Dodaj do ulubionych

Weterani "Solidarnosci"...

IP: 83.17.119.* 21.08.05, 16:47
Wczoraj w Przemyślu świętowano 25. rocznicę powstania "Solidarności"...

Jak patrzyłem na tę naszą klikę PiS-uarow, to przypomniał mi się pewien
wywiad z nieistniejącego już, kiedyś niezależnego Tygodnika "Pogranicza".
Wywiad z Wojciechem Kłyżem, wiceprzewodniczącym Regionu Południowo-
Wschodniego NSZZ "Solidarność" w latach 1980-1981. Kłyż był jednym z
nielicznych w tym regionie działaczy związkowych, który nie tylko był
internowany, ale przez ponad 15 miesięcy stanu wojennego siedział w
więzieniach w Przemyślu, Załężu, Hrubieszowie i Łęczycy (w Sylwestra 1981
roku przemyski sąd skazał go na trzy lata więzienia z art. 46 dekretu o
stanie wojennym). Po wyjściu z więzienia (za poręczeniem żony i... Górskiego
Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego), zajął się kolportażem
tygodnika "Mazowsze". Pozniej do związku już nie powrócił. Dlaczego?
- Stan wojenny rozbił nas, wielu członków "przedwojennego" zarządu dało sobie
spokój, kilku wyjechało z kraju. Poza tym gasł nasz zapał, kiedy zobaczyliśmy
co się wokół dzieje, jacy ludzie dochodzą do władzy, co się robi pod
szyldem "Solidarności".


- A co się robiło?
- Wiele rzeczy, na które chyba nikt ze "starego" zarządu by się nie zgodził.
Po wyjściu z więzienia zainteresowałem się rozdziałem darów zagranicznych i
wyłapałem wiele, nazwijmy to, nieprawidłowości. Matka jednego z działaczy
sprzedawała dary w... sklepie, a jego ciotka działała na "ciuchach". Mówiło
się, że zdobyte w ten sposób pieniądze zasilają kasę związku, ale nie jestem
o tym przekonany. Dziś człowiek ten działa nadal w ruchu solidarnościowym i -
podobno - ma duże szanse nawet na poselski mandat! Znam miejsce, gdzie
zakopano dużą ilość zepsutych konserw, które nie dotarły na czas dla
potrzebujących; znam radnego, który 14 grudnia 1981 roku sypnął dyrektora
swojej fabryki, że ten spotkał się z komitetem strajkowym. Dyrektora
wyrzucono, a człowiek, który wtedy spełnił "obywatelski obowiązek" w 1990 r.
został radnym z ramienia... Komitetu Obywatelskiego. Podobnych "drobiazgów"
uzbierałoby się znacznie więcej, ale szkoda zajmować się taką padliną...

- Co sądzisz o "dekomunizacji"?
- Jestem za rozliczeniem prawdziwej nomenklatury i złodziei, którzy nas
okradli i doprowadzili do gospodarczej ruiny, ale jak mogą rozliczać innych
tacy działaczy, którzy do dziś nie rozliczyli się z zaliczek pobranych ze
związkowej kasy...? Były to różne kwoty, a w kilku wypadkach wystarczające
wówczas na zakup małego fiata. Wskazując na innych pomyślmy jednak najpierw o
własnym podwórku. Z krzykaczami mam niemiłe doświadczenia. W więzieniu
najszybciej "pękli" właśnie oni, a bardzo godnie zachowali się ludzie, na
których nie liczyliśmy. Oni zdali egzamin, ale w związku dziś ich nie ma, bo
rządzą inni "kombatanci". Dziwię się, skąd w 1989 r. nagle wzięło się nam
tylu oddanych działaczy, skoro nie mieliśmy za bardzo komu rozdać "bibuły".
Wielu z tych panów w czasach, gdy było niebezpiecznie, siedziało cicho, ba,
nawet PRON-em poważnie się zajmowali, studiowali na WUML itd...

- Nie jest to złośliwość?
- Absolutnie! Co mam myśleć o prawniku, który w stanie wojennym odmówił
napisania odwołania koledze wyrzuconemu z pracy za "Solidarność", karcąc go
słowami: "Nie trzeba było pchać się w politykę!", a później kontynuował
działalność na bardzo eksponowanym solidarnościowym stołku?

- Gdzie się podziali prawdziwi weterani "Solidarności"?
- Trafili na śmietnik historii - zrobili swoje i musieli odejść, jak
przysłowiowy Murzyn, a władza i cały splendor spłynęły na nowych ludzi,
którym ci "starzy" nie pasują już do koncepcji. Tak jest w całym kraju. Pani
Walentynowicz nie wpuszcza się już do Stoczni Gdańskiej, podobnie jest z
Andrzejem Gwiazdą i innymi.

- Gdyby zarządy regionalnych "S" w starych składach relegalizowały
działalność związku, byłoby inaczej?
- Sądzę, że tak, ale nie mieliśmy żadnych szans na to. W styczniu 1989 roku,
po opłatku w Lubaczowie, zdecydowaliśmy się przystąpić - w starym gronie - do
odbudowy struktur związkowych, ale było już za późno. Istniał bowiem pewien
układ i ludzie spoza niego, a więc i my, nie liczyli się. Poza naszymi
plecami robiono wszystko, abyśmy nie zdołali odtworzyć związku z lat 1980-81,
a metody działania były różne, z szantażem włącznie. Prawo do
relegalizacji "Solidarności" w regionie uzurpowała sobie tzw. Regionalna
Komisja Wykonawcza, która - to jest intrygujące - nie wiedziała nawet
dokładnie, ilu członków liczył dawny zarząd regionu i kto konkretnie w nim
był! Hamowano naszą inicjatywę "życzliwymi" ostrzeżeniami i radami, że
jeszcze za wcześnie, że nie przyszedł właściwy czas... A równolegle
pracowała "maszyna" mająca sprawić, że RKW będzie szybsza od nas - i tak też
się stało. Przekonano wojewodę, że my... nie mamy prawa do odtworzenia
związku, a po naszych interwencjach dowiedzieliśmy się, że "myśmy się tym
zajęli, bo wyście nie chcieli"...
...Byłem niedawno na pogrzebie Fredka Korzeniowskiego - jednego z
organizatorów "Solidarności" w przemyskiej PKP, internowanego i
prześladowanego w stanie wojennym. Nie widziałem na tym pogrzebie delegacji
władz regionu, nie żegnał Fredka sztandar, a bezwzględnie powinien. Kto wie,
może nowi ludzie z nowej "Solidarności" nawet nie wiedzą kim był Fredek i co
robił dla nas latach 80-tych? Żal mi tych, którzy walczyli i cierpieli, a
dziś odchodzą zawiedzeni, zapomnieni, oszukani...

- Gdybyś był znowu na "świeczniku", czy zająłbyś się np. tymi ludźmi, którzy
cię internowali, osądzili, uprzykrzali życie po wyjściu z więzienia itd.?
- Po pierwsze, nie wróciłbym na "świecznik", choć mogłem - w zamian za
pokorę - złapać jakiś niezły stołek. Po drugie, do nikogo nie mam żalu ani
pretensji i obce jest mi uczucie zemsty. Sędziowie robili co musieli, bardzo
mile wspominam prokuratora (mniej SB-ków) oraz klawiszy w więzieniu, choć
zdarzali się nadgorliwcy. Rozumiem, że działali oni w myśl wówczas
obowiązującego prawa. Ciekawe, że po dziś dzień Sejm nie uznał stanu
wojennego za niezgodny z prawem...

...Ku rocznicowej refleksji :]

pozdruffki!
Obserwuj wątek
    • Gość: darko oto i cała prawda o "Solidarnosci"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 16:58
      Smutne, prawda :((((
      • Gość: free Re: oto i cała prawda o "Solidarnosci"... IP: 80.51.180.* 21.08.05, 22:01
        Smutne i prawda!!!!!!!!!!
        • Gość: cynik Re: oto i cała prawda o "Solidarnosci"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:50
          na oficjalnych obchodach będą oficjele, hołoty tam nie wpuszczą, żeby sobie
          nastroju samozadowolenia z kasy i stołeczków nie psuć
    • Gość: z Re: Weterani "Solidarnosci"... IP: 80.51.255.* 25.08.05, 12:15
      Ha!Kłyża znałem osobiscie, madry człek.A teraz, pytasz?Mamy to co
      mamy.Mamy "obserwacyjnych rapaportów"na stypendiach.Mamy Miriamy.Mamy tych, co
      musimy mieć.A stawiają sie, a dokazuja, a moderują, a pouczaja.pomyslności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka