Dodaj do ulubionych

Wyobrazenie nieba

17.07.04, 08:49
Niebo istnieje na pewno, gdyz moj Alek i Wasze Aniolki musza gdzies
byc/przebywac oprocz naszych serc. Tak mysle.

Ostatnio caly czas mysle jak wyglada niebo, jakie jest zycie w niebie.

Ja mam dwa wyobrazenia.
Jedno to bezkresna i mglista (lecz nie mroczna) przestrzen, w ktorej unosza
sie i trwaja bezcielesne dusze (duchy) naszych dzieci w czyms na ksztalt
nirvany - wiecznym szczesciu.

Drugie to zycie takie jak na ziemi tylko "o niebo lepsze".
Jak Wy wyobrazacie sobie niebo?
Czy to raj, czy piekna laka pelna kwiatow wypelniona smiechem, zabawka i
beztroska naszych dzieci? Czy moze jest tam "miejsce skupienia", gdzie w
oddaleniu od zabaw nasze Aniolki moga sobie usiasc pod rozlozystym debem i
myslami byc z nami?

Czy nasze dzieci w niebie rosna i sie zmieniaja?
Czy chodza do szkoly? czy na zawsze pozostaja w wieku, w ktorym odeszly?

Czy my sie na pewno rozpoznamy w niebie ("would you know my name if I see
(lub meet - nie pamietam) you in heaven?" Czy jesli sie kiedys spotkamy to
nasze dzieci dalej beda maluszkami - w w moim przypadku Alek 9-latkiem - a my
po 50, 60, 70, 80-siatce?

Prosze podzielcie sie swoimi odczuciami i wyobrazeniami.
Nie moge sie tez doczekac zdania/odczuc ksiedza Benka na temat nieba.

Pozdrawiam goraco

Magda
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 09:31
      Ja stawiam sobie pytanie "gdzie jest to niebo?"
      może jest obok mnie, nas, a może gdzieś , gdzie nas umysł nie sięga.

      Kiedy kłade spać, kiedy wstaję zastanawiam się , czy moja Sylwunia nie nudzi
      się w niebie, co robi, czy spi, czy mnie widzi, czy pamięta o mnie.
      A potem zaraz wiem, że tak właśnie jest.

      Magdo, ja też zastanawiałam się, czy w niebie sie rośnie, dorasta, ale tam nie
      ma czasu, wiec chyba wszystko jest inaczej.
      Podobno tam "milion lat, to u nas 1 sekunda" Więc myślę sobie, że jak kiedys
      jakimś cudem trafię do nieba, to Sylwia będzie malutka i będe mogła ja wziąść w
      ramiona.

      Ale to ,że nasze dzieci są tam - jestem pewna.
    • ewamonika1 Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 09:33

      Magdo,
      Znalazłam taki artykuł. Jest w nim mowa m.in. o dziecięcym wyobrażeniu nieba.
      pozdr.
      ewa
      --------------
      Wiara

      Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają: niebo, piekło, raj, życie po
      śmierci nie tylko w sensie medycznym? Jak chcielibyście żeby wyglądało -
      niekoniecznie patrząc na to oczami wiary czy religii. Takie twórcze bujanie w
      wyobraźni. A jak wyobrażają sobie niebo dzieci chodzące do szkoły?
      Czytałem dzieciom w szkole opowiadanie Astrid Lindgren pt. ,,Bracia Lwie
      Serce”. Jest to opowieść o dwóch braciach, z których jeden ciężko chory ma
      wkrótce umrzeć i boi się dziecięcym strachem tego przejścia w inny wymiar.
      Drugi pociesza go jak umie i opowiada o krainie Nangijala, która jest
      odpowiednikiem nieba. Jest to kraina baśni, gdzie wszystko może się zdarzyć,
      czas nie istnieje i wszyscy kochający ludzie tam się spotykają
      Spróbowałem pójść dalej i otrzymać od dzieci (klasa III) ich wyobrażenie nieba.
      Na początku był nieśmiały protest- ,, pani katechetka nie mówiła nam jak
      wygląda niebo- pewnie jest z aniołami?”
      Ustaliliśmy, że nie powstrzymują nas żadne ograniczenia, to, czego zapragniemy,
      natychmiast zostanie spełnione. Wszystko jest dozwolone, nic nas nie krępuje.
      Co z wyobraźnią dzieci?
      Najczęściej niebo postrzegane jest jako ,,wesołe miasteczko” z lodami,
      karuzelami, samochodzikami, pełne dóbr materialnych służących do rozrywki.
      Dzieci pragną mieć dużo wypoczynku, a mało szkoły- najlepiej bez stopni i
      nauczycieli. Tutaj zdania uczniów w klasie zależały przede wszystkim od ocen
      danego dziecka w szkole. Były też stwierdzenia nadzwyczaj dojrzałe, które
      zakładały, iż niebo jest krainą szczęścia dla wszystkich ludzi: dorosłych i
      dzieci. Żyje się tam w symbiozie ze zwierzętami i przyrodą. Spotykać można się
      z krewnymi, którzy odeszli i wszyscy są dla siebie mili.
      Opowiadanie A. Lindgren kończy się smutno. Umiera jeden z braci, a drugi wie,
      że też go to wkrótce czeka.
      Wyobrażam sobie, że takie rozmowy wiele dają dziecku i dorosłemu. Jest to na
      pewno lepsze, od brutalnego zabierania małych dzieci na pogrzeb i zmuszania
      do ,,pożegnania zmarłego”. Uszanujmy jego świat. Dziecko musi do wszystkiego
      dojść samo, przy pomocy rodziców, nauczyciela, wiary- aby móc sobie uzmysłowić,
      że jest lepszy świat do którego warto dążyć. Przemijanie jest naturalną koleją
      rzeczy i pamiętajmy o tym nie tylko wtedy, kiedy spoglądamy na starsze osoby.
      Porozmawiajmy z dzieckiem o niebie, że warto tam kiedyś być, nie straszmy
      piekłem.
      Bo co to jest wiara? Co to znaczy wierzyć: bez granic, naiwnie, ufnie,
      beztrosko, głęboko, oddanie, bez okazywania dowodów, szczerze? Czy jest ktoś
      taki, komu patrząc prosto w oczy możemy spokojnie powiedzieć - ufam Ci
      bezgranicznie? Ze zdziwieniem, czy wręcz niedowierzaniem słyszymy opowieści, że
      są takie miejsca, gdzie ludzie nie zamykają swoich domostw wychodząc z nich. Że
      małżonkowie przez pięćdziesiąt lat życia nigdy się nie okłamali, zawsze
      wszystko sobie mówili.
      Najbardziej wierzą małe dzieci. Wszystko przyjmują naturalnie: zarówno prawdę
      jak i fikcję. Świat baśni i bajek miesza się im z rzeczywistością. To dorośli
      wprowadzają ich w świat kłamstwa, uczą oszukiwać. Ale czy sami w swoim życiu
      nie akceptujemy nieprawdy, drobnych kłamstewek, przeświadczenia, że czasami
      dobrze jest skłamać, ba- niekiedy jest to nawet konieczne i potrzebne. Ile razy
      kłamstwo ocaliło nam skórę?
      A jak jest z naszą wiarą? Myślę, że wraz z wiekiem zmienia się ona w zależności
      od naszych poglądów, doświadczenia. Wierzymy w to, w co jest nam łatwo uwierzyć
      i co pokrywa się z naszym światopoglądem.

      Krzysztof Zajdel
      • ewamonika1 Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 09:40

        A tak przy okacji - info o książce, o której jest mowa w artykule.
        www.biblionetka.pl/ks.asp?id=500
        ewa
    • ewa5005 Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 09:54
      Moje wyobrażenie nieba jest infantylne ale podoba mi się. Wydaje mi się że
      niebo jest jak jeden wielki piękny ogród, gdzie przechadza się pośród aniołów i
      ludzi siwy Pan Bóg w białej szacie.
      Zastanawiam się , tak jak mharrison, czy nasze dzieci zostają tam w wieku, w
      którym do nieba trafiły czy też rosną? Obstawiam, że zostają takie same (moje
      to takie 2 śpiące maleństwa w pieluszkach).Odkąd dzieci odeszły przestałam bać
      się śmierci, bo wiem że na tamtym świecie już nie będę sama i tam będę mogła
      przytulić moje bobaski.
      • mamaadama4 Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 14:50
        Kilka godzin przed smiercia Hanki pojechałam do domu umyć się i troche
        przespać. Oczywiście nic nie wskazywało na to co się zdarzy. Zasnęłam kamiennym
        snem zmęczona tygodniowym niespaniem. Znalazłam się nad brzegiem morza, słońce
        grzało ale nie parzyło, świeciło mocno, ale nie oslepiało, kolor nieba zlewał
        się z kolorem morza, patrzyłam przed siebie czując niesamowity spokój i
        szczęście. Czułam, że ktos stoi przy mnie. Tak jakby chciał mi cos pokazać. Nie
        da się porównać tego co wtedy czułam z niczym innym. Mogłam tak trwać bez
        końca.
        Mam nadzieję że tak człowiek czuje się w niebie.
        • mharrison Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 15:50

