Dodaj do ulubionych

Świeta i prezenty.

17.11.08, 10:30
Na e-mamie pojechali troche po mnie po tym jak napisałam że u nas
nie ma prezentów na świeta.
Prezenty sa na urodziny, na Mikołaja. na świeta Bożego Narodzenia
nie dajemy bo sa w tym czasie inne rzeczy które są tylko raz w roku.
Pomine to że nie podoba mi sie rozbuchany konsumpcjonizm który
zrobił sie wokół tych swiat. Dzieciom tez brak prezentów nie
przeszkadza. Jest chionka, cała rodzina, wigilia, szopka. Czas tylko
dla nas.
Czy az tacy odosobnieni jestesmy w tym braku prezentów?
Obserwuj wątek
    • capriglione Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 10:53
      Wspominając święta z perspektywy dziecka, to święta równały się prezenty!
      Przychodził Gwiazdor, z workiem, odpytywał z wierszyków, "paciorka", kazał coś
      zaśpiewać, czasem pogroził rózgą. A potem były - te oczekiwane wyśnione paczki,
      radość rozpakowywania, porównywania zawartości z siostrą... Ne były to jakieś
      bogate prezenty, jakaś lalka, książka, słodycze, czasem coś z ubrania. Ale wciąż
      wspominam z nostalgią...
      • fiamma75 Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 11:15
        Dla mnie brak prezentów na Boże Narodzenie też jest dziwny. Nie
        chodzi wcale o konsumpcjonizm, bo prezenty mogą być skromne (u nas
        tak zazwyczaj jest), ale o świąteczną atomosferę wzajemnego
        obdarowywania się, coś szczególnego - inne okazje w ciązu roku nie
        mają ten aury, że teraz wszyscy wszystkim.
        • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:25
          fiamma75 napisała:

          > o świąteczną atomosferę wzajemnego
          > obdarowywania się, coś szczególnego
          > - inne okazje w ciązu roku nie
          > mają ten aury, że teraz wszyscy wszystkim.

          I to jest właśnie podstawowy argument za.
      • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:24
        capriglione napisała:

        > Wspominając święta z perspektywy dziecka,
        > to święta równały się prezenty!

        I to jest właśnie podstawowy argument przeciw.
        • capriglione Re: Świeta i prezenty. 18.11.08, 09:28
          a_weasley napisał:

          > capriglione napisała:
          >
          > > Wspominając święta z perspektywy dziecka,
          > > to święta równały się prezenty!
          >
          > I to jest właśnie podstawowy argument przeciw.
          I to jest właśnie podstawowy argument za (dla mnie)!!!
        • isma Pax. Der Friede. Mir. 18.11.08, 22:48
          Zwlaszcza, ze te prezenty moga sie calkiem, ekhm, oddzielic od istoty rzeczy.
          Nawet katolickiemu ksiedzu...

          Nie wiedzialam dzisiaj, czy smiac sie, czy plakac, czytajac wynurzenia
          niejakiego o. Hejmo. Opowiada on mianowicie o tym, jak to sie ukladal (w
          szlachetnych celach, naturalnie) z bezpieka:

          "Zawsze rozmowcow traktowalem po ludzku. Dlatego zachowywalem sie kulturalnie
          takze wobec rozmowcow reprezentujacych wladze. Na ogol byl w tym takze i moj
          interes, sprawa miesiecznika "W drodze". Nie dwa koniaki zostawilem w Urzedzie
          ds. Wyznan i w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Takie byly "dobre socjalistyczne
          obyczaje".

          Pamietam, ze rowniez przy okazji swiat Bozego Narodzenia przekazalem jakies
          drobiazgi z Rzymu swoim "opiekunom". Nie uwazalem w tym nic zdroznego, by NA
          SWIETA POWSZECHNEGO POKOJU I BRATERSTWA rozstac sie w atmosferze zyczliwosci".

          Taaa.
    • minerwamcg Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 11:14
      U nas też nie było. Prezenty, takie porządne, typu książki, lalki,
      sprzęt sportowy i wymarzone ciuchy przynosił sporo przed Bożym
      Narodzeniem Święty Mikołaj. A Boże Narodzenie to była choinka,
      kolędy (póki żył ojciec, ostatnia osoba w naszym domu, która jako
      tako śpiewała smile)), świąteczne przysmaki i mnóstwo innych radości.
      Pewnie miało to również związek z tym, że Święta sporo kosztowały i
      rodzice nie mogli jednorazowo tyle wydać, w opcji z Mikołajem
      wydatki jednak rozkładały się na dwa miesiące, nie na jeden - ale
      tak samo było również i u moich dziadków i pradziadków, relatywnie
      wówczas zamożnych i nie uzależnionych od pensji na pierwszego.

      Teraz wżeniłam się w rodzinę, gdzie jedno z teściów z Kresów, drugie
      z Wielkopolski. Tu się raczej nie kultywuje Mikołaja, natomiast
      prezenty gwiazdkowe muszą być smile Zaakceptowałam to, bo trudno robić
      w rodzinie rewolucję - ale po cichu szóstego grudnia wpuszczam
      świętego Mikołaja, żeby Arthurowi wepchał pod poduszkę jakąś
      czekoladę czy mandarynki... smile))
      • capriglione Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 11:32
        U nas Mikołaj też przychodził 6 grudnia, prezenty zostawiał w butach, o ile były
        oczywiście skrupulatnie poprzedniego dnia wyczyszczone i wypastowane. Ale to
        były skromne prezenty: głównie słodycze, jakaś spinka do włosów lub kredki...

        A Gwiazdor w wigilię - i te prezenty bez porównania były większe, ale też bez
        szaleństwsmile

        Chciałabym te tradycje utrzymać w swoim domu - myślę, że zachęcę córeczkę (2
        latka w grudniu skończy) do "wyczyszczenia" bucików 5 grudnia. I dostanie
        (chyba) książeczkę z płytką o Misiu Uszatkusmile
      • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:20
        minerwamcg napisała:

        > Tu się raczej nie kultywuje Mikołaja, natomiast
        > prezenty gwiazdkowe muszą być smile

        Fakt. Z prezentami 6 grudnia zetknąłem się dopiero w szkole.
        Natomiast nigdy nie pojawił się w domu jakiś przebieraniec, Gwiazdor, św.
        Mikołaj ani Santa Claus. Prezenty w pewnym momencie pojawiały się pod choinką,
        po wygonieniu dzieci z pokoju pod byle pretekstem.
    • mader1 Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 11:39
      u nas są i święta, i czytanie Pisma św i kolędy i prezenty i
      Pasterka. Lubię to bardzo. Taki dzień darów smile
    • maadzik3 Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 12:01
      U nas na mikolaja prezenty tylko dla Mlodego i skromne, zasadnicze w
      Wigilie przynoszone przez Dzieciatko (no dobra, Mlody od poczatku
      wie ze przez rodzicowsmile). Ale jezeli w Twojej rodzinie jest inna
      tradycja a dzieci ja akceptuja nie widze problemu. Problem bylby
      tylko gdyby dzieci (szczegolnie w wieku przedszkolnym i
      wczesnoszkolnym) czuly sie pokrzywdzone i negatywnie wyroznione
      wsrod rowiesnikow brakiem prezentow. Jesli one sa przekonane madrze
      przez Was do tej tradycji nie widze w niej nic zlego.
      • isma Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:40
        U nas zasadniczo jest jak u Magdy (wlacznie z tym dziecieciem bezmikolajowym,
        uswiadomionym od zarania zywota swego, ze prezenty sie daje sobie nawzajem).
        Mikolaj w domu zostal zlikwidowany (ewentualnie tylko dla dziecka - dziadkowie),
        ale pod choinka sa rozne wymarzone niespodzianki...

        Z tym, ze tradycyjnie u nas prezenty Mikolaj przynosi osobom niespokrewnionym, a
        szczegolnie lubianym. Wiec przed 6 grudnia jest wspolne wymyslanie (w tym roku,
        czuje przez skore, bedzie spor o jedna osobe - sa dwie konkurencyjne koncepcje:
        prezent bardzo serio i prezent buffo), potem wspolne pakowanie (M. uwielbia, do
        pozna w nocy sie w przeddzien siedzi i przycina kolorowe bibulki, wiąze jak
        najciasniej wstązki na pudelkach, wypycha torby farbowana trawa, w ktora sie
        wrzuca cukierki...), no i rozwozenie. Duzo sie tego zrobilo, od dwoch czy trzech
        lat musimy juz switkiem kursowac oboje wink)).
        To nie sa jakies szczegolnie kosztowne prezenty, czasem po prostu jakis nasz
        domowy wyrob kulinarny (nalewka, powidlo, slodycze). Ale jakos sie tak utarlo,
        ze nie chcemy sie nikomu pakowac w rodzinny boznonarodzeniowy nastroj, wiec ta
        okazja mikolajowa jakos-tam jest wyrazem tych cieplych mysli "z wyboru".

        Ale, tak myslac sobie o tym, co Przeciwcialo napisala - ja mysle, ze dobrze
        jest, jak "filozofia prezentowa" jest konsekwentna. My mamy tak - troche ze
        slubnego wschodniej natury to wynika, troche z rozmyslem stosujemy - ze lubimy
        dawac i dostawac, o ile to jest przejaw czyjejs autentycznej pamieci, wyraz
        jakiejs osobistej relacji. I u nas by pewnie bylo niezbyt autentyczne, gdybysmy
        nagle postanowili zlikwidowac prezenty pod choinke. Bo jak to - znajoma
        narzekajaca na zaostrzenie dolegliwosci zatokowych (bardzo postepowa kobieta,
        niezalezna i samorzadna...) dostaje od nas przy okazji odwiedzin w chorobie
        moherowy berecik... ;-O (oczywiscie tylko ze wzgledu na te zatoki!), a my nagle
        mielibysmy stwierdzic, ze prezenty sa przejawem konsumpcjonizmu wink))? No, nie
        da sie...

        Natomiast potrafie sobie wyobrazic, ze sa rodziny, gdzie to funkcjonuje
        konsekwentnie inaczej. I tez pewnie sa jakies sposoby okazywania bliskosci i
        sympatii - inne niz te zartobliwe upominki u nas. I to tez jest OK.
    • godiva1 Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:09
      U nas sa prezenty do 10 dolarow dla jednej osoby (losujemy jednego
      doroslego z rodziny), dzieci dostaja troche wiecej.

      Skladamy pieniadze do Armii Zbawienia zamiast tego. Teraz jest taki
      kryzys i tylu ludzi ma klopoty zprzetrwaniem, ze nieprzyzwoicie
      byloby zelebrowac za mocno.
      • andaba Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:23
        U nas są prezenty na Mikołaja, na święta nie. Wyjątkiem są te święta, na które przychodzi ktoś poza domownikami - wtedy z reguły zaproszone osoby przychodzą z symbolicznymi prezentami, my kupujemy tym zaproszonym osobom, domownikom juz nie. W ten sposób każdy ma jeden prezent.
    • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:23
      przeciwcialo napisała:

      > Jest chionka, cała rodzina, wigilia, szopka.

      Tylko, bagatela, na to trzeba i liczniejszego spotkania rodzinnego, i
      rozbudowanego ceremoniału, a mało kto ma do tego głowę, Ewangelia nie, bo nie ma
      zwyczaju (znam osobę, która próbując do tego przekonać rodziców usłyszała, że
      "przecież nie jesteśmy anglikanami"), kolędy nie, bo nikt porządnie nie zna
      i/lub na trzeźwo wszyscy się wstydzą śpiewać...
      • mmb Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 16:50
        A u mnie w domu to jest jedyny czas w roku kiedy są wspólne śpiewy.
        Wszyscy fałszują, każdy śpiewa tak jak może, ale jest to dla mnie najwspanialsza
        część tych Świąt - wspólne kolędy.
        Jestem w stanie wyobrazić sobie Święta bez prezentów (mimo że w naszej rodzinie
        każdy dostaje jakiś prezent choćby najskromniejszy od każdego z domowników) nie
        wyobrażam ich sobie bez tego naszego wspólnego fałszowania big_grin
        • mader1 Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 17:01
          mmb napisała:

          > A u mnie w domu to jest jedyny czas w roku kiedy są wspólne śpiewy.
          > Wszyscy fałszują, każdy śpiewa tak jak może, ale jest to dla mnie
          najwspanialsz
          > a
          > część tych Świąt - wspólne kolędy.
          > Jestem w stanie wyobrazić sobie Święta bez prezentów (mimo że w
          naszej rodzinie
          > każdy dostaje jakiś prezent choćby najskromniejszy od każdego z
          domowników) nie
          > wyobrażam ich sobie bez tego naszego wspólnego fałszowania big_grin
          >

          O ! ooo !
          Toż samo, choć u nas są przynajmniejdwa świetne głosy plus
          instrument, więc jak reszta nie zagłusza gorliwie, brzmi
          nieźle smile))))

          No i prezenty dostaje nie tylko rodzina. dostaje wiele osób smile
    • isma Watek stary, ale niezly: 17.11.08, 16:47
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=72639358&a=72639358
      • mamaanieli Re: Watek stary, ale niezly: 17.11.08, 17:41
        święta bez prezentów?? ojeeejku... a potem starość bez cudoownych
        wspomnień? wręcz namacalnie pamiętam ten dreszcz, tą atmosferę
        oczekiwania, pisanie listów do Mikołaja itd. prezenty i
        OBDAROWYWANIE się to część Świąt. nie wyobrażam sobie inaczej.
        • a_weasley Re: Watek stary, ale niezly: 17.11.08, 22:42
          mamaanieli napisała:

          > święta bez prezentów?? ojeeejku... a potem
          > starość bez cudoownych wspomnień?

          Nie przesadzajmy, cudowne wspomnienia ze świąt to nie tylko prezenty i, mam
          nadzieję, nie głównie.

          > nie wyobrażam sobie inaczej.

          A to normalne, mało kto wyobraża sobie inaczej niż sam się przyzwyczaił od zawsze.
    • katriel Re: Świeta i prezenty. 17.11.08, 23:24
      > Czy az tacy odosobnieni jestesmy w tym braku prezentów?

      Nie wiem, czy "aż tacy" odosobnieni, ale przypuszczam, że dosyć odosobnieni. Prezenty pod choinkę to jednak dosyć powszechna tradycja jest.

      W moim domu rodzinnym prezenty na Boże Narodzenie były zawsze. Kiedy indziej mogło nie być, na Mikołaja mogła być czekoladka, na urodziny - tort + skarpetki, ale pod choinką musiał leżeć prawdziwy prezent, zapakowany w ładny papier, przewiązany wstążką... Zwykle było ich mnóstwo, bo każdy każdemu coś przygotowywał, w dodatku często pakując każdy drobiazg osobno, żeby powiększyć to wrażenie obfitości. Po skończonej wieczerzy przesiadaliśmy się "na miękkie", nastawialiśmy płytę z kolędami (rodzina z tych nieśpiewających), na stole stał makowiec, mandarynki i kompot z suszu (choć mało kto był jeszcze w stanie coś zjeść) a najmłodszy z obecnych (czyli na ogół ja) zostawał oddelegowany do wyciągania paczek spod drzewka i wręczania ich adresatom.
      U mojego męża było podobnie - jedyne, czego mi tam brakuje, to ładnych opakowań (mają zwyczaj prezenty pod choinkę wkładać w reklamówkach). U nas też będzie jakoś podobnie (na razie Wigilie spędzamy u rodziców, na zmianę raz jednych, raz drugich) - bo tak, bo tak chcemy, tak lubimy, tak jesteśmy przyzwyczajeni.
      Ale to nie znaczy, że inaczej jest gorzej. Jeśli u Was nikomu ze współświętujących brak prezentów nie przeszkadza, to wystarcza i osobom z zewnątrz nic do tego.

      • marzek2 Re: Świeta i prezenty. 18.11.08, 09:06
        W moim domu rodzinnym było mnóstwo prezentów na Mikołaja, natomiast nic pod
        choinką. Z dzieciństwa pamiętam duży żal do rodziców i poczucie krzywdy,
        zwłaszcza, że nikt mi jakoś nie uzasadaniał dlaczego właśnie tak jest, tylko "bo
        tak jest i już".

        Teraz w domu dajemy coś symbolicznego na Mikołaja, choć dzieci bezmikołajowe są
        i wiedzą co i jak, ale lubią tą zabawę w podchody nocne smile

        Dzieciom staramy się tłumaczyć że obdarowywanie się na święta przypomina o
        największym obdarowaniu jakie dostaliśmy od Boga - narodziny Zbawiciela.
        • leluchow1 Re: Świeta i prezenty. 18.11.08, 09:59
          My staramy się wpoić dzieciom właściwą hierarchię, zgodnie z którą prezenty nie
          są na szczycie. Ale są. Wśród kolęd, opłatka, pisma świętego , śmiechu , ciepła
          i miłości. Nie jestem zwolennikiem wpadania w skrajności. Tak więc nie kupujemy
          dzieciom prezentów za 500zł ale i nie pozbawiamy ich podarków.
    • mamalgosia Re: Świeta i prezenty. 18.11.08, 19:08
      Ale co to znaczy: "pojechali po mnie"? czy prezenty sa obowiązkiem?
      Czy jest coś złego w tym, że nie ich nie masz?

      U nas prezentów na Boże Narodzenie cała furasmile
    • magdalaena1977 Re: Świeta i prezenty. 20.11.08, 17:42
      przeciwcialo napisała:
      > Dzieciom tez brak prezentów nie przeszkadza.
      Nie wierzę.
      Jeśli są to dzieci w wieku co najmniej przedszkolnym, to uczestniczą w pewien
      sposób w kulturze masowej, a tam uniwersalnym ponadchrześciajańskim wręcz
      znakiem świąt są prezenty. I skoro wszyscy koledzy w szkole czy przedszkolu
      dostają prezenty, to niewątpliwie koszmarnie jest być jedynym nieobdarowanym.
      Zwłaszcza, że nie masz za sobą jakiejś spójnej teorii (jak ŚJ), ale wyłącznie
      własne przekonanie.

      Ja wychowałam się dostając prezenty i to prezenty "porządne" oczywiście na miarę
      sytuacji finansowej rodziny. I nie wyobrażam sobie świąt bez prezentów, zarówno
      bez otrzymywania jak i kupowania. I tylko szkoda mi bo rodzina nie jest gotowa
      kupować mi niespodzianki i zwykle prezent jest ze mną uzgodniony.

      W gruncie rzeczy dlatego biorę udział w akcji charytatywnej na gazecie, bo
      polega ona na wybraniu i kupieniu prezentu innej osobie, a nie na wrzuceniu
      bezosobowych pieniędzy do puszki.
      • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 20.11.08, 18:25
        magdalaena1977 napisała:

        > przeciwcialo napisała:
        >> Dzieciom tez brak prezentów nie przeszkadza.

        > Nie wierzę.

        Twoje prawo, ale argumenty masz cienkie jak zupa w Azkabanie wink

        > wieku co najmniej przedszkolnym, to
        > uczestniczą w pewien sposób w kulturze masowej,
        > a tam uniwersalnym ponadchrześciajańskim
        > wręcz znakiem świąt są prezenty.

        Do przedszkola chodziłem tylko rok, więc dotyczy to jednych Świąt, w każdym
        razie nie pamiętam, żebym wiedział, co kto znalazł pod choinką. W szkole toż samo.
        Ja wiem, że przedszkole jest szkołą konformizmu, ale nie przesadzajmy.

        > Ja wychowałam się dostając prezenty i to
        > prezenty "porządne" oczywiście na miarę
        > sytuacji finansowej rodziny. I nie wyobrażam
        > sobie świąt bez prezentów, zarówno bez
        > otrzymywania jak i kupowania.

        Ja sobie nie wyobrażam Świąt bez bardzo wielu rzeczy, których nie ma w innych
        rodzinach.
        Są ludzie, dla których Wigilia z jednocyfrową liczbą biesiadników jest ułomna, i
        tacy, którzy z dzieciństwa nie pamiętają Wigilii z kimkolwiek poza rodzicami i
        rodzeństwem.

        > zwykle prezent jest ze mną uzgodniony.

        Też tego nie znoszę. Na szczęście do uzgodnień trzeba dwóch stron, a ja zawsze
        się od udziału w takowych uchylam.
      • paszczakowna1 Re: Świeta i prezenty. 20.11.08, 22:43
        > Jeśli są to dzieci w wieku co najmniej przedszkolnym, to uczestniczą w pewien
        > sposób w kulturze masowej, a tam uniwersalnym ponadchrześciajańskim wręcz
        > znakiem świąt są prezenty. I skoro wszyscy koledzy w szkole czy przedszkolu
        > dostają prezenty, to niewątpliwie koszmarnie jest być jedynym nieobdarowanym.
        > Zwłaszcza, że nie masz za sobą jakiejś spójnej teorii (jak ŚJ), ale wyłącznie
        > własne przekonanie.

        Przeciez nie dostaja tych prezentow w szkole czy przedszkolu (wtedy faktycznie
        byloby nieprzyjemnie), tylko w domu. A to, ze kazda rodzina ma swoje obyczaje
        (swietuje imieniny czy urodziny, daje czekoladowe zajace czy nie), to chyba
        rzecz normalna. Ja jako dziecko tez dostawalam porzadne prezenty na Boze
        Narodzenie, na Mikolajki natomiast zupelne drobiazgi, a na Dzien Dziecka z
        rzeczy materialnych na ogol nic (szlo sie do ZOO czy na wesole miasteczko). W
        rodzinach kolegow bylo inaczej, a jakos sobie nie przypominam poczucia krzywdy.
        Na pytanie kolegi 'co dostales pod choinke' mozna odpowiedziec: nic, bo u nas
        sie nie daje, a za to na Mikolajki dostalam to, to i to. (Dla rownowagi mozna
        jeszcze dorzucic jakies drobne prezenciki np na Trzech Kroli wzorem francuskim,
        co by sie ilosc 'dni prezentowych' zgadzala.)
    • jancze Re: Świeta i prezenty. 25.11.08, 23:52
      A u nas są prezenty. I każdy , kto chce dostać prezent musi
      zaśpiewać lub zagrać kolędę. I po kolacji są konkursy - na
      najgłośniej zaśpiewaną kolędę, na najdłużej zaśpiewaną kolędę itp.
      I niezależnie od tego, moja 3letnia córeczka, zapamiętała, że , gdy
      spadnie śnieg (a właśnie spadł), to trzeba ubrać choinkę i będą
      urodziny! Tylko się dziecku od zeszłego roku pomyliło, że to nie jej
      urodziny tylko Jezusa! Ale i tak pamięć ma dobrą - pomimo prezentów.
      Na rozbuchany konsumpcjonizm niestety niewiele poradzę. Po Wigilii
      (w ścisłym gronie domowym) przychodzą święta z rezą rodziny i tu
      rzeczywiście, głównie ważne są prezenty, reszta to spotkanie
      towarzyskie... Ale zawsze z rodziną przy choince. To jednak jest
      takie spotkanie, z taka atmosferą, którac zdarza się tylko raz w
      roku. Wystarczy tylko pamiętać, co takiego sie zdarzyło i się
      cieszyć!
    • atama Re: Świeta i prezenty. 26.11.08, 12:46
      Z dzieciństwa bardzo dobrze pamiętam magię, którą tego wieczoru
      tworzyły m.in. pojawiające się nie wiadomo skąd prezenty pod
      choinką. Były skromne - wiadomo, takie czasy, ale dla mnie
      maksymalnie magiczne i cieszące! Nie na wartość się zresztą
      patrzyło. Na sam fakt bycia obdarowanym i obdarowywania.
      Pamiętam te niesamowite emocje towarzyszące obmyślaniu, szukaniu,
      przygotowywaniu, a potem ukrywaniu i potajemnemu podrzucaniu
      prezentów pod choinkę smile))
      Wieczór Wigilijny z prezentami nigdy nie przesłonił nam świętowania
      tego niesamowitego cudu, który wydarzył się nocą. Święta to w końcu
      przede wszystkim noc i te kolejne dwa dni. Wtedy u nas już żadnych
      prezentów nie ma smile
      Jeśli ktoś w ten wieczór obywa się bez prezentów - szczerze
      podziwiam! smile
      • magdalaena1977 Re: Świeta i prezenty. 26.11.08, 13:42
        atama napisała:
        > Jeśli ktoś w ten wieczór obywa się bez prezentów - szczerze
        > podziwiam! smile
        Dlaczego podziwiasz ?
        IMHO takiej osobie należy raczej współczuć. W zasadzie wszyscy, którzy mogą
        cieszą się spotkaniami z rodziną i prezentami. Chrześcijanie dodatkowo mają
        wymiar duchowy Świąt.

        Ale czemu nie mieć jednego i drugiego ? rocznicy Narodzenia + spotkania z
        rodziną + prezentów ?
        • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 26.11.08, 14:28
          magdalaena1977 napisała:

          > atama napisała:
          > Jeśli ktoś w ten wieczór obywa się bez
          > prezentów - szczerze podziwiam! smile

          Magdalaena skontrowała:

          > Dlaczego podziwiasz ?
          > IMHO takiej osobie należy raczej współczuć.

          A ja, szczerze mówiąc, nie rozumiem żadnej z tych postaw.
          Najwyżej ci, którzy nie potrafią się obyć, mogą zazdrościć tym, którzy są w
          stanie się obyć (niezależnie od tego, czy z tej możliwości korzystają czy nie).

          > Chrześcijanie dodatkowo mają
          > wymiar duchowy Świąt.

          Chryste! Znaczy, cierpliwości!
          DODATKOWO???
          • pieskuba Re: Świeta i prezenty. 26.11.08, 14:45
            Może niezbyt zręcznie sformułowane, ale faktycznie - mamy coś więcej
            niż inni. Oni mają święto bez powodu, my - powód do świętowania :o)
          • magdalaena1977 Re: Świeta i prezenty. 26.11.08, 21:05
            a_weasley napisał:

            > magdalaena1977 napisała:
            >
            > > atama napisała:
            > > Jeśli ktoś w ten wieczór obywa się bez
            > > prezentów - szczerze podziwiam! smile
            >
            > Magdalaena skontrowała:
            >
            > > Dlaczego podziwiasz ?
            > > IMHO takiej osobie należy raczej współczuć.
            >
            > A ja, szczerze mówiąc, nie rozumiem żadnej z tych postaw.
            > Najwyżej ci, którzy nie potrafią się obyć, mogą zazdrościć tym, którzy są w
            > stanie się obyć (niezależnie od tego, czy z tej możliwości korzystają czy nie).
            Ale Ty przedstawiasz tę chęć dostawania prezentów prawie jako jakąś używkę.
            Oczywiście, że potrafiłabym obyć się bez prezentów, ale nie widzę po temu
            powodu. I nie widzę sprzeczności między duchowym przeżywaniem świąt a
            dostawaniem prezentów.

            Tak samo jest ze zmywarką. Mogłabym się bez niej obejść, ale po co ? I
            współczuję osobom, które jej nie mają i muszą ręcznie szorować wszystkie garnki.

            > > Chrześcijanie dodatkowo mają wymiar duchowy Świąt.
            >
            > Chryste! Znaczy, cierpliwości!
            > DODATKOWO???
            No może nie najlepiej się wyraziłam, ale chodziło mi o to, że święta z choinką i
            prezentami mają (prawie) wszyscy , a Boże Narodzenie w sensie religijnym tylko
            chrześcijanie.
            • a_weasley Re: Świeta i prezenty. 26.11.08, 23:34
              magdalaena1977 napisała:

              > Ale Ty przedstawiasz tę chęć dostawania
              > prezentów prawie jako jakąś używkę.

              Ależ oczywiście, że jest to używka. I cóż stąd? Używką jest alkohol i kawa -
              same przez się sąż to rzeczy zgubne? Idzie o to, by miały w życiu właściwe sobie
              miejsce.

              > I nie widzę sprzeczności między duchowym
              > przeżywaniem świąt a dostawaniem prezentów.

              Czyżby kto taką sugerował?

              > Tak samo jest ze zmywarką. Mogłabym się bez niej
              > obejść, ale po co? I współczuję osobom, które
              > jej nie mają i muszą ręcznie szorować wszystkie
              > garnki.

              Pięknie dziękuję, ale co do mnie, to nie ma za co. Co najmniej dopóki jest nas
              dwoje, brak zmywarki wcale mnie nie uwiera.
              Zapewne Amerykanin współczułby mi, że nie mam automatycznej skrzyni biegów,
              nietrudno znaleźć współczujących mi braku wspomagania kierownicy... nie mówiąc o
              legionie osób, które współczuły mi braku telewizora.
          • atama Re: Świeta i prezenty. 27.11.08, 07:32
            atama napisała:
            > > Jeśli ktoś w ten wieczór obywa się bez
            > > prezentów - szczerze podziwiam! smile
            >
            > Magdalaena skontrowała:
            >
            > > Dlaczego podziwiasz ?
            > > IMHO takiej osobie należy raczej współczuć.
            >
            > A ja, szczerze mówiąc, nie rozumiem żadnej z tych postaw.

            Podziwiam, bo uważam, że wymaga to silnej, dobrze ugruntowanej i
            zrozumianej tradycji świętowania bez podarunków. Na pewno nie
            współczuję tym, którzy potrafią tak świętować i są w tym szczęśliwi.
            Czego tu współczuć? Znajdują szczęście po prostu poza prezentami. A
            do tego potrafią przekonać do tego dzieci, które jak zakładam,
            również rozumieją sens takiej tradycji i cieszą się świętami nie
            mniej niż rówieśnicy obsypani w tym czasie prezentami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka