Dodaj do ulubionych

balkony w PRL

08.03.07, 19:09


Pytanie z innego forum, moze tutaj znajdzie sie odpowiedz:

wiecie, taki balkon co mial czesciowo ogrodzenie z betonu, a czesciowo takie
metalowe i miedzy tymi pretami byly tak sprytnie przeplecione takei zolte syfy
z czegos falistego, co sie czasem na dachach na dzialkach stosuje? to znaczy,
potrezbuje znalezc fote takiego balkonu w miaer przyzwoita i nei mam koncepcji
pod jakim haslem w ogole tego szukac zeby dokladnei takie cudo przedstawialo.
Wie ktos?
Obserwuj wątek
    • luccio1 Ogrzewanie balkonu 08.03.07, 20:56
      Jeśli mieszkanie miało "loggię", czyli balkon choć z jednej strony osłonięty
      ścianką, połowa jego powierzchni wliczała się do powierzchni mieszkania -
      płacąc za CO według powierzchni mieszkania, płaciło się za pół balkonu!
    • tamsin Re: balkony w PRL 08.03.07, 21:23
      tez zolte syfy czasami byly rowniez zielone i stosowano je czesto w czasach PRL-
      u do budowania/oslon wiaty autobusowej. Byl to rzeczywiscie niesamowity syf, w
      dodatku jak kawalki zaczynaly sie odlamywac.
      • maglara Re: balkony w PRL 08.03.07, 21:44
        jak juz o fuszerce ... to pamietacie, gdzieniegdzie byly takie grube szklane
        sciany , czy to w knajpach czy hotelach, z tych scian czasami widzialam
        popielniczki w podrzednych knajpach np. w bufetach na dworcu czy innych
        przybytkach "elegancji". Ciezkie to bylo niesamowicie, do tego obskurne.
        Dzisiaj zastapily je popielniczki z plastyku z logo firmy, tez syf, ale
        przynajmniej lekkie i nietluczace ;)
        • maglara Re: balkony w PRL 08.03.07, 21:49
          ale zeszlam z tematu, rehabilituje sie teraz, balkony w PL kojarza mi sie nie z
          tym syfem (?) o ktorym mowicie ale z kratami od gory do barierki, naturalnie
          przeciw zlodziejom.
          • tamsin Re: balkony w PRL 08.03.07, 21:58
            img184.echo.cx/img184/9127/0505251350259fd.jpg
            myslicie, ze to jest to? wyglada bardzo kolorow, ale faliscie.
            • tamsin Re: balkony w PRL 08.03.07, 22:08
              img159.imageshack.us/img159/9123/dsc004887ot.jpg
              ten zolty balkon na gorze jest na sto procent zrobiony z tego cudu.
              • horpyna4 Re: balkony w PRL 08.03.07, 22:28
                Te osłony, to jeszcze pestka. Paskudne, ale przynajmniej nieszkodliwe. Bo pod
                koniec lat 70-tych na jednym z osiedli warszawskiego Ursynowa zamontowano osłony
                z eternitu. Po kilku latach zaczęto budynki ocieplać grubym styropianem i
                trzeba było zmniejszyć fragmenty tych osłon prostopadłe do ścian. Były
                ordynarnie obłupywane i azbest fruwał w powietrzu. A ponieważ akurat zbiegło się
                to w czasie z awarią w Czarnobylu, lekarze wciskali ludziom kit, że te nowotwory
                opłucnej, na które zachorowali, to efekt Czarnobyla. No i ludzie kupowali ten
                kit. Cholera - rozumiem, ilość zachorowań na nowotwory tarczycy wzrosła wskutek
                Czarnobyla, ale za opłucną to jednak odpowiedzialny był azbest.
                • tamsin Re: balkony w PRL 08.03.07, 22:39
                  Pamietam, ze ktos na starosc mial okropne problemy z dziaslami (naprawde
                  beznadziejna higiena przez cale zycie), stan taki ze wyjac zeba sobie
                  potrafil..no coz..to tez byla wina Czarnobyla...
        • czekolada72 Re: balkony w PRL 27.02.08, 10:30
          maglara napisała:

          > jak juz o fuszerce ... to pamietacie, gdzieniegdzie byly takie
          grube szklane
          > sciany , czy to w knajpach czy hotelach, z tych scian czasami
          widzialam
          > popielniczki w podrzednych knajpach np. w bufetach na dworcu czy
          innych
          > przybytkach "elegancji". Ciezkie to bylo niesamowicie, do tego
          obskurne.

          To szklane to luksfery - teraz tez sie robi z tego sciany.
    • aankaa balkony w PRL - z drugiej strony 27.02.08, 21:25
      drewniane (przeciekające po sezonie/dwóch) skrzynki z
      > bratkami wczesną wiosną
      > aksamitkami ciut później
      > pelargoniami od czerwca do późnej jesieni
      > w październiku/listopadzie sadziło się "mrozy"

      już w marcu pojawiał się "chłop" z wóżkiem na 2 kółkach ryczący na
      całe osiedle "kwiaatyyyyy na balkoooooony, zieemia do kwiaaaaatów,
      zieeemiaaaaaaaaaa, ziemiaaaaaaaaaaaaaaaa"

      każdą możliwą ścianę zagospodarowywało się fasolą albo groszkiem
      pachnącym. W latach 90-tych można było zdobyć nasiona kobei
    • cromwell1 Re: balkony w PRL 28.02.08, 08:03
      chyba chodzi o faliste plyty z poliestru wzmacniane wloknem szklanym
      produkowane sa do dzis
      widocznie nie taki syf:)

      pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka