21.08.20, 21:56
Zastanawiam się, jak sformułować anons na srajpatii (tak, tak, Gwen, umiem się przyznać, że dla siebie tongue_out)), żeby wynikało z niego, że:
1. nie mam ciągot na ołtarz
2. nie szukam elektryka, hydraulika etc.
3. ewentualnie kucharza od czasu do czasu, bo nienawidzę gotować
4. zależy mi na zdrowej relacji, gdzie obie strony mają czas dla siebie nawzajem i czas dla siebie samego
5. i tu jest pies pogrzebany - duże znaczenie ma dla mnie sfera seksualna i w tej materii oczekuję wyłączności.
Jakich słów użyć, żeby punkt 5) nie oznaczał:
1. podstarzałej napalonej dziuni
2. podstarzałej majętnej napalonej dziuni
3. (wiadomo) big_grin
No to jedziem z tym koksem big_grin
Obserwuj wątek
    • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 21.08.20, 22:11
      dolores2222 napisała:

      > 1. nie mam ciągot na ołtarz

      Nie jestem w 100% pewny, ale wydawało mi się że na Sympatii było pole określające jak bardzo jest dla Ciebie ważny ślub. Wystarczy wybrać opcję "nie jest ważny" i po sprawie.


      > 2. nie szukam elektryka, hydraulika etc.

      Hmm... Może po prostu opisz kogo szukasz?
      Listy pozytywne (co lubisz) działają przyciągająco, listy negatywne (czyli listy cech/zawodów/itd. których nie lubisz) tylko odstraszają. Zawsze będziesz mogła zakończyć wymianę wiadomości jak tylko dowiesz się jaki zawód wykonuje dany kandydat.


      > 4. zależy mi na zdrowej relacji, gdzie obie strony mają czas dla siebie
      > nawzajem i czas dla siebie samego

      Napisz to! Dokładnie to zdanie powinno się znaleźć w Twoim profilu.


      > 5. i tu jest pies pogrzebany - duże znaczenie ma dla mnie sfera seksualna i w t
      > ej materii oczekuję wyłączności.
      > Jakich słów użyć, żeby punkt 5) nie oznaczał:
      > 1. podstarzałej napalonej dziuni
      > 2. podstarzałej majętnej napalonej dziuni
      > 3. (wiadomo) big_grin

      Nie wspominaj o tym.
      Ewentualnie ogólnie wspomnij o uczciwości, prawdomówności, dotrzymywaniu obietnic, itd.
      Wszystko wyjdzie w praniu.
      • tomekzgor Re: Anons 2 21.08.20, 22:31
        Ja bym dokładnie to samo poradził.
        O seksie w ogóle nie pisz, bo nigdy nie wiesz kto co i jak zrozumie.
        Wiadomo że jak kobieta szuka faceta to raczej też te względy wchodzą w grę. Więc to jest dla każdego oczywiste.
        A jeśli wspomnisz już w anonsie cokolwiek o seksie, (w jakikolwiek sposob) to raczej każy facet pomyśli, że szukasz gościa do tzw. intymnych spotkań (a reszta informacji to takie krygowanie się) i zgloszą się różni chętni na taki układ. Natomiast facet szukający kogos na poważnie się nie zglosi, bo jak kobieta zaczyna rozmowę od seksu to nie będzie wzbudzala jego zaufania.

        Czy ludzie poznając się w tzw. realu zaczynają znajomość od ustalania kwestii łóżkowych (pomijam znajomości zawiązywane wyłącznie w tym celu)? Nie. Najpierw rozmawiają o różnych sprawach, oglądają sie i poznają z różnych stron. A kwestia seksu wychodzi dopiero później, gdy już ta pierwsza faza jest zaliczona.

        Naprawdę chcesz się spotkać z jakims obcym gościem, o którym nic nie wiesz i od razu ustalać z nim, co będziecie robić w łóżku, czy on będzie wierny itp.? Nie lepiej najpierw zobaczyć, co to za facet i czy w ogóle chcialabyś z nim w łóżku wylądować?



      • baenzai Re: Anons 2 21.08.20, 22:56
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > > 2. nie szukam elektryka, hydraulika etc.
        >
        > Hmm... Może po prostu opisz kogo szukasz?
        > Listy pozytywne (co lubisz) działają przyciągająco, listy negatywne (czyli list
        > y cech/zawodów/itd. których nie lubisz) tylko odstraszają. Zawsze będziesz mog
        > ła zakończyć wymianę wiadomości jak tylko dowiesz się jaki zawód wykonuje dany
        > kandydat.

        Chyba coś źle zrozumiałeś. smile

        Jej nie chodziło o to, że nie zaakceptuje jako partnera mężczyzny wykonującego zawód elektryka czy hydraulika. Ona ma po prostu nie wymaga, by jej partner ogarniał tego typu zagadnienia, bo w kontekście związku nie są to dla niej rzeczy szczególnie istotne.

        Analogicznie ja nie szukam kucharki, ale nie w tym sensie, że odrzucam panny pracujące w gastronomii. smile Po prostu nie ma dla mnie wielkiego znaczenia czy niewiasta lubi gotować i piec ciasta (tzn. fajnie jakby lubiła, ale jak nie lubi to nie jest to dla mnie wada).
      • tapatik Re: Anons 2 23.08.20, 22:13
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > dolores2222 napisała:

        > > 5. i tu jest pies pogrzebany - duże znaczenie ma dla mnie sfera seksualna
        > > i w tej materii oczekuję wyłączności.
        > > Jakich słów użyć, żeby punkt 5) nie oznaczał:
        > > 1. podstarzałej napalonej dziuni
        > > 2. podstarzałej majętnej napalonej dziuni
        > > 3. (wiadomo) big_grin
        >
        > Nie wspominaj o tym.
        > Ewentualnie ogólnie wspomnij o uczciwości, prawdomówności,
        > dotrzymywaniu obietnic, itd.

        Ja bym dodał wierność.
    • heniek.8 Re: Anons 2 22.08.20, 10:34
      już drugi odcinek, czyli rozumiem że porady z pierwszego wątku pomogły koleżance? smile

      PS Dolorka a dlaczego nie masz ciągot na ołtarz, założę się że w białej sukni byś wyglądała zabójczo big_grin
      • dolores2222 Re: Anons 2 22.08.20, 10:48
        Prawie telenowela big_grin
        Heniu, ja już jej nie pytam. Ona ma podobnie, jak ja parę lat temu, tzn. nie umie być sama. Rozwiodła się i na gwałt szuka, bo wydaje jej się, że bez chłopa się nie da. A da się big_grin Nawet gwałt tongue_out
        W białym wyglądam jak śmierć na chorągwi. Dużo ładniej w czarnym. Czyli już jakby samo życie mnie przygotowuje na nieuniknione... A poważnie, to żoną już byłam. Teraz bym chciała być tylko matką i kochanką big_grin
      • baenzai Re: Anons 2 22.08.20, 15:46
        Mnie tam zastanawia, że ludzie nadal mają ciągoty do wesel z wodzirejem, disco polo i żenującymi zabawami (w stylu: pan kładzie na krocze balonik a pani ujeżdża pana celem przebicia tego balonika).

        To jest zresztą jedna z największych zalet bycia samemu - nie trzeba chodzić na wesela rodziny i znajomych swojej drugiej połowy. smile
        • artur5501 Re: Anons 2 22.08.20, 18:48
          baenzai napisał:

          > Mnie tam zastanawia, że ludzie nadal mają ciągoty do wesel z wodzirejem, disco
          > polo i żenującymi zabawami (w stylu: pan kładzie na krocze balonik a pani ujeżd
          > ża pana celem przebicia tego balonika).
          >
          > To jest zresztą jedna z największych zalet bycia samemu - nie trzeba chodzić na
          > wesela rodziny i znajomych swojej drugiej połowy. smile

          Kwestia nastawienia. Takie ludowe zabawy miewają swoj urok. Szczegolnie po kilku kieliszkach. Trzeba się wyluzować. Odrzucić kompleksy.
          Wesele ma jeden ważny aspekt - finansowy. Młodzi zgarniają w zależności od liczby gości i ich zasobności - 150-500 tys. Jak w inny sposób by to zebrali?
          I ważna sprawa - na weselu często dochodzi do zawarcia nowych związków. Bo atmosfera sprzyja. Więc warto chodzić.
          • heniek.8 Re: Anons 2 22.08.20, 18:53
            artur5501 napisał:

            > Wesele ma jeden ważny aspekt - finansowy. Młodzi zgarniają w zależności od licz
            > by gości i ich zasobności - 150-500 tys. Jak w inny sposób by to zebrali?

            skąd takie obliczenia? pół bańki? chyba na weselu u Kulczyków
            a jeszcze odejmij koszty zorganizowania tego i jesteś na minusie

            https://img.joemonster.org/mg/albums/new/180225/09juz_przewyzszaja_czlowieka_inteligencja.jpg
            • artur5501 Re: Anons 2 22.08.20, 19:40
              heniek.8 napisał:


              > skąd takie obliczenia? pół bańki? chyba na weselu u Kulczyków
              > a jeszcze odejmij koszty zorganizowania tego i jesteś na minusie
              >

              Dobre. Naprawdę. Chyba dawno na weselu nie byłeś. U kulczyka pół bańki to daje jedna osoba z dalszej rodziny smile
              W takiej statystycznej finansowo rodzinie trzeba liczyć że średnio wychodzi 1,5-2 tys zł od pary. Wiadomo, że młodzi ludzie dają mniej - jakieś 500 zł, ale przecież chrześni, jakieś ciotki, wójkowie muszą dać w kopercie po kilka tysięcy. No to jak na niedużym weselu masz 150 osób, to już wychodzi 150.000. A są wesela po 300-500 osób. W rodzinach lepiej sytuowanych trzeba zawartość koperty pomnożyć przez 2.
              Ja byłem w zeszlym roku na weselu kuzyna. Było jakieś 200-220 osób. Zebrali ponad 200 tys. Do tego jakieś prezenty rzeczowe w postaci np. biżuterii wyjetej z jakichś rodzinnych skarpet.

              A koszty? Koszty są rzeczywiście spore. Mój kuzyn twierdzi że u nich zamknęli się w kwocie ok. 80 tys. Ale myślę że licząc wszystko to pewnie wyszło z 90 tys. Biznes polega na tym że z reguły placą rodzice młodej i młodego a kasę biorą młodzi smile

              • heniek.8 Re: Anons 2 22.08.20, 20:12
                raz liczysz od pary, a potem mnożysz przez liczbę osób, ale nieważne

                najważniejsze pytanie jest dlaczego Dolores i inne forumowiczki nie są skłonne do zamążpójścia skoro tak ładnie się domyka business case big_grin
                • artur5501 Re: Anons 2 22.08.20, 23:16
                  heniek.8 napisał:

                  > raz liczysz od pary, a potem mnożysz przez liczbę osób, ale nieważne

                  jeśli liczę 2 tys od pary, a potem liczbę gości mnożę przez 1 tys, to wynik jest ok

                  >
                  > najważniejsze pytanie jest dlaczego Dolores i inne forumowiczki nie są skłonne
                  > do zamążpójścia skoro tak ładnie się domyka business case big_grin

                  Tego nie jestem pewny.
                  Możliwości są takie:
                  1) brały już ślub i drugi raz za nic nie chcą tego robić. Nawet jeśli miałyby przez to nie zarobić.
                  2) udają że nie chcą, wstydzą się przyznać że o tym marzą
                  3) mają powyżej 40 lat i wiedzą że w tym wieku raczej nie urządza się hucznych wesel więc i kasy się nie dostaje
              • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 22.08.20, 20:42
                artur5501 napisał:

                > chrześni, jakieś ciotki, wójkowie muszą dać w kopercie po kilka tysięcy

                Zazdroszczę bogatej rodziny.
                Nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale gratuluję.



                > No to jak na niedużym weselu masz 150 osób, to już wychodzi 150.000.

                150 osób to duże wesele. Nieduże jest na 30 osób.
                Nawet jeżeli uzbiera się średnio po 500 zł od osoby (ogromna większość gości to bardzo dalecy kuzyni lub znajomi, więc nie będą wydawali nie wiem ile na prezent czy kopertę), to koszty organizacji wesela bardzo mocno to zredukują.
                • artur5501 Re: Anons 2 22.08.20, 22:22
                  kevinjohnmalcolm napisał:

                  .
                  >
                  > 150 osób to duże wesele. Nieduże jest na 30 osób.

                  Mówimy o weselach a nie spotkaniach najbliższej rodziny i swiadków z okazji ślubu. Wesela poniżej 100 osob w ogóle nie opłaca się robić, bo koszt wynajęcia sali, orkiestra, obsługa itp. Zauważ że w czasie obecnej epidemii rząd ugiął się i pozwolił tylko na "małe wesela" - do 150 osób. Czyli nawet rząd wie że poniżej 150 osób nie ma wesela. smile

                  > Nawet jeżeli uzbiera się średnio po 500 zł od osoby (ogromna większość gości to
                  > bardzo dalecy kuzyni lub znajomi, więc nie będą wydawali nie wiem ile na preze
                  > nt czy kopertę), to koszty organizacji wesela bardzo mocno to zredukują.

                  500 zł może dać student, jakiś ubogi krewny. Ale nie poważniejszy członek rodziny. Poszedłbyś do kogoś na wesele i dał równowarość 100 euro? Jeśli wiesz że coś koło tego kosztuje twój udział w weselu? Nie wiem gdzie mieszkasz ale w dużym mieście 500 zł to kosztuje kolacja na dwie osoby w lepszej knajpie + butelka tańszego wina.
                  • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 23.08.20, 15:15
                    artur5501 napisał:

                    > Wesela poniżej 100 osob w ogóle nie opłaca się robić

                    Tak się zastanawiam - kim są te osoby, które są zapraszane na wesela 500-osobowe? Albo choćby nawet "małe" 150-osobowe. Czy państwo młodzi w ogóle ich znają? Wesela nigdy nie planowałem, ale gdy szykowałem się do ślubu zrobiłem listę osób które chciałem na niego zaprosić i ledwo uzbierałem 50 osób wciskając na siłę jakichś słabych znajomych, których widuję raz na 2 lata. Takich bliskich i w miarę bliskich osób uzbierałem niecałe 30.
                    • baenzai Re: Anons 2 23.08.20, 16:28
                      kevinjohnmalcolm napisał:

                      > artur5501 napisał:
                      >
                      > > Wesela poniżej 100 osob w ogóle nie opłaca się robić
                      >
                      > Tak się zastanawiam - kim są te osoby, które są zapraszane na wesela 500-osobow
                      > e? Albo choćby nawet "małe" 150-osobowe. Czy państwo młodzi w ogóle ich znają
                      > ? Wesela nigdy nie planowałem, ale gdy szykowałem się do ślubu zrobiłem listę
                      > osób które chciałem na niego zaprosić i ledwo uzbierałem 50 osób wciskając na s
                      > iłę jakichś słabych znajomych, których widuję raz na 2 lata. Takich bliskich i
                      > w miarę bliskich osób uzbierałem niecałe 30.

                      Jeżeli matka i ojciec mieli po troje rodzeństwa (co wśród obecnych ludzie 50+ nie było niczym dziwnym) i każde z tego rodzeństwa ma po dwoje-troje dzieci a większość z tych dzieci ma już partnerów i swoje dzieci to spokojnie te 50 osób uzbierasz z samej rodziny. Dodaj do tego 10-15 najbliższych znajomych z partnerami i już masz te 70-80 osób. Pomnóż to przez dwa i wyjdzie ci właśnie mniej więcej 150 osób.

                      Co do wesel na 500 osób to zupełnie nie mam pomysłu kogo ci ludzie zapraszają. Dosłownie każdego ,,znajomego" z Facebooka? Inna sprawa, że takich imprez w obecnych czasach nie ma wcale tak dużo.
                      • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 23.08.20, 17:18
                        baenzai napisał:

                        > Jeżeli matka i ojciec mieli po troje rodzeństwa (co wśród obecnych ludzie 50+ n
                        > ie było niczym dziwnym)


