05.08.04, 14:10
Nie przepadam za Gretkowską, Kabaret metafizyczny jest dla mnie wielkim,
intelektualnym oszustwem (na zasadzie - Król jest nagi proszę państwa), ale
tyle słyszałam o tej Europejce.. lato.. nie powieśc.. a forma
felietonopodobna.. jednym słowem kupiłam. Po kilku stronach już wiem, że nie
warto było, no ale kupiłam, to przeczytam. I uderzył mnie jeden, krótki
fragment. Zacytuję:

"Czy powinnam mieć drugie dziecko? Jestem coraz starsza... A jeśli urodzi się
chore (ledwo daję radę wychować zdrowe), lub gorzej - jest 50%
prawdopodobieństwa, że chłopiec. Za duże ryzyko"

Wiecie co,ja naprawdę nie wymagam, żeby każdy myśląc o swoim życiu robił to
przez pryzmat doświadczeń takich osób jak my. Ale od pisarki chciałoby się
wymagać większej odpowiedzialności za słowa. Tym bardziej, że widać, że
Gretkowska bardzo cyzeluje, poleruje, pieści słowa, zdania, porównania. I z
całą pewnością rzecz, która idzie do druku jest czytana kilka razy. Ręce
opadają..
Obserwuj wątek
    • jelvet Re: Europejka 05.08.04, 14:38
      wypadałoby jeszcze dopisac a co jesli włosy nie beda kręcone nie osiagnie
      wzrostu 180cm i w przyszłosci nie bedzie lekarzem tylko prawnikiem???? tak tak
      zdecydowanie za duze ryzyko wrrrrr- rece opadaja!!!!!!!!!!!!
      • melka_x Re: Europejka 05.08.04, 14:40
        Najsłabsze jest to "chore, lub gorzej (...) chłopiec"
    • czaroffnica24 Re: Europejka 05.08.04, 14:55
      Niestety pani Manuela pod pojęciem sławy rozumie szeroko pojętą prowokację.
      I jak to bywa zarówno u znanych jak i nie znanych ludzi, nie jest w stanie
      pojąć cierpienia, którego sama nie doświadczyła.
    • aluc Re: Europejka 05.08.04, 15:20
      dziewczyny - ludzie świadomie nie chcą poczynać (podkreślam - poczynać, a nie
      mieć) dzieci z bardzo wielu różnych powodów, akurat ten, że może być chore albo
      że może być chłopiec, jest tak samo uprawniony, jak ten, że kogoś brzydzi zmiana
      pieluchy - ważniejsze jest to, że o tym wie, tego się boi i nawet nie próbuje, a
      nie zachodzi beztrosko i stwierdza "jak będzie chore albo chłopak to albo usunę,
      albo się powieszę"

      akurat największą wartością Europejki jest przypadkowa czy też nieprzypadkowa
      szczerość wyglądająca czasem zza znanej pozy, jakoś nie mogę się też dopatrzyć w
      tym stwierdzeniu negacji czyjegoś cierpienia

      sorki, że się wcinam, ale temat jakoś taki bardziej ogólny mi się wydał
      • melka_x Re: Europejka 05.08.04, 15:56
        Aluc akurat ja bym też nie dopatrywała się tutaj negacji cierpienia, nie
        przypadkiem napisałam, że zdaję sobie sprawę, że trudno żeby wszyscy rozważali
        macierzyństwo przez pryzmat doświadczeń tych, które dzieci straciły. Co do
        tego, że Gretkowska - jak każdy zresztą- ma prawo nie chcieć więcej dzieci, i
        to z dowolnych powodów, też nie mam żadnych wątpliwości.

        Mnie natomiast uderzyło to "chore, lub GORZEJ - chłopiec".
        Nie to, że boi się choroby, nie to nawet, że chłopca sobie tak zdecydowanie nie
        życzy, ale to, że zdrowy chłopiec jest dla niej gorszą możliwością, niż chora
        dziewczynka. W wielu wypadkach bym to potraktowała jako niezręczność językową,
        ale patrząc na te jej wypieszczone na maksa kwiecisto-krwisto-erotyczne frazy
        nie mogę w to uwierzyć.
        • melka_x Re: Europejka 05.08.04, 16:03
          Jeszcze...
          Nie wiem, czy jasno się wyraziłam.
          Nie chodzi mi o powody, którę sprawiają, że ludzie decydują się na dziecko, lub
          nie decydują, ale ich gradację. Płeć ważniejsza od choroby. Większe
          nieszczęście urodzenia chłopca, niz chorego dziecka. Oczywiście, że Gretkowska
          ma prawo sobie tak uważać, ale coś mam wrażenie, że nie starczyło jej wyobraźni.

        • aluc Re: Europejka 05.08.04, 16:24
          a mi się jednak wydaje, że to "gorzej" jest z lekkim przymrużeniem oka :)
          coś jak w powiedzeniu, że jak będzie dziewczynka, to będę kochać jak własną :)
          albo że jest dobrze, ale nie beznadziejnie :)
          naprawdę, nie traktowałabym tego z absolutną powagą i mimo doceniania owej
          Europejkowej szczerości - nie sądzę, żeby Gretkowska urodzenie chłopca
          traktowała jako absolutny dopust boży, gorszy od urodzenia chorego dziecka, bo z
          jej innych wypowiedzi jednak wynika, że w czaszce posiada cóś więcej oprócz
          drucika łączącego uszy ;)

          mnie prawdę mówiąc to zdanie rozśmieszyło - właśnie z wyżej podanych powodów, bo
          przypomina mi własne teksty o tym, jak to w życiu nie chcę mieć dziewczynki, za
          którymi kryje się zwykły paniczny lęk przed wychowywaniem kobiety :)
    • aniao3 Re: Europejka 05.08.04, 16:33
      Magdus kochana - jest taka instytucja jak wymiana ksiazki za ksiazke.
      Wymien - bo ja iwem? moze na Kubusia P? Albo na cokolwiek innego?
      Bo szkoda w domu trzymac taka ksiazke, a wyrzucic do kosza tez trudno :)
      (ach te nasze wychowanie w kulcie dla slowa pisanego!)
      A co do tego zdania - mysle ze jednak prowokacja - patrzecie jaka jestem, i
      dyskutujcie. Niech mowia dobrze lub zle, byle nie przekrecili nazwiska w
      druku :)
      sciskam
      a
      • agnieszkabryndza Re: Europejka 05.08.04, 17:02
        Wybaczcie ale prozy Gretkowskiej nie mozna traktowac jako expose jej pogladow ,
        to zdanie wg. mnie to dyskusja ze stereotypem , ze fajniej miec cholpca , ze
        kobieta winna urodzic mezowi syna etc.Jak napisala aluc z dystansem nalezy do
        tego podchodzic , bo gdzie indziej ta sama autorka pisze "co miesiac rodze
        polowe czlowieka", itd. , co nie zmienia faktu , ze jest wspaniala kochajaca
        matka a empatii ma za trech . pozdrawiam ab
      • katse Re: Europejka 05.08.04, 17:05
        no to jak byś chciała wymienić - to ja poprosze. Nie czytałam. A z chęcią
        zobacze co tam Manuelka wymalowała. Przeczytałam jej Polke. I podobała mi się.

        ale to zdanie...hmmmm...przed ciążą mawiałam: jak urodzi mi się pierwszy
        chłopiec, to więcej dzieci mieć nie będę - dwóm chłopcom (trzem) nie dałabym
        rady... w ciąży już dopuszczałam wszysto: dziewczynke, chłopca, chore, zdrowe.
        Doskonale wiedziałam, że będę KOCHAĆ moje DZIECKO.

        no ale co mówiłam to mówiłam

        Pozdrawiam,

        wtrącająca się w ogólny wątek Kasia
        • melka_x Re: Europejka 05.08.04, 17:28
          Polka też mi się podobała, ale Polka podobnie jak Europejka, to nie powieść,
          dzienniki, felietony to są formy, które zdecydowanie bardziej jej się udają:).
          Europejka nie podoba mi się, i to nie z powodu będącego tematem wątku, ja mam
          jednak wrażenie pełnego egzaltacji i intelektualnie tandeciarskiego upozowania
          i przy tym zdaniu drogie wielbicielki Gretki pozostanę:P, jako i Wy pozostańcie
          przy swoim, jeśli wola wasza i smak taki:P ;)))

          Co do tego przymrużenia oka. Opcje są dwie, albo my jesteśmy przewrażliwione
          (może tak być), albo też jednak to przymrużone oko jest jednak nieco
          wytrzeszczone;), zważywszy na całkiem długie wywody w Europejce o wyższości
          kobiet nad mężczyznami tak też być może:)
    • anuteczek Re: Europejka 05.08.04, 17:21
      Melka,
      Ja tak sobie myślę, a w upale opornie mi to idzie, że może my wszystkie
      jesteśmy nieco przewrażliwione, nieco za dużo wymagamy od innych. Nie czytałam
      tego, bo nie lubię Gretkowskiej, czasami trawię niektóre jej felietony. Chcę
      wierzyć, że to tylko prowokacja, gra słowna...
      Nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś może to potraktować dosłownie i co
      gorsza wcielić w życie. Z mojego punktu widzenia, bardzo głupia to prowokacja,
      żeby nie rzec chamska, ale może jestem przewrażliwiona. Z drugiej strony
      niestety wiele kobiet tak myśli :(, zwłaszcza o tym chorym...
      andzia
      • zorka7 Re: Europejka 05.08.04, 18:01
        A ja - że tak wtrącę - dzieki melce_x zabawiłam się kopleksów. Polonistka, a
        nie wie o "Europejce". ;) Trzeba się za siebie zabrać i poczytać trochę,
        nadrobić rok. (Czyżby tylko rok?...).

        ...Jeśli pani e_Manuela szanowna ma takie zdanie jakie wyraziła w "E." i nie
        stanowi to jakieś fikcji literackiej to należy tylko współczuć, ciesząc się być
        może w duchu, że Bozia dała co niektórym czytelnikom więcej rozumu i serca.
        • zorka7 Re: Europejka 05.08.04, 18:02
          zorka7 napisała:

          > A ja - że tak wtrącę - dzieki melce_x zabawiłam się kopleksów.

          "Zabawiłam"???? No fajnie, niech będzie. ;))))))))))) Freud by się ucieszył.
          • anuteczek Re: Europejka 05.08.04, 19:49
            zorka,
            ja też polonistka :), tzn mgr filologii polskiej, le nie pracuję w zawodzie ;)
            andzia
            • zorka7 Re: Europejka 05.08.04, 20:15
              anuteczek napisała:

              > zorka,
              > ja też polonistka :), tzn mgr filologii polskiej, le nie pracuję w zawodzie ;)
              > andzia
              >



              Magister - podaj łapę. Ja w LO pracowałam ...rok. ;) Ale było warto.
              • anuteczek Re: Europejka 05.08.04, 21:06
                no to piąteczka :)
                andzia
    • wrona72 Re: Europejka 05.08.04, 21:15
      To jescze moje trzy grosze....
      Tak sobie myślę, że czasami prowokacja autorska może być jak najbardziej
      potrzebna i przydatna. Autorowi na pewno - będzie się dużo mówiło i pisało, ale
      czytelnikowi rownież.
      Takie prowokacje przecież zmuszają do zajęcia określonego stanowiska, do
      myślenia, zastanowienia się nad problemem, zrewidoawnia poglądów. Moim zdaniem
      są potrzebne - otwierają niekiedy oczy, pozwalają popatrzec z innej
      perspektywy, no i najważniejsze- uzmyslawiają co jest dobre a co złe.

      Europejki nie czytalam - od momentu zdiagnozowania choroby Misia , nie mogę
      wziąć ksiązki do ręki - nie potrafię się skupić.
      "Przed" - nie wyobrażalam sobie dnia bez książki.
      Pozdrawiam. Pa
    • slimak13 Re: Europejka 05.08.04, 23:44
      To tylko literatura!! Podejrzewam, że nikt nie chciał Wam sprawić przykrości.
      Przecież znacie pisarstwo Gretkowskiej, główna jego siła to prowokacja.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • melka_x jeszcze 06.08.04, 10:40
      Myślałam wczoraj o wypowiedziach dziewczyn mających zdrowe dzieci. Długo. Skad
      te różnice w interperetacji tego zdania z Europejki? I tak się zastanawiam, czy
      nasze doświadczenia sprawiły że stałyśmy się tak bardzo przewrażliwione, że w
      niczym co dotyczy choroby nie wyczuwamy żartu, konwencji? Nie śmieszą mnie
      dowcipy cmentarne, nie śmieszą teksty w rodzaju "macierzyństwo to dożywocie bez
      możliwości warunkowego zwolnienia", nie śmieszy mnie przymrużone oko u
      Gretkowskiej. Czy kiedyś by mnie to śmieszyło? Może. Czy kiedyś to zdanie
      Gretkowskiej potraktowałabym jak jedno z tych, co to jak będzie dziewczynka,
      będę kochać jak własne? Może. Nie umiem sobie już wyobrazić, co czułam i co
      mnie śmieszyło przed Natalią, więc nie wiem. Że Gretkowska nie chciała zrobić
      nam przykrości tłumaczyć mi nie trzeba:))). Aż tak ksobna nie jestem;)))
      • anuteczek Re: jeszcze 06.08.04, 10:48
        Melka,
        Ty wiesz, że świat "po" i "przed" to są dwa różne światy. Ten "po" jest
        bardziej kolczasty i mroczny...
        A my delikatniejsze, mimo wszystko
        andzia
        • odlipcadomarca Re: jeszcze 06.08.04, 19:12
          anuteczek napisała:

          > Melka,
          > Ty wiesz, że świat "po" i "przed" to są dwa różne światy. Ten "po" jest
          > bardziej kolczasty i mroczny...
          > A my delikatniejsze, mimo wszystko
          > andzia

          I tak, i nie :) To, co napisze jest troche "obok" watku ale nie calkiem "poza".
          W miare mijajacego od smierci mojego dziecka czasu, doceniam coraz bardziej
          pokolenie naszych dziadkow i rodzicow. Tych, ktorzy przeszli przez tragedie
          wojny, utraty najblizszych itp. Wiadomo, zalezy od rodziny ale akurat w mojej
          nie brak tych, ktorzy musieli wszystko, doslownie cale swoje zycie odbudowywac
          z kompletnych popiolow, wielu z Nich calkiem samotnie - zginely dzieci,
          rodzice, rodzenstwo, wspolmalzonkowie, narzeczeni, przyjaciele. Do tego byly
          choroby, depresje, slady ran czy tortur, stalinizm. A przeciez to Oni zadbali o
          moj swiat, o poczucie humoru, o radosc zycia. Moja tragedia osobista gryzie
          mnie przez lata i jatrzy serce, ale glupio mi o niej nawet wspominac gdy patrze
          na zycie moich rodzicow, wujow, ciotek, Ich przyjaciol i znajomych. Pozostala w
          Nich delikatnosc i wrazliwosc na pewne sprawy, ale przeciez nie utracili
          auto-ironii, sceptycyzmu, umiejetnosci mruzenia oka czy smiania sie chocby i z
          czarnego humoru. Patrze na to odchodzace powoli pokolenie i prostuje sie.
          Kiedys, dawno temu po smierci mojego dziecka podjelam decyzje, ze ja bede zyc.
          Pogodzilam sie ze swiatem i z tym, ze bywa krzykliwy, chaotyczny, tragiczny,
          tragi-komiczny. Skoro podjelam te decyzje, staram sie byc konsekwentna -
          przyjmuje swiat i ludzi takimi, jacy sa, bo mam swiadomosc, ze moja osobista
          tragedia to tylko moje prywatne trzesienie ziemi ale przeciez ciesze sie, ze
          nie zniszczylo ono swiata wszystkich wokol mnie. Ciesze sie, ze jest muzyka,
          spiew, humor, komedie, tance, wata cukrowa i wesole miasteczka :) Podobnie
          ciesze sie, ze sa pisarki o kontrowersyjnych pogladach, zlosliwi komentatorzy,
          czarny humor i kpina. To pozwala mi odnajdowac sie w tym swiecie "po", bo
          to "po" jest tylko moje, a dla swiata to jest jedna szalona ciaglosc.
          Mam nadzieje, ze nie jest to tak calkiem pozbawione kontekstu :)
          • melka_x Re: jeszcze 09.08.04, 08:59
            >Moja tragedia osobista gryzie
            > mnie przez lata i jatrzy serce, ale glupio mi o niej nawet wspominac gdy
            patrze
            >
            > na zycie moich rodzicow, wujow, ciotek, Ich przyjaciol i znajomych.

            W moim rodzinnym grobie leży wiele ofiar Powstania Warszawskiego i września
            39r. Mój ojciec jest pogrobowcem, dziadek zginął w 1939 roku, babcia nigdy nie
            wyszła ponownie za mąż. Pierwszy kontakt mojego ojca z nową władzą brzmi
            niemalże anegdotycznie. Przejęty, szczęśliwy, dumny 5-latek biegnie do matki,
            żeby powiedzieć, że idzie POLSKI zołnierz, z orzełkiem na czapie. Przyszli,
            przywalili kolbą, zabrali babcię, wyrok za AK. A to był tylko początek szykan
            jakie dotknęły moją rodzinę.

            Nie uważam, żeby powinno mi być głupio wobec nich wspominając o śmierci mojej
            córki. Te tragedie w żaden sposób nie umniejszają mojej. Nie wolno wartościować
            cierpienia. Pozdrawiam - Magda


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka