abepe
19.01.15, 15:41
Obiecany wątek opisujący atrakcje Wiednia dla dzieci.
Na początek kopiuję wpis gopio1 z września 2014:
My byliśmy w Wiedniu z piątką dziećmi (7, 8, 3x10 lat) no i szczerze muszę napisać - największe wrażenie zrobił na nich Prater ;-)
Byliśmy przejazdem, krótko (2 dni). Jedno, bardzo miłe popołudnie spędziliśmy w Schonbrunn - dzieciaki ganiały po ogrodach. Drugiego dnia przewłóczyliśmy je przez cały Wiedeń, zrobiliśmy na nogach kilkanaście km, o godz. 18.00 były tak padnięte, że moja córka zażądała przeszczepu nóg... Ale gdy tylko dotarliśmy na Prater, wszystkie cudownie ożyły i nagle się okazało, że energia je wprost rozpiera. Prawie siłą je wyciągaliśmy stamtąd o 22.00.
Z całego Wiednia "zwiedzanego" najbardziej im się podobał Hundertwasserhaus - jedyne miejsce, z którego naprzywoziły pamiątek i chwila wytchnienia w Volksgarden. Byliśmy w sierpniu, więc pięknie i zielono było.
Od siebie polecam Belweder - to tam się znajdują słynne dzieła mi.ni. Klimta i Kokoschki.
I opera. Jeśli uda się Wam wejść do opery "od kuchni" (nie wiem czy są wejścia indywidualne, byłam kiedyś z grupą) to nie lada atrakcja. Widownia i scena są wyposażone w najnowocześniejsze rozwiązania techniczne np. na scenie jest wjazd dla tirów, którym dostarcza się dekoracje. Pod sceną jest pomieszczenie na 12 m wysokie, do którego zjeżdża scenografia w trakcie antraktu. No i można się dowiedzieć wielu niezwykłych anegdotek i faktów, np. tego, że ekipa techniczna liczy 260 osób, że codziennie od 7 rano ponad 100 osób ustawia dekoracje na wieczorny spektakl i że odbywa się to każdego dnia, bo w Operze Wiedeńskiej istnieje zwyczaj wystawiania codziennie innej opery, a kolejne powtórzenie może się odbyć najwcześniej za 5 dni. Bilety są od 2 do 200 euro na opery, a w ostatni czwartek karnawału odbywa się tam wyjątkowo ekskluzywny Wielki Bal, na który samo wejście kosztuje 300 euro, a miejsce w loży 17 000 euro! I jeszcze wiele, wiele innych ciekawostek :-)
A jeśli muzeum, to koniecznie Historii Naturalnej. To podobno jedno z najlepiej wyposażonych muzeów przyrodniczych na świecie. Nam zabrakło czasu, ale obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś tam zabiorę dzieci.
No i oczywiście spacer Karntner Strasse. Jak byliśmy w październiku, to można było kupić na ulicy pyszne pieczone kasztany!