                        To właśnie mnie zadziwia - ilość dzieci.
                        Przez całe dzieciństwo, wiek nastoletni, studia i parę lat po nich znałem wyłącznie rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci. Żaden z moich kolegów i koleżanek nie miał więcej niż jednego brata lub siostrę. Tymczasem po wyjeździe do Anglii doznałem szoku - wśród polskich rodzin tutaj absolutną normą jest trójka dzieci! Zdarzają się rodziny z czwórką, a nawet piątką. Jest trochę rodzin z dwojgiem dzieci, ale jedynaków praktycznie nie ma - to rzadkie przypadki i na dodatek taki stan trwa jedynie kilka lat, dopóki nie urodzi się im młodsze rodzeństwo.
                        Jestem w totalnym szoku, bo nie mogę zrozumieć tak drastycznej różnicy w modelu rodziny. Teraz pytanie: czy to ja w Polsce żyłem w jakimś dziwnym miejscu, gdzie jedynka lub dwójka dzieci wszystkim wystarczała, czy to Polacy którzy wyemigrowali do UK są niestandardowi i nie robią nic innego poza rodzeniem dzieci?
                        • baenzai Re: Anons 2 23.08.20, 18:06
                          kevinjohnmalcolm napisał:

                          > To właśnie mnie zadziwia - ilość dzieci.
                          > Przez całe dzieciństwo, wiek nastoletni, studia i parę lat po nich znałem wyłąc
                          > znie rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci. Żaden z moich kolegów i koleżanek ni
                          > e miał więcej niż jednego brata lub siostrę. Tymczasem po wyjeździe do Anglii
                          > doznałem szoku - wśród polskich rodzin tutaj absolutną normą jest trójka dzieci
                          > ! Zdarzają się rodziny z czwórką, a nawet piątką. Jest trochę rodzin z dwojgi
                          > em dzieci, ale jedynaków praktycznie nie ma - to rzadkie przypadki i na dodatek
                          > taki stan trwa jedynie kilka lat, dopóki nie urodzi się im młodsze rodzeństwo.
                          > Jestem w totalnym szoku, bo nie mogę zrozumieć tak drastycznej różnicy w modelu
                          > rodziny. Teraz pytanie: czy to ja w Polsce żyłem w jakimś dziwnym miejscu, gd
                          > zie jedynka lub dwójka dzieci wszystkim wystarczała, czy to Polacy którzy wyemi
                          > growali do UK są niestandardowi i nie robią nic innego poza rodzeniem dzieci?

                          Ja pisałem o pokoleniu moich rodziców czyli tak zwanych boomersach. W tym pokoleniu trójka czy czwórka rodzeństwa to był standard. Dla przykładu moja matka (rocznik 1959) ma trzech braci a ojciec (rocznik 1956) trzech braci i jedną siostrę.

                          W kolejnym pokoleniu dominował już model rodziny 2+2 i to by się zgadzało z twoimi obserwacjami wśród rówieśników (chociaż rodziny 2+3 również się zdarzały, zwłaszcza na wsiach i w mniejszych miejscowościach).

                          Dopiero w pokoleniu millenialsów zaczęła się moda na rodziny z jednym dzieckiem, ale faktycznie ta moda nie objęła zupełnie Polonii w Wielkiej Brytanii i Skandynawii. smile Myślę, że dość łatwo to wyjaśnić - poza fachowcami twojego pokroju do tych krajów wyjechało mnóstwo ludzi z niższych warstw społecznych, a takie środowiska zawsze były bardziej skłonne do rozmnażania.
              • stasi1 Re: Anons 2 30.08.20, 11:26
                Znajoma opowiadała że kiedyś dała na wesele na którym nie była 500 złotych. Pod te pieniądze podpięło się z pracy jeszcze 5 osób. Stwierdzili że skoro jest te 500 to oni nie muszą już dać. A byli. Czasami jest zrzutka 5 osób do żelazka za 300zł.
                U mnie wesele wyszło na plus dlatego że 35 % ,,uzysku" wpłaciła ciotka mojej byłej żony. Nawet nie chrzestna. Zresztą wyszła na tym jak Zabłocki. Ale jakiś czas ją odwiedzałem.
                A ile ty sam osobiście dałeś na tym weselu?
                • artur5501 Re: Anons 2 30.08.20, 16:20
                  Akurat na tym weselu kuzyna miałem inne rozliczenia - pożyczyłem wypasioną furę od znajomego i woziłem młodych jako kierowca, więc to był mój wkład.
                  • stasi1 Re: Anons 2 31.08.20, 08:32
                    Chyba że tak. Czasami na weselu jest fryzjerka której wkładem jest to że uczesze pannę młodą. Więc widzisz nie ma szans na zwrócenie się tej inwestycji(chyb a że ma się szczęście)
                    • heniek.8 Re: Anons 2 31.08.20, 08:37
                      inwestycja się nie zwraca jeżeli nie założymy że jest to przelew międzypokoleniowy

                      rodzice finansują wesele i zapraszają swoje jakieś tam ciotki i babcie
                      ciotki i babcie dają po kilka stówek młodym, chrzestni trochę więcej, więc się uzbiera te kilka tysięcy które trafiają do młodych

                      gdyby to zrobić bez ciotek i babć, czyli rodzice dają w prezencie dla młodych kwotę przeznaczoną na wesele, grajków itp to by wyszło podobnie albo i na plus, ale nie byłoby tego rodzinnego eventu wspominanego przez ciotki i babcie
          • baenzai Re: Anons 2 22.08.20, 20:04
            artur5501 napisał:

            > Kwestia nastawienia. Takie ludowe zabawy miewają swoj urok. Szczegolnie po kilk
            > u kieliszkach. Trzeba się wyluzować. Odrzucić kompleksy.

            To nie ma nic wspólnego z kompleksami. Ostatnio sobie odpaliłem na Youtube filmik z jakiejś zabawy weselnej a tam goście weselni z gołymi klatami (w tym jeden typowy Janusz z brzuchem piwnym) wykonują jak małpki głupawe polecenia wodzireja. Musiałem pójść na długi spacer żeby to rozchodzić. smile

            > Wesele ma jeden ważny aspekt - finansowy. Młodzi zgarniają w zależności od licz
            > by gości i ich zasobności - 150-500 tys. Jak w inny sposób by to zebrali?

            Zakładając, że na weselu jest 100 osób, z czego 20 to dzieci i nastolatkowie to wychodzi jakieś 4-6K na dorosłą osobę. Serio wierzysz w takie kwoty? Gdybyś zarabiał 3-4K i szedł ze swoją laską na wesele do jej kuzynki to dałbyś młodym kwotę przekraczającą twoje miesięczne zarobki?

            > I ważna sprawa - na weselu często dochodzi do zawarcia nowych związków. Bo atmo
            > sfera sprzyja. Więc warto chodzić.

            Nie znam ani jednej osoby, która poznała partnera na weselu. Może tak było 30 lat temu na weselach w remizach gdzie bawiły się dwie wioski i część osób przychodziła bez partnerów.
            • artur5501 Re: Anons 2 23.08.20, 14:07
              baenzai napisał:


              > To nie ma nic wspólnego z kompleksami. Ostatnio sobie odpaliłem na Youtube film
              > ik z jakiejś zabawy weselnej a tam goście weselni z gołymi klatami (w tym jeden
              > typowy Janusz z brzuchem piwnym) wykonują jak małpki głupawe polecenia wodzire
              > ja. Musiałem pójść na długi spacer żeby to rozchodzić. smile

              To nie znaczy że każde wesele jest aż takie ekstremalne. Ale generalnie wesele ma być takie trochę karnawałowe, ludowa zabawa dla zabawy, bez sztywnych konwenansów.
              >
              >
              > Zakładając, że na weselu jest 100 osób, z czego 20 to dzieci i nastolatkowie to
              > wychodzi jakieś 4-6K na dorosłą osobę. Serio wierzysz w takie kwoty? Gdybyś za
              > rabiał 3-4K i szedł ze swoją laską na wesele do jej kuzynki to dałbyś młodym kw
              > otę przekraczającą twoje miesięczne zarobki?

              Dlatego wesele na 100 osób jest mało opłacalne smile
              Generalna zasada jest taka że "normalny" gość powinien dać 2 x tyle ile gospodarz na niego wydał. Oczywiście bliższa rodzina ma wieksze zobowiązania.
              >

              > Nie znam ani jednej osoby, która poznała partnera na weselu. Może tak było 30 l
              > at temu na weselach w remizach gdzie bawiły się dwie wioski i część osób przych
              > odziła bez partnerów.

              A ja znam. Akurat ostatnio dosyć często chodzę na wesela. I widziałem chyba na każdym rodzące się w trakcie zabawy wielkie uczucia smile Ale to prawda że okazywało się szybko że nie są one takie wielkie.
                • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 30.08.20, 19:09
                  tapatik napisał:

                  > To wesela się robi dla kasy?
                  > Myślałem, że to po prostu impreza rodzinna, która z założenia
                  > nie jest dochodowa.

                  Stary zgred jesteś, nie nadążasz za czasami. http://emots.yetihehe.com/1/jezyk.gif
                  Ja też, bo okazało się że to co dla mnie jest weselem, to współcześni nazywają małym przyjęciem dla najbliższej rodziny.
    • searam Re: Anons 2 22.08.20, 22:57
      Przed wykreowaniem Anonsu nr.3..
      Konsultacja jest nieodplatna i z pktu widzenia menszczyzny..:

      "Kobieca, dojrzala i usmiechnieta. W sukience, lub bez.Uczennica w kuchni , stewardessa w alkowie..smile
      To kreatywne miejsce jedynie dla nas dwojga z fantazjami...
      Czas, ktorego potrzebujesz dla siebie i swoich spraw jest oczywisty.Mam tez swoje zajecia, wiec sie pogodzimy.
      Proponuje przyjazna znajomosc, uscisk reki nawet w gumowej rekawiczce..A potem zobaczymy."

      W/ w wersja jest wersja robocza i nie licencjonowana, powstala na zapotrzebowanie autorki nin.topicu.smile
      • dolores2222 Re: Anons 2 23.08.20, 11:30
        Jak mi znowu odbije bardziej niż zwykle i pomyślę czule o srajpatii, to wkleję gotowca big_grin
        Serio, serio... zobaczymy, jaka reakcja będzie... hmm... aż mnie korci big_grin
      • mooose99 Re: Anons 2 27.08.20, 15:45
        Hahahaha...zabawne, brzmi prawie jak kampania SEO.


        searam napisał:

        > Przed wykreowaniem Anonsu nr.3..
        > Konsultacja jest nieodplatna i z pktu widzenia menszczyzny..:
        >
        > "Kobieca, dojrzala i usmiechnieta. W sukience, lub bez.Uczennica w kuchni ,
        > stewardessa w alkowie..smile
        > To kreatywne miejsce jedynie dla nas dwojga z fantazjami...
        > Czas, ktorego potrzebujesz dla siebie i swoich spraw jest oczywisty.Mam tez swo
        > je zajecia, wiec sie pogodzimy.
        > Proponuje przyjazna znajomosc, uscisk reki nawet w gumowej rekawiczce..A potem
        > zobaczymy."
        >
        > W/ w wersja jest wersja robocza i nie licencjonowana, powstala na zapotrzebowan
        > ie autorki nin.topicu.smile
    • baenzai Re: Anons 2 24.08.20, 18:54
      Również planuję wrócić na ten portal, ale jak tylko o tym pomyślę to mi się odechciewa. wink

      Rynek matrymonialny w tym kraju to jakiś koszmar (z perspektywy przeciętnego mężczyzny). A ja dodatkowo sporo czasu straciłem na ogarnianie własnego życia...
      • dolores2222 Re: Anons 2 24.08.20, 19:12
        A jaki "rynek" nie byłby koszmarem?
        Ja tak naprawdę nie planuję.
        Miałam chwilę słabości. Ale mi przeszło. Z perspektywy przeciętnej kobiety srajpatia to miejsce, gdzie szuka się raczej przelotnych znajomości. Chociaż nie jestem z wyglądu MM, a w profilu było jasno zaznaczone, że nie interesują mnie jednorazówki, to tych wiadomości było od groma. A nawet jeśli nie w pierwszych słowach mego listu, to za chwilę już było wiadomo, o co biega. Aż się zastanawiać zaczęłam, czy naprawdę trzeba aż zakładać sobie profil, żeby złapać laskę na jednorazowy numerek? Bo ja miałam niemoralną propozycję choćby dziś dnia, z dostawą pod drzwi tongue_out
        • baenzai Re: Anons 2 24.08.20, 19:49
          dolores2222 napisała:

          > A jaki "rynek" nie byłby koszmarem?

          Taki, na którym przeciętny mężczyzna nie jest zlewany przez niemal wszystkie sensowne kobiety.

          > Z perspektywy przeciętnej kobiety sraj
          > patia to miejsce, gdzie szuka się raczej przelotnych znajomości. Chociaż nie je
          > stem z wyglądu MM, a w profilu było jasno zaznaczone, że nie interesują mnie je
          > dnorazówki, to tych wiadomości było od groma. A nawet jeśli nie w pierwszych sł
          > owach mego listu, to za chwilę już było wiadomo, o co biega. Aż się zastanawiać
          > zaczęłam, czy naprawdę trzeba aż zakładać sobie profil, żeby złapać laskę na j
          > ednorazowy numerek? Bo ja miałam niemoralną propozycję choćby dziś dnia, z dost
          > awą pod drzwi tongue_out

          Dla tych najbardziej atrakcyjnych mężczyzn portal randkowy to doskonałe miejsce do znalezienia kogoś na jednorazowe bzykanko, bo któraś z kolei laska na pewno się zgodzi na taką opcję (do samego seksu wygląd MM nie jest niezbędny). Reszta panów wysyłających tego typu propozycje to po prostu niezbyt rozgarnięci spermiarze, którzy i tak tego seksu nie dostaną a tylko zaśmiecają te portale.
          • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 24.08.20, 20:08
            baenzai napisał:

            > > A jaki "rynek" nie byłby koszmarem?
            >
            > Taki, na którym przeciętny mężczyzna nie jest zlewany przez niemal wszystkie
            > sensowne kobiety.


            Już kiedyś o tym pisałem - moja skuteczność to 3%, to znaczy na 100 wysłanych wiadomości otrzymywałem jedynie 3 odpowiedzi, w dodatku wyłącznie od dziewczyn będących z kompletnie innej bajki (co było wcześniej ciężko wyczuć patrząc na minimalistycznie wypełniony profil).

            Dla porównania, przyznaj Dolores ile wiadomości dziennie dostawałaś na portalu randkowym? Ile procent facetów odpowiadało na Twoją wiadomość gdy jako pierwsza napisałaś, dodałaś do ulubionych, albo w jakikolwiek inny sposób zaczepiłaś?
            • baenzai Re: Anons 2 24.08.20, 20:13
              Ja aż tak niskiej skuteczności nie mam, aczkolwiek samo odpisanie niewiele znaczy. O jakimś tam sukcesie można mówić dopiero wówczas, gdy dochodzi do drugiego spotkania.
                • baenzai Re: Anons 2 24.08.20, 20:41
                  dolores2222 napisała:

                  > Żaden sukces.
                  > Chyba że na drugim oczekujesz konsumpcji tongue_out

                  Jeżeli jakiemuś mężczyźnie dość regularnie udaje się doprowadzać do drugiego spotkania to oznacza, że w jakiś sposób jest atrakcyjny dla płci przeciwnej i ma motywację do dalszego szukania. Jest to zupełnie inna sytuacja niż wówczas, gdy notorycznie jest zlewany po pierwszym spotkaniu albo gdy do tych pierwszych spotkań rzadko dochodzi.
                  • kevinjohnmalcolm Re: Anons 2 24.08.20, 20:52
                    Potwierdzam. Co po pierwszym spotkaniu, jeżeli kandydatka nie będzie kompletnie zainteresowana kontunuowaniem znajomości? Samo wysłanie CV i otrzymanie zaproszenia na pierwszą rozmowę kwalifikacyjną to dopiero początek, sztuką jest jej przejście i zakwalifikowanie się do drugiego etapu.
            • dolores2222 Re: Anons 2 24.08.20, 20:13
              Nie lubuję się w procentach tak jak ty tongue_out
              I pamięć już nie ta...
              Ale bywało, że odpowiadali z pozoru sensowni. A bywało, że coś im nie trybiło i odpowiedzi nie było. Zalew wiadomości był od tych napalonych. A to się w statystykach nie liczy tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka