maminka-2
11.09.08, 18:53
i co z tym robicie, czyli o upadku tradycji edytorskich:)
wychowana na sancerze, butence, grabiańskim, gabryś-orłowskiej dostaję
konwulsji jak widzę wspólczesne książeczki dla dzieci. tamte były ubogie, na
marnym papierze, nie zawsze kolorowe, ale ilustrowane z sacunkiem dla małego
człowieczka.
tak, ja wiem, że są miski maksa, że jest wasiuczyńska i sporo innych świetnych
ilustratorów. ale to, co wpada w oczy to 'stoiska' w supermarketach z
przepotwornym chłamem. niestety, sporo tego szajsu dostajemy w prezencie i co
wtedy? dziecko się cieszy, że książka kolorowa i ze złotymi wstawkami (matko i
córko!), mam wyrwać i wyrzucić? mam mdłości na widok tych edytorskich
koszmarków i boję się, że mi wyrośnie jakiś twór o dodopodobnej estetyce.
jak sobie radzicie z tymi strasznymi książeczkami?