Dodaj do ulubionych

Wsparcie - Kraków

13.06.04, 21:29
To tytuł roboczy, nie chcę mącić w wątku Marty, Tomka i Weronisi.

Czy któraś z mam z Krakowa wie - korzystała, słyszała - o grupie wsparcia,
psychologu zajmującym się osieroconymi rodzicami?
Padła propozycja zorientowania się w temacie. Jest zapotrzebowanie.
O ile jutro w pracy nie zaleje mnie fala schorzeń poweekendowych - katar,
kleszcze, biegunka, stłuczenia - sróbuję się zorientować, co NFZ ma do
powiedzenia nt. zakontraktowania tego typu "procedur" oraz zrobię wstępne
kroki co do psychologa prowadzącego takie grupy.

Powiedzcie mi jeszcze, co poradnia RPL przekazuje ludziom którzy trafiają
stamtąd na forum - adres taki jak na pasku?
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: Wsparcie - Kraków 13.06.04, 23:12
      Z tego co wiem, to w Krakowie jest wyjąytkowa nędza jeżeli o to chodzi. Sama
      szukam chętnego psychologa, który współpracowałby z naszym stowarzyszeniem, ale
      narazie mogę sobie chyba pomarzyć. Z tym, że ja potrzebuje takiego, który
      pomagałby zarówno rodzicom w trakcie choroby dzieci jak i wtedy gdy dziecko
      odchodzi, jak i dla dzieci chorych. Na NFZ nie liczyłabym.
      Z tego co wiem - jedyne co działa w Krakowie i to od niedawna jest grupa
      wsparcia przy księdzu Lucjanie - kapelania w Uniwersyteckim szpitalu
      dziecięcym. Znajdziesz na stronie www.kapelania-usd.com
      Musisz poszukac na dole strony głównej.
    • agablues Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 16:46
      Ośrodek Interwencji Kryzysowej ( Osrodek Pomocy i Interwencji Psychologicznej)
      ul. Radziwiłłowska 8b
      te. 421 92 82

      Można tam pojawić się bez wcześniejszego zgłaszania się - rejestracji.
      Najlepiej być między 8.00- 19.00, ale ktoś jest całą dobę. Przyjmują też w
      soboty i niedziele, dorosłych, młodzież i dzieci.

      Taką informację dostałam od naszej hospicyjnej psycholog, żeby Wam przekazać.
      • mamaadama4 Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 18:34
        Z pewnych względów o których nie chcę i nie mogę pisać na forum nie polecam tej
        placówki.
        • reszka2 Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 20:15
          Jest jeszcze pani psycholog w hospicjum - ale tylko i wyłącznie dla rodzin
          objętych - wraz z dzieckiem - opieka hospicyjną.
          szukam dalej.
          • mamaadama4 Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 20:44
            Reszka ale z tego co wiem pod opieke hospicjum na Łazarza dzieci trafiają
            niezmiernie rzadko - i to chyba tylko te najstarsze. Nie spotkałam się nigdy z
            dzieckiem "nowotworowym", które z ich opieki korzystałoby.
            • reszka2 Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 22:06
              No własnie- ale skoro nie trafiaja, a byc może powinny - to co sie dzieje? Nie
              są kierowane? Brak zgody? Brak lekarza przeszkolonego w opiece nad dziecmi?
              • mamaadama4 Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 22:27
                Opieka hospicyjna dla dzieci wymaga po prostu innych warunków. Nie mówię tu o
                16-18 latkach, ale mniejszych dzieciach. Hospicjum jest OK, warunki, opieka itd
                dobre, ale nie bardzo są to warunki dla "odchodzących" kilkulatków. Z tego co
                wiem, to oni nawet takich by nie przyjeli. To zupełnie inny typ opieki zarówno
                pod względem sprzętowym ( chocby łóżka), lekarskim jak i psychologicznym.
                A tak a propos - stworzenie hospicjum dla dzieci (stacjonarnego) to moje
                (jeżeli tak mogę powiedzieć) największe marzenie. Zresztą taki był główny powód
                założenia stowarzyszenia. Wiem, że w ostatnich miesiącach powstała fundacja,
                której założycielem jest m.in. Jerzy Stuhr, której celem jest stworzenie
                hospicjum domowego na terenie Krakowa i okolic. Nawet pierwsza aukcja odbła się
                na ten cel w W-wie. Niestety nie znam nazwy. Myslę, że informacje moznaby
                zdobyc poprzez Stowarzyszenie na rzecz wspierania onkologii UNICOR - działa w
                nim zona pana Stuhra - informacje na www.unicorn.org.pl.
                Na temat o którym piszesz na terenie Krakowa mam niezbyt dobre zdanie. Tak
                naprawdę to tego nie ma.
                • agablues Re: Wsparcie - Kraków 17.06.04, 23:35
                  Danko, a dlaczego marzy Ci się hospicjum stacjonarne a nie domowe?
                  Wiem jak działa domowe, nie wiem jak stacjonarne. I czy nie chodzi o to, by
                  dzieci były do końca w domach?
                  • mamaadama4 Re: Wsparcie - Kraków 18.06.04, 01:05
                    Z bardzo prostego powodu.
                    Spora grupa dzieci mieszka w odległości wiekszej niż 60-100km od Krakowa, a z
                    tego co wiem hospicjum domowe obejmuje swym zasięgiem nie wieksze odległości.
                    Bardzo często jest też tak, że rodzice, nawet jeżeli mieszkają bliżej albo
                    nawet w tym samym mieście nie maja warunków w domu, albo najzwyczajniej w
                    świecie boja się zabrać dziecko do domu. Oczywiście patrzę cały czas przez
                    pryzmat chorób nowotworowych, bo o takie dzieci mi chodzi. Opieka paliatywna
                    czasami przerasta możliwości rodziców, boją się bólu nowotworowego, z którym
                    nie będą mogli sobie poradzić, krwotoków, konieczności odsysania,
                    cewnikowania,dozywiania pozajelitowego itp. Końcowe stadium choroby nowotworowej
                    jest okresem bardzo trudnym i wielu rodziców nie podejmie się zabrania dziecka
                    do domu, nawet przy regularnych wizytach lekarza w domu. Pozostawanie w
                    szpitalu też nie jest rozwiązaniem - z bardzo wielu różnych względów. Dlatego
                    myslę o hospicjum stacjonarnym.
                    Plany mam juz w głowie. Różniłoby ono się od tych dla dorosłych. Byłoby to cos
                    na kształt domu z wydzielonymi mieszkaniami - trzema, czterema. Oczywiście z
                    pełnym poza tym zapleczem lekarsko-pielęgniarskim. Każde z własną kuchnią,
                    łazienką, miejscem na zabawki, własne sprzęty... Tak, żeby moznabyło przezyc te
                    ostatnie chwile w chocby namiastce domu. Gdyby jeszcze do tego był duzy ogród...
                    Eh, nawet mam już upatrzone miejsce. Ja już to widzę oczyma wyobraźni...
                    My z Hanka miałyśmy jedna małą salę na normalnym oddziale hematologiczny, z
                    małą ubikacją, umywalka na sali, rozkładanym starym fotelem i obrzydliwymi
                    brudno-musztardowymi zasłonkami. Za cienkimi drzwiami gwar dzieci, rodziców,
                    normalne oddziałowe życie, a za oknem ściana sąsiedniego budynku. A do tego z
                    zepsutym wejściem do tlenu, o czym mozna było się przekonać, gdy Hanka straciła
                    przytomność i trzeba było ten tlen podłączyć.
                    Oj marzy mi się, marzy........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka