Dodaj do ulubionych

Lektury wakacyjne z długą tradycją

09.07.15, 09:08
W innym wątku Abepe wspomniała (cytuję): ""Opowieści z najdalszych przedmieść" są jedną z naszych wakacyjnych lektur od lat. Od zeszłego roku - "Regulamin na lato". "
U nas tradycją jest, że nad morze jedzie z nami zawsze "Lato Stiny" i zbiorcza "Panama" Janoscha ze Znaku. "Lato Stiny", bo pokazuje takie morze, do jakiego tęsknię i klimatem bardzo pasuje zwłaszcza do sztormowych dni, kiedy zmarznięci i przemoczeni wracamy do pokoju i zawijamy się w koce z ciepłą herbatą pod ręką. "Panama", bo pierwszy raz przeczytana na kocu rozłożonym na podwórku naszego ulubionego nadmorskiego pensjonatu, w czasach, kiedy mój malutki jeszcze wtedy synek dopiero odkrywał uroki dłuższych lektur. Powrót z wakacji odbywał się przy akompaniamencie wesołych pokrzykiwań z tylnego siedzenia samochodu: "króliczek robi siusiu" (kto pamięta ilustracje, ten wie, o co chodzi).

Czy macie takie książki, niekoniecznie o tematyce wakacyjnej, do których tradycyjnie wracacie latem? Dziecięce, dorosłe, może pamiętacie takie ze swojego dzieciństwa?
Obserwuj wątek
    • abepe Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 09.07.15, 09:28
      Ja przez lata zaczynałam wakacje od "Maga" Fowlesa.

      Z dziećmi - zawsze zielony "Adaś i Słoń"!
      • agnieszka_azj Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 09.07.15, 10:05
        Najbardziej wakacyjną z moich ukochanych książek jest Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku ? Astrid Lindgren. Moje dziewczyny też ją lubiły.
        Z mojego dzieciństwa pamiętam też "Pawie pióro" - wakacyjny kryminał z akcją w Kazimierzu, "Wakacje z braciszkiem" i staroć, którą dostałam po kimś w spadku "Dorota i jej towarzysze". Książka wydana bodaj w 1953 roku, ale tylko tytuł świadczy o tamtych czasach ;-) Rzecz dzieje się zaraz po wojnie i jest to historia dziewczynki, która wędruje od domu do domu, aby wreszcie trafić do Sosnówki, które na pierwszy rzut oka wcale nie przypomina sierocińca, tylko jakąś korczakowską republikę dzieci. Świetnie napisana i z ilustracjami Uniechowskiego.
    • abepe Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 09.07.15, 11:28
      Przypomniałam sobie lektury z dzieciństwa! Rodzinne wakacje w górach zawsze kończyłam pobytem u rodziny w Jarosławiu (piękne podkarpackie miasteczko), gdzie rodzice zostawiali mnie na tydzień czy dwa. I korzystałam tam z wyciągniętego z półki ciotki kompletu książek L.M.Montgomery oraz "Mary Poppins". Co dobijało moją kuzynkę, która z biblioteki matki nigdy nie korzystała i nie rozumiała mojego entuzjazmu.
      • aggala Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 09.07.15, 13:52
        To mi przypomniało, że w czasach "młodzieżowych" jeździłam w wakacje do mojej ciotki, która kompletowała książki A. Christie, wydawane w serii dostępnej w kioskach z prasą. Przez kilka lat czytałam kolejne tomy, a niektóre po kilka razy, bo przez rok udawało mi się zapomnieć, na którym skończyłam.
        • sylwina76 Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 17.07.15, 00:25
          Czy macie takie książki, niekoniecznie o tematyce wakacyjnej, do których tradycyjnie wracacie latem? Dziecięce, dorosłe, może pamiętacie takie ze swojego dzieciństwa?

          Ja - Podróż za jeden uśmiech Bahdaja i Księga urwisów Niziurskiego, potem jeszcze Ida sierpniowa Musierowicz. Syn raczej nie miał ( nie ma ) stałego repertuaru wakacyjnego. Córka przez kilka lat z rzędu na każdy wyjazd (letni, zimowy) zabierała dowolny tom Julków :) Przeszło jej dopiero w okolicy 6 urodzin.
      • niebioska Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 17.07.15, 13:48
        Ech, Abepe! A mogłyśmy się spotkać. Ja każde wakacje spędzałam w Jarosławiu u dziadka. Specjalnych wakacyjnych lektur wtedy nie miałam (za to mam teraz :)), czytałam co mi w ręce wpadło. Korzystałam z wiejskiej (bo dziadek mieszkał na granicy miasta) biblioteki i w osłupienie wprawiałam panią bibliotekarkę, bo w czasie wakacji byłam jedyną osobą, którą widywała w pracy :).
        • beataj02 Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 17.07.15, 17:36
          He, he, my pod Jarosław jeździmy od paru lat, tak nam się podoba ;-)
          Co do wakacyjnych lektur, to Księga urwisów u mnie też była "grana", a oprócz tego "Czarne Stopy", "Dzika Mrówka" i Tomek Wilmowski. I jeszcze było coś takiego "wakacje ABC"? Nie pamiętam, a był jakiś skarb, zamek, poszukiwania, domorośli detektywi... I teraz mnie to będzie męczyć!
          o, wiem, "Niezwykłe wakacje ABC"!
          • agnieszka_azj Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 17.07.15, 18:31
            "Niezwykłe wakacje ABC" Stanisławy Platówny - rodzina z nazwiskiem na C, w której wszyscy (łącznie z psem i samochodem ;-) mieli imiona na A i B. I poszukiwanie skarbu w zamku na Dolnym Śląsku.
        • abepe Jarosław 17.07.15, 23:55
          Jarosław jest przepiękny. Ale dawno tam nie byłam. Wybierałam się w tym roku, ale nie uda się.
          Strasznie żałuję, że jarosławski festiwal Pieśń Naszych Korzeni jest w tym samym czasie co gdańskie Solidarity of Arts i nie możemy ich połączyć:))

          Moi dziadkowie już nie żyją, leżą na jarosławskim pięknym cmentarzu.

          Udało Wam się zwiedzić cerkiew? Mnie się raz trafiły otwarte drzwi. I syn był tak miły, że grzeczniutko oglądał malowidła siedząc w wózku (miał niespełna 2 lata a ja byłam z nim tam sama) a ja mogłam sobie pofotografować!
          • niebioska Re: Jarosław 18.07.15, 00:18
            Ja byłam zaledwie tydzień temu - odebrać dzieci, które wraz z moją mamą były tam na wakacjach u brata mamy (dziadkowie nie żyją) :). Miałam nawet zamiar przejść się po Jarosławiu z aparatem, ale zapomniałam, że ładowarka przedłużyła sobie wakacje nad morzem.
            Cerkiew zwiedziłam przy okazji Pieśni Naszych Korzeni lata temu - po koncercie, mój przyjaciel, a zarazem Dominikanin, wetknął mi w ręce jedno z krzeseł, które trzeba było odnieść do Zakrystii i szepnął: Chodź, tego nigdy więcej nie zobaczysz! I poszliśmy z tymi krzesłami przez Prezbiterium :).
            Choć przyznam, że koncert zrobił na mnie większe wrażenie niż sama cerkiew.
            • abepe Re: Jarosław 18.07.15, 00:24
              niebioska napisała:

              > Ja byłam zaledwie tydzień temu - odebrać dzieci, które wraz z moją mamą były ta
              > m na wakacjach u brata mamy (dziadkowie nie żyją) :).

              No proszę, ja mam tak siostrę taty:)))

              > Cerkiew zwiedziłam przy okazji Pieśni Naszych Korzeni lata temu - po koncercie,
              > mój przyjaciel, a zarazem Dominikanin, wetknął mi w ręce jedno z krzeseł, któr
              > e trzeba było odnieść do Zakrystii i szepnął: Chodź, tego nigdy więcej nie zoba
              > czysz! I poszliśmy z tymi krzesłami przez Prezbiterium :).

              No widzisz, mnie się udało:) Miałam czas i spokój.

              > Choć przyznam, że koncert zrobił na mnie większe wrażenie niż sama cerkiew.

              Myślę, że tego kalibru koncerty mogą przyćmić wszystko, ale mnie się kolorowe ściany podobały bardzo (a synowi "aniołki")
    • belleb Re: Lektury wakacyjne z długą tradycją 28.07.15, 23:05
      Jak dla mnie - wspomniana już w tym wątku książka "Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku?" Astrid Lindgren, a poza tym Bahdaja "Piraci z Wysp Śpiewających" i Broszkiewicza "Długi deszczowy tydzień". Dwie pierwsze już "przerobione" z 9-letnią córką, a ostatnia, chyba moja najbardziej ukochana, jeszcze czeka, bo dziecię nie docenia dowcipu póki co.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka