nowe wydanie Biblii

04.10.08, 10:04
W połowie pażdziernika ma wejść nowe wydanie Biblii edycji paulińskiej i podobno ma dużą szansę wyprzeć z liturgii tysiąclatkę. Nie wiem kiedy wydanie ekumeniczne wyjdzie ale jest też na ukończeniu.
Wiem, że na pewno zmieniony jest tłumacznie we fragmencie, w którym Jezus mówi do Piotra "zejdż mi z oczu szatanie", ma być wróć za mnie przeciwniku, w sensie, że ma wrócić na swoje miejsce bo nie on ma decydować o planie Bożego zbawienia.
Mnie w takim razie już się podobasmile
Czekam z niecierpliwością, różnic podobno jest niemało.
    • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 11:07
      ekan13 napisała:

      > W połowie pażdziernika ma wejść nowe wydanie Biblii edycji paulińskiej i podobn
      > o ma dużą szansę wyprzeć z liturgii tysiąclatkę.

      Tzn. co? Biskupi wydadzą nowe lekcjonarze i zabronią starych?

      Ciekawi mnie, czy przy tych wszelkich zmianach w tłumaczeniach... zniszczą moją
      ulubiona zagadkę dla ministrantów, czemu robotnik od godz. 11 do końca dnia
      pracował tylko przez 1 godzinę...
      • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 12:14
        dominikjandomin napisał:

        >
        > Tzn. co? Biskupi wydadzą nowe lekcjonarze i zabronią starych?

        Najwidoczniej.Podobno jest to wybitne tłumaczenie. Poza tym tysiąclatka też nie obowiązywała od zarania dziejów.
        >
        > Ciekawi mnie, czy przy tych wszelkich zmianach w tłumaczeniach... zniszczą moją
        > ulubiona zagadkę dla ministrantów, czemu robotnik od godz. 11 do końca dnia
        > pracował tylko przez 1 godzinę...

        To jest kwestia zrozumienia myślenia ludzi Wschodu.
        Żydzi nie zyli wg godzin jako takich ale raczej wg słońca.
        Godzina 3 jest godziną umowną świtu, u nas może to oznaczać godzię 6-7 rano. Robotnicy,którzy przyszli około godziny 11, przyszli więc około godziny 15-16, czyli pod koniec dniówki.
        Mówiąc więc o 3 rano mamy na myśli świt, a nie dosłownie godzinę 3, a cała reszta godzin wymienionych w Ewangelii, jest odnośnikiem do następnych mijajacych godzin pracy.
        • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 05.10.08, 20:50
          ekan13 napisała:

          > dominikjandomin napisał:
          >
          > >
          > > Tzn. co? Biskupi wydadzą nowe lekcjonarze i zabronią starych?
          >
          > Najwidoczniej.Podobno jest to wybitne tłumaczenie. Poza tym tysiąclatka też nie
          > obowiązywała od zarania dziejów.

          HA! Czy przed Tysiąclatką było obowiązujące polskie tłumaczenie?

          > > Ciekawi mnie, czy przy tych wszelkich zmianach w tłumaczeniach... zniszcz
          > ą moją
          > > ulubiona zagadkę dla ministrantów, czemu robotnik od godz. 11 do końca dn
          > ia
          > > pracował tylko przez 1 godzinę...
          >
          > To jest kwestia zrozumienia myślenia ludzi Wschodu.
          > Żydzi nie zyli wg godzin jako takich ale raczej wg słońca.
          > Godzina 3 jest godziną umowną świtu, u nas może to oznaczać godzię 6-7 rano. Ro
          > botnicy,którzy przyszli około godziny 11, przyszli więc około godziny 15-16, cz
          > yli pod koniec dniówki.
          > Mówiąc więc o 3 rano mamy na myśli świt, a nie dosłownie godzinę 3, a cała resz
          > ta godzin wymienionych w Ewangelii, jest odnośnikiem do następnych mijajacych g
          > odzin pracy.

          To nie było pytanie do Ciebie, tylko o kwestię wyjaśnienia tego w Biblii. Skoro
          inne rzeczy się uwspółcześnia, czemu tego się nie zmienia? Od dziecka te godziny
          mi nie pasowały...

          PS. Z podziałem czasu znam inne, niż u Ciebie. O podziale dnia na 12 godzin,
          licząc od wschodu do zachodu. Czyli godzinowo wychodzi to inaczej...

          A jak jest?
          • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 05.10.08, 22:18
            dominikjandomin napisał:
            >
            > HA! Czy przed Tysiąclatką było obowiązujące polskie tłumaczenie?

            Tłumaczenie Jakuba Wujka obowiązywało w liturgii przed wprowadzenie Tysiaclatki.
            Pierwsze wydanie Tysiąclatki miało miejsce w 1965 r, więc dość późno, a do tego li tylko łaciną w liturgi nie jechano.
            >
            >
            > To nie było pytanie do Ciebie, tylko o kwestię wyjaśnienia tego w Biblii.

            Napisałeś to jako nutującą zagdkę, stąd pozowliłam sobie na próbę jej rozwikłaniasmile
            >
            >
            > PS. Z podziałem czasu znam inne, niż u Ciebie. O podziale dnia na 12 godzin,
            > licząc od wschodu do zachodu. Czyli godzinowo wychodzi to inaczej...


            >
            > A jak jest?
            Tego nie rozsądze bo biblistą nie jestem ale...

            W tej przypowieści ten 12 godzinny rozkład pracy nie bardzo pasuje o tyle, że przytoczony pracodawca, jak sugeruje przypowieść, postępuje zgodnie z prawem. Wskazuje na to dopilnowanie by zapłata odbyła się tego samego dnia, o czym wyraznie mówi Księga Powtórzonego Prawa.
            Można by zatem idąc w tym kierunku stwierdzić, że nie wykorzystywał ich 12 godzinną praca.

            Nic pewnego, tak to odczytuję.
            • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 12:43
              ekan13 napisała:

              > dominikjandomin napisał:
              > >
              > > HA! Czy przed Tysiąclatką było obowiązujące polskie tłumaczenie?
              >
              > Tłumaczenie Jakuba Wujka obowiązywało w liturgii przed wprowadzenie Tysiaclatki
              > .
              > Pierwsze wydanie Tysiąclatki miało miejsce w 1965 r, więc dość późno, a do tego
              > li tylko łaciną w liturgi nie jechano.

              Tak się pytam, bo w LITURGII jechano li tylko ŁACINĄ. Czytanie po polsku jest
              "poza liturgią" (najczęściej w ramach kazania, które było wówczas poza
              liturgią). Mam też tłumaczenia w mszalikach, ale też bez podanego źródła.
            • katriel Re: nowe wydanie Biblii 07.11.08, 18:11
              ekan13 napisała:
              > W tej przypowieści ten 12 godzinny rozkład pracy nie bardzo pasuje o tyle, że p
              > rzytoczony pracodawca, jak sugeruje przypowieść, postępuje zgodnie z prawem. Ws
              > kazuje na to dopilnowanie by zapłata odbyła się tego samego dnia, o czym wyrazn
              > ie mówi Księga Powtórzonego Prawa.
              > Można by zatem idąc w tym kierunku stwierdzić, że nie wykorzystywał ich 12 godz
              > inną praca.

              Znaczy sugerujesz, że gdyby pracowali 12 godzin (od wschodu do zachodu słońca), to by to łamało jakieś prawa pracownicze? Ej, chyba nie. Ośmiogodzinny dzień pracy to wynalazek przełomu XIX i XX wieku, wcześniej pracowano dłużej i nikt tego nie traktował jako nadużycia, ale jako normalną kolej rzeczy. Zresztą do tej pory przecież na wsi w żniwa pracuje się ile się da.

              Swoją drogą, słyszałam kiedyś to czytanie ma mszy po angielsku, w wersji w której wszystkie godziny były poprzeliczane na dzień zaczynający się o 6:00. Ci, co u nas przyszli "o trzeciej", to tam byli "at nine", czyli o dziewiątej; itd., aż do ostatnich, którzy zaczęli pracę "at five o'clock" - o piątej po południu właśnie.
              • a_weasley Godzina godzinie nierówna 07.11.08, 21:34
                katriel napisała:

                > wszystkie godziny były poprzeliczane
                > na dzień zaczynający się o 6:00.

                Co nieźle oddaje sytuację w przypadku Męki Pańskiej, która miała miejsce tuż po
                wiosennym zrównaniu dnia z nocą, natomiast średnio w środku lata, chyba że w
                tropikach. Z tej prostej przyczyny, że wtedy godzina to nie było 1/24 doby,
                tylko 1/12 dnia.
              • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 18.11.08, 10:50

                >
                > Znaczy sugerujesz, że gdyby pracowali 12 godzin (od wschodu do zachodu słońca),
                > to by to łamało jakieś prawa pracownicze? Ej, chyba nie.


                Pewnie, ze niesmile
                Miałam pomroczność jasną zapewnesmile

                Trzeba by tu dopatrywać się pojmowania czasu Wschodniego. Owczesnemu człowiekowi powiedzieć, że dzień zaczyna się o 6 rano to powiedzieć o niczym. Dzień zaczyna się - gdy wstaje słońce, wszak to jasne jak słońce. Liczono więc godziny od wschodu słońca. Trzecia godzina zatem, to trzecia godzina od wschodu słońca i zaprzecza to w tym momencie mojej porzedniej wypowiedzi, bo czarne na białym pisze, że pracowali 12 godzin, skoro ostatni przyszli w 11 godzinie od wschodu słońca i pracowali godzinę. A poza tym gospodarz umówił się z nimi na cały dzień.
                Nie pytajcie mnie proszę skąd wytrzasnełam teorię o 8 godzinnym systemie pracy, ale zapewne chętnie uznano by mnie w owym czasie za miłego uszom prprokasmile
      • kann2 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 12:33
        dominikjandomin napisał:

        >
        > Tzn. co? Biskupi wydadzą nowe lekcjonarze i zabronią starych?

        Nie tak prędko chyba. Obecnie w najnowszym tomie lekcjonarza mamy
        tekst czwartego wydania Biblii Tysiąclecia, zgodnie z dekretem
        prymasa. A już jest piąte, poprawione wydanie.

        150.254.193.77/pallottinum/abc/index.php?lp=pd&id=356
        Chyba nie ma nowszych wydań lekcjonarza mszalnego?
        • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 13:12
          Przy czym między czwartym a piatym wydaniem zmiany są niemal kosmetyczne, a w tym wydaniu zmiany są podobnież znaczne.
    • mama_kasia Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 14:01
      To chyba będzie kontynuacja tego nowego tłumaczenie
      NT i Psalamów, które już jest na rynku? Mamy je w domu,
      i lubimy smile Czekałam właśnie na ST.
      No chyba, że to jeszcze coś innego.
    • a_weasley Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 14:17
      ekan13 napisała:

      > do Piotra "zejdż mi z oczu szatanie", ma być wróć za mnie
      > przeciwniku,

      Jasne. Szatan nie jest trendy.
      Jak w Polsce też pojawi się tłumaczenie, w którym zamiast Syn Człowieczy będzie
      Istota Człowiecza, to proszę dać znać...

      > Nie wiem kiedy wydanie ekumeniczne wyjdzie ale jest też
      > na ukończeniu.

      NT i psalmy w każdym razie są od dawna.
      • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 14:46
        Tak, jest to kontynuacja NT i Psalmów.

        Szatanie, w tym kontekście Arturze wypacza sens, bo sugeruje, ze Piotr jest opetany przez szatana, a Jezus każe mu odejść, a sens jest taki, że Piotr nie rozumie istoty zbawienia i staje się w tym momencie jego bezpośrednim przeciwnikiem. Jezus więc nie naakazuje mu zejść z Jego oczu, a wrócić na "swoje miejsce" ucznia- a nie kogoś, kto bedzie decydował o Bożym planie, wszak nawet Jezus mówił "nie moja, a Twoja wola niech się stanie.
        Jestem jedną z ostatnich osób, która chciała by ugłaskiwać szatana, wszak oprócz Biblii mój drugi konik to demonologiasmile
        • minerwamcg Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 16:05
          Dla mnie "zejdź mi z oczu, szatanie" jest jak najbardziej w
          porządku. Nie sugeruje opętania - oznacza ostrą inwektywę. Tak samo
          jak "wynoś się, zarazo!" nie sugeruje, jakoby adresat roznosił
          chorobę.
          • mamalgosia Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 18:55
            "Odejdź proszę, bo mnie troszkę zdenerwowałeś i widzę, że nie
            pojmujesz istoty sprawy" - czyż nie byłoby ładniej?
            • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 05.10.08, 20:42
              mamalgosia napisała:

              > "Odejdź proszę, bo mnie troszkę zdenerwowałeś i widzę, że nie
              > pojmujesz istoty sprawy" - czyż nie byłoby ładniej?

              A może: "Proszę Cię uprzejmie o rozważenie mojej prośby o lekkie oddalenie się,
              o ile nie spowoduje to nadmiernego Twojego zmęczenia..."

              Ja tam jestem za bezpośrednim tłumaczeniem, a nie "robieniem ładniej".
              • a_weasley Re: nowe wydanie Biblii 07.11.08, 16:22
                dominikjandomin napisał:

                > A może: "Proszę Cię uprzejmie o rozważenie
                > mojej prośby o lekkie oddalenie się,

                Ewentualnie: Czy znalazłbyś chwilę czasu, żeby się zamknąć?
                Albo w duchu jedności europejskiej: Czy mógłbyś wykorzystać okazję, aby siedzieć
                cicho?
                • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 07.11.08, 17:15
                  a_weasley napisał:


                  > Ewentualnie: Czy znalazłbyś chwilę czasu, żeby się zamknąć?
                  > Albo w duchu jedności europejskiej: Czy mógłbyś wykorzystać okazję, aby siedzie
                  > ć
                  > cicho?

                  A co w tym jest europejskiego? Bo nie czaję?
                  • a_weasley Re: nowe wydanie Biblii 07.11.08, 17:30
                    dominikjandomin napisał:

                    > A co w tym jest europejskiego?

                    To.
        • a_weasley Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 17:51
          ekan13 napisała:

          > Szatanie, w tym kontekście Arturze wypacza sens,

          Chwileczkę.
          Albo Jezus tak powiedział, albo tak nie powiedział. A jeżeli powiedział, to
          trudno i darmo, i nie ma co Mu zaglądać w rękawy.
          • minerwamcg Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 18:40
            > Chwileczkę.
            > Albo Jezus tak powiedział, albo tak nie powiedział.

            No powiedział, powiedział, ale oni Mu tego nie pochwalają smile))
            • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 18:57
              minerwamcg napisała:

              >
              > No powiedział, powiedział, ale oni Mu tego nie pochwalają smile))

              Problem w tym, że przetłumaczyli jakoby powiedział, a wychodzi na to, że tak nie powiedzałsmile
          • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 18:55
            No to ja się będę upierała, że tłumaczenie "szatanie" nie jest trafne. Biblia poznańska używa tłumaczenia "kusicielu" co nie jest jednoznaczne z szatanem. Szatan nie jest przeciwnikiem, bo jaki to dla Jezusa przeciwnik, jest raczej wrogiem. Piotr nie jest wrogiem zbawienia - a sprzeciwia mu się w momenie uświadomienia, że dokona się ono poprzez śmierć umiłowanego Mistrza.
            Tłumaczenie "zejdź mi z oczu" można odczytać jako krótko mówiąc - spadaj gościu, zaś stań za mną - nie pchaj się Piotrek przed szereg i nie zapominaj kto tu ustala zsady. Bądż więc ze mną, ale nie próbuj stawiać się przede mną.
            • a_weasley Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 19:21
              ekan13 napisała:

              > No to ja się będę upierała, że tłumaczenie
              > "szatanie" nie jest trafne. Biblia Poznańska
              > używa tłumaczenia "kusicielu" co nie jest
              > jednoznaczne z szatanem.

