Gość: Pacjent
IP: *.adsl.inetia.pl
13.06.13, 00:30
Zapraszam do jednego z wielu (niestety) skansenów PRL w naszym mieście. Główne atrakcje:
- Naburmuszone pielęgniarki (czy kimkolwiek one są) dla których obrazą jest zmuszenie ich do wydukania czegokolwiek pełnym zdaniem.
- Pielęgniarki świadczą również usługę naburmuszania się przez telefon, sam fakt, że dzwonisz jest wystarczającym powodem do pretensjonalnego tonu oraz focha. Za PRL nie było telefonu, było lepiej, na pewno za tym tęsknią. Czuły się ważniejsze kiedy stała przed nimi stumetrowa kolejka petentów. Teraz byle chłystek może zadzwonić z komórki nie fatygując się o 6 rano pod drzwi Wszechmogących. Potwarz. Na szczęście mogą w odwecie powiedzieć, że "na dzisiaj się już nie da a na jutro nie mogę rejestrować!"
- System rejestracji zapewne również skrzętnie przemyślany przez panie pielęgniarki. Kiedyś była rejestracja tylko na miejscu. Kiedy skończyła się komuna a konkretnie trochę później, kiedy przychodnia przestała być państwowa i musiała zostać prywatna albo paść powstała rejestracja telefoniczna, której funkcjonowanie od samego początku jest co najmniej dyskusyjne. Panie odbierają telefon od łaski, raz na jakiś czas, bo i po co? Główna klientela tej przychodni to starzy ludzie, którzy i tak przychodzą o 6, bo tak przychodzili całe życie i siedzą cały dzień. Zarejestrować przez telefon na następny dzień się nie da. Bo nie! Przez telefon można liczyć EWENTUALNIE na dopisanie jako "dodatkowy" pacjent.
- Cyrk w kolejce. Kolejną częścią genialnego systemu rejestracji pacjentów jest sposób umawiania na wizytę. Panie pielęgniarki umawiają pacjentów na godziny, zakładając że jedna wizyta trwa 10 minut (a może 15?). Z tym, że czasami (zależnie od humoru lub innych bliżej nieokreślonych czynników) rejestrują jednego pacjenta na konkretną godzinę i kilku innym mówią aby przyszli na tę samą godzinę jako "dodatkowi". Bo na następny dzień się nie da! Wizyty czasami trwają dłużej niż 15 minut. Panie pielęgniarki zapisują wizyty jedna po drugiej :) Rzeczywistość jest taka, że to nigdy nie ma prawa działać dobrze choćby dlatego że lekarz musi kilka razy w ciągu całego dnia wstać z miejsca. Każda wizyta w przychodni wiąże się z walką pomiędzy pacjentami, którzy byli umówieni na 12 a już jest 13.
- Cwaniactwo. Niby starsi ludzie mają być dla nas wzorem. Niewątpliwie są. Wzorem cwaniactwa i mataczenia na każdym kroku swojego życia. Nie pamiętam wizyty w tej przychodni kiedy nie stałbym się sam ofiarą lub nie był świadkiem kiedy starsza osoba (w wieku emerytalnym), wchodzi bez kolejki lub kłamie, że miała przyjść na jakąś godzinę a kiedy chce się sprawę wyjaśnić to ucieka, zgrywa idiotę (że się pomylił/pomyliła) lub zaczyna pyskować i bronić się w różne, żenujące sposoby. Biorąc pod uwagę cały system rejestracji mam wrażenie, że panie pielęgniarki robią to celowo żeby mieć rozrywkę w pracy.
- Lekarze. Raczej nie znajdzie się tam nikogo komu zależy na pacjencie. Podejście na odwal się. Przyzwyczajeni do karmienia lekomanów na emeryturze. Najczęstsze pytanie padające z ich ust to "Co pan na to bierze?".
Zapraszam wszystkich do tej przychodni ale jedynie w ramach wycieczki krajoznawczej. Zwykle wystarczy tam przyjść i posiedzieć max 30 minut żeby doświadczyć cyrku, który tam ma miejsce.
Do forumowiczów mam natomiast pytanie, czy w Przemyślu jest przychodnia, w której szanuje się pacjentów oraz ich czas? Przychodnia, w której pracująca osoba ma szanse się zarejestrować i zostać przyjęta bez konieczności brania 2 dni urlopu. Może być płatna, serio. Wolę dać parę groszy niż się użerać z taką patologią.
Pozdrawiam.