aggala
09.07.15, 09:08
W innym wątku Abepe wspomniała (cytuję): ""Opowieści z najdalszych przedmieść" są jedną z naszych wakacyjnych lektur od lat. Od zeszłego roku - "Regulamin na lato". "
U nas tradycją jest, że nad morze jedzie z nami zawsze "Lato Stiny" i zbiorcza "Panama" Janoscha ze Znaku. "Lato Stiny", bo pokazuje takie morze, do jakiego tęsknię i klimatem bardzo pasuje zwłaszcza do sztormowych dni, kiedy zmarznięci i przemoczeni wracamy do pokoju i zawijamy się w koce z ciepłą herbatą pod ręką. "Panama", bo pierwszy raz przeczytana na kocu rozłożonym na podwórku naszego ulubionego nadmorskiego pensjonatu, w czasach, kiedy mój malutki jeszcze wtedy synek dopiero odkrywał uroki dłuższych lektur. Powrót z wakacji odbywał się przy akompaniamencie wesołych pokrzykiwań z tylnego siedzenia samochodu: "króliczek robi siusiu" (kto pamięta ilustracje, ten wie, o co chodzi).
Czy macie takie książki, niekoniecznie o tematyce wakacyjnej, do których tradycyjnie wracacie latem? Dziecięce, dorosłe, może pamiętacie takie ze swojego dzieciństwa?