vasilip 09.06.11, 09:37 Kiedys smarowano sie ropą aby mieć ładną opaleniznę (nie stosowałem więc nie wiem czy to działało) a jak nie było słoneczka to samoopalacz Citosol. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wirujacypunkt Re: opalamy się.... 09.06.11, 10:09 Efekty smarownia tym specyfikiem bywaly czasami dość zabawne. Odpowiedz Link
default Re: opalamy się.... 09.06.11, 10:16 Kiedyś "strzaskanie się na mahoń" było podstawowym wyznacznikiem udanego urlopu. Kto wracał z urlopu blady "jak personalna z młyna" :) , był narażony na docinki i przygadywanie, że widocznie urlop dziadowski... Niektórzy potrafili wręcz szczycić się schodzącą płatami skórą, świadczącą o tym że pogoda dopisała i wypoczynek należy zaliczyć do super udanych :) Odpowiedz Link
tamsin Re: opalamy się.... 10.06.11, 04:05 niestety u mnie w rodzine opalanie sie (spalanie sie) to byl wskanik super wypoczynku. Blady a na dodatek chudy to zupelna tragedia. No ale taki zarumieniony, albo lepiej spalony na raka, to dopiero super a jak przy okazji "zaokraglil sie", lub po prostu "poprawil sie' na urlopie to bylo super! Dla poprawienia szans super opalenizny bylo maslo kakaowe, skad one sie bralo w PRLu to nie wiem ale pamietam jego zapach. Odpowiedz Link
vasilip Re: opalamy się.... 10.06.11, 11:14 Tak masło kakaowe było super, a kombinowało sie je u znajomej aptekarki (było dodawane do niektórych maści itp). Odpowiedz Link
horpyna4 Re: opalamy się.... 10.06.11, 11:18 Olejek do opalania bywał w szklanych buteleczkach, a także w plastikowych "poduszeczkach". Właśnie te jedorazowe poduszeczki kojarzą mi się z plażą. Odpowiedz Link
vasilip Re: opalamy się.... 10.06.11, 11:44 ....Właśnie te jedorazowe poduszeczki kojarzą mi się z plażą..... I kupą piachu na ciele, co było nieco denerwujace... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: opalamy się.... 10.06.11, 12:46 To właśnie ten zapach naolejkowanego człowieka w panierce z piasku ;) I kto by się tam piaskiem za młodu denerwował! Odpowiedz Link
tamsin Re: opalamy się.... 10.06.11, 15:58 jak nawet sie czlowiek zdenerwowal na plazy, to mrozony budyn na patyku ubity w kształt rolki po papierze toaletowym mial efekt uspakajacy. Odpowiedz Link
jarkoni Re: opalamy się.... 11.06.11, 12:31 Pamiętam szklane buteleczki z olejkiem do opalania, te poduszeczki również, brązowe takie.. I rozkaz Mamy smarowania się.. Odpowiedz Link
orange_tail Re: opalamy się.... 11.06.11, 00:10 moja mama dodawała do kąpieli w wannie nadmanganian potasu... ;) brąz skóry murowany był. siostra za to stosowała lampę. trzeba było do niej mieć takie śmieszne, przyciemniane okularki. jak włączała lampę, musiałam wyjść z pokoju. wmawiała mi, że oślepnę, ale ja myślę, że chodziło o coś innego.. ;) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: opalamy się.... 14.07.11, 08:54 Mamy do dzis taka lampe, takie solarium z dawnych lat ;) I okularki swietnie pamietam :) W Dobczycach gdzie bywalam rokrocznie panowala moda na smarowanie sie ropą, na szczescie babcia jakos nie dala sie przekonac do pomyslu :) A z olejkow to najbardziej pamietam takie "tasmy" jednorazowych "poduszeczek", w kolorze brazowym, z olejkiem w srodku. Odpowiedz Link
embepe Re: opalamy się.... 05.08.11, 21:25 Olejek w"poduszkach" pamiętam i pamiętam, że w takich opakowaniach występowały też szampony. Ostatnio wspomniałam ten pomysł, gdy wybierałam się w krótką podróż samolotową tylko z bagażem podręcznym, a tam ze standardowym obecnie opakowaniem szamponu 200 ml nie wpuszczają :-( No dobra, żeby nie było, że się wkręcam z szamponem w wątek o opalaniu, to pochwalę się, że pamiętam takie specyfiki do opalania: negrin - beżowy krem w tubce, lubiłam jego zapach. Pamiętam też piankę do opalania w wysokim, chyba czerwonym pojemniku. Najfajniejsze było to, że po wyciśnięciu na dłoń pianka rosła - tak jak współczesne pianki do włosów. Wtedy ( koniec lat 70-tych) było to coś absolutnie magicznego. Odpowiedz Link