Dodaj do ulubionych

cmentarz = drugi dom????

02.11.04, 21:48
po raz kolejny mam dylematy co do swojej normalnosci...moze ja juz
sfiksowalam??
Na cmentarzu jest mi dobrze..kiedy przychodze do Mateusza czuje spokoj, pod
warunkiem, ze tak jak wczoraj, nie mecza mnie spojrzenia innych ludzi.
Wczoraj bylam nawet troszke zla, ze tylu ludzi przychodzi i zakloca nasze
spotkanie...
TEN cmentarz nie jest zwyklym cmentarzem..nie boje sie wejsc TAM po zmroku,
chociaz las dookoła, alejka dluga, a grobek na samym koniuszku, pod wielkim
iglakiem..Ryzykuje stwierdzenie, ze to taki drugi dom...troche magiczny,
troche smutny..

Obserwuj wątek
    • j0204 Re: cmentarz = drugi dom???? 03.11.04, 08:48
      Ja tez mam takie odczucie. Kiedy siedze u Sylwuni, czuje spokój, wewnętrzną
      cisze i czasem nie chce wracać do normalności.Stojąc przy grobie Sylwii mam
      poczucie, że jest jej dobrze, że jest szczęśliwa tam gdzie jest. Czuję ciepło
      płynące przez ziemię, która otula Jej grobek.
      • natkaszczerbatka Re: cmentarz = drugi dom???? 03.11.04, 13:02
        > Ja tez mam takie odczucie. Kiedy siedze u Sylwuni, czuje spokój, wewnętrzną
        > cisze i czasem nie chce wracać do normalności.Stojąc przy grobie Sylwii mam
        > poczucie, że jest jej dobrze, że jest szczęśliwa tam gdzie jest. Czuję ciepło
        > płynące przez ziemię, która otula Jej grobek.

        A mi właśnie tego brakuje ... i bardzo cierpię, że moje dzieci nie mają swojego
        grobu. I niestety to już nie wróci. Bo nawet jak zrobię symboliczną
        tabliczkę ... to już nie będzie to ...
        Kiedy chodzę po cmentarzu i oglądam dziecięce grobki czuję się intruzem i
        właśnie takim "oglądaczem" o których piszecie, i boję się, że któraś z osób
        która jest akurat na cmentarzu patrzy się na mnie podejrzliwie - "czego ta baba
        tu chce? ... chodzi i patrzy" - na pewno sobie tak myślą.
        Dlatego nie mogę sobie znależć miejsca, bo nie chce zakłócać spokoju Waszych
        dzieci.
        • annall Re: cmentarz = drugi dom???? 03.11.04, 13:08
          natuś, ja czuję dokładnie to samo...
          fakt, że teściowa zaproponowała mi, żebym światełka moim Aniolkom zapalała na
          grobie jej matki a ich prababci, ale to jednak nie to samo...
          Ania
    • betty69 Re: cmentarz = drugi dom???? 03.11.04, 10:43
      widzisz, ja do takiego samego stwierdzenia doszlam 30.10, jak bylismy z mezem o g. 21 na cmentarzu
      u naszej kochanej Lauruni. maz potwierdzil, ze tez sie tak czuje. cmentarz w Oltarzewie stal sie dla nas
      drugim domem, a nawet bedac na innych cmentarzach naszych rodzin czulismy sie swojsko, inaczej niz
      kiedys. uwielbiam jak na cmentarzu nie ma ludzi. 1.11 bylo strasznie, jak na jarmarku.
      pozdrawiam
      beata - mama Laury
    • jaewa1 Re: cmentarz = drugi dom???? 03.11.04, 10:50
      Ja nie wiem, czy mogę powiedzieć, że cmentarz to mój drugi dom, jednak
      faktycznie 1 listopada czułam, że ci wszyscy ludzie wkroczyli na mój teren.


      Ewa, Amelka Aniołek 2.04.2004 i siostrzyczka/braciszek 4.05.2005
    • temeryszek Re: cmentarz = drugi dom???? 04.11.04, 20:17
      Moniu, ja też tak czuję. Też chodzę wieczorami. Moja Uleńka leży tam od ponad
      dwóch miesięcy, a ja coraz bardziej za Nią tęsknię i dlatego tam wracam. To
      miejsce jest jedynym, gdzie nie można udawać, że życie toczy się normalnie, jak
      dawniej. A ja nie mam siły udawać. Rozpacz mnie zżera
      Tam nikt mnie nie pyta codzienność, o pogodę, jedzenie... Tam jesteśny
      najbardziej razem
      • moniao1 Re: cmentarz = drugi dom???? 04.11.04, 22:53
        eehhhh...Wiecie..juz sobie nie wyobrazam dnia bez zagladania do Matiego..Wracam
        wieczorkiem do domu, ale zanim tu trafie , smigam na cmentarz (przewaznie z
        moim mezem)..Tescie sie troche dziwia ,ze my tak czesto odwiedzamy TO miejsce,
        ale niech sobie mysla..nie mam sily im tlumaczyc po co i dlaczego...
        Temeryszku masz racje, ze tam sie nie da udawac, ze to taki inny swiat..
        Ja sie chcialam upewnic, ze nie musze sie jeszcze na glowe leczyc;) ze to
        normalne co czuje...
        Dziekuje
    • stary71 Re: cmentarz = drugi dom???? 07.11.04, 03:33
      Cmentarz Salwatorski w Krakowie, gdzie pochowany jest mój Antek, znajduje się w
      bardzo pięknym otoczeniu. Czasem widać stamtąd Tatry, w które go nie
      zaprowadziłem...
      Znam ten cmentarz od małego dziecka, dlatego pewnie jestem z nim oswojony. Od
      dziesiątków lat mijałem te same groby; kiedy jeszcze chodziłem tam z Rodzicami,
      ojciec opowiadał o ludziach, którzy tam spoczywają, a których znał, bądź
      wiedział o nich to i owo. Dlatego ten cmentarz - i cmentarz Rakowicki, gdzie
      teraz spoczywa mój ojciec i dziadkowie i wiele innych, bliskich mi osób - to
      miejsca od dawna na stałe wpisane w normalny tok życia. Nigdy zresztą nie
      obawiałem się wizyt na cmentarzu. Moja żona i młodszy syn raczej ich unikają.
      Takie usposobienie.
      Przychodzę więc do Antka, nie na długo i nie bardzo często, z żalem, że nie ma
      Go wśród nas, z wyrzutami sumienia, że nie poświęcam mu tyle czasu, ile
      powinienem poświecić dziecku, ale... mój dom jest tam, gdzie są moje obowiązki
      wobec żywych. Moi chłopcy, moja żona - oni mnie potrzebują tutaj i teraz. Antek
      odszedł do Tego, który jest naszym wspólnym ojcem i ja nie jestem Mu potrzebny
      na cmentarzu. Te odwiedziny są potrzebne mnie, a tych kilka cichych słów, w
      których zapewniam Go, ze sie zobaczymy, kieruję właściwie do siebie samego.
      Tęsknię do Niego, ale nadzieja spotkania uspokaja mnie. On wie to samo, co ja -
      inaczej - On już wie to, w co ja dopiero wierzę.
      Mineło już wiele lat. Większość z Was, piszących na tym forum, doświadczyło
      swej straty niedawno. Musicie miec czas na ukojenie. Życzę Wam, aby nadeszło i
      wiem, że tak się stanie. Że to miejsce pozostanie na zawsze częścią Waszej
      rzeczywistości, ale Wasz dom będzie tam, gdzie będziecie potrzebni i kochani.
      Pozdrawiam serdecznie
      m.
      • natkaszczerbatka do starego71 08.11.04, 01:04
        czytając Twój post przypomniało mi się, że i ja mam na cmentarzu Rakowickim w
        pewnym sensie bliskich, ale niestety całkiem nieodwiedzanych, przynajmniej
        przeze mnie. Spoczywa tam mój brat ... dużo starszy brat ... właściwie mógłby
        byc moim tatą, pierwszy syn mojego ojca. Zmarł jak miał 7 lat. Długo, długo
        przed moimi narodzinami. Mam tylko nadzieje, że pozostali moi starsi bracia
        (trzech) odwiedzają czasem swojego braciszka, leży tam również ich matka - dla
        mnie to już obca osoba, pierwsza żona mojego ojca, która zmarła zanim poznał
        moją mame.
        Ja niestety jestem w tej chwili mało mobilna, jeśli chodzi o wyjazdy, ale cały
        czas myślę o wycieczce do Krakowa. To miasto mojego taty.
        Jak będziesz na cmentarzu Rakowickim ... pozdrów ode mnie mojego najstarszego
        brata ... tak się złożyło, że urodził się dokładnie w tym samym czasie co mój
        teść ... i tak samo ma na imię Mieczysław. Czy to przypadek? Pewnie tak.
        Teraz mój tata jest już razem ze swoją pierwszą żoną, pierworodnym synem i ...
        swoimi wnukami (moimi dziećmi). Dużą rodzine tam mają.
        Kiedyś z tatą przyjeżdzaliśmy często do Krakowa na cmentarz Rakowicki.
        Zapalilismy lampki na grobie jego pierwszego synka ... i choć poza nim miał
        jeszcze pięcioro dzieci ... teraz dopiero uświadomiłam sobie jak bardzo
        cierpiał.
        Ale to tylko taka dygresja o moim starszym znanym tylko z fotografii bracie ...
        • stary71 Zrobię to. 08.11.04, 01:13
          Widzę, że i do Ciebie sen nie przychodzi tą porą...
          Zrobię to. Możesz mi pocztą przesłać dane n/t lokalizacji grobu, a jeśli ich
          nie masz - podaj nazwisko i datę śmierci. Byc może nie ma juz żadnej rodziny,
          która zapaliła by tam swiatełko, a ja bywam na tym cmentarzu co jakiś czas.
          Pozdrawiam serdecznie
          s71
          • natkaszczerbatka Re: Zrobię to. 08.11.04, 01:23
            jakoś z tym snem faktycznie ciężko ... ale dziękuje. Faktycznie z Krakowa
            wszyscy się już wyprowadzili ... albo do Warszawy, albo do Nieba.
            Dziękuje bardzo. Nie znam dokładnie lokalizacji, może mama będzie wiedziała.
            Spytam sie jutro.
    • bei cmentarz..... 08.11.04, 11:57
      byl kiedyś okres b. niefrasobliwy w moim życiu...gdzie zmentarz jawil się jako
      miejsce spoczynku ludzi nieznanych...lub bardzo, bardzo dalekich.....miejsce
      święte...
      zaczęli odchodzić znajmi...przeżywałam ich śmierć bardzo....niby dalecy
      znajomi....a były pytania we łzach- DLACZEGO...były noce nie spane...dni
      zamyślone...
      i świat zawalił sie na głowę...umarła Mama...

      Cmentarz stał sie wpierw parkiem bólu...cierpienia...
      drzewa nie wyrastały z ziemi- ale z gruntu zmoczonego łzami...
      Park płaczu- zamieniał sie stopniowo- długimi latami- w oaze
      spokoju...przemyślen...w niejsce wytchnienia...
      powraca ściskanie w gardle....powracają łzy....bez skowytu....ale z pytaniem
      DLACZEGO..
      • mamaadama4 Re: cmentarz.....do natki 08.11.04, 12:13
        Natka ja tez często bywam Na Rakowicach. Przyslij mi mailem nazwisko, imię i
        datę smierci twojego brata - znajdę i zapalę świeczke od ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka