ampolion 13.07.08, 04:21 Coscie w nich kupowali? Bo ja to tatara. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yanga Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 09:45 U nas dyżurnym daniem w garmażerce była zwykle sałatka włoska z majonezem drugiej świeżości. Prawdziwy garmaż oglądaliśmy w czeskim serialu "Kobieta za ladą" - pamiętacie? Odpowiedz Link
luccio1 Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 11:31 Czasem, jeszcze gdzieś tak w połowie lat 70., kupowaliśmy tam mięso i kiełbasę, jeśli przypadkiem było coś, czego nie było w "zwykłym" mięsnym. Kupować gotowe sałatki itp. - baliśmy się; takie rzeczy zawsze Mama robiła w domu. Odpowiedz Link
zwierze_futerkowe Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 12:35 Nic. Mama zawsze powtarzała, że nie wiadomo, co w tym jedzeniu jest, i u nas wszystko było domowej roboty. Ja do dziś dnia sałatki w sklepie nie kupię, a do wszelkiej garmażerii mięsnej (pierogi, pyzy, krokiety, galareta) też podchodzę z dużą rezerwą. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 16:10 Ja tez pamietam ostrzezenia Mamy, ale dobrego tatarka tobym teraz zjadla pozdr Odpowiedz Link
mister1 Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 19:46 pare lat temu taki sklep widzialem w Zakopanem.Asortyment byl dosc interesujacy... Odpowiedz Link
robin153 Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 20:02 Nic. Moja mama pracowala w sanepidzie, wiec ani w garmazernii nie kupowalismy, ani wody z saturatora nie pilismy, pewne lodzialnie byly dla nas zakazane, jak i krakowskie baseny. wiedzielismy dokladnie gdzie w Krakowie grasowala salmonella i gronkowiec. Moja mama napjpierw pracowala "w zywieniu" potem " w higienie pracy". Odpowiedz Link
luccio1 Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 22:18 Salmonellę złapałem w r. 1986. Były dwie możliwości: lody z kubła, - albo serek "homo". (Chyba jednak serek bardziej zaszkodził - wtedy linie [rodukcyjne, zgrzewające opakowania, ledwo zipały). Odpowiedz Link
robin153 Re: Sklepy garmażeryjne 13.07.08, 23:05 Zgadza soe - lody i serek homo to byla glowna odzywka dla salmonelli. Odpowiedz Link
mister1 Re: Sklepy garmażeryjne 14.07.08, 09:06 oraz bigos w wagonie restauracjnym PKP.Wykonczyl mnie na trzy dni. Odpowiedz Link
yanga Re: Sklepy garmażeryjne 14.07.08, 11:12 He he. "Trzy pociągi zatrute kapuśniakiem i ucieczka w noc na buforze". Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Sklepy garmażeryjne 15.07.08, 14:42 Pyzy mrożone. I takież mrożone pierogi z kapustą. I mrożone truskawki, jeśli były. I mrożone kotlety rybne, jeśli rzucili. I czasem, rzadko, marynowane śledzie. Tatara, sałatki i w ogóle wszelkie "podejrzane" rzeczy na wszelki wypadek się omijało. Aczkolwiek, nie powiem, leżały sobie w chłodniczej ladzie i kusiły. Odpowiedz Link
paroowka Re: Sklepy garmażeryjne 18.07.08, 18:55 Mnie mama wysyłała do garmażeri po pasztetową i pieczeń rzymską. Odpowiedz Link
tamsin Re: Sklepy garmażeryjne 18.07.08, 19:13 kiedys "rzucili kotlety rybne do sklepu, kolejka stoi i pyta sie pani eskpedientki czy one sa swieze, a pani z pelna geba na to "no swieze, caly dzien je jemy!" :-) Odpowiedz Link
ampolion Re: Sklepy garmażeryjne 22.07.08, 01:55 Oj, lecą latka, lecą... Ja wspominam pierwszą połowę lat szesdziesiątych, a wy... Warto jednak dowiedzieć się o latach, których ja z Polski już nie znam. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Sklepy garmażeryjne 22.07.08, 15:10 Tylko pasztet - coś, co nazywało się "gęś faszerowana" ale w istocie bylo to coś w rodzaju nadzienia. Zjadaliśmy na zimno lub ciepło, jako część mięsną II dania. Ale to dawne dzieje. Pod wpływem poniżenia spowodowanego kartkami na mięso odpusciłam sobie jedzenie wszelkich miąs i dobrze mi z tym. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Sklepy garmażeryjne 22.07.08, 16:49 W czasach kartkowych wyprawy do garmażerii w takim nz przykład Szczecinie ratowały domowe menu ;-))) Wiem, że to draństwo, niezdrowe i takie tam, ale od czasu do czasu na coś się kuszę...Może mi tak po peerelu zostało? Odpowiedz Link