mamalgosia
07.09.08, 09:44
Bardzo spodobał mi się komentarz do Psalmu 131 i pomyślałam, że może
komuś jeszcze się spodoba...
Przepisuję więc:
Psalm 131
1 Pieśń stopni.
Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
2 Przeciwnie: wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
3 Izraelu, złóż w Panu nadzieję
odtąd i aż na wieki!
I tak dochodzimy do neizapomnianego obrazu dziecka i matki (Ps
131,2). Oryginalny tekst hebrajski nie mówi o niemowlęciu, lecz
o "dziecku odkarmionym". Wiadomo, że w Starożytnoci na Bliskim
Wschodzie oficjalnie dziecko przestawano karmić piersią w wieku
mniej więcej trzech lat i moment ten obchodzono uroczycie (por Rdz
21,8; 1 Sm 1,20-22; 2 Mch 7,27)
Dziecko, o którym mówi Psalmista, związane jest z matką więzią już
bardziej osobistą i głębszą, a zatem nie tylko przez sam kontakt
fizyczny i potrzebę pokarmu. Jest to więź bardziej swiadoma, choć
zawsze bezposrednia i spontaniczna. Oto doskonała przypowiesć o
prawdziwym "dziecięctwie" ducha, który zawierza się Bogu nie slepo i
automatynie, ale spokojnie i odpowiedzialnie