              Z przeciwnikiem tym bardziej nie. A "wejdź za mnie" to jeden z większych
              potworków translatorskich, jakie spotkałem.
              Wszystkie tłumaczenia, jakie mam (Gdańska, Brytyjska, Tysiąclatka, Wujek, NT
              ekumeniczny), wspominają o szatanie. Toż samo po rosyjsku, po hiszpańsku i u
              Lutra tyż. Jedno z dwojga, albo wszyscy się dotąd mylili w tłumaczeniu
              rzeczownika często występującego w Biblii, albo ktoś teraz próbuje napisać
              swoimi słowami to, co według jego uczonych analiz Jezus miał na myśli.
              Co do tego, jak się Piotr miał przemieścić, to, owszem, w dwóch tłumaczeniach
              jest "idź za mną": w ekumenicznej i... u x. Wujka.
              • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 20:01
                a_weasley napisał:

                > ekan13 napisała:
                >
                > > No to ja się będę upierała, że tłumaczenie
                A "wejdź za mnie" to jeden z większych
                > potworków translatorskich, jakie spotkałem

                Może źle zapamietałam, bo jeszcze tej nowej wersji nie miałam w łapkach. czekam na pełną Biblię, ale np Biblia Gdańska dopuszcza w przypisach tłumaczenie "odejdź za mnie".
                Nie bedziemy snuć bez końca swych racji, każdy będzie sobie czytał "swoją" wersjęsmile)
          • kudyn Re: nowe wydanie Biblii 04.10.08, 22:57
            Jako że gr. satanas to dosłownie znaczy przeciwnik, to nie tak prosto z tym
            tłumaczeniem.
      • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 12:44
        a_weasley napisał:


        > > Nie wiem kiedy wydanie ekumeniczne wyjdzie ale jest też
        > > na ukończeniu.
        >
        > NT i psalmy w każdym razie są od dawna.

        A ile jest psalmów w tym wydaniu?
        • minerwamcg Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 15:19
          > A ile jest psalmów w tym wydaniu?

          Sto pięćdziesiąt. Żadnego nie pominięto, choć w środku są zaznaczone
          inne wersje numeracji (podobnie jak w Tysiąclatce).
          • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 15:48
            minerwamcg napisała:

            > > A ile jest psalmów w tym wydaniu?
            >
            > Sto pięćdziesiąt. Żadnego nie pominięto, choć w środku są zaznaczone
            > inne wersje numeracji (podobnie jak w Tysiąclatce).

            Ech, miałem nadzieję na 151 (chyba, że to też inna numeracja li tylko).
            • minerwamcg Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 15:58
              A gdzież, na Merlina, jest sto pięćdziesiąt jeden??? Przewertowałam
              nasze wydania, katolickie i protestanckie, i wszędzie było sto
              pięćdziesiąt! Nawet u nieboszczyka Kochanowskiego, który jak wiadomo
              płodnym poetą był...
              • dominikjandomin Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 16:06
                Prawosławny?

                Tak do mnie dociera, natomiast ich kanonu w ręce nie miałem.
                • minerwamcg Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 16:21
                  Czekaj no, niech rzucę okiem... Nie! Też jest sto pięćdziesiąt. W
                  rosyjskiej Biblii wydanej przez Rosyjskie Towarzystwo Biblijne
                  według wydania Patriarchatu Moskiewskiego za błogosławieństwem
                  Aleksieja II psalmów jest 150 i ani jednego więcej.
                  • isma Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 16:27
                    pl.wikipedia.org/wiki/Psalm_151
                    • minerwamcg Re: nowe wydanie Biblii 06.10.08, 17:22
                      Aa. Apokryf w duchu heroic fantasy? smile))
    • a_weasley X. Twardowski "Do św. Antoniego" 04.10.08, 19:09
      szukam Ewangelii z przedsoborowych tłumaczeń spod gęsiego pióra
      Jakuba Wujka
      w której czytano "onego czasu"
      fruwały ptaki niebieskie
      rósł kąkol nieogolony
      pacholę podawało koszyk na pustyni
      dzień się nachylił
      na Taborze Jezus jaśniał jak śnieg
      martwił się o rentę nie rządca lecz włodarz jedno słowo
      "maluczko" krzyczało szeptem biegły po ciemku panny głupie
      a ciało jak ciało było mdłe
      szukam Ewangelii
      kiedy dzieciństwo było jak zawsze raz tylko

      święty Antoni Padewski ratowniku pospieszny
      niech utyje chwała twoja
      niech się znajdzie zguba moja
      • kann2 Re: X. Twardowski "Do św. Antoniego" 04.10.08, 20:47
        W Tysiąclatce dzień też się nachyla.
        • minerwamcg Re: X. Twardowski "Do św. Antoniego" 06.10.08, 15:24
          Ale panny są "nierozsądne" smile
          W moim ulubionym pierwszym wydaniu Tysiąclatki są "nieoględne" smile))
    • mmb Re: nowe wydanie Biblii 05.10.08, 22:15
      O tym że tłumaczenie ekumeniczne ma się pojawić juz za chwilę to ja już od co
      najmniej roku słyszę i coraz bardziej tracę nadzieję że wreszcie będzie to
      prawdą sad
      • ekan13 Re: nowe wydanie Biblii 05.10.08, 22:21
        Nie trać, nie trać, z pewnego źródła wiemsmile
      • kudyn Re: nowe wydanie Biblii 23.10.08, 22:42
        To nie jest wydanie ekumeniczne. ST ekumeniczny jest w trakcie realizacji,
        zostały ostatnio wydane księgi dydaktyczne. Reszta w toku.
    • kudyn Re: nowe wydanie Biblii 23.10.08, 22:39
      Miałem dziś okazję widzieć to wydanie. Tłumaczenie tego fragmentu zostało trochę
      zmienione, ale szatan został zachowany.
      • ekan13 MAM JĄ 17.11.08, 23:15
        Pierwsze uwagi:
        - bardzo dobre wprowadzenia do ksiąg
        - świetne komentarze, zwłaszcze historyczne
        - dobrze przygotowane odnośniki do innych ksiąg
        - tłumaczenie mniej poetyckie od Tysiąclatki za to bardziej współczesne
        - aż 4 taśemki do zakładaniasmile

        ale....

        kto to przygotowywał od strony edytorskiej? sad(((
        I cóż, że podano czytelnie i przejrzyście odnośniki do innych ksiąg gdy ciężko do nich dotrzeć ze wzgledu na zbyt mały margines wewnetrznym co w połączeniu z grubością tej Biblii sprawia niezwykłe wyzwanie. (odnośniki zapisane są właśnie na wewnetrznym marginesie)
        Stanowczo za mały format, przez co Biblia jest strasznie gruba i trzeba np bardzo uważać przy zamykaniu by nie pozaginać kartek, które jakos dziwnie się potrafia poukładac. Tysiaclatkę mam wprawdzie w wersji kieszonkowej ale ona nie posiada zbyt wielu komentarzy i ma inną gramature papieru.
        Tak dobrze przygotowane opracowanie zasługuje z całą pewnością na doskonalsze zwieńczenie edytorskie.
        Tą stroną jestem bardzo rozczarowana i mam nadzieje, że wznowienie będzie pod tym kątem udoskonalone.
    • kudyn Lektura codzienna 11.12.08, 15:18
      Nowe, wydane przez Paulistów tłumaczenie Biblii, przemawia współczesnym językiem
      i ­ sprzedaje się świetnie. Gdzie są granice uwspółcześniania biblijnego stylu?
      Zobacz także:

      * Nowy przekład Biblii
      * Nr 50 (3101), 14 grudnia 2008

      W tym roku do Polski przyjechały z Włoch dwa olbrzymie tiry. Po brzegi
      wyładowane Bibliami.

      20 tysięcy egzemplarzy, każdy po 2784 stron, na papierze o gramaturze 41 gram, w
      twardej oprawie, z szerokim grzbietem. Większego nakładu nie dało się
      zaplanować, bo towar przecież trzeba gdzieś przechować. Sama produkcja też była
      kłopotliwa: drukarnie w Polsce nie poradziłyby sobie z tym wyzwaniem, w Europie
      tylko kilka.

      Ale kiedy w listopadzie nowe tłumaczenie z języków oryginalnych z komentarzem,
      dokonane przez Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego
      Pawła, trafiło do sprzedaży – w ciągu tygodnia rozeszło się 10 tys. egzemplarzy.
      I wymienione przez ks. Wojciecha Turka SSP, jednego z redaktorów Biblii,
      trudności techniczne zbladły wobec zainteresowania czytelników. Ks. Turek
      przyznaje, że Edycja planuje dodruk. I trzeba szybko pomyśleć o kolejnych
      wydaniach. Lżejszych, łatwo dostępnych, z poprawkami – na razie technicznymi: bo
      przypis przeskoczył na sąsiednią stronę, bo w indeksie zabrakło hasła, bo gdzieś
      się zawieruszył indeks górny…

      „Nareszcie zrozumiałam!”

      Najważniejsze w Polsce katolickie przekłady z hebrajskiego, greckiego i śladowo
      użytego aramejskiego, czyli języków oryginalnych (Kościół po Soborze uznaje
      wyłącznie takie tłumaczenia), to Biblia Tysiąclecia, Biblia Poznańska i Biblia
      Warszawsko-Praska.

      Najpopularniejsza „Tysiąclatka”, opublikowana z inicjatywy benedyktynów
      tynieckich, pierwszy raz ukazała się w 1965 r. W kolejnych wydaniach redakcja
      wprowadza zmiany, słusznie, bo niektórzy zwykli mawiać o „Biblii tysiąca
      błędów”. Zmiany są kosmetyczne, ale znaczące: „Nie troszczcie się zbytnio o
      swoje życie...” – czytaliśmy w pierwszych czterech wydaniach, a w kolejnych:
      „Nie martwcie się o swoje życie...” (Mt 6, 25).

      Pauliści – katolickie zgromadzenie zakonne założone przez bł. Jakuba Alberione w
      1914 r., zatwierdzone przez Piusa XII w 1949 r. i mające ewangelizować
      nowoczesnymi środkami – zrobili 3 lata temu przygrywkę. Opublikowali Nowy
      Testament i Psalmy. Już wtedy w Kazaniu na Górze Jezus nie mówił o
      „błogosławionych”, ale o „szczęśliwych”. Nie powtarzał „zaprawdę powiadam wam”,
      ale „zapewniam was”. Stary Testament przyniósł dalsze zaskoczenia: niewiasta
      stała się kobietą, a w Dekalogu „nie zabijaj” to teraz nakaz „nie popełnisz
      morderstwa” z zastrzeżeniem w komentarzu, że odnosi się wyłącznie do ludzi.

      Wydanie z 2005 r., w wersji z twardą i miękką oprawą, w dużym i małym formacie,
      a także w edycji komunijnej, rozeszło się do dziś w liczbie ok. 90 tys.
      egzemplarzy. Tak duże zainteresowanie pozwoliło Edycji św. Pawła zebrać głosy
      czytelników i specjalistów (zamówiono recenzje naukowe). Ks. Turek: –
      Potwierdzeniem sensu pracy ponad 80-osobowego zespołu tłumaczy, lingwistów,
      filologów, biblistów byli ludzie, którzy mówili nam „Teraz czekamy na Stary
      Testament”.
      I o to paulistom chodziło: swoje tłumaczenie określają jako duszpasterskie, do
      codziennej, samodzielnej lektury przez wiernych. Ks. Bogusław Zeman SPP,
      kierujący całością prac redakcyjnych, zapamiętał rozmowę z osobą, która po
      lekturze Nowego Testamentu powiedziała: „Nareszcie zrozumiałam!”. I właśnie
      takie sytuacje wskazałby jako miarę sukcesu. Miarę bez miary. Bo słowo
      potrzebuje czasu, żeby drążyć. A inną rzeczą jest, że słowo „odświeżone” wdziera
      się w człowieka z nową siłą. Albo inaczej: takie słowo dostaje klucz do
      szuflady, w której zamknięto je przed laty.

      Jan Turnau, publicysta „Gazety Wyborczej”, który prowadzi bloga z analizą czytań
      liturgicznych, jest jednym z tych, którzy nowe tłumaczenie darzą sympatią. Bo,
      jak mówi, pozwala ono na niektóre fragmenty spojrzeć w nowym świetle, ma
      przystępny język tekstu głównego i komentarzy. – Coraz częściej sięgam po
      „Paulistkę” – przyznaje publicysta.

      Słowa życia

      – Jestem uczulony na traktowanie Biblii jak pojedynczego dzieła – zwraca uwagę
      Turnau. – Biblia jest dla mnie największą i kompletną biblioteką!

      Potwierdza to grecki źródłosłów: biblion, czyli księga, ale tutaj w liczbie
      mnogiej – Biblia, a więc księgi. Biblia w formie pisanej powstawała,
      nawarstwiała i kształtowała się prawdopodobnie przez ponad tysiąc lat, od X/IX
      w. przed Chr. do początku II w. Wcześniej były tradycje przekazywane ustnie.
      Dziś dzieło powstaje, kiedy autor zaczyna je powoływać do życia. Dawniej rola
      autora polegała na twórczym ogarnięciu tego, co trwało w tradycji ustnej.
      Oczywistym przykładem Homer.

      A ponieważ ówczesne słowo było „żywe”, przeważało nad sztywnym zapisem. Bywało
      więc i tak, że wieki później nadpisywano do tekstu zwyczajowo nazwanego imieniem
      pierwszego autora dalsze części, uznając dopiski za integralną całość. Tak było
      z Pitagorasem, tak też było z Izajaszem, w którego księdze wersy 40-66 dopisano
      parę wieków po śmierci proroka.

      Kościół uznaje jednak, że całość księgi jest tekstem natchnionym. Sens owego
      natchnienia – żeby uwolnić nas od obrazu apostoła piszącego pod dyktando
      gołębia, który mu siedzi na ramieniu – wyłożył abp Henryk Muszyński. Wskazuje,
      że jest to charyzmat dany całej wspólnocie Bożej. A jej poszczególni członkowie
      uczestniczyli w pisemnym przekazaniu wcześniejszej tradycji ustnej, która
      przynależała całej grupie osób.

      Starożytne „żywe” słowa mają dla chrześcijan duże znaczenie. Chrystus też mówi o
      „słowach życia”. Benedykt XVI podkreśla, że najważniejsza jest osobista relacja
      z Chrystusem. A wobec tej relacji słowa Pisma są tylko sposobem komunikowania
      się, więc w tym sensie są żywe, w jakim pobudzają więź z Chrystusem.
      Ewa Kusz, świecka audytorka na październikowym Synodzie Biskupów o Słowie Bożym,
      przyznaje, że choć usłyszała niezwykłą liczbę przykładów oryginalnego
      przekazywania Ewangelii, nie metody są najważniejsze. – Tekst Biblii musi być
      blisko ludzi – zaznacza przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich.

      – Tłumaczenie jest narzędziem, które ma wprowadzić Słowo Boże w ludzką
      codzienność, a Bóg Żywy działa i tak ponad Słowem. Sposób wyrazu nie zmieni
      istoty przekazu, ale może go uczynić zrozumiałym już w pierwszym kontakcie –
      mówi Kusz.
      • kudyn Lektura codzienna cd. 11.12.08, 15:19
        Czy współczesne znaczy banalne

        Można mieć jednak zastrzeżenia do tłumaczeń Biblii, które jak „Paulistka” język
        odświętny zastępują powszednim językiem współczesnym. Czy nie robią tego zbyt
        pochopnie? Dziś język zmienia się szybko, chaotycznie, coraz częściej dzieli
        ludzi. Tymczasem specyfika Pisma św. polega również na charakterystycznym stylu
        biblijnym.

        Maria Karplukówna, autorka „Słownika staropolskiej terminologii
        chrześcijańskiej”, pamięta, jak podczas liturgii usłyszała słowa modlitwy w
        ogrodzie oliwnym „oddal ode mnie ten kielich” jako „zabierz ode mnie”. Stawia
        sprawę jasno: to różnica stylu, ale też znak braku wyczucia. – „Zabierz” mówi do
        swoich rodziców rozpuszczone dziecko, „zabierz ten talerz”, co jak wiemy
        zupełnie nie pasuje do relacji Jezusa z Ojcem – zwraca uwagę. Przypomina też, że
        trzeba brać pod uwagę tradycje językowe narosłe wokół Biblii w językach
        narodowych – bo one też są znakiem „życia” słowa: w Polsce przez co najmniej 400
        lat po chrzcie duchowni musieli przekazywać Biblię ustnie.

        Karplukówna uważa, że – co wynika również z pism mistyków – środkami językowymi
        nie sposób przekazać jądra wiary Kościoła. To powinno skłaniać do szacunku dla
        naszej tysiącletniej historii języka religijnego. Dlatego zmianę „zaprawdę
        powiadam wam” na „zapewniam was” uważa za chybioną. – Jak w ustach Jezusa brzmią
        słowa, które dziś ciągle i bez żadnej odpowiedzialności wypowiadają politycy? –
        pyta Karplukówna. – Natomiast „zaprawdę”, czyli „jako prawdę przekazuję wam”,
        jest treścią o znaczeniu fundamentalnym. Rezygnacja ze stylu biblijnego może
        niekiedy zepchnąć słowa na niewłaściwe tory.

        Janusz Poniewierski, redaktor miesięcznika „Znak”, od kilku lat uważnie czyta
        polskie przekłady Biblii. Zgadza się, że niektóre tłumaczenia, np. Wujek, Biblia
        Gdańska czy Cylkow (od nazwiska rabina, który pod koniec XIX w. przełożył Biblię
        hebrajską) to pomniki polskiej kultury. – Jednak Biblia to przede wszystkim
        słowo skierowane przez Boga do mnie tu i teraz. Warstwa językowa, pewna jej,
        przyznaję, piękna archaiczność, nie może być przeszkodą w zrozumieniu tego, co
        najważniejsze – mówi Poniewierski. I dodaje: – Nowe tłumaczenie często
        zaskakuje, skłania do rewizji poglądów, zaczyna niepokoić. Dla mnie takim
        impulsem była lektura komentarzy żydowskich.
        Pisząc o kulturowym życiu języka biblijnego, Anna Świderkówna przywołała scenę,
        kiedy Władysław Gomułka w jednym z wystąpień wtrącił zdanie: „Jak mówi
        przysłowie, nie samym chlebem żyje człowiek”. Świderkówna stwierdza, że pierwszy
        sekretarz na pewno zdziwiłby się, gdyby mu powiedziano, iż cytuje Pismo Święte
        (Mt 4, 4; Łk 4, 4; Pwt 8, 3). Inne przykłady: egipskie ciemności i faryzejska
        obłuda. A więc efekt interakcji Pisma z codziennością może też iść w drugim
        kierunku: styl biblijny wnika w język potoczny.

        Kiedy tłumacz wie lepiej

        Dopiero w naszej epoce zwrócono uwagę, że każda lektura jest jednocześnie aktem
        twórczym, a odczytanie tekstu zależy mniej od intencji autora, bardziej od
        czytelnika. Czytelnik zaś jest wystawiony na pokusę przenoszenia własnych
        doświadczeń i sympatii na poznawany tekst. Odwrotny kierunek: poznawanie odczuć
        i kontekstów życia autorów, nie jest już tak popularny. Dlatego Kościół domaga
        się od wiernych czytania Biblii na kilku poziomach.

        Największe rozczarowanie przeżywają zawsze ci, którzy szukają w niej gotowych
        recept na życie, czytają jak traktat moralny. Rozdrażnienie może wzbudzać nawet
        Dekalog, dla wielu zbyt ogólny, by miał się okazać praktyczny. Zmarła w tym roku
        Anna Świderkówna tłumaczyła, że wynika to często z dodanego do określenia
        „Pismo” przymiotnika „święte”, który w hebrajskim nie wiązał się z doskonałością
        moralną. „Święty naprawdę był tylko Bóg, a znaczyło to mniej więcej tyle, co
        oddzielony, całkiem inny, powiedzielibyśmy dzisiaj: transcendentny. Świętym
        stawało się też wszystko, co do Niego należało i było w ten sposób niejako
        wydzielone z całego świata – zarówno miejsca, przedmioty, jak i ludzie. Dotyczy
        to również i Biblii, [która] mówi o świętym Bogu, który ma ciągłe kłopoty z
        ludźmi zgoła nieświętymi i bardzo podobnymi do nas”.

        Chrześcijanie mają więc odczytywać karty Pisma zarówno w pierwotnym, poniekąd
        dosłownym sensie – niejako oczami autora, jak i muszą docierać do sensów
        ukrytych, doszukiwać się formuł uniwersalnych i aktualnych – a więc oczami
        własnymi. Pierwszy krok ma nas zbliżać do istoty treści.

        Warto też pamiętać, że wszystkie tytuły i śródtytuły w Bibliach pochodzą od
        tłumaczy i redaktorów (podziału na rozdziały dokonano w XIII w., a wersety
        ponumerowano w połowie XVI w.). W „Tysiąclatce” kilka z nich budziło
        kontrowersje, jak „Odrzucenie Żydów” (w tłumaczeniu paulistów: „Ciasna brama”
        [Łk 13, 17]) czy inny śródtytuł: „Jezus odrzucony przez swój naród”, (to u
        paulistów „Skazanie Jezusa na śmierć” [Mk 15, 6]). Edycja św. Pawła wykonała
        więc pracę, żeby przybliżyć tekst pierwotny, a także uniknąć dwuznacznych
        redaktorskich wtrętów.
        Ale dwuznaczności wiązać się mogą też z samym tłumaczeniem. Janusz Poniewierski
        stwierdza, że czasem zaskakuje go arogancja tłumaczy Biblii, którzy nieraz
        zachowują się tak, jakby byli mądrzejsi od autorów biblijnych. To dotyczy także
        tłumaczy „Paulistki”: – Kiedy św. Mateusz mówi, że trzoda świń, w które wstąpiły
        demony, runęła „w morze” (8, 32), to moim zdaniem, należy użyć tego właśnie
        słowa, a nie pisać o „jeziorze” – mówi redaktor „Znaku”. – Mateusz był mądrym
        człowiekiem, znał Pismo i dobrze wiedział, jakie znaczenie morzu nadawała
        tradycja biblijna. Rozumieli to Ojcowie Kościoła, dla których morze oznaczało
        ciemność, otchłań, królestwo szatana.

        Poniewierski wskazuje dalej na nieścisłość: jezioro pojawia się przy uciszeniu
        burzy „na morzu” (8, 26) i chodzeniu „po morzu” (14, 25), a jednak w
        przypowieści o sieci pauliści piszą już o „sieci rzuconej w morze” (13, 47).
        Kiedy w miejsce „morza” wstawimy „jezioro”, choć jest to bardziej zgodne z
        realiami geograficznymi, ginie symbolika. – Jestem jednak pewien, że Mateuszowi
        wcale nie chodziło o geografię – zamyśla się redaktor. A na tym nie koniec jego
        wątpliwości.

        W rozpisanym na siedem dni opisie stwarzania świata po stworzeniu światłości
        (niektórzy komentatorzy mówią w tym kontekście o „światłości duchowej”, o
        świecie niewidzialnym) mija „jeden dzień, poranek i wieczór” (Rdz 1, 5). –
        „Jeden”, a nie „pierwszy dzień”, jak upiera się większość polskich tłumaczy
        Biblii. Wierny literze jest chyba tylko ks. Wujek i tłumacze żydowscy, np.
        Cylkow i Pecaric – zwraca uwagę Poniewierski. – Nie wiem, dlaczego autor napisał
        „dzień jeden” (jom echad), a nie „dzień pierwszy” (jom riszon). Zakładam jednak,
        że miał ku temu ważne powody. Tradycja żydowska potrafi się nad tym zamyślić… –
        podsumowuje redaktor „Znaku”. Zainteresowanych odsyła do Tory Pardes Lauder
        (Księga Bereszit) oraz wydanej niedawno książki Daniela Lifschitza „Stań się
        światło! Hagada do rozdziału pierwszego Księgi Rodzaju”.

        – A polscy tłumacze? No cóż, oni wiedzą lepiej... – kończy Poniewierski.

        ***

        Nie ulega wątpliwości, że tłumaczenie paulistów faktycznie spełnia swoją
        najważniejszą rolę, czyli Pisma św. o charakterze duszpasterskim. To naprawdę
        atrakcyjna propozycja.

        – Nie ma znawcy absolutnego – mówi ks. Bogusław Zeman SSP, redaktor „Paulistki”.
        – Miałem jedna
      • kudyn Re: Lektura codzienna 11.12.08, 15:20
        link:
        tygodnik.onet.pl/1,18336,druk.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja