Dodaj do ulubionych

Sprawa ortografii i gramatyki

26.01.09, 11:43
Dzisiaj na jednym forum poruszyłem temat pisania postów z błędami oraz to, że
trochę mi to działa na nerwy, zwłaszcza gdy widzę posty bez polskich liter.
Odpowiedzi były same negatywne. Poczułem się jak chrześcijanin, bo poruszyłem
temat, co do którego uważam, że jest istotny, a ludzie go olewają.
Najśmieszniejsze jest to, że każdą negatywną odpowiedź traktowałem z radością.
Śmieszny jestem, co?
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 12:12
      Ja słynę z literówek. Kiedyś nie zwracałam na nie uwagi, ale dzięki
      pewnej osobie teraz już zwracam. Zdarzają mi się, co prawda o wiele
      rzadziej niż kiedyś, ale zdarzają się - zwłaszcza gdy się spieszę i
      nie czytam postu przed kliknięciem w "wyślij". Nie lubię tych moich
      błędów.
      Znam z innego forum osobę, która robi takie literówki, że czasem nie
      chce mi się czytać jej postów (chociaż myśli mogą zaiwerać mądre).

      Błędy ortograficzne i gramatyczne - staram się unikać u mnie, a u
      innych niestety mnie rażą.
      Ktoś kiedyś powiedział, że pisanie z błędami (wszelkiego rodzaju)
      jest wyrazem lekceważenia adresata pisanych słów. Nie wiem, czy tak
      jest zawsze, ale żywo mam to stwierdzenie w pamięci.

      Natomiast przyznam, że posty bez polskich liter mi nie przeszkadzają
      • minerwamcg Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 12:38
        Staram się pisać poprawnie. Paleointernetowy zwyczaj pisania bez
        polskich liter już od dobrych-dobrych kilku lat stracił techniczną
        rację bytu, więc nie rozumiem ludzi, którzy hołdują mu bez naprawdę
        twardej konieczności (zagranica-służbowy komputer-niemożność
        zainstalowania polskich fontów).
        Internet służy m.in. do porozumiewania się. A żeby się porozumieć,
        trzeba chcieć być rozumianym. Piszącym niechlujnie najwyraźniej na
        porozumieniu z bliźnimi nie zależy - więc i ja nie widzę powodu, dla
        którego miałoby mi zależeć na kontakcie z nimi.

        Podoba mi się sig jednej z dziewczyn na innym forum - że niechlujnie
        napisany post przypomina piwo podane gościowi w usyfionej szklance i
        pływającą po wierzchu zdechłą muchą.
    • mamalgosia Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 12:13
      a co to znaczy "odpowiedź negatywna" w tym przypadku? No bo przecież
      chyba nie odpowiadali Ci "nie"?
      A może zalinkujesz?
    • a_weasley Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 12:46
      Co kraj to obyczaj, co chałupa to zwyczaj, są fora, na których jest przyjęte
      pisać po polsku, sOm taakje, na qtórych pjsze sJem BbbBbyle jak thAqJE, NnNA
      QthoooR pJsH Sjem fFF sposoOOOb wyyeFFaNY nnna maqsa Fff qOoOsmoS, JA zaAaaA
      thym nje psHepadaAm, ale COo qthO LuBj...
      • madziaq Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 15:02
        big_grin Arturze - mistrzostwo smile

        A tak w temacie troszeczkę, skojarzyło mi się. Stary ale wciąż śmieszny tekst
        dla znających angielski

        ashvital.freeservers.com/ze_dream.htm
    • maika7 niniejszym przepraszam 26.01.09, 13:17
      Wszystkich, którzy w moich literówkach, niechlujności interpunkcyjnej oraz braku
      polskich znaków co jakiś czas, upatrują lekceważącego stosunku do czytających i
      piszących.

      Wygodnictwo osobiste - tak, nieumiejetnośc precyzyjnego - synchronicznego
      kilkania (polskie znaki) - tak. Pośpiech - tak. Brak okularów - czasem - tak.

      Ale lekceważenie rozmówcy - nie.
      • nati1011 Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 13:59
        ja też.

        pisze miedzy jednym przelewem a drugim - czasem z błędami. Ale to z
        braku czasu a nie z lekceważenia.
      • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 14:51
        maika7 napisała:


        > Wygodnictwo osobiste - tak,

        > Ale lekceważenie rozmówcy - nie.

        A czy jedno z drugim nie jest czasem powiązane?
        • maika7 Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 14:57
          dominikjandomin napisał:


          > > Wygodnictwo osobiste - tak,
          > > Ale lekceważenie rozmówcy - nie.

          > A czy jedno z drugim nie jest czasem powiązane?

          Mam nadzieję, że gdyby u mnie było to powiązane, to wiedziałabym o tym. Moje
          lenistwo (jako jedna ze składowych końcowego braku polskich czcionek, przecinków
          oraz dość rozwichrzonego szyku wyrazów w zdaniu) nie jest skierowane przeciwko
          komukolwiek.

          A prospos... czy akceptacja niektorych wad w nas jest negatywna? Zakładając, że
          wady te nie robią szkody innym?
          • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 15:10
            Czyli odróżniamy bierność, która nie jest lekceważeniem, od czynnego lekceważenia?

            Czyli nie jest lekceważeniem:
            - siedzenie witając kogoś,
            - nie odpowiadanie na listy,
            - nie wyjęcie ręki w kieszeni w trakcie rozmowy...

            Fajnie, muszę zmienić zwyczaje...
            • maika7 Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 17:38
              dominikjandomin napisał:

              > Czyli odróżniamy bierność, która nie jest lekceważeniem, od czynnego lekceważen
              > ia?
              >
              > Czyli nie jest lekceważeniem:
              > - siedzenie witając kogoś,
              > - nie odpowiadanie na listy,
              > - nie wyjęcie ręki w kieszeni w trakcie rozmowy...
              >
              > Fajnie, muszę zmienić zwyczaje...


              Bierność??
              Nie jestem reprezentatywna.
              Nie czuję się lekceważona, jak ktoś się ze mną wita siedząc.
              Nie czuję się lekceważona, jak ktoś nie odpowiada na moje listy, choć wolę, jak
              mi zakomunikuje, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu.
              Nie czuję się lekceważona, jak ktoś rozmawiając ze mną trzyma rece w kieszeniach.

              Nie pamiętam, kiedy ostatni raz poczułam się lekceważona - może czas, żebym
              zaczęła stosować bilobil...

              Czuję sie lekceważona, jak ktoś nie reaguje na to, co mówię do tego kogoś. I jak
              ktoś reaguje tak, aby specjalnie wyrządzić mi przykrośc.
              I nie bardzo rozumiem, co mają cudze rece w cudzych kieszeniach do lekceważenia
              mnie np.?
              • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 21:30
                maika7 napisała:

                > dominikjandomin napisał:

                > Nie czuję się lekceważona, jak ktoś się ze mną wita siedząc.
                > Nie czuję się lekceważona, jak ktoś nie odpowiada na moje listy, choć wolę, jak
                > mi zakomunikuje, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu.
                > Nie czuję się lekceważona, jak ktoś rozmawiając ze mną trzyma rece w kieszeniac
                > h.
                >
                > Nie pamiętam, kiedy ostatni raz poczułam się lekceważona - może czas, żebym
                > zaczęła stosować bilobil...

                OK. Wsadzam to w różnice mikrokulturowe.

                > Czuję sie lekceważona, jak ktoś nie reaguje na to, co mówię do tego kogoś.

                Możesz podać przykład? Bo nie rozumiem...

                >I ja
                > k
                > ktoś reaguje tak, aby specjalnie wyrządzić mi przykrośc.

                Hm... Zawsze uważałem, że to już nie jest "lekceważenie", tylko dużo bardziej...

                > I nie bardzo rozumiem, co mają cudze rece w cudzych kieszeniach do lekceważenia
                > mnie np.?

                Nic... dla osoby, której nie wychowano w ten sposób, że rozmawiając z inną
                WYJMUJE się łapy z kieszeni. Dla mnie to podstawa (no, ale ja jeszcze z
                przedwojennych rodziców).
                • maika7 Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 22:01
                  dominikjandomin napisał:


                  > Możesz podać przykład? Bo nie rozumiem...

                  Mówię coś do kogoś, a ten ktoś traktuje mnie jak powietrze. Czy
                  lepiej to teraz wytłumaczyłam?

                  > >I ja
                  > > k
                  > > ktoś reaguje tak, aby specjalnie wyrządzić mi przykrośc.
                  >
                  > Hm... Zawsze uważałem, że to już nie jest "lekceważenie", tylko
                  dużo bardziej..

                  czyli co? lekcewazenie moich odczuc i??

                  > Nic... dla osoby, której nie wychowano w ten sposób, że
                  rozmawiając z inną
                  > WYJMUJE się łapy z kieszeni. Dla mnie to podstawa (no, ale ja
                  jeszcze z
                  > przedwojennych rodziców).

                  Ależ mnie też tak wychowano, że wstaję na ogół i rąk w kieszeniach
                  nie trzymam, i ustępuję miejsca w tramwaju, przeprowadzam staruszki
                  na pasach, przepuszczam starsze ode mnie panie w drzwiach, i ogólnie
                  zachowuję się w miarę poprawnie. Ale nie czuję się lekceważona,
                  jeśli ktoś jest wychowany inaczej.
                  Jestem starsza od Ciebie smile)) (jeśli prawdę napisałeś w forumowej
                  bazie....) i moi Rodzice też są przedwojenni. Do tego wychowywali
                  mnie na "grzeczną dziewczynkę" i nawet trochę im to wyszło. Ale co
                  moje wychowanie ma do cudzego wychowania i poczucia bycia
                  lekceważoną???
                  • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 22:21
                    maika7 napisała:

                    > dominikjandomin napisał:
                    >
                    >
                    > > Możesz podać przykład? Bo nie rozumiem...
                    >
                    > Mówię coś do kogoś, a ten ktoś traktuje mnie jak powietrze. Czy
                    > lepiej to teraz wytłumaczyłam?

                    Nie dla mnie. Dla mnie ważne jest, co mówisz i do kogo.

                    Co mnie bowiem obchodzi ktoś obcy, co sobie mówi, gdy ja jestem zajęty? Niech
                    gada, skoro musi przewentylować gardło. Czy musi marnować mój czas?

                    >
                    > > >I ja
                    > > > k
                    > > > ktoś reaguje tak, aby specjalnie wyrządzić mi przykrośc.
                    > >
                    > > Hm... Zawsze uważałem, że to już nie jest "lekceważenie", tylko
                    > dużo bardziej..
                    >
                    > czyli co? lekcewazenie moich odczuc i??

                    Specjalne wyrządzanie przykrości jako lekceważenie?

                    > Jestem starsza od Ciebie smile)) (jeśli prawdę napisałeś w forumowej
                    > bazie....)

                    Napisałem prawdę.

                    > Ale co
                    > moje wychowanie ma do cudzego wychowania i poczucia bycia
                    > lekceważoną???

                    Hm... Jakby to wytłumaczyć... Nie, poddaję się.
                    • minerwamcg Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 22:45
                      Ja też się poddaję. Mimo, że miałam szczerą wolę wytłumaczyć, czemu
                      mi jest przykro, kiedy mój bliźni uważa mnie za osobę tak mało
                      ważną, żeby chcąc ze mną porozmawiać wyjąć peta z gęby, wypluć gumę,
                      wyjąć ręce z kieszeni, a witając się wstać z miejsca. Mimo, że
                      jestem kobietą i to czasem nawet starszą od niego.
                      Albowiem okazywanie rozmówcy szacunku jest właściwe naszej kulturze.
                      Jeśli ktoś się do tego nie stosuje, jest źle wychowany - co może nie
                      być jego winą, ale zaszczytu mu nie przynosi, mnie zaś jednoznacznie
                      zniechęca do kontaktów z nim, nie lubię bowiem, kiedy ktoś
                      demonstruje mi, że mu się z powodu mojej skromnej osoby nie chce
                      ruszyć tyłka z krzesła. Jak mawiał don Vito Corleone rozwalając łeb
                      któremuś z mafiosów "przyjacielu drogi, co ja ci złego zrobiłem, że
                      mnie aż tak nie szanujesz?" smile))
                      • maika7 Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 09:47
                        minerwamcg napisała:

                        > Ja też się poddaję. Mimo, że miałam szczerą wolę wytłumaczyć, czemu
                        > mi jest przykro, kiedy mój bliźni uważa mnie za osobę tak mało
                        > ważną, żeby chcąc ze mną porozmawiać wyjąć peta z gęby, wypluć gumę,
                        > wyjąć ręce z kieszeni, a witając się wstać z miejsca. Mimo, że
                        > jestem kobietą i to czasem nawet starszą od niego.
                        > Albowiem okazywanie rozmówcy szacunku jest właściwe naszej kulturze.
                        > Jeśli ktoś się do tego nie stosuje, jest źle wychowany - co może nie
                        > być jego winą, ale zaszczytu mu nie przynosi, mnie zaś jednoznacznie
                        > zniechęca do kontaktów z nim, nie lubię bowiem, kiedy ktoś
                        > demonstruje mi, że mu się z powodu mojej skromnej osoby nie chce
                        > ruszyć tyłka z krzesła. Jak mawiał don Vito Corleone rozwalając łeb
                        > któremuś z mafiosów "przyjacielu drogi, co ja ci złego zrobiłem, że
                        > mnie aż tak nie szanujesz?" smile))

                        Powiem tak - wolę szacunek "z petem w gębie" od samego dobrego wychowania, który
                        - zdarza się - przykrywa pięknie brak szacunku, zostawiając jego pozory.
                        • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 16:38
                          maika7 napisała:


                          > Powiem tak - wolę szacunek "z petem w gębie" od samego dobrego wychowania, któr
                          > y
                          > - zdarza się - przykrywa pięknie brak szacunku, zostawiając jego pozory.

                          Fajnie, tylko, że ... na szacunek, to ludzie ciężko pracują.

                          A dobrze zachowywać się mogę względem każdego.
                          • maika7 Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 17:08
                            dominikjandomin napisał:

                            > Fajnie, tylko, że ... na szacunek, to ludzie ciężko pracują.

                            No wiem, dlatego lubie go czuc zarówno do kogos, jak i czuś sie
                            szanowana smile Cenny jest.


                            > A dobrze zachowywać się mogę względem każdego.

                            Ty tak, ale są osoby, których nie miał kto nauczyc wyciągać rąk z
                            kieszeni, a szacunek czują. I warto ten szacunek zamiast tych rąk
                            zobaczyć.
                    • maika7 Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 09:44
                      dominikjandomin napisał:


                      > Nie dla mnie. Dla mnie ważne jest, co mówisz i do kogo.
                      >
                      > Co mnie bowiem obchodzi ktoś obcy, co sobie mówi, gdy ja jestem zajęty? Niech
                      > gada, skoro musi przewentylować gardło. Czy musi marnować mój czas?

                      Oczywiście, ze ważne jest co i do kogo. Pisze o sytuacjach, w ktorych nie gada
                      sie byle gadać. Chjociuaż obcemu, przewentylowującemu gardło tez można
                      zakomunikowac "przeprasdzam, jestem w tej chwili zajety". I wtedy nie ma sprawy.

                      > Specjalne wyrządzanie przykrości jako lekceważenie?

                      Tak, przede wszystkim. Gdyby się nie lekceważyło - nie wyrządzałoby się przykrości.

                      > Napisałem prawdę.

                      No to dzieli nas co najmniej kilka lat, albo nawet kilkanaście.

                      > Hm... Jakby to wytłumaczyć... Nie, poddaję się.

                      Próbuję wytłumaczyć, że widzę różnicę pomiędzy dobrym wychowaniem, a szacunkiem.
                      To dla mnie dwie różne sprawy.
                      • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 16:37
                        maika7 napisała:

                        > dominikjandomin napisał:
                        >
                        >
                        > > Nie dla mnie. Dla mnie ważne jest, co mówisz i do kogo.
                        > >
                        > > Co mnie bowiem obchodzi ktoś obcy, co sobie mówi, gdy ja jestem zajęty? N
                        > iech
                        > > gada, skoro musi przewentylować gardło. Czy musi marnować mój czas?
                        >
                        > Oczywiście, ze ważne jest co i do kogo. Pisze o sytuacjach, w ktorych nie gada
                        > sie byle gadać.

                        A tego, to wcześniej nie wiedziałem... I nadal nie wiem, o jakich sytuacjach
                        piszesz.

                        > > Specjalne wyrządzanie przykrości jako lekceważenie?
                        >
                        > Tak, przede wszystkim. Gdyby się nie lekceważyło - nie wyrządzałoby się przykro
                        > ści.

                        Nie nie nie. Pisaliśmy o ŚWIADOMYM wyrządzaniu przykrości. A to jest ponad
                        lekceważenie. Może sięgać nawet do nienawiści.


                        > > Napisałem prawdę.
                        >
                        > No to dzieli nas co najmniej kilka lat, albo nawet kilkanaście.

                        Ech, kobieta smile

                        > Próbuję wytłumaczyć, że widzę różnicę pomiędzy dobrym wychowaniem, a szacunkiem
                        > .
                        > To dla mnie dwie różne sprawy.

                        A dla mnie powiązane.

                        Mogę NIE CZUĆ szacunku do kogoś, ale moje dobre wychowanie sprawi, ze ta osoba
                        do końca świata (i jeden dzień dłużej) nie będzie tego świadoma.

                        Bo szacunek, to dla mnie coś wewnętrznego. Nie szanuję każdego człowieka (nie
                        raz mi za skórę ktoś zajdzie i po prostu nie czuję szacunku). Ale na ogół dana
                        osoba o tym nie wie...
                        • maika7 Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 17:20
                          dominikjandomin napisał:


                          > A tego, to wcześniej nie wiedziałem... I nadal nie wiem, o jakich
                          sytuacjach
                          > piszesz.

                          O matko, wymiękam i ja smile) Np. mowie szefowi, że nie chce wracac do
                          pracy na proponowane stanowisko A, bo, owszem moje studia daja
                          podstawy do przyjecia mnie na to stanowisko, ale moje osobiste
                          zainteresowania korespondują z równoległym stanowiskiem B. A szef
                          swoje, bo wie lepiej.


                          > Nie nie nie. Pisaliśmy o ŚWIADOMYM wyrządzaniu przykrości. A to
                          jest ponad
                          > lekceważenie. Może sięgać nawet do nienawiści.

                          No, świadomym. Zgadzam sie - może sięgac nienawiści, ale u podstaw
                          nie znajdziesz lekcewazenia??? Ani ciut? Nawet jak nie znajdziesz,
                          to ja tam je widzę. Chyba mozemy na te sprawe patrzeć odmiennie?


                          > A dla mnie powiązane.
                          > Mogę NIE CZUĆ szacunku do kogoś, ale moje dobre wychowanie sprawi,
                          ze ta osoba
                          > do końca świata (i jeden dzień dłużej) nie będzie tego świadoma.
                          >
                          > Bo szacunek, to dla mnie coś wewnętrznego. Nie szanuję każdego
                          człowieka (nie
                          > raz mi za skórę ktoś zajdzie i po prostu nie czuję szacunku). Ale
                          na ogół dana
                          > osoba o tym nie wie...

                          Wolę wiedzieć. Stanowczo wolę wiedzieć. Mogę wtedy popracowac (jesli
                          mi zależy) nad zmianą wzajemnego nastawienia. Bez tej wiedzy -
                          łatwiej popaśc w nieprawdziwy komfort. Bez bodźca do zmian.
                          • dominikjandomin Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 17:36
                            maika7 napisała:

                            > dominikjandomin napisał:
                            >
                            >
                            > > A tego, to wcześniej nie wiedziałem... I nadal nie wiem, o jakich
                            > sytuacjach
                            > > piszesz.
                            >
                            > O matko, wymiękam i ja smile) Np. mowie szefowi, że nie chce wracac do
                            > pracy na proponowane stanowisko A, bo, owszem moje studia daja
                            > podstawy do przyjecia mnie na to stanowisko, ale moje osobiste
                            > zainteresowania korespondują z równoległym stanowiskiem B. A szef
                            > swoje, bo wie lepiej.

                            Prawo szefa. Bo on jest szefem. Nie widzę tutaj lekceważenia.
                            • maika7 Re: niniejszym przepraszam 28.01.09, 17:54
                              dominikjandomin napisał:

                              > maika7 napisała:
                              >
                              > > dominikjandomin napisał:
                              > >
                              > >
                              > > > A tego, to wcześniej nie wiedziałem... I nadal nie wiem, o
                              jakich
                              > > sytuacjach
                              > > > piszesz.
                              > >
                              > > O matko, wymiękam i ja smile) Np. mowie szefowi, że nie chce
                              wracac do
                              > > pracy na proponowane stanowisko A, bo, owszem moje studia daja
                              > > podstawy do przyjecia mnie na to stanowisko, ale moje osobiste
                              > > zainteresowania korespondują z równoległym stanowiskiem B. A
                              szef
                              > > swoje, bo wie lepiej.
                              >
                              > Prawo szefa. Bo on jest szefem. Nie widzę tutaj lekceważenia.

                              No widzisz - inne optyki smile
                              Ja widzę - bo warto razem się zastanowić dlaczego pracownik broni
                              się przed jednym stanowiskiem wybierając drugie. W każdym razie
                              wyszło na dobre mnie, szefowi, zakładowi to, że odmowiłam przyjęcia
                              stanowiska A. Pracuję na stanowisku B. Ale mogło być sympatyczniej ;-
                              )



          • mamalgosia Re: niniejszym przepraszam 26.01.09, 17:29
            Przypomniało mi się, jak ktoś mi powiedział (ale inny ktoś, niż
            tamten ktoś z literówkamismile ) widząc, że przyklejam znaczek do góry
            nogami na kopercie, że to oznacza, że lekceważę adresata. Byłam
            bardzo zaskoczona, bo ja po prostu przyklejałam jak leci, w ogóle
            się nad tym nie zastawnawiając. A tu taka gruba rura. I pamiętam to
            do dziś, choć było to 20 lat temu i pamiętam, kto to powiedział, i
            pamiętam do kogo był tamten list... Do kogoś, kogo bardzo, bardzo
            szanowałam...
    • madziaq Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 14:58
      Mnie aż tak nie rusza brak polskich liter, w sumie nie czyta mi sie takich
      postów ciężko, aczkolwiek czasem wychodzą kwiatki. Kiedyś na jakimś forum ktoś
      pisał, że "X zrobiła mi laske i..." - bynajmniej nie chodziło o nakłanianie X do
      czynności seksualnych, ale o wyświadczenie przysługi smile Ale jak mówiłam, to mnie
      jakos nie razi, czasem jedynie śmieszy. Ale jak ktoś pisze, że coś zaÓważył
      (autentyczna perełka ostatnio znaleziona) to zęby mi same zgrzytają tongue_out
      Sama nigdy nie miałam problemów z ortografią (no może poza niuansami typu
      pisownia "nie" z imiesłowem przymiotnikowym czynnym itp wink), przed wysłaniem
      czytam posta (no chyba że mi się naprawde bardzo spieszy), sprawdzam pod
      względem sensu jak i literówek (a raczej ich braku wink) Ale nie "umieram za
      ortografię" na forach, bo jest to dla mnie czcze szarpanie nerwów. Najwyżej
      przestaję czytać smile

      PS. Właśnie poprawiłam 3 literówki wink
    • mader1 Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 15:22
      przepraszam za błędy i literówki. Bardzo się staram i bardzo Was wszystkich
      szanuję, ale czasem nie daję rady sprawdzić...
      • aetas Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 15:36
        ja też się kajam, bo piszę szybko i przestawiam znaki, właśnie
        napisałam "zanki" zamiast "znaki", ale poprawiłam, w tym wątku się
        staram, bo dotyczy czego dotyczy wink
        wiem, że czasem trudno sie mnie czyta, ale nie robię błędów z braku
        szacunku dla współrozmówców, ale z pośpiechu i słowno-myślowego
        adhd, za co przepraszam, bardzo rzadko mam czas spokojnie spojrzec
        na to, co napisałam, może powinnam postawić na jakoś, nie na ilość?
        (hmmm, musze o tym pomyśleć)...
        a co do tamtego forum, to nie było az tak źle, ze dwie, no może
        półtorej odpowiedzi nie było tak całkiem negatywne... wink
        • mamalgosia Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 17:31
          aetas napisała:

          > ja też się kajam, bo piszę szybko i przestawiam znaki, właśnie
          > napisałam "zanki" zamiast "znaki", ale poprawiłam, w tym wątku się
          > staram, bo dotyczy czego dotyczy wink
          Mam tak samo!!!


          > wiem, że czasem trudno sie mnie czyta, ale nie robię błędów z
          braku
          > szacunku dla współrozmówców, ale z pośpiechu i słowno-myślowego
          > adhd, za co przepraszam, bardzo rzadko mam czas spokojnie spojrzec
          > na to, co napisałam, może powinnam postawić na jakoś, nie na
          ilość?
          > (hmmm, musze o tym pomyśleć)...

          No i znowu to samo!!!



          > a co do tamtego forum, to nie było az tak źle, ze dwie, no może
          > półtorej odpowiedzi nie było tak całkiem negatywne... wink
          no zalinkujcie...
        • thorper Re: Sprawa ortografii i gramatyki 27.01.09, 06:32
          Biję Ci brawo, bo się starasz. Użytkowniczki tamtego forum oburzyły się, że
          śmiem zwracać im uwagę.
      • mamalgosia Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 17:30
        mam tak samo.
        Ale nie pojmuję, dlaczego Ty nie szusujesz
    • maadzik3 Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 16:06
      Co do polskich liter- posty wysylane z serwerow zagranicznych (co czesci z nas
      dotyczy) moga zmieniac litery polskie w "krzaczki" wiec pisanie w systemie ASCII
      nie jest deklaracja niekorzystania z polskich liter a proba ulatwienia odbiorcom
      lekturysmile
      • godiva1 Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 16:10
        Dokladnie - za duzo Polakow jest teraz w krajach gdzie nasze edytory
        tekstu nie maja polskich liter.
        • dominikjandomin Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 21:43
          godiva1 napisała:

          > Dokladnie - za duzo Polakow jest teraz w krajach gdzie nasze edytory
          > tekstu nie maja polskich liter.

          Hę? To się w kawiarence netowej pisze na forum? Bo z domowym czy innym oswojonym
          kompem problemów nie ma, forum przez przeglądarkę idzie...
    • ewa_anna2 Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 16:09
      Nie, nie jesteś śmieszny. Ja też nie lubię tego, jak ktoś robi błędy w
      każdym wyrazie. Co do polskich liter - zależy skąd pisze. Jeśli
      mieszka za granicą - jestem wyrozumiała. Inaczej świadczy to o
      lenistwie.
      Jeszcze jedno. Błędy zdarzają się każdemu i każdy z nas może zrobić
      literówkę. Ale jeśli już jest kilka błędów w jednym poście to już
      przesada.
      • thorper Re: Sprawa ortografii i gramatyki 27.01.09, 06:34
        Smieszny wsensie zabawny. Bo kto by się cieszył z negatywnych opinii?
        • aetas Re: Sprawa ortografii i gramatyki 27.01.09, 10:37
          thorper napisał:

          > Smieszny wsensie zabawny. Bo kto by się cieszył z negatywnych
          opinii?


          ale dlaczego Ty się cieszysz z tych negatywnych opinii? bo teraz to
          mnie z kolei zastanowiło...
          • thorper Re: Sprawa ortografii i gramatyki 27.01.09, 13:12
            Może to wydać się dziwne, ale dla mnie to dobry znak, że trochę racji chyba mam.
    • pawlinka Re: Sprawa ortografii i gramatyki 26.01.09, 16:20
      Słowa wypowiadają i piszą ludzie, a język żyje i rozwija się. Jestem
      polonistką, jednak koncentruje się na człowieku (czasem nieporadnie
      wypowiadającym się), rozmówcy, a błędy widzę, ale poprawiam w
      szkolesmile

      PS
      Znajoma, starsza polonistka, w biurze podróży poprawiała na czerwono
      błędy w folderze. Machinalnie. Na czerwono. wink
    • isma Wazne i mniej wazne 26.01.09, 19:09
      Zaczne od anegdotki (nie uzywajac polskich liter, niestety).

      Otoz, jedna z bliskich mi osob, przekroczywszy juz dawno wiek balzakowski, bedac
      zona i matka trojgu dzieciom, zaczela studiowac teologie, wsrod mlodych ludzi,
      ktorzy w znakomitej wiekszosci byli w wieku jej najstarszej corki, albo niewiele
      starsi. I byla znakomita studentka. Kiedy zapytalam Teolozke, jak sobie radzi z
      przyswajaniem obszernego i nielatwego materialu, powiedziala: "wiesz, oni z cala
      pewnoscia maja ode mnie znacznie lepsza pamiec - to jest roznica tych dwudziestu
      lat. Ale za to ja mam umiejetnosc... odrozniania rzeczy waznych od... mniej
      waznych."

      Tak wiec, ja na forum nie uzywam polskich liter (bledow ortograficznych nie
      robie, ale zadna w tym moja zasluga - od czasow szczeniecych pisze poprawnie bez
      koniecznosci sprawdzania). Dwadziescia lat temu sie nauczylam pisac bezwzrokowo
      wlasnie w ten sposob, i od tego czasu ten sposob praktykuje. Szczegolnie trudno
      mi z niego zrezygnowac, kiedy cos przepisuje, bo tylko wtedy, piszac
      bezwzrokowo, moge jednoczesnie sledzic tekst w ksiazce, ktora przede mna lezy
      (wbrew temu, co sadzi mlode pokolenie, nie wszystko jest w internecie). Zeby
      bylo zabawniej, od kilkunastu miesiecy uzytkuje sprzet, ktory od czasu do czasu
      po nacisnieciu kombinacji klawiszy "alt-c" bynajmniej nie umieszcza na ekranie
      litery "c" [no, wiecie, tej z kreseczka], ale... laczy sie z wlasnym
      producentem, meldujac gotowosc przeslania raportu o urzadzeniu. Co jest dosc
      klopotliwe.

      I otoz, ja szanuje forumowiczow. Do tego stopnia, ze jesli cos na forum pisze,
      to nie bedac pewna jakichs faktow, staram sie przed wyslaniem postu te fakty
      dodatkowo zweryfikowac. Czasem poszukam komu jakichs dokumentow czy linkow, choc
      mozna przeciez nieumiejetnego (z odpowiednia doza chrzescijanskiej wyzszosci...)
      odeslac do googla. Czasem cos przepisze, jesli jest droga elektroniczna
      niedostepne.
      No a, niestety, nie jestem osoba dysponujaca nieograniczona iloscia czasu. Tak
      bywa, jesli sie ma meza i dziecko, pracuje sie zawodowo, a czasem ze swojego
      czasu cos sie jeszcze odda w jakims samorzadzie czy w wolontariacie.
      Zakladam wiec, ze lepiej napisac rzetelny post bez ogonkow - niz nierzetelny, w
      ktorym wytrzebione zostaly wszystkie literowki.

      Byc moze jest to zalozenie bledne.
      Byc moze faktycznie powinnam mniej pisac, ale za to dorabiac te ogonki?
      Albo spozytkowac czas na wytykanie bledow jezykowych tym, ktorzy sie tak bardzo
      o wszelka poprawnosc jezykowa troszcza (w tym watku sa takie, oj, sa wink)).

      Na koniec anegdotka druga.
      Rzecz dziala sie na zjezdzie beneficjentow pewnego programu grantowego - glownie
      doktorantow, i tzw. dobrze rokujacych studentow. W stolowce przy jednym
      stoliku siedzial pewien Geolog oraz Teatrolozka, taka, co to kazdy blad jezykowy
      odruchowo wytykala, i to wobec wspoljedzacej publicznosci. Zwlaszcza Geologowi -
      no, moze nie co piate zdanie, ale co dziesiate na pewno. W koncu Geolog nie
      zdzierzyl: "Czy ty musisz byc taka PURYTANKA jezykowa?" - zakrzyknal oburzony.
      "PURYSTKA!" - wypowiedziala z naciskiem, bez glebszego zastanowienia, Teatrolozka.
      Geolog doprowadzony do ostatecznosci cisnal lyzke w zupe, i przesiadl sie do
      pierwszego lepszego wolnego stolika.
      A taki sympatyczny byl wink)).
      • aetas Re: Wazne i mniej wazne 26.01.09, 20:22
        zalinkowac się nie da i nie wypada, bo to zamknięte forum, więc
        nijak nie ma mozliwości, autor się odniósł do wątku tam, więc jako
        bywalec pozwoliłam sobie odpowiedzieć... ale cytować nie można

        w sumie przemyślałam trochę sprawę czytając ten wątek w miarę jego
        rozwoju i myślę sobie, że każdy ma swojego konika, rzeczy, na które
        bardziej niż inni zwraca uwagę lub np. ma przechył w okresloną
        stronę, to a propos słów o przyklejaniu znaczka, niewstawaniu na
        powitanie kogoś etc.

        i myślę sobie, że ja też takie swoje mam, nie moge znieść widoku
        młodych osób rozmawiających z kimś często starszym, które podczas
        rozmowy trzymają ręce w kieszeniach, strasznie mnie raziło, jak
        przychodzili do naszego departamentu młodzi np. prawnicy i stawali w
        drzwiach sekretariatu z rękami w kieszeniach, po czym zaczynali
        przemawiać, i myślałam sobie, ok, jestem sekretarką, jestem młoda,
        ogólnie nie wzbudzam jakiegoś przesadnego szacunku, ale jako kobieta
        czułąm się po prostu głupio, że facet stoi przede mną i gada do mnie
        z rękami w kieszeniach, potem zauważyłam, że jak stają przed moim
        dyrektorem to tez mają ręce w kieszeniach, i pomyślałam sobie, że ja
        jakaś konserwa jestem straszna, bo to taki sposób zachowania
        powszechnie akceptowany wśród młodych wykształconych ludzi...
        pogodziłąm się z losem, ale nadal mnie to razi i staram się uczyć
        swoich chłopaków, żeby tak się nie zachowywały... tyl emogę, świata
        nie zmienię...

        a co do nawyków piśmienniczych, jestem polonistą, w pracy się tyle
        mimo minięcia się z wyuczonym zawodem nauczyciela napoprawiam, że na
        forum po prostu mi się nie chce zwracać uwagi na to, jak kto pisze,
        moge się sama więcej postarać, żeb łatwiej było mnie czytać ze
        zrozumieniem, ale świata nie zmienię, ani nie czuję się na siłach,
        ani tez nie chce mi się przesadnie... wink
      • nati1011 Re: Wazne i mniej wazne 26.01.09, 20:39
        nie sprawia mi trudnosci czytanie tekstu bez ogonków. żadnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka