Oglądałam dziś ingres biskupa kamieńsko-szczecińskiego. Kazanie
wygłaszał z kammienną twarza i głosem jak na pogrzebie. Patetycznie
i monotonnie.
WIdzę to nie pierszy raz. Żadko widać i słychać pasję w kazaniach.
Jakeiś wmocje. I dotyczy to głównie młodych księży. Jak jaki ksiądz
zostanie choćby proboszczem to nabywa jakiejś maniery gadania
monotonnego i doniosłego.
Mają jakiś zakaz uśmiechania się do wiernych, czy co? A moze
specjalne szkolenia przechodza? PRzecież przy takiej intonacji, to
nawet jak treść ciekawa, to człowiek przysypia