Kichanie w kościele

10.10.08, 16:21
Zbliża się sezon kichania, przeziębień i chorób.
W wątku " karmienie w kościele" zaczęliśmy już o tym rozmawiać.
Czy chodzicie przeziębieni do kościoła ?
    • madziaq Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 16:26
      Zalezy od stopnia przeziębienia smile jak mnie drapie trochę w gardle to tak, ale
      jak zużywam 5 paczek chusteczek na godzinę, wydając przy tym dziwne odgłosy, a
      do tego mam jeszcze gorączkę to nie smile A swoją drogą bardzo mnie kiedyś
      zniesmaczyło, jak ksiądz, za przeproszeniem, smarkał przy ołtarzu. Ja rozumiem,
      ksiądz też człowiek i oczywiście przeziębić się może, ale mógłby wtedy odprawić
      mszę w cichości jakiejś kaplicy wink
    • mader1 A tu z sąsiedniego wątku 10.10.08, 16:29
      żeby się nie musieli wypowiadajacy powtarzać

      mamalgosia 10.10.08, 09:50 Odpowiedz
      Przez dorosłych.
      Podpinam się do tego wątku, przepraszam Założycielkę.
      Denerwuje mnie trzykroć bardziej niż dziecko raczkujące przed
      ołtarzem.
      Wciśnie sie taka pomiędzy dzieci (Msza dla dzieci, ale ona musi
      siedzieć w pierwszej ławce) i zaczyna. Kicha, prycha, smarka.
      Odpluwa w chusteczkę.
      Albo facet - ostatnio wycierał taki jeden sobie nos dłonią.
      Oprócz tego że zarażają, to na myśl o znaku pokoju robi mi sie słabo.



      Re: smarkanie,kichanie,harkanie w kościele
      a_weasley 10.10.08, 10:21 Odpowiedz
      mamalgosia napisała:

      > Wciśnie sie taka pomiędzy dzieci (Msza dla dzieci,
      > ale ona musi siedzieć w pierwszej ławce) i zaczyna.
      > Kicha, prycha, smarka. Odpluwa w chusteczkę.

      Ma takie samo prawo, jak małżeństwo z małym dzieckiem o silnych płucach.
      Albo taki sam obowiązek sobie odpuścić przez wzgląd na bliźnich.
      Re: smarkanie,kichanie,harkanie w kościele
      ankapok 10.10.08, 16:14 Odpowiedz
      wiele sie nad tym tematem zastanawialam... jak jestem
      przeziebiona,tzn mam katar,czasem zakaszle i normalnie funkcjonuje w
      swoim zyciu codziennym,tzn chodze z dziecmi na spacery,na zakupy
      itd,to czy powinnam nie isc na niedzielna Msze,by ewentualnie nie
      zarazac innych?-wydaje mi sie,ze wiekszym zlem bedzie,jesli popelnie
      grzech smiertelny i nie pojde na Msze,niz gdybym w domu zostala i
      biernie Mszy w radio,czy tv wysluchala.mniejzym zlem wydaje mi sie
      wtedy,ze kogos ewentualnie zaraze podczas Mszy... nie wiem,trudna to
      sprawa.zastanawiam sie,co Bogu milsze... modle sie zawsze w takiej
      sytuacji,bym nikogo nie zarazilasmile ale tak naprawde,to Bog
      decyduje,czy mamy infekcje,czy nie,wiec niby ktos z katarem w
      Kosciele nie powinien miec tu wiekszego znaczenia... filozofowac
      sobie mozna do woli,nawet pol zartem,pol serio,a moze sa
      sytuacje,gdzie nie ma po prostu"zlotego srodka".to tak,jak z
      propozycja,by z malenkimi dziecmi przeszkadzajacymi na Mszy nie
      chodzic do Kosciola,ale by rodzice chodzili na zmiane,by ich dzieci
      wlasne nie rozprasaly i innych ludzi wokol itd-wszystko ok,uwazam,ze
      to moze i sluszne,sama tak chcialam majac 2 malych dzieci,ale moj
      maz bardzo czesto w niedziele pracuje,wiec zwykle jest tak,ze ja
      sama ide z maluchami do Kosciola w dzien,a maz na wieczorna Msze
      dociera w porze,gdy dzieci juz spia w domu... ponadto nalezymy do
      wspolnoty dla malzenstw-"domowy kosciol" i zalecenia sa tam takie,ze
      na Msze idzie sie cala rodzina razem,oczywiscie nawet z malenkimi
      dziecmi,ze jest to wspolnota Eucharystii i np nawet do Komunii
      Swietej rodzice z dziecmi podchoza,ksiadz dziecko wtedy czesto
      blogoslawi znakiem Krzyza na czole itd.
    • minerwamcg Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 16:33
      U nas w ogóle działa jakaś przeziębieniowa martyrologia. "zobaczcie,
      jaki jestem chory - ale przyszedłem!" "Mam czterdzieści stopni
      gorączki, ale co tam - musiałem przyjść!" "Patrzcie, jaki on
      dzielny, na nogach się słania, ale przyszedł!"
      Tak jest z pracą, ze szkołą - to czemu nie z kościołem? A że się
      przy okazji częstuje zarazkami klasę, dział i ćwierć parafii - o tym
      się nie myśli.
      • magdalaena1977 Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 22:20
        minerwamcg napisała:

        > U nas w ogóle działa jakaś przeziębieniowa martyrologia. (...)
        > Tak jest z pracą, ze szkołą - to czemu nie z kościołem? A że się
        > przy okazji częstuje zarazkami klasę, dział i ćwierć parafii - o tym
        > się nie myśli.
        W dodatku taka osoba źle pracuje (przynajmniej ja popełniam więcej błędów, jak
        mam temperaturę) i tym bardziej nie powinna chodzić do pracy.
    • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 16:35
      No to ja dalejsmile Jest to jakaś moja bolączka, bo gdy byłam w ciąży,
      to tak bardzo uważałam na siebie, a tu w ostatniej chwili usiadła
      obok mnietaka prychająca. Oczywiście nie umarłam, dziecku też nei
      zaszkodziło. Ale wiecie, jak uciążliwa może być infekcja, jak
      przykro gdy nie można sobie pomóc (przynajmneij mozliwości jest
      mniej dla cieżarnych), wiecie że jak w końcu się weźmei jakiś lek,
      to potem się boi, czy nie zaszkodziło, itd.

      Albo zakichanie dziecka. Ono też nie umrze od tego zakichania. Ale
      wystarczy, że dostanie kataru i jego mama może mieć 3 noce z głowy.
      A potem katar przejdzie w zapalenie oskrzeli.

      Nie chcę dramatyzować. Ale myślę, że ważna jest taka zwykła ludzka
      troska o drugiego człowieka. czyli nie tak jak ankapok - że Bóg
      decyduje, czy mamy infekcję czy nie. Jednak w tym zakresie możemy
      sobei jakoś pomóc. I troska o zdrowie swojej duszy (bo niedzielna
      Msza św) nie powinna przysłonić troski o zdrowie ciała bliźniego.

      Nie, nie mówię, że przy katarze należy zostać w domu i wysłuchać
      Mszy w radiu. Ale można usiąść gdzieś z boku, z tyłu. Można wybrać
      inną Mszę - może będzie mniej. Można omijać dzieci, a nie celowo sie
      meędzy nie wpychać.

    • nati1011 Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 20:01
      No to ja bym w okresie zimowym była w kościele może z raz w
      miesiącu sad(

      Ja czasem niemal cąłą zimę chodzę zakatarzona. Oczywiście jak jest
      bardzo źle, to zostaję w domu, ale z byle katarem? Staję wtedy z
      boku lub w przesionku, nie pcham sie miedzy ludzi... ale chodzę.
      Zresztą to głównie taki katar uczuleniowy lub zatokowy. Mało
      zaraźliwy. No i jak już trzeba kichnąć czy kaszlnąć to wychodze z
      kościoła.
      • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 20:08
        nati, ale przecież dokładnie o tym mówię... Nawet nie o wychodzeniu,
        bez przesady. Ale nie żeby w twarz
      • mamalgosia OT 10.10.08, 20:09
        A czy Ty nadal teraz będziesz z nami rozmawiać? Taka wykształcona?smile
        • nati1011 Re: OT 11.10.08, 07:06
          mamalgosia napisała:

          > A czy Ty nadal teraz będziesz z nami rozmawiać? Taka
          wykształcona?smile

          Mamalgosia - nabił ci ktoś kiedyś guza??? wink))
          • verdana Re: OT 11.10.08, 09:54
            Taka wykształcona i się bije!
          • mamalgosia Re: OT 11.10.08, 10:19
            sama sobie owszem, nabiłam nie raz. A inni nabijają czasem guzy na
            duszy - to dopiero ból.

            No nic, rozumiem, że Twoja odpowiedź brzmi: "Tak, będę z wami
            rozmawiała"smile
            • nati1011 Re: OT 11.10.08, 11:01
              Tak będzie - a Tobie przesyłam wirtualnego kuksańca w bok. W końcu
              skończyłam męską uczelnię to mogę trochę połobuzować wink)
              • mamalgosia Re: OT 11.10.08, 12:55
                Ja - między innymi - ukończyłąm katolicką, więc teoretycznie nie
                bardzo mogę Ci oddaćsmile
                tylko teoretycznie
        • madziaq Re: OT 11.10.08, 11:34
          Wiesz Mamałgosia, jakby tak żaden magister nie chciał z pospólstwem rozmawiać,
          to trzeba by chyba forum zamknąć wink Bo z tego co wiem to i doktorzy są wśród nas
          (może nawet habilitowani wink) a magistrzy (magistrowie?) to wręcz w większości wink
          • mamalgosia Re: OT 11.10.08, 12:56
            No cóż, zapewniam Cię, że na tym forum to i podówjny magister jest
            zaściankiemsmile
            • dominikjandomin Re: OT 11.10.08, 15:34
              mamalgosia napisała:

              > No cóż, zapewniam Cię, że na tym forum to i podówjny magister jest
              > zaściankiemsmile

              Zaściankiem? W jakim sensie?

              A skoro była już mowa - to ilu jest tu dr habilitowanych oraz profesorów
              tytularnych?
              • verdana Re: OT 11.10.08, 16:20
                Zglaszam się - habilitowana, papiery z wnioskiem o profesurę
                zatwierdzone przez Radę Naukową, lada dzień Instytut wysyla dalej.
              • mamalgosia Re: OT 11.10.08, 18:05
                w sumie neiwazne w jakim sensie. Zostawiam już to
      • minerwamcg Re: Kichanie w kościele 10.10.08, 21:51
        No więc właśnie ja też na wiosnę potrafię wyglądać jak sprej do
        zarazków smile Wydaje się, że zaraz tym katarem zarażę cały kosciół,
        księdza, organistę pod sufitem i kota na ogrodzeniu. A tymczasem
        jest to katar alergiczny, w którym gdyby była choć jedna bakteria,
        toby się utopiła z kretesem smile Wygląda toto okropnie, ale jest
        równie zakaźne jak złamanie nogi.
        • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 12:57
          Oj, minerwo, toż wiesz, że nie o czymś takim mówię.

          Ale jeśli już będziesz miała katar prawdziwny (a nie taki udawany),
          to mam nadzieję, że udasz się również z Mężem na nabożeństwo?smile
          • minerwamcg Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 13:50
            Ja rzadko mam katar (katar przeziębieniowy, katar z bakteriami i innym
            świństwem) bez dodatkowych atrakcji w postaci zapalenia gardła, gorączki itp.
            "kładących argumentów" smile))

            Ale nawet przy takim alergicznym - co mam zrobić? To naprawdę wygląda
            okropnie... Czasem mam ochotę uwiesić sobie na szyi tablicę "Kochani bliźni,
            spokojnie, to tylko alergia".
            • verdana Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 16:22
              Ja mam katar ulecia połaczony z zapaleniem krtani. Wydaję z siebie
              tylko ochryply szept. Studenci zachwyceni - wyklady z trzech godzin
              skrocilam do 1.
              Ale ilu studentow zaraziłam nie wiem. Przez politykę uczelni, ktora
              nie pozwala nie przyjść na wyklad, o ile się nie jest przykutym do
              szpitalnego łóżka.
              • verdana Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 16:26
                Stulecia katar mam dla wyjasnienia - na oczy nie widzę, stąd błędy.
                • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 18:07
                  Myślę, że zarażania studentów przez wykładowcę nei można porównywać
                  z zarażaniem dzieci przez prychającą kobietę siedzącą przez godzinę
                  tuż obok. Jednak to dorośli i system immunologiczny wykształcony
                  lepiej, no i kontakt jednak dalszy (no, chyba że prowadzisz wykłady
                  neikonwencjonalną metodą, np usta-usta)
                  • verdana Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 19:48
                    No, dziś prawie tak. Bo mowilam studentowi, co on ma powiedzieć, a
                    ten nieszczęśnik to mowił calej grupiesmile
                    • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 20:55
                      Lubisz swoich studentów? Czy w ogóle na tym szczeblu jest szansa na
                      jakąś głębszą zażyłość? A może nawet łatwiej?
                      • verdana Re: Kichanie w kościele 11.10.08, 22:29
                        Większosci nie znam, bo to czasem kilkadziesiąt osób na jednym
                        wykladzie. Ale niektorych, tych aktywnych, bardzo lubię. Lubię też
                        magistrantow, ktorzy się staraja, a nie przepisuja z internetu.
                        • nati1011 Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 08:52
                          verdana napisała:

                          Lubię też
                          > magistrantow, ktorzy się staraja, a nie przepisuja z internetu.
                          >

                          ????

                          Wydawało mi się, ze pracy magisterskiej nie można spisać z
                          internetu. Tylko powinna być to praca samodzielna. Nie sprawdza sie
                          tego?
                          • verdana Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 12:39
                            Oczywiscie, ze nie wolno. Co nie oznacza, ze 80% studentow
                            (slabszych uczelni dodam) tego nie próbuje.
                            Ja sprawdzam, część promotorow nie.
                        • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 11:37
                          To miałabym szanse u Ciebie - nie wyobrażam sobie, że do pracy mgr
                          można ściągać z netusmile
    • ese1 Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 10:50
      mader1 napisała:

      > Czy chodzicie przeziębieni do kościoła ?

      owszem, jezeli dobrze sie czuje, ale staram sie usiasc gdzies na uboczu, w
      niezbyt zaludnionym miejscu, co zreszta w DE nie jest takie trudne, bo tutaj
      mimo jedynej mszy w kosciele jesz wiele pustych zakamarkow.
      Ale wracajac do tematu, wlasnie, nie trzeba mocno kichac czy kaszlec, bo czy nie
      uwazacie, ze sposob rozdawania komunii do ust nie przyczynia sie do roznoszenia
      bakterii?
      tak pisze nie po to aby rozwinac dyskusje nt wyzszosci jednej formy nad druga,
      po prostu taka refleksja? Nie macie takich obaw podchodzac do komunii? Bo
      przyeciez rzadko sie zdarza, zeby ksiadz przynajmniej ust przez moment nie
      dotknal rozdajac komunikanty.
      • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 11:41
        albo na przykład aids.

        jakos nigdy się tym nie przejmowałam i z reguły przejmuję się
        dziećmi a nie sobą (chyba, ze w ciąży, to naprawdę panikowałam) - a
        one jak na razie do Komunii nie przystępują.
        • ese1 Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 12:43
          mamalgosia napisała:

          > albo na przykład aids.
          >
          na szczescie aids nie przenosi sie droga kropelkowa, musialoby byc skaleczenie,
          co juz raczej mniej jest prawdopodobne
          • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 14:19
            co Ty. Ja np tak obgryzam skórki przy paznokciach, ze bezustannie
            jest tam co najmniej mała ranka. Może ksiądz też być akurat taki
            neurotyczny i sie zarazismile Może - jak stomatolog - w rękawiczkach
      • a_weasley Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 11:58
        ese1 napisała:

        > Nie macie takich obaw podchodzac do komunii?

        Nie. Przez piętnaście lat przystępowałem do komunii praktycznie co niedziela,
        potem od czasu do czasu, jak akurat nie mogłem pójść na nabożeństwo
        ewangelickie, a obecnie co drugą niedzielę i nic mi się z tego powodu nie stało
        (w każdym razie nie pamiętam, żebym się poczuł gorzej akurat po mszy niedzielnej
        bez innego wyraźnego powodu).
        • ese1 Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 12:41
          a_weasley napisał:

          > (w każdym razie nie pamiętam, żebym się poczuł gorzej akurat po mszy niedzielne
          > j
          > bez innego wyraźnego powodu).

          choroba, nie mowie o czyms strasznym, ale np zwykle przeziebienie czy grypa,
          rozwija sie kilka dni, a wiec raczej nie od razu po mszy zle sie mozesz poczuc
          zwlaszcza, ze trudno nam dokladnie okreslic od kogo i kiedy zalapalismy bakterie
          • mamalgosia Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 14:21
            W sumie: zarażenie czy nie (częściej nie), to higieniczne specjalnie
            to to nie jest
        • minerwamcg Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 15:19
          U warszawskich metodystów jest jeszcze ten plus, że kaplica mieści
          się na piętrze, jest moim zdaniem nawet trochę za dobrze ogrzewana i
          wchodzi się do niej zostawiwszy płaszcz w sali obok. Tak więc unika
          się a) wnoszenia rozmaitych paskudztw na okryciu, b) siedzenia w
          tymże w ciepłym pomieszczeniu, a potem wychodzenia na zimno. Obie te
          sytuacje są bardzo "przeziębieniogenne". Poza tym nie ma problemu,
          żeby wyjść i się wykaszleć/wykichać na ciepłym korytarzu.
          Aha, no i komunię bierze się samemu, z tacy. Krew Pańską przyjmuje
          się w maciupeńkich kieliszeczkach - przypuszczam, że właśnie ze
          względów higienicznych, inaczej pewnie by się piło z jednego
          kielicha. Tak więc kontaktu z ręką księdza w zasadzie nie ma.
          • a_weasley Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 17:29
            minerwamcg napisała:

            > Krew Pańską przyjmuje się w maciupeńkich
            > kieliszeczkach - przypuszczam, że właśnie ze
            > względów higienicznych, inaczej pewnie by się
            > piło z jednego kielicha.

            Jednakowoż np. reformowani piją z jednego kielicha, kichając na higienę, i jakoś
            nie słychać, żeby ich dziesiątkowała franca, parch lub inne pasożyty.
            • verdana Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 18:39
              Bo alkohol dobrze dezynfekuje?
              • minerwamcg Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 22:56
                Iii, taki alkohol smile Nie wiem, czy protestanci do Eucharystii
                używają wina i wody tak jak my, ale nawet gdyby samo wino, to i tak
                alkoholu w nim śladowo. A tyle, ile się spożywa przy komunii... to
                nawet mały łyk nie jest smile
        • madziaq Re: Kichanie w kościele 13.10.08, 16:10
          Arturze, zaspokój moją ciekawośc smile Jako protestant potrzebujesz jakiejś
          dyspensy, żeby przystąpić do komunii w kościele katolickim (bo rozumiem, że
          piszesz o katolickiej komunii do ust)? Chodzisz do spowiedzi? Jak to wygląda, że
          tak powiem, technicznie? Tak pytam, bo zawsze mnie ciekawily kwestie styku
          różnych wyznań.
          • a_weasley Re: Kichanie w kościele 13.10.08, 17:06
            madziaq napisała:

            > Arturze, zaspokój moją ciekawośc smile Jako protestant potrzebujesz
            > jakiejś dyspensy, żeby przystąpić do komunii w kościele katolickim
            > (bo rozumiem, że piszesz o katolickiej komunii do ust)?

            Nie sądzę. Myślę, że pastor coś by mi powiedział. Tak to wygląda od mojej strony.
            Osobiście nie widzę problemu. Chrześcijanie schodzą się na Jego pamiątkę,
            przyjmując Ciało & Krew.
            Podobno jest jakiś problem nie tyle z samym tym, że jestem protestantem, co żem
            przeszedł na protestantyzm z katolicyzmu i tym sposobem jestem ponoć
            ekskomunikowany (gdybym był protestantem od zawsze, nie byłoby sprawy), ale
            księża, którzy doskonale o mojej przeszłości wiedzą, nie widzą problemu (poza
            jednym). Większość zaś po prostu nie wie, ostatecznie protestanci z zewnątrz
            bywają łudząco podobni do katolików.

            > Jak to wygląda, że tak powiem, technicznie?

            Tak całkiem zwyczajnie. Podchodzę, ksiądz mi wkłada hostię do ust.
            • isma Re: Kichanie w kościele 13.10.08, 17:30
              Chwileczke, chwileczke. Niech mnie kto sprostuje, ale nie wydaje mi
              sie, azebysmy mieli interkomunie z protestantami?

              Moze ja sie myle, ale mnie sie wydaje, ze protestant moze przyjmowac
              Komunie sw. w KK za zezwoleniem biskupa, w szczegolnych
              okolicznosciach (np. niebezpieczenstwo smierci, ew. sie chyba
              udziela jakiegos zezwoilenia przy slubach mieszanych?) i
              zadeklarowawszy wiare w katolickie rozuemienie Eucharystii...?


              ...no tak przynajmniej w KPK:
              Kan. 844 -
              § 1. Katoliccy szafarze udzielają godziwie sakramentów tylko wiernym
              katolikom, którzy też godziwie przyjmują je tylko od katolickich
              szafarzy, z zachowaniem przepisów §§ 2, 3 i 4 niniejszego kanonu,
              jak również kan. 861, § 2.
              § 2. Ilekroć domaga się tego konieczność lub zaleca prawdziwy
              pożytek duchowy i jeśli nie zachodzi niebezpieczeństwo błędu lub
              indyferentyzmu, wolno wiernym, dla których fizycznie lub moralnie
              jest niemożliwe udanie się do szafarza katolickiego, przyjąć
              sakramenty pokuty, Eucharystii i namaszczenia chorych od szafarzy
              niekatolickich tego Kościoła, w którym są ważne wymienione
              sakramenty.
              § 3. Szafarze katoliccy godziwie udzielają sakramentów pokuty,
              Eucharystii i namaszczenia chorych członkom Kościołów wschodnich nie
              mających pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, gdy sami o nie
              proszą i są odpowiednio przygotowani. Odnosi się to także do
              członków innych Kościołów, które według oceny Stolicy Apostolskiej,
              gdy idzie o sakramenty, są w takiej samej sytuacji, a i wspomniane
              Kościoły wschodnie.
              § 4. Jeśli istnieje niebezpieczeństwo śmierci albo przynagla inna
              poważna konieczność, uznana przez biskupa diecezjalnego lub
              Konferencję Episkopatu, szafarze katoliccy mogą godziwie udzielać
              wymienionych sakramentów także pozostałym chrześcijanom, nie mającym
              pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, którzy nie mogą się udać do
              szafarza swojej wspólnoty i sami o nie proszą, jeśli odnośnie do
              tych sakramentów wyrażają wiarę katolicką i do ich przyjęcia są
              odpowiednia przygotowani.
              § 5. W odniesieniu do wypadków, o których w §§ 2, 3 i 4, biskup
              diecezjalny lub Konferencja Episkopatu nie powinni wydawać norm
              ogólnych, dopóki nie przeprowadzą konsultacji z kompetentną władzą,
              przynajmniej lokalną, zainteresowanego Kościoła lub wspólnoty
              niekatolickiej.

              i w Katechizmie stoi:
              KKK 1401 Jeśli według oceny ordynariusza zachodzi jakaś poważna
              konieczność, szafarze katoliccy mogą udzielić sakramentów
              (Eucharystii, pokuty i namaszczenia chorych) innym chrześcijanom,
              nie będącym w pełnej jedności z Kościołem katolickim, gdy
              dobrowolnie sami o nie proszą. Trzeba jednak wówczas, by wyznali oni
              wiarę katolicką w stosunku do tych sakramentów i byli odpowiednio
              przygotowani do ich przyjęcia (Por. KPK, kan. 844, § 4).
              • a_weasley Ciało, Krew, okólniki 13.10.08, 18:36
                isma napisała:

                > Chwileczke, chwileczke. Niech mnie kto sprostuje,
                > ale nie wydaje mi sie, azebysmy mieli interkomunie
                > z protestantami?

                Będę szczery i powiem, że mi to wcale nie przeszkadza. Wzmiankowanym księżom
                najwyraźniej też nie, a temu jednemu różnicę robi nie to, że jestem
                protestantem, tylko żem odstępcą od katolicyzmu.
                Nikt nic przez to nie traci, a nasze, jak to określił B16, laboratorium jedności
                chrześcijan niewątpliwie zyskuje.
                A jeśli ktoś chce sprawę rozpatrywać na gruncie instrukcji, to zwracam uwagę, że
                mamy jedno nabożeństwo komunijne w miesiącu, więc sytuacja opisana w par. 4
                powstaje zawsze prócz pierwszych niedziel miesiąca. A także w pierwszą niedzielę
                miesiąca, o ile w akceptowalnej odległości nie ma zboru metodystycznego.
                • lucasa Re: Ciało, Krew, okólniki 13.10.08, 19:37
                  _weasley napisał:

                  > isma napisała:
                  >
                  > > Chwileczke, chwileczke. Niech mnie kto sprostuje,
                  > > ale nie wydaje mi sie, azebysmy mieli interkomunie
                  > > z protestantami?
                  >
                  > Będę szczery i powiem, że mi to wcale nie przeszkadza.

                  czy to znaczy, ze jak przyjmujesz hostie i ksiadz mowi "cialo
                  Chrystusa" to odpowiadasz "amen"? wieszysz po katolicku, ze to nie
                  tylko symbol?
                  A
                  • a_weasley Re: Ciało, Krew, okólniki 13.10.08, 20:05
                    Moja odpowiedź, taka sama bez względu na obrządek, jest zbyt długa, by ją
                    wypowiedzieć na głos, brzmi bowiem
                    "Dzięki Ci, Panie, za ten cud!"

                    > wieszysz po katolicku, ze to nie tylko symbol?

                    A gdybym nawet uważał, że to tylko symbol, cóż by to zmieniało? Mogłoby zmieniać
                    Minerwie, gdyby zapragnęła komunii u nas (czego by jej nikt nie wzbraniał,
                    owszem byłaby radość i ogólne wzruszenie, w którym bym na pierwszych szksypczach
                    zaszksypczył).
                    Odpowiedź wprost brzmi - tak i nie. Czy wierzę, że to więcej niż symbol? Tak.
                    Czy po katolicku? Najpewniej nie, w każdym razie XVIII Artykuł Wiary "O
                    Wieczerzy Pańskiej" głosi m.in. że

                    "Przeistoczenie, czyli przemiana substancji chleba i wina w Wieczerzy Pańskiej,
                    nie może być udowodnione na podstawie Pisma Świętego, wypacza istotę sakramentu
                    i było źródłem wielu błędów".

                    Metodyści w ogóle charakteryzują się daleko posuniętym umiarem w zaglądaniu Panu
                    Bogu w rękawy.
                    Podobny umiar zaprezentował onego czasu x. Oszajca twierdząc w kazaniu, że "tak
                    właściwie to my nie wiemy, co się tam dzieje, i to nie jest najważniejsze".
      • minerwamcg Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 14:34
        Umberto Eco, Zapiski na pudełku od zapałek.

        JAK UNIKAĆ CHORÓB ZAKAŹNYCH
        (...)
        Nie chodzić do awangardowych teatrów w Nowym Jorku, wiadomo bowiem
        powszechnie, że aktorzy angielskojęzyczni ze względów fonetycznych
        plują przy mówieniu, wystarczy przyjrzeć się im pod światło z
        profilu, a w teatrach eksperymentalnych widz jest blisko aktora i
        grozi mu opryskanie śliną. Jeśli jesteś członkiem parlamentu,
        trzymaj się z daleka od mafii, abyś nie musiał całować ręki ojca
        chrzestnego. Odradzam również camorrę, a to z powodu obrządku, przy
        którym niezbędna jest krew. Jeśli ktoś chce zrobić karierę
        polityczną w Katolickim Ruchu Społecznym, musi mimo wszystko unikać
        przyjmowania komunii, gdyż zarazki przenoszą się z ust do ust
        poprzez palce kapłana, nie mówiąc już nawet o ryzyku związanym ze
        zbliżeniem podczas spowiedzi.(...) Unikać zapisania się do kasy
        chorych, gdyż całe dni spędza się wtedy ogryzając paznokcie. Dbać o
        to, by nie zostać porwanym przez sardyńskich pasterzy albo
        terrorystów, gdyż porywacze wielokrotnie używają tego samego
        kaptura. Nie podróżować pociągiem na trasie Florencja-Bolonia, jako
        że wybuch rozrzuca z niewiarygodną szybkością szczątki organiczne, a
        w chwilach takiego zamieszania doprawdy trudno należycie się
        chronić. Unikać stref atakowanych głowicami nuklearnymi, gdyż na
        widok grzyba atomowego człowiek odruchowo podnosi dłonie (nie
        umyte!) do ust, szepcząc: „O Boże!”

        W sytuacji wielkiego zagrożenia są także umierający, którzy całują
        krucyfiks; skazani na śmierć (jeśli ostrze gilotyny nie zostało
        należycie zdezynfekowane przed użyciem); dzieci z sierocińców i
        domów podrzutków, gdyż niegodziwa siostra zmusza je do lizania
        posadzki, uwiązawszy uprzednio za nogę do składanego łóżeczka.
      • mader1 Re: Kichanie w kościele 12.10.08, 23:32
        Nie macie takich obaw podchodzac do komunii? Bo
        > przyeciez rzadko sie zdarza, zeby ksiadz przynajmniej ust przez moment nie
        > dotknal rozdajac komunikanty.

        Nie, nie mam obaw.
      • dominikjandomin Re: Kichanie w kościele 13.10.08, 09:17
        ese1 napisała:

        > mader1 napisała:
        >
        > > Czy chodzicie przeziębieni do kościoła ?
        >
        > owszem, jezeli dobrze sie czuje, ale staram sie usiasc gdzies na uboczu, w
        > niezbyt zaludnionym miejscu, co zreszta w DE nie jest takie trudne, bo tutaj
        > mimo jedynej mszy w kosciele jesz wiele pustych zakamarkow.
        > Ale wracajac do tematu, wlasnie, nie trzeba mocno kichac czy kaszlec, bo czy ni
        > e
        > uwazacie, ze sposob rozdawania komunii do ust nie przyczynia sie do roznoszenia
        > bakterii?
        > tak pisze nie po to aby rozwinac dyskusje nt wyzszosci jednej formy nad druga,
        > po prostu taka refleksja? Nie macie takich obaw podchodzac do komunii? Bo
        > przyeciez rzadko sie zdarza, zeby ksiadz przynajmniej ust przez moment nie
        > dotknal rozdajac komunikanty.

        Nie, nie mam obaw.

        Większe mam obawy z Komunią "na łapę". Brudną, nieumytą... a jeszcze pojedyncze
        cząstki Pana Jezusa trzeba by wylizać, chyba, ze się otrzepie je na podłogę, co
        czyni większość biorących "na łapę" (jeszcze nie widziałem, aby ktoś wylizywał
        rękę, a z doświadczeń z pateną wiem, ze takowe cząstki po prostu się pojawiają).
    • anndelumester Re: Kichanie w kościele 13.10.08, 11:08
      Ja wychodze z zalozeenia , ze jak sie jest chorym to dla wlasnego
      dobra i dobra bliźnich siedzi sie w domu i sie dochodzi do zdrowia.
      Nic bardziej mnie nie irytuje od umierajaco prychajaco kaszlaco
      smarkających osobnikow rozsiewajacych zarazki w miejscach
      publicznych i z reszta zwracam takim osobom uwage, ze jeżeli nie
      szanuja swojego zdrowia to ich sprawa i ich wydatki, ale niech
      łaskawie wezmą pod uwage dobrostan innych.
      Na szczescie omija mnie problem chorych dzieci przyprowadzanych do
      przedszkola, bo regulamin naszej placowki rygorystycznie to
      reguluje, ale z lektur forow czy opowieci znajomych wiem, ze czesc
      rodziców ma takie idiotyczne pomysły.
      • verdana Re: Kichanie w kościele 13.10.08, 16:01
        No, wybacz, ale to nie jest takie proste.
        Samochodu nie mam, zaziębiona musze korzystać np. ze środkow
        komunikacji miejskiej, aby dojechac do pracy. Zwolnienia na cięzki
        katar nikt mi nie da, zdesztą w sezonie jesienno-zimowym większość
        instytucji przestalaby działać , gdyby zaziebienie siedzieli w domu.
Pełna wersja