. Rodzic natychmiast dodawał uwagę, że zobaczysz jak Pan
              Bóg cię ukarze jak nie będziesz słuchał mamusi!
              Siostrze właśnie chodziło o tego typu nauczania, kiedy dziecko
              dowiedziało się czegoś co kompletnie jest niezgodne z nauką Kościoła
              (natychmiastowa kara Boga) a jest bardzo wygodnym batem dla rodzica.
              Okazało się, że były też inne "kwiatki" w stylu, że w niedzielę do
              kościoła to dzieci powinny chodzić a dorośli to już nie, bo
              przykazania dotyczą głównie dzieci!! Kolejna atrakcja dotyczyła
              spowiedzi, kiedy to jedna z mamuś powiedziała córce, że podczas
              spowiedzi ksiądz na nią nakrzyczy, że była taka niedobra i ma dużo
              grzechów. Siostrze właśnie chodziło o różne głupoty, które
              wygadywali rodzice, a które potem dzieci powtarzały innym dzieciom
              wywołując sensację.
              Ismo, to, że Ty wiesz trochę więcej o wierze, żyjesz nią i jest ona
              dla Ciebie ważnym elementem w życiu nie oznacza, że każdy człowiek
              posyłający dziecko do I Komunii Św też funkcjonuje na tej zasadzie i
              właśnie siostra miała takie osoby na uwadze. A jak bardzo takie
              idiotyczne uwagi o karach boskich mogą się wlec za człowiekiem to
              świadczy choćby wątek o karze boskiej, który całkiem niedawno był
              dyskutowany. Podobnie z wmówioną "traumą" spowiedzi, czy
              koniecznością chodzenia do kościoła zarezerwowaną tylko dla dzieci.
              • isma Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 16:48
                Nie, to niezupelnie tak. Ja oczywiscie rozumiem okolicznosci, o
                jakich napisalas. Byc moze w danej sytuacji to bylo po prostu
                gaszenie pozaru. Ale ja sie zastanawiam w perspektywie troche
                szerszej.

                Bo... znacznie latwiej jest Kosciolowi - pisze ogolnie, bo zaraz mam
                kolejna imieninowa ture - nie wymagac od rodzicow (bo i tak w
                wiekszosci sie zabieraja do sprawy zle), i wziac sprawe na swoje
                barki, tj. barki katechety. A tymczasem to nie jest sprawa miedzy
                Kosciolem a dziewieciolatkiem, tylko - chyba - miedzy Kosciolem a
                dziewieciolatkiem I JEGO RODZINA. Jako ze ta rodzina to tez podobno
                katolicy sa.

                Nie wiem, czy sie jasno wyrazam: przekaz wychowawczy powienien byc
                spojny, a rodzice dzieci komunijnych tez sa wiernymi Kosciola. Co z
                tego, ze katechetka wytlumaczy DZIECKU, iz 10 przyjazan obowiazuje
                wszystkich, skoro, po pierwsze, rodzic dalej bedzie wiedzial swoje
                (czyli dziecko dostanie kociokwiku, majac sprzeczne info), a po
                drugie, tenze rodzic - ktory byc moze przy okazji komunii dziecka
                jest w kosciele raz ostatni, nie liczac swieconki i pasterki - tez
                jakos Kosciolowi umyka, pozostajac w swej blogoslawionej niewiedzy
                (?), no.
                • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 21.04.08, 17:35
                  W tej kwestii akurat to myślę, że nasz proboszcz (człowiek
                  niezmiernie spokojny, wręcz nieśmiały) spisał się na medal robiąc
                  coś w rodzaju godzin wychowawczych rodzicom smile Na pierwszym takim
                  spotkaniu zapytał nas jak wyobrażamy sobie, że uda się jemu i
                  siostrze zakonnej wyjaśnić dzieciom, że Komunia Św jest bardzo
                  istotna w życiu chrześcijanina jeśli rodzice tychże dzieci nie
                  przystępują do Komunii w niedziele smile) No i rodzicom było troche
                  głupio, ale musieli rację księdzu przyznać. Potem były pogadanki na
                  rózne inne okołorodzinne i religijne tematy. Temat karzącego Boga
                  też był wałkowany.
                  W ogóle cały ten rok pierwszokomunijny to były gigantyczne
                  rekolekcje dla rodziców i dobrze, że tak się stało, bo sporo osób
                  zmieniło swoje nastawienie do Boga smile
            • a_weasley Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 21:23
              isma napisała:

              > Eeeee? Ja bardzo przepraszam, ale pomysl, zeby
              > nie pozwalac rodzicom na uczenie dzieciecia modlitw
              > czy Dekalogu uwazam za idiotyczny.

              Pierwszy mój odruch był taki sam. Potem jednak przyszło mi do głowy, że
              zważywszy poziom wiedzy religijnej znaczącej części rodaków pomysł nie jest taki
              głupi.

              > Z calym szacunkiem, ale od wychowania w wierze
              > po pierwsze jest rodzic, a po drugie katecheta.

              W zasadzie tak, ale co do wiedzy, to niejednemu rodzicowi też by się katecheta
              przydał.

              My wszyscy chyba żyjemy trochę w getcie. Nie budujemy go sobie specjalnie, samo
              nam tak wychodzi, przyjaciół mamy - z tego co pamiętam rozmowę na ten temat - na
              ogół wykształconych i religijnych jednocześnie i zdaje nam się, że wszyscy tacy.
              No, prawie wszyscy.
              A poza murami getta żyją nasi wykształceni rodacy, którzy uważają, że Kościół
              Katolicki zabrania czerpania przyjemności z seksu i każe wierzyć w objawienia
              prywatne, a ewangelicy nie wierzą w Matkę Boską i wobec tego nie wiadomo, skąd
              się ich zdaniem wziął Pan Jezus.
              • isma Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 21:47
                No, wlasnie. Dlatego, zamiast rodzicom zabraniac (i udawac, ze
                problem tym samym zostaje rozwiazany - nie zostaje), to mozna by
                probowac te sytuacje jakos wykorzystac. Obie strony - tj. i
                Kosciol, stykajac sie dojmujaco konkretnie z tymi statystycznymi 95
                procentami polskich katolikow, i owi katolicy wielkanocni - moglyby
                z tego cos wyniesc.

                Szczerze mowiac, swiadomosc, ze rodzice dzieci komunijnych en masse
                nie maja wiedzy religijnej na poziomie dziewieciolatka - no bo widac
                nie maja, skoro katecheta ich musi wyreczyc - bylaby dla mnie nawet
                nie przygnebiajca, ale ciezko szokujaca ;-(((.
                • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 21.04.08, 17:48
                  Niestety w tym co napisał Weasley jest naprawdę zawarta bardzo
                  przykra prawda. Kara boska, grzeszny seks małżeński, wrzeszczący
                  ksiądz w konfesjonale, konieczność wymyślania grzechów, żeby było
                  więcej, Niepokalana Maryja, czyli taka, której mężczyzna nie pokalał
                  seksem, ksiądz wypytujący w konfesjonale o seks i aspekty z nim
                  związane nawet dzieci pierwszokomunijne, Pismo Św tylko dla tych
                  kryształowo czystych (reszta nie może Biblii czytać)... a z drugiej
                  strony kompletny brak wiedzy co to jest stan łaski uświęcającej,
                  odpust częściowy i zupełny, czym się różni mnich od księdza - to
                  wszystko jest obraz wiedzy społeczeństwa dotyczący wiary.
                  To co tu wypisałam to nie są moje wymysły, ale różne kwiatki, które
                  zakwitły w czasie rozmów z ludźmi o Bogu. Bardzo to jest przykry
                  obraz.
    • godiva1 Re: Wątek mocherowy 16.04.08, 21:35
      Mnie to samo denerwuje w chrzczeniu dzieci przez niewierzacych i
      niepraktykujacych rodzicow, bo tak wypada. Albo sluby koscielne.
      Mam znajomych ktorzy sa oboje rozwiedzeni i przechodzili przez
      bardzo kosztowne i stresujace procesy anulowania poprzednich
      zwiazkow tylko dlatego, zeby mogli sie znow pobrac przed oltarzem,
      ale generalnie do kosciola nie chodza i nie praktykuja. Pobieraja
      sie w kosciele dla tradycji i swietego spokoju, ten facet pochodzi
      ze starej, zamoznej rodziny we Francji, mowi, ze by go
      wydziedziczyli gdyby zawarl tylko slub cywilny.

      • szyszunia11 Re: Wątek mocherowy 17.04.08, 22:57

        "Grzeczne dziecko gdy wstanie nie pyta o śniadanie ale ładnie umyje rączki, buzie i szyje.
        I uczesze się pięknie, do PACIORKA ZAKLĘKNIE:p
        trzyma rączki złożone i na zadną się stronę nie obraca, nie kręci
        bo ma zawsze w pamięci że
        BOZIUNIA JEST WSZĘDZIE I ZA ZŁE KARAĆ BĘDZIE":p:p:p
        podpis 1

        nigdy nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich, nie dla ciebie
        • ekan13 Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 01:15
          Najważniejsze, to poprostu nie dać się wariować tylko robić swoje.

          W tym roku mamy Komunię, grupa 90 dzieci. Rodzice-większość robi to bo to okazja do zaprezentowania swego statusu społecznego, jeszcze inni podwójnie zajęci, bo przeciez trzeba ochrzcić dziecko, co to miało dojrzale samo w przyszłości wybrać wiarę, w której bedzie chciało sie rozwijać, a teraz chce poprostu iść jak inni do Komunii...
          Powiem Wam zupełnie szczerze - można przezyć to zupełnie z boku, w skupieniu, skupiając się na ISTOCIE sakramentu.
          Czasem trzeba poprostu z wyrozumiałością i pobłazliwością pozwolić tymże "cyrkowym" rodzicom, na swoją role jaką mają do odegraniać, przecież dla wielu z nich to będzie jedna z nielicznych okazji do przyjęcia Komuni, spowiedzi, wspólnego spotkania na Mszy Św., a potem "gdy emocje juz opadną, jak powielkiej bitwie kurz", wszystko wróci na swoje miejsce.
          Nie piszę tego z jakąś wydmuchaną wyzszością, tylko ja tak do tego podchodzę i poprostu nie wdaję się w jałowe dyskusje na temat wianków, fryzur, filmów video, nie latałam dwa lata wczesniej szukać odpowiednich reatauracji i jakoś jestem poprostu tak wewnetrznie dumna, że udało nam się uchronić naszą córkę przed całym tym zgiełkiem i skupić się zwyczajnie na spokojnych przygotowaniach do samego Sakramentu.

          Wyszłam z założenia, że dostosuję się do tych wszystkich, czasami dziwnych ustaleń, bo dla mnie nie jest to ważne, więc dlaczego mam utrudniać tym, dla których jest to ważne.

          Niech każdy robi po swojemu, tak jak uważa za słuszne.
          • alex05012000 Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 06:13
            hmm, cierpię na bezsenność...jeszcze nigdy nie byłam na forumo tak
            iditycznej godzinie...
            "Najważniejsze, to poprostu nie dać się wariować tylko robić swoje" -
            kłopot w tym że nie zawsze się tak da...
            "Wyszłam z założenia, że dostosuję się do tych wszystkich, czasami
            dziwnych ustaleń, bo dla mnie nie jest to ważne, więc dlaczego mam
            utrudniać tym, dla których jest to ważne." -
            ok, ale pod warunkiem, ze nie implikuje mnie to zbytnio czasowo
            (dyskusja na temat ... trwająca do pólnocy) i finansowo! na tym
            punkcie to jestem przeczulona...
            "Czasem trzeba poprostu z wyrozumiałością i pobłazliwością pozwolić
            tymże "cyrkowym" rodzicom, na swoją role jaką mają do odegraniać,
            przecież dla wielu z nich to będzie jedna z nielicznych okazji do
            przyjęcia Komuni, spowiedzi, wspólnego spotkania na Mszy Św., a
            potem "gdy emocje juz opadną, jak powielkiej bitwie kurz", wszystko
            wróci na swoje miejsce."
            - a skoro tak to jaka wartość w/wym???? dla mnie żadna... zresztą
            chyba nie ma obowiązku spowiedzi i komunii dla rodziców?
            • minerwamcg Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 07:44
              Nie, nie, Aleks, pójście do spowiedzi i przyjęcie komunii swoją
              wartość ma, obiektywnie i niezależnie - inaczej nie byłby to
              sakrament. To jest troszkę tak jak z tym Ickiem, co miał dać Bogu
              szansę i wysłać kupon. Nie stawiajmy ograniczeń łasce: możliwości,
              żeby ktoś z okazji komunii swojej córki czy syna się nawrócił jest
              niewielka, ale i niezerowa. Jeżeli np. w konfesjonale trafi na
              kogoś, kto będzie umiał do niego podejść?..
              Można się zastanawiać najwyżej, czy dla tego, żeby ktoś dał Panu
              Bogu szansę, warto urządzać całe to targowisko próżności.
            • ekan13 Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 16:06
              Oczywiscie,że nie ma obowiązku spowiedzi i komunii, ale przecież skoro o grę pozorów chodzi, to i to trzeba dla dobrego wrażenia "zaliczyć".
              Pamietam jak kiedyś pewna znajoma opowiadała jak to na komunię swojej córki po 10 latach poszła do spowiedzi.
              Ksiądz pyta ją, czy ma jeszcze dzieci i za ile bedą miały komunię.
              Mówi wiec, ze owszem córka za 5 lat pójdzie do komunii.
              Ksiadz na to bez ogródek; "o to jeszcze jest szansa, ze za 5 lat tu przyjdziesz..."

              Zwłasnego doswiadczenia wiem, że mozna nie dać się zwariowac, ale może to kwestia zahartowania i pewnych cech charakteru.
              Z racji swoich przekonań nie raz i nie dwa musiałam stać z boku i robić swoje, nie ogladajac się na innych.
              • twoj_aniol_stroz Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 16:26
                Moja mama poszła do spowiedzi po 10 latach właśnie dzięki mojej
                komunii. Po spowiedzi na moje pytanie dlaczego tak długo się
                spowiadała dostałam odpowiedź: "Bo widzisz, córeczko ja nie byłam u
                spowiedzi 10 lat i dzięki twojej komunii poszłam" Potem już nie
                miała dłuższych przerw, czyli na coś się to przydało smile
        • minerwamcg Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 12:14
          Yessss! Taką "prześliczną" pioseneczkę kiedyś zaprodukowała mi
          babcia, dodając lojanie, że pochodzi z czasów jej młodości...
        • madziaq Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 13:12
          O rrrrrany big_grin Ale nie mów, że teraz uczą dzieci takich perełek przed pierwszą
          komunią? Jak ja się do niej przygotowywałam prawie dwadzieścia lat temu to
          bardziej... hmm... standardowe modlitwy musiałam opanować smile
          • minerwamcg Re: Wątek mocherowy 18.04.08, 22:06
            Nie wiem, czego teraz uczą przed pierwszą komunią, ale to "dzieuo"
            jest mocno archaiczne i nawet moja sześćdziesięcioletnia wówczas
            babcia (dziś miałaby dziewięćdziesiąt trzy) przyznawała, że jest
            staroświeckie.
            Aha, babcia nie śpiewała "Boziunia" tylko zwyczajnie "Pan Jezus".
            Ona chyba też nie wychowała się na "boziowaniu" smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka