magapi
15.08.11, 14:15
...cóż...z drżeniem serca zajrzałam do miejsca, gdzie przebywałam kiedyś bardzo bardzo długo...dzisiaj mam serce , jak mówią, zaleczone (?).To już 5 lat minęło odkąd Nadusia odeszła...patrząc na grobek...nadal nie umiem się modlić...przybyła do nas mała cudowna Lenka (nie pamiętam już jak się bałam). Ona jest...nie zamiast...jest sobą, ale wypełnia serce...duszę...pozwala oddychać a nawet uśmiechać się...
Wiem...ciągle odchodzą...zostawiając rozdarte emocje, setki pytań bez odpowiedzi...nie umiem tego zmienić...
Ściskam czule wszystkich osieroconych Rodziców...ja wiem jak to jest...płaczcie...kiedyś nadejdą lepsze dni...