Zaczyna być to dla mnie problemem - maluch, ponad 3-latek, nie chce się sam
bawić. U starszego w ogóle nie było potrzeby 'nauczenia' samodzielnej zabawy.
Bawiliśmy się razem w garaż, potem ja mogłam poczytać gazetę, a on jakiś czas
się bawił dalej sam. Młodszy jest inny. Albo będzie się nudził, jęczał (jak
coś sprzątam czy robię) albo upaluje się 'na kolanka' (jak chcę odpocząć,
napić się spokojnie kawy czy poczytać gazetę). Włącza też wtedy swoją syrenę
czego normalnie już tak często nie robi (kiedyś pisałam o jego wymuszaniu
wyciem i krzykiem różnych rzeczy).
Próbuję stopniowo, bawimy się razem, pokazuję mu różne zabawy, poddaję pomysły
- i...gdy ja odchodzę z podłogi, na której zbudowlaiśmy razem fajny zamek to
on też

I odpowiada, że 'nudzi się'. Zatkać go mogę oczywiście telewizorem
czy komputerem

))) (takie pasywne zabawy mu się nie nudzą....)
Ale przecież nie o to chodzi.