          Danko,
          Ja mysle, ze to byla Twoja Hanka. I moze jej pozegnanie i wskazanie drogi dokad
          zmierza.
          Ja doswiadczylam bardzo podobnego uczucia, z tym ze na jawie.
          Tuz po pozegnaniu sie z moim synem i pozwoleniu mu na odejscie, Alek mial
          kolejne zatrzymanie akcji serca. Lekarze podjeli akcje reanimacyjna. Ja sie
          troche odsunelam, maz mnie chcial podtrzymac i w tym momencie splynal na mnie
          taki wewnetrzny spokoj (bynajmniej niewynikajacy z rezygnacji i poddania sie) i
          tez...pewnego rodzaju szczescie. Czulam jakby ktos wchodzil we mnie - jakby
          duch mojego syna we mnie wstepowal.

          Mam nadzieje, ze taki spokoj jest teraz udzialem mojego syna.
          • mamaadama4 Re: Wyobrazenie nieba 17.07.04, 16:01
            Magda to "Ktoś" inny pokazał mi jak tam jest. Czułam jego obecność. Chyba
            chciał, żebym później wiedziała, że Hanka nie odeszła w jakąś ciemna otchłań.
            Jak juz byłam w szpitalu, kiedy u Hanki nastapiło zatrzymanie akcji serca i
            podjęli kolejna próbę reanimacji ścisnęła mnie ostatni raz za rękę. Lekarze w
            ostatniej fazie poprosili nas o wyjście z pokoju. Siedziałam chyba w jakiejś
            łazience i wtedy poczułam, że mam dac odpowiedź. Pomyslałam, niech będzie jak
            chcesz, tylko niech Hanka nie cierpi. Bardzo długo obwiniałam się, że dałam
            niejako przyzwolenie na jej odejście. Teraz jest juz inaczej, minęło ponad 6
            lat. Pamiętam tamten sen i ten drugi, w którym Hania pożegnała się ze mną, bo
            rzeczywiście brakowało mi tego otstaniego wzięcia jej na ręce i przytulenia.
            tego powiedzenia sobie "do zobaczenia Haneczko". Ten sen dał mi ukojenie.
            To juz tyle lat......... A ucisk w sercu jest taki jak wtedy.....
    • aniao3 Re: Wyobrazenie nieba 18.07.04, 08:01
      Nie wiem, wiesz Magdo, gubię się ilekroć usiłuję o tym niebie jakoś konkretnie
      pomyśleć. Ale na pewno jest. I będziemy tam wszyscy zyli dlugo i szczesliwie.
      Oo smeirci Malgorzatki mam wrazenie ze moja smierc mnie nie przeraza (a moze mi
      sie tylko tak zdaje) bo wiem, ze na drugim brzegu bedzie na mnie czekac.
      Sciskam
      anka
      • mharrison Re: Wyobrazenie nieba 29.07.04, 09:25
        Pozwolilam sobie tu wkleic post Ismy z watku na e-mamie.
        Ismo, jeszcze raz dziekuje.


        Magdo,
        troche o niebie pisze sw. Jan w Apokalipsie - rozdzialy bodaj 7, 14 i te, ktore
        sa po rozdziale 20. Ale to opisane w finale Apokalipsy, to jest to "niebo",
        ktore bedzie po paruzji, po powtornym przyjsciu Chrystusa, zmartwychwstaniu
        cial i sadzie ostatecznym.

        Mowi tez sw. Pawel (cytuje z pamieci, wiec pewnie nie dosc dokladnie): teraz
        widzimy jakby w zamgleniu, potem zas bedziemy widziec jasno, twarza w twarz.
        Trzeba by poczytac listy - do Filipian, pierwszy list do Koryntian.

        W sumie tych wypowiedzi o niebie w Biblii nie jest wiele. Teologia katolicka
        mowi, ze niebo jest metafora, metafora pelni, zbawienia tych, ktorzy w sposob
        definitywny zostali ocaleni w Bogu. Jako ludzie, w swoich cialach wlasnie,
        podobnie jak Chrystus z cialem wstapil do nieba.
        Tomisci, za Pawlem, mowili, ze niebo jest widzeniem Boga, a skotysci - ze jest
        radykalna miloscia osobowa pomiedzy Bogiem a stworzeniem, ale takze i
        poglebianiem sie wzajemnej jednosci ludzi miedzy soba, wiec moze i trwaniem
        ludzkich wiezow z tego swiata - malzenskich, rodzicielskich.

        Mysle, ze Ty pytasz takze i o "miejsce oczekiwania", to, ktore
        poznojudaistyczna tradycja nazywa szeolem.
        W starym Testamencie, w Ksiedze Rodzaju, mowi sie o tym, ze nie umarl na wieki
        prorok Henoch (5, 24), a w drugiej Ksiedze Krolewskiej - prorok Eliasz (2, 1 -
        18). Echem tego, ze jest jakis raj - byc moze tozsamy z rajem utraconym, a
        przez ofiare Jezusa ponownie otwartym - dla sprawiedliwych przed ostatecznym
        sadem, sa slowa Jezusa na krzyzu do dobrego lotra "Zaprawde, powiadam ci,
        jeszcze dzis bedziesz ze mna w raju" i przypowiesc o bogaczu i Lazarzu (tam
        jest uzywane okreslenie "lono Abrahama").

        W Wulgacie, lacinskim przekladzie Starego Testamentu, byla tzw. czwarta Ksiega
        Ezdrasza, opisujaca siedem drog, po ktorych beda bladzic umarli, a sprawiedliwi
        sposrod nich beda przez Pana chronieni w przybytkach, "gdzie panowac bedzie
        wielka cisza" i gdzie "odpoczywac beda na siedem sposobow". Mnie najbardziej
        podoba sie sposob szósty "radujac sie widokiem swoich twarzy, ktore rozblysnac
        maja jak slonce, i odtad, wolne od zepsucia, podobne byc maja do swiatla
        gwiazd". "Sposob siodmy przewyzsza wszystkie dotychczas przez mnie wyliczone,
        gdyz te dusze zaznaja radosci, z ufnoscia, ze spokojem, szczesciem bez leku, bo
        bliska jest chwila, kiedy ujrza oblicze tego, ktoremu sluzyli za zycia i od
        ktorego otrzymaja godziwa zaplate".
        Wprawdzie ta ksiega nie nalezy dzisiaja do kanonu swietych ksiag Kosciola, ale
        zainspirowala wielu starozytnych Ojcow Kosciola, w tym sw. Ambrozego, ktory
        uwazal, ze te miejsca spokoju to "mieszkania", z wypowiedzi Jezusa w Ewangelii
        sw. Jana (14,2) "w domu Ojca mojego jest mieszkan wiele". Ambrozy uwazal, ze to
        miejsce oczekiwania jest biblijnym rajem, odzyskanym dla sprawiedliwych na nowo
        przed wejsciem do Krolestwa Bozego.

        Apokryficzne Apokalipsy sw. Piotra i sw. Pawla pisza o "ziemi siedem razy
        bardziej lsniacej niz srebro", z rzeka mlekiem i miodem plynaca, w ktorej kazde
        drzewo rodzi 12 razy do roku,za kazdym razem inne owoce ;-))).

        Ciekawe jest, co pisze (w czwartm czy piatym wieku) sw. Efrem, ktory uwazal, ze
        gora Edenu wciaz instnieje, oszczedzona przez potop, a u jej stop znaduje
        sie "westybul" - schronienie, gdzie dusze sprawiedliwych oczekuja
        zmartwychwstania, ciesza sie wzglednym szczesciem lub przynajmniej pograzone sa
        w pewnego rodzaju snie, zyja "zyciem pomniejszonym, niczym embrion w lonie
        matki". Zreszta podobnie ujmuje to Jakub de Voragine w "Zlotej legendzie",
        opisujac wskrzeszenie siedmiu meczennikow z Efezu, zaswiadczajacych, ze po
        swoej fizycznej smierci "tak jak dziecie jest w zywocie matki, nie czujac
        niczego z zewnatrz, a zyje, tak bylismy przy zyciu, lezac tu, spiac i nic nie
        czujac".

        Dzisiaj Kosciol Katolicki glosi natomiast nauke o czyscu, jako miejscu, gdzie
        dusze cierpia, ale nie traca nadziei. W ogole eschatologia chrzescijanska jest
        dosyc pogmatwana (np. napiecie miedzy kwestia indywidualnej smierci, sadu
        szczegolowego, nieba, czyscca czy piekla przeznaczonego dla jednostki, a
        kwestia sadu powszechnego i wiecznego nieba lub wiecznego piekla), a jam nie
        teolog, tylko amator, wiec moze nie bede wiecej watku Joli zasmiecac, gdyby
        ktos byl jeszcze czyms zainteresowany, chetnie sluze ;-))).
        • isma Re: Teolodzy 29.07.04, 09:47
          Wklejam jeszcze toche teologii z portalu katolik.pl ;-))).

          Identyczność ciała zmartwychwstałego

          Sobór Laterański IV w 1215 r. orzekł: ,,Qui omnes cum suis propriis resurgent
          corporibus quae nunc gestant''/Wszyscy zmartwychwstaną ze swoimi własnymi
          ciałami, które teraz noszą/. Zaprzeczał tej tezie Orygenes. Pismo św. mówi
          implicite o tym w wyrażeniach takich jak: powstanie z mart-wych, ocknięcie się,
          co oznacza, że ci sami ludzie co do duszy i co do ciała - będą żyli jako
          zmartwychwstali. W Ks. II Mach. 7,11 słyszymy takie słowa: ,,Z nieba to mam, to
          jest język i ręce, ale dla zakonu Bożego i tym gardzę, bo się od niego znowu to
          otrzymać spodziewam''. Św. Paweł mówi w liście I Kor. 15,53: ,,Boć to
          skazitelne musi się przyoblec w nie-skazitelność i to śmiertelne w
          nieśmiertelność''. Ojcowie Kościoła przed Orygenesem stwierdzają wyraźnie
          identyczność ciała zmartwychwstałego. Natomiast po Orygenesie przeciwko jego
          nauce występował św. Grzegorz z Nyssy, św. Metody, św. Epifaniusz, św.
          Hieronim. Identyczność ta nie oznacza, że wszystkie elementy materialne, które
          składają się na ciało człowieka, zostaną odzyskane. Ciało zresztą w ciągu życia
          zmienia swoje elementy składowe, na poziomie komórkowym wystarczy, że jakaś
          część, nawet stosunkowo niewielka, ciała danego człowieka stanie się później
          znowu jego własnością, tak, że możemy powiedzieć, że ciała te będą numerycznie
          takie same. Ożywione ciała po zmartwychwstaniu będą tymi samymi ciałami, lecz
          nie takimi samymi ciałami. Durandus i Jan z Nea-polu twierdzili, że do
          identyczności ciała wystarczy, że jest ta sama dusza jako jedyna forma
          substancjalna ciała, która nadaje jakiejkolwiek materii indywidualne
          właściwości. Podtrzymywał zdanie Durandusa także Jana z Neapolu, później i
          kardynał Billot. Większość teologów jest przeciwna takiemu pojmowaniu tego
          zagadnienia. Zdaniem ogólnie przyjętym jest, że ciała zmartwychwstałe będą w
          pełni sił /dojrzałe/, że będą niepodległe zmianom, bez braków właściwych ciałom
          biologicznym.



          Natura ciał zmartwychwstałych

          Św. Paweł w liście do Filipian 3,21 mówi: ,,Który przemieni ciało nasze
          poniżone na podobieństwo ciała jasności swojej, wedle swej potęgi, którą też
          wszystko podbić sobie może''. List I Kor. 15,42 mówi: ,,Tak i ze
          zmartwychwstaniem: sieje się w skazitelności, powstaje się w nieskazitelności,
          sieje się w nieczci, a powstaje w chwale, sieje się w słabości, a powstaje w
          mocy, sieje się ciało zwierzęce, a powstaje ciało duchowe''. Opierając się na
          nauce św. Pawła rozróżniamy następujące cechy ciała uchwalebnionego:

          1. Impassibilitas - niecierpiętliwość, co można wyrazić zdaniem: non posse
          mori, non posse pati (nie może umrzeć, nie może cierpieć). Tak w Apok. 21,4
          czytamy: ,,I otrze Bóg wszelką łzę z oczu ich, a śmierci dalej nie będzie, gdyż
          pierwsze rzeczy przeminęły''. U Łk 20,36: ,,nie będą mogli więcej umrzeć''.
          Wewnętrzną racją niecierpiętliwości jest to, że ciała będą całkowicie podległe
          duszy, przeistoczone, chwalebne.

          2. Subtilitas - subtelność. Cecha ta polega na tym, że ciała będą mogły np.
          przenikać bez przeszkód przez inne byty materialne. Tak jak Chrystus
          Zmartwychwstały przechodzi przez kamień grobowy, przez zamknięte drzwi. Racją
          wewnętrzną tej cechy jest to, że dusza całkowicie włada ciałem, którego istota
          substancjalna jest inna niż ciała biologicznego. Obecnie mamy przykłady takiego
          władania ciałem przez duszę np. w różnych formach bilokacji.

          3. Agilitas - szybkość. Nie podleganie prawom fizycznym, niezależność od
          przestrzeni i grawitacji. Np. Chrystus pojawił się nagle i znikał natychmiast z
          oczu Apostołów po Zmartwychwstaniu.

          4. Claritas - wolność od wszystkiego, co może przyćmić blask
          piękności. ,,Sprawiedliwi zabłysną jako słońce w Królestwie Ojca ich'' (Mt
          13,43). Przykładem jest Przemienienie Pańskie (Mt 17,1), jak również pełen
          blasku wygląd Zmartwychwstałego, opisany przez św. Pawła (Dz. Ap. 9,3; 22,6).
          Racją wewnętrzną tej cechy jest ogarnięcie ciała przez piękność uchwalebnionej
          duszy. To piękno będzie zróżnicowane - w zależności od piękności duszy.

          Całkowitość i nieśmiertelność ciał potępionych jest konieczna do tego, by mogli
          oni cierpieć wiecznie w piekle. Incorruptibilitas, (niezniszczalność) wg św.
          Pawła (I Kor. 15,22) wyklucza wszelką zmianę elementów materialnych, ale nie
          wyklucza możliwości cierpienia, jak mówi św. Tomasz. Wszystkim ciałom
          zmartwychwstałym, tak sprawiedliwych jak niesprawiedliwych będzie więc
          przysługiwała integritas - całkowitość oraz incorruptibilitas - nie-
          zniszczalność a także immortalitas - nieśmiertelność.
    • coronella Re: Wyobrazenie nieba 29.07.04, 17:38
      Nasi bliscy po smierci nie odchodza od razu. Dostaja od Boga czas na pożegnanie
      się z ukochanymi, z zyciem, na przyzwyczajenie sie do nowych odczuć. To jest
      czas, kiedy intensywnie wysyłają znaki. Żegnaja nas, i odchodza do Krainy
      Wiecznego Szczęścia. Oddaja nam swoja ziemską energię, roztaczają opieką,
      przytulają, czasem aż namacalnie czuc ich obecność obok.
      Potem wędrują do Boga, do Szczęścia, zatapiaja w wiecznej modlitwie Nie mają
      ciała, a dusze przepełnia szczęście, miłość, spokój, coś, czego w tym życiu nie
      jesteśmy w stanie doświadczyć. Unoszą sie w obłokach, w ramionach uwielbienia,
      Boga. Stamtąd czuwają nad nami, nad naszym dalszym zyciem. I mimo, że już ich
      tak intensywnie nie czujemy, są. Pamiętają, kochają, pilnują.

      Przezywam to za każdym razem, gdy ktos bliski mi umiera. Najintensywniej czułam
      ciocię. Czułam ją przez miesiąc po śmierci. Śniła mi się, pokazywała mi się na
      ulicy, widziałam ja w domu. Zawsze radosna, spokojna, uśmiechnięta, z rekami
      złożonymi do modlitwy. Taka inna, taka natchniona, szczęśliwa.

      Wiem, że naszym ukochanym jest w Niebie dobrze. Czekają na nas tam. Nie mają
      ciała, nie maja wyglądu, nie maja nic, co ziemskie, i kojarzy sie z zyciem. Ale
      maja to cos, czym obdarowuje Bóg po smierci. Czy ich poznamy? Oczywiście!

      To jest moje Niebo. Tak sobie wyobrażam, i tam pójdę po smierci.

      Pozdrawiam bardzo gorąco.
      • katse Re: Wyobrazenie nieba 29.07.04, 19:21

        Coronella,

        dokładnie to co napisałaś czułam gdy odeszła moja ukochana Babcia. Dokładnie.
        Jakiś czas po jej śmierci widywałam ją. A sny były jak jawa.

        Niesamowicie ubrałaś to w słowa.

        K
    • coronella Re: Wyobrazenie nieba 30.07.04, 22:58
      dzieki :)
      • anatewka Re: Wyobrazenie nieba 01.08.04, 22:23
        Kiedys zastanawialam sie nad tym czy nasz Stas za nami teskni, ze tak dlugo
        musi na nas czekac i wtedy mnie "olsnilo", ze w Niebie nie ma "czasu" w takim
        znaczeniu jak u nas. I moja teoria (bardzo mnie ona pociesza) jest taka, ze
        choc u nas mijaja juz prawie 3 lata od smierci Stasia, to w Niebie jest
        zupelnie inaczej i ze jak umre to spotkam sie tam z moim synkiem dokladnie "w
        tym momencie" w ktorym sie rozstalismy.
    • agablues Re: Wyobrazenie nieba 03.08.04, 23:01
      Mimo, że Igusia uśmiechała się do mnie słodko, trudno mi sobie wyobrazić ją jako
      Pyzatego Aniołka - Bobaska. Jak już kiedyś pisałam, ja myślę, że to była bardzo
      mądra i dojrzała dusza w małym ciałku. Dlatego też trudno mi sobie wyobrazić ją
      na chmurce dyndającą nóżkami ( krzywymi!). Taki obraz jest umowny - tak jak
      obraz stwarzania świata w Biblii.
      Wg mnie niebo - to inny wymiar, może świat istniejący niejako równolegle, ale
      którego my jeszcze nie widzimy. Po śmierci dusza opuszcza ciało, więc nie
      wyobrażam sobie Igi jako dziecka 7, 8 czy 9 miesięcznego. Ciałko zostało tutaj,
      zostało pochowane. A ona jest teraz Wolnym Duchem, bez ciała, wieku. Tak jak Bóg.
      A co tam robi? Czasami myślę, że dostaje "zadania" - że ma pomóc tu czy tam. A
      ogólnie - po prostu jest. W szczęśliwości, miłości. I nic nie jest jej
      potrzebne. Wszystko juz ma. Czy się z nią spotkam ? Mocno wierzę, że tak. I nie
      będzie to spotkanie w relacji matka - córka, tylko spotkanie dwóch dusz bliskich
      sobie.
      Tak bym chciała, żeby to było choćby namiastką prawdy.
      • mharrison Re: Wyobrazenie nieba 04.08.04, 08:11
        agablues napisała:
        > Wg mnie niebo - to inny wymiar, może świat istniejący niejako równolegle, ale
        > którego my jeszcze nie widzimy.

        Czasami sobie mysle, ze to nasze dzieci zyja w prawdziwym swiecie, a my
        obracamy sie w kregu Matrixa.

        Dzis nad ranem mialam sen (w koncu, wyczekany, prawie po miesiacu ciszy). Snil
        mi sie moj syn w szpitalu. Juz sie zostaly przeprowadzone wszelkie badania,
        miala zbierac komisja orzekajaca o smierci pnia mozgu, juz rodzina
        przygotowywala sie na pogrzeb i nagle stal sie ... cud. Alek sie obudzil, czul
        sie dobrze, chodzil, rozmawial, byl wesoly, szczesliwy.
        Zapytalam sie go: "Alenku, dobrze sie juz czujesz?"
        A on odpowiedzial: "Czuje sie juz bardzo dobrze mamo, tylko ciagle snia mi sie
        Aniolowie".

        Taki cudowny srodowy poranek nastal, czego i Wam z calego serca zycze.

        